Popularne posty

Natural Secrets - Tonizująca kuracja rozjaśniająca

Natural Secrets - Tonizująca kuracja rozjaśniająca
Nad tym produktem zastanawiałam się kilka miesięcy. Chodziłam koło niego i za każdym razem, kiedy kupowałam coś online (KLIK) to prawie lądował w koszyku. Jednak jego wysoka cena sprawiała, że ostatecznie rezygnowałam.
W końcu kiedy na przełomie marca/kwietnia moja cera pod wpływem hormonów stała się nieznośna i kapryśna pomyślałam, że nie będzie lepszej chwili na sprawdzian tej kuracji niż właśnie teraz.
Zanieczyszczona skóra, która jednocześnie była ciągle podrażniona stanowiła nie lada wyzwanie.



Opakowanie i skład


Na początek kilka słów o samym produkcie. Produkowany jest przez polską markę, za co ma u mnie wielkiego plusa, bo nasze rodzime firmy uwielbiam wspierać
Jego opakowanie to szklana, ciężka butelka z ciemnego szkła zapakowana dodatkowo w piękny woreczek. Gratis dostajemy również pompkę, którą możemy na stałe przymocować. Dzięki temu użytkowanie jest bardzo wygodne, nic się nie rozlewa i nie marnuje. 
Pojemność to 100 ml, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. 
W składzie główną rolę odgrywa kwas laktobionowy, który uchodzi za bardzo delikatny, ale skuteczny. Można stosować go nawet w ciąży. W kuracji znajdziemy go aż w stężeniu 10%.
Dodatkowo nawilżacze: sok z aloesu, hydrolat z różowego lotosu, witaminę B3, bioferment z bamusa, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej oraz mleczan sodu
Taka kombinacja daje nadzieję na skuteczne działanie.


Jak kuracja rozjaśniająca Natural Secrets poradziła sobie z moją cerą


Początkowo nie wierzyłam w to, że produkt z takim stężeniem kwasu nie będzie mnie podrażniał, nie wysuszy skóry. Z tego powodu pierwsze użycie było bardzo ostrożne - nałożyłam niewielką ilość i odczekałam kilka dni z kolejną aplikacją.
Stosując latami retinoidy nauczyłam się, że to bomba z opóźnionym zapłonem i czasem podrażnieniem i łuszczenie występowało kilka dni później
W tym przypadku kolejnego ranka obudziłam się z gładką, miękką skórą, która wizualnie była rozjaśniona, ukojona, a w dotyku gładka jak po peelingu. 
Po kilku dniach zastosowałam produkt ponownie i tak po kilku dniach znów. Nie pojawiło się żadne widoczne łuszczenie, podrażnienie, nic negatywnego.
Za to po każdym użyciu budziłam się z dużo ładniejszą buzią, która była bardziej napięta i mniej zaczerwieniona.
Czasem po nałożeniu odczekuję pół godziny i aplikuję krem (obecnie używam TEN KLIK) lub serum (od kilku miesięcy TO KLIK
Produktu używam już 4 miesiąc i z efektów jestem ogromnie zadowolona. Co najlepsze są one widoczne nie tylko dla mnie, bo również bliskie osoby zauważają poprawę mojej cery.



Jakie dokładnie efekty zauważam po stosowaniu


Tak jak wspomniałam efekty są praktycznie natychmiastowe, ale również długofalowe. Od pierwszego zastosowania zauważam ukojenie i napięcie skóry, a także gładkość w dotyku niczym po wykonaniu peelingu
Po kilku tygodniach mogłam stwierdzić, że kuracja pomaga mi wyciszyć skórę, ukoić zaczerwienienia, podrażnienia i moje naczynka na policzkach. Skóra na co dzień nie jest tak zaczerwieniona jak była, nie rumienię się aż tak mocno jak wcześniej. 
Dodatkowo kuracja nie dość, że nie wysusza to pięknie nawilża i stosuję ją spokojnie solo na noc, nawet codziennie jeśli mam taką potrzebę, a wysuszenie się nie pojawia
Główny powód, dla którego po nią sięgnęłam czyli niedoskonałości  i ogólne zanieczyszczenie twarzy również zostało wyeliminowane. Kuracja pomaga usunąć niedoskonałości, oczyszcza pory, pomaga pozbyć się wągrów i wszelkich problemów skórnych.
W dniach, kiedy skóra obsypie mnie 'nieprzyjaciółmi' stosuję ją codziennie i po 2, 3 dniach sytuacja jest opanowana.
Poza tymi dniami stosuję ją co 2, 3 dzień i zazwyczaj już bez niczego więcej. Rano budzę się z nawilżoną, gładką skórą, która nie woła o krem, co jest dla mnie fenomenalne i godne podziwu, bo wcześniej nie posmarowanie się kremem na noc było niewykonalne. 
Po tych kilku miesiącach skóra stała się także bardziej jędrna, napięta, o wyrównanym kolorycie. 
Nie wyobrażam sobie już mojej pielęgnacji bez tego cuda i uważam, że wysoka cena jest jak najbardziej adekwatna.
Szczególnie, że wydajność to 10/10. Po niecałych 4 miesiącach mam jeszcze około pół opakowania, więc muszę się śpieszyć by zużyć przez końcem pół roku. 


Komu polecam


Polecam szczególnie osobom z wrażliwą skórą, która jest przesuszona lub mieszana, ale także do skóry tłustej, ponieważ oczyszcza fenomenalnie, ale bardzo delikatnie. 
Jeśli macie problemy z naczynkami i zaczerwienieniem oraz z wiotkością, brakiem jędrności - kuracja okaże się pomocna.
Największym atutem produktu jest to, że tak cudownie nawilża, koi, regeneruje, a jednocześnie pomaga walczyć z wypryskami. 
Kurację możecie kupić TUTAJ.
M.

Mohani, Skwalan 100% z oliwek

Mohani, Skwalan 100% z oliwek
Skwalan z oliwek Mohani towarzyszy mi od kwietnia. Poznałam ten produkt, kiedy wybrałyśmy go jako jeden z pięciu produktów do Włosboxa (KLIK).
Testowałam go od tamtej pory ciągle i właśnie pierwsze opakowanie sięgnęło denka, dlatego chciałabym o nim coś więcej opowiedzieć.



Czym jest Skwalan



Skwalan (KLIK) jest składnikiem ludzkiego sebum, dlatego jego rola w utrzymaniu dobrej kondycji skóry jest ogromna. Pełni funkcję ochronną, wygładzającą, nawilżającą.
Od 25 roku życia skóra produkuje go mniej, co wpływa na nasz wygląd i dlatego tak ważne jest uzupełnianie go.
Działa przeciwzmarszczkowo, ale również regenerująco, o czym napiszę dalej.
Skwalan Mohani jest pochodzenia naturalnego, pozyskiwany jest z oliwek.


Jak stosować Skwalan, do czego może nam się przydać



… i tutaj odpowiedź mogłaby być krótka: do wszystkiego - do włosów, twarzy, ciała, na oparzenia w tym również słoneczne, na uczulenia, alergie, egzemy, przy AZS i łuszczycy.
Ja traktuję ten produkt nie tylko jako kosmetyk, ale również jako lekarstwo. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że nie może go u mnie zabraknąć w domowej apteczce.
Dlaczego? Ponieważ dzięki niemu pozbyłam się wielomiesięcznej egzemy na dłoniach, z którą nie radziło sobie kilku dermatologów, wiele maści sterydowych i nie tylko. Stosowałam już naprawdę wiele rzeczy: domowe sposoby, lecznicze maści, bogate masła i kremy. Oczywiście łagodziły one w jakiś sposób przebieg choroby, ale nie mogłam się jej pozbyć całkowicie.
Skończyła się zima, czyli najgorszy dla mnie okres, jeśli chodzi o choroby skóry, a dolegliwości nie odpuszczały.
Od kwietnia, kiedy stosowałam Skwalan do pielęgnacji włosów i twarzy, przypadkiem rozpoczęłam smarować nim także dłonie. Nie robiłam tego celowo. Po prostu smarując twarz lub olejując włosy wcierałam go także w skórę na rękach.
Po kilku takich przypadkowych użyciach zauważyłam poprawę, ale nie wiązałam jej z akurat tym produktem. Któregoś wieczora nie miałam pod ręką na szafce nocnej kremu do rąk, a zamiast niego leżała szklana buteleczka ze Skwalanem (KLIK). Posmarowałam nim grubszą warstwą dłonie i nałożyłam rękawiczki.
Następnego ranka obudziłam się z dużo mniejszym zaczerwienieniem i łuszczeniem. Od tamtej pory kontynuowałam kurację i po niecałych dwóch tygodniach wyleczyłam moje ręce z potwornej egzemy. Dolegliwości nie wracały, aż kilka dni temu znów pojawiły się, na szczęście na małej powierzchni póki co. Od dziś zaczynam ponownie wcierać Skwalan.

Tak jak wspomniałam Skwalan wykorzystuję również w pielęgnacji twarzy. Używam około 3 razy w tygodniu serum Resibo, które zawiera go w składzie i wtedy dodatkowo czysty Skwalan aplikuję opuszkiem palca pod oczy.
Pięknie się wchłania, skóra rano jest wygładzona, a oczy wyglądają na wypoczęte. Stosując pod oczy inne olejowe formuły często budziłam się z opuchniętymi powiekami, a oczy mi łzawiły.



Jakie działanie Skwalan ma na włosy


Pierwsze użycie polegało na naolejowaniu włosów na około godzinę przed myciem. Zaraz po umyciu nałożyłam 3 krople na suche włosy zamiast serum
Ten sposób został moim ulubionym! Poleciła mi go Ola chwaląc efekty i nazywając Skwalan zamiennikiem legendarnego Mythic Oil. Wiecie, że Mythic Oil uwielbiałam, więc bardzo mnie to przekonało.
Rzeczywiście Skwalan mimo olejowej konsystencji nie jest mocno tłusty. Po roztarciu kropli staje się ona taka satynowa, leciutka i przypomina silikonowe sera. Bardzo ładnie się wchłania i nie zostawia świecącej warstwy. Dzięki temu idealnie nadaje się do używania zamiast silikonów czy innego serum. Już 2, 3 krople wystarczają by ujarzmić fryzurę, wygładzić włosy i pięknie je nabłyszczyć. Chwilowo stosuję go zamiennie z odżywką Ajeden z biofermentem (KLIK) i spisuje mi się świetnie.
Do olejowania także sprawdza się bardzo dobrze - włosy są po nim takie mięsiste i dociążone, a jednocześnie leciutkie jak chmurka. 
Od pierwszego użycia obydwie jesteśmy zachwycone tym efektem i chętnie sięgamy po to cudo od Mohani. Jeśli Wasze włosy nie przepadają za oliwą z oliwek nie obawiajcie się Skwalanu. Jest to tak uniwersalny produkt, że na pewno zużyjecie go nawet jeśli Wasze włosy się z nim nie polubią.


M.

Włosbox Lipiec! Zajrzyjcie do środka : )

Włosbox Lipiec! Zajrzyjcie do środka : )
Następny Włosobox za nami! Najnowszy, sierpniowy możecie kupować TUTAJ.
Lipcowe pudełko było wyjątkowe z kilku powodów. Przede wszystkim jeden z produktów okazał się dla nas ogromnym odkryciem, którego się nie spodziewałyśmy.
Drugim powodem było to, że był to kolejny box z przedsprzedażą, podczas której mogłyście dobrać sobie dodatkowy kosmetyk.
Taka opcja jest tylko w przedsprzedaży i wtedy dodatkowy produkt jest dopasowany do Waszej porowatości. Wartość włosowego pudełka w przedsprzedaży to 197,50 zł a boxu normalnego to 179,50 zł, więc zawsze jesteście 'do przodu' kupując boxa - nie wspominając o darmowej wysyłce do paczkomatu ; ) Dodatkiem od nas było nasze wspólne zdjęcie z życzeniami pięknych włosów ; ) W sierpniowym pudełku również znajdziecie coś, co zrobimy specjalnie dla Was - od nas ;*
Jeśli jesteście zaciekawione co znalazło się w tym pudełeczku dla Włosomaniaczki to zachęcam do lektury : ) 


* MACADAMIA SPA  Odżywcza maska do włosów objętość i głęboka odbudowa, 200 ml
Cena 28,00 zł

Maska do włosów, która zawiera w składzie aż 98 % składników pochodzenia roślinnego, w tym dobroczynny olej makadamia, masło kakaowe, ekstrakt z imbiru, który wzmacnia włosy, ekstrakt z kasztanowca oraz olejek ylang-ylang.
Dodatek gliceryny pomaga nawilżyć włosy. 


* Argan SPA, Olej - fluid do włosów, 100 ml
Cena 35,00 zł 

Wielofunkcyjny produkt, który możemy używać do olejowania przed myciem, jako serum po myciu lub jako produkt wspomagający porost i wzmacniający włosy. 
Bazuje na oleju arganowym i wzbogacony jest ekstraktami z: tataraku, awokado, imbiru, muszkatołowca, cynamonu. 

* Eco Laboratorie, Aktywne serum do włosów, wzrost i zagęszczenie, 30 ml
Cena 24,00 zł

Wiemy, że uwielbiacie produkty na porost tak jak my, więc oto kolejny rarytas z tej kategorii. 
Wcierkę polecamy stosować po myciu na wilgotną skórę głowy. Jej działanie oparte jest na rozgrzewającym ekstrakcie z pieprzowca, biotynie, argininie i kompleksie peptydów. Dzięki składnikom nawilżającym koi skórę głowy. 

* Orientana, Ajurwedyjska naturalna odżywka do włosów Jaśmin i Migdałecznik, 210 ml
Cena 38,50 zł 

Naturalna odżywka do włosów na bazie roślin indyjskich stworzona według formuły ajurwedyjskiej. Odżywka nie obciąża włosów, dodaje objętości i blasku oraz ułatwia rozczesywanie.
NIE ZAWIERA SLS/ SLES, silikonów, parabenów, ani innych szkodliwych substancji chemicznych.

* Trawiaste, Szampon Mirra i kasztan, 350 ml
Cena 54,00 zł 

Produkt, który od pierwszego użycia stał się naszym ulubieńcem i mamy nadzieję, że Waszym także się stanie. 
To szampon ręcznie robiony, w 100 procentach naturalny. Producent pięknie określił go „łąką w szkle”.
Normalizuje i odkaża skórę głowy, wzmacnia, odżywia i zmiękcza włosy. 
Ten szampon okazał się Waszym i naszym hitem miesiąca. Polecam, jeśli nie próbowałyście, bo na prawdę warto. Jest to coś całkowicie innego, nowego, ale działa cuda.


Gratisem dla osób, które skorzystały z przedsprzedaży były Balsamy do włosów marki Botavikos:
odżywiający dla niskiej porowatości, regenerujący dla wysokiej i regulujący dla włosów średnioporowatych
 
Firmie Orientana dziękujemy pięknie za przekazanie produktów - my z chęcią zrobimy Włosowe SPA z przekazanym nam szamponem oraz odżywkami i damy Wam znać jak się spisują ; )


Z tego miejsca bardzo chciałabym Wam polecić wpis o hennie z Orientany, którą stosowałam niedawno i byłyście zachwycone moim nowym kolorem rudości:
http://www.sophieczerymoja.com/2019/06/jak-cakowitym-przypadkiem-zafarbowaam.html

Jeśli podoba Wam się Włosbox i chciałybyście kupić dla siebie lub kogoś na prezent to zapraszamy KLIK.
Boxy można kupować tylko do 15 lipca ; )

Teraz czas na garstkę opinii, które udało nam się wychwycić i zdjęcia Dziewczyn, które zakupiły włosboxa. Dziękujemy pięknie Kochane!

Tutaj dwa zdjęcia, które wysłała nam Alicja ;*


oraz Gabrysia: ;*


M.

"Łąka w szkle", czyli o naturalnych, ręcznie robionych produktach marki Trawiaste

"Łąka w szkle", czyli o naturalnych, ręcznie robionych produktach marki Trawiaste
Markę Trawiaste odkryłam przypadkiem na Instagramie. Od razu kiedy zobaczyłam czym się zajmują wiedziałam, że Włosbox, czyli Box Włosomaniaczki (aktualnie możecie kupować sierpniowe pudełko KLIK), który prowadzimy to idealne miejsce dla ich produktów.


Filozofia marki "Trawiaste" i ich produkty do włosów


"TRAWIASTE to w 100 % naturalne roślinne produkty pielęgnacyjne do stosowania zamiast kosmetyków. Wytwarzane na bazie esencji z ziół, owoców i warzyw, w połączeniu z żywicami drzewnymi oraz tłoczonymi na zimno olejami i masłami z roślinnych pestek. Nasze produkty zawierają  aktywne drobinki ziół, naturalne soki i wyciągi z wszelkich ”traw”.

Wszystkie produkty są wegańskie, robione ręcznie tylko z naturalnych składników najwyższej jakości zgodnie z zasadą Zero Waste. Zapakowane są w szklane butelki z korkową zatyczką. Buteleczki wyglądają pięknie, przypominają trochę opakowania po smoothie czy jakiś smacznych sokach świeżo wyciskanych. Stanowią ozdobę łazienki i na pewno po wykorzystaniu wykorzystam je powtórnie.
Przeczytałam na stronie producenta, że butelki są zwrotne i za zwrot obowiązuje rabat.
Przyznam, że nigdy nie widziałam i nie używałam czegoś takiego do pielęgnacji włosów. Byłam nastawiona dość sceptycznie. Szczególnie po zapoznaniu się ze wskazówkami na temat techniki mycia.
W skrócie wygląda to tak, że należy myć włosy dwukrotnie i każdorazowo przetrzymać szampon przez około 5 minut.
Jeśli czytacie nas dokładnie to wiecie, że ja zawsze myje włosy na szybko pod prysznicem i nawet masek czy odżywek nie trzymam dłużej niż 3 minuty. Dlatego na początku byłam nieco nastawiona negatywnie...
Teraz jak to piszę to jest mi aż głupio, że tak zareagowałam i jeśli kupiłyście Włosboxa, ale o szamponie myślicie dokładnie tak jak ja myślałam to proszę nie wahajcie się ani dnia dłużej i spróbujcie go.
Do przetestowania Trawiaste przesłało nam wszystkie trzy wersje dostępne w sprzedaży:
- Hibiskus, Perz, Prawoślaz dla włosów wysokoporowatych, zniszczonych, kręconych KLIK
- Mirra, Kasztan dla każdego rodzaju włosów KLIK
- Topola, Jemioła, Tatarak dla włosów osłabionych, przetłuszczających się KLIK oraz odżywkę stylizującą Poziewnik, Nasiona Brokuła KLIK.



Stosowanie szamponów, mój sposób na jak najłatwiejsze mycie



Szampony między sobą różnią się, także jeśli wahacie się który wybrać to czytajcie dalej : )
Wszystkie pachną podobnie, bardzo ziołowo, naturalnie niczym łąka, świeżo ścięte zboża, trochę ściółką leśną, ziemią. Jest to zapach z kategorii wyciszających i nie utrzymuje się raczej na włosach.
Szampon Hibiskus i Mirra, Kasztan mają podobną konsystencję - lekko lejąca, ale przypomina kisiel, glutek lniany. Zatopione są w niej kawałki ziół, nie jest przejrzysta.
Topola, Jemioła, Tatarak ma dużo gęstszą konsystencję przypominającą tężejącą galaretkę. By go użyć muszę wyciągać go z opakowania małą łyżeczką i rozrzedzać z odrobiną wody.
Z tego względu jest najmniej wygodny.
Pierwszym zdziwieniem było to, jak szybko się pienią i jak dużo jest tej piany. Do tego jest ona aksamitna, puszysta i kremowa.


Szampony stosuję w następujący sposób: by nie potłuc pod prysznicem butelki wydobywam wcześniej odpowiednią ilość i przelewam ją do małej miseczki.
Tą miseczkę zabieram pod prysznic i po zwilżeniu ciepłą wodą włosów rozpoczynam nakładanie. Pierwsze próby zrobiłam według wskazówek Trawiaste, czyli myłam dwukrotnie i trzymałam za każdym razem pianę na skórze głowy i/lub włosach przez około 5 minut.
Efekty były wspaniałe, włosy domyte. Byłam bardzo zdziwiona i postanowiłam poeksperymentować.
Zmywałam nimi olej, maskę olejową Naturalis, która oparta jest na oleju rycynowym, który trudno się zmywa a także myłam zwykłe dwudniowe włosy.
Po prawie miesiącu stosowania wyciągnęłam wnioski i być może moja metoda pomoże również Wam.
Jeśli mam dwudniowe włosy, na które nie nakładałam oleju i na długości są czyste, a jedynie skóra głowy wymaga odświeżenia to stosuję jednokrotne mycie i pianę trzymam na skórze głowy przez około 3, 4 minuty.
W przypadku olejowania długości lub nakładania oleju na skórę głowy szamponu używam dwukrotnie, ale za każdym myciem trzymam go 2, 3 minuty.
Używając szamponów w taki sposób każda z trzech wersji domywa moje włosy, zmywa olej, również rycynowy, a włosy są cudownie świeże, puszyste, gładkie i takie śliskie.
Każdy komu pokazywałam fryzurę po ich użyciu zauważył jakąś różnicę w dotyku i przede wszystkim w blasku.
By nie marnować czasu, kiedy czekam około 5 minut aż szampon zadziała na włosy na długości nakładam produkt pielęgnacyjny, czyli maskę lub odżywkę.
Wtedy kiedy po kilku minutach spłukuję włosy zmywam zarówno szampon, jak i odżywkę, a włosy dzięki temu wyglądają bardzo dobrze, są odżywione, czuć działanie odżywki, a jednocześnie nie obciążone. No i nie muszę marnować czasu, co najważniejsze.
Opisane przeze mnie metody dotyczą wszystkich trzech wersji szamponów, ponieważ każdy myje tak samo dobrze. Topola, Jemioła, Tatarak pieni się minimalnie gorzej, ale zużycie finalnie jest takie samo.



Działanie wszystkich trzech wersji - różnice między nimi



Tak jak wspomniałam każdy szampon mimo wielu cech wspólnych działa nieco inaczej. Polecam przeczytać opis producenta, ponieważ bardzo dobrze odzwierciedla ich cechy charakterystyczne, a ja nie chciałabym się powtarzać opisując dokładnie skład i działanie. Strona Trawiaste KLIK tak bardzo cieszy oko, że szkoda jakbyście nie zajrzały.
Hibiskus i Perz najlepiej wygładza, dociąża włosy, nie mylić z obciążeniem. Po jego użyciu nie potrzebuję nakładać odżywki - włosy są gładkie, świeże i takie aż śliskie.
Mimo mocniejszego działania odżywczego nie przeciąża włosów, nie przyśpiesza przetłuszczania.
Topola, Jemioła i Tatarak to szampon stworzony dla włosów przetłuszczających się i problematycznej skóry głowy. Po jego użyciu włosy także są miłe w dotyku, ale nie czuć już aż takiego wygładzenia. Są nieco bardziej sztywne, ale dzięki temu pozostają dłużej świeże.
Bez użycia odżywki włosy mogą się puszyć, ponieważ u mnie bardziej odstawały na długości.
Mirra i Kasztan to szampon najbardziej uniwersalny, dlatego wybrałyśmy do Włosboxa akurat ten. To coś pomiędzy wcześniejszymi dwoma - włosy w dotyku są prawie tak miękkie i gładkie jak po Hibiskusie, ale jednocześnie mocniej odbite od nasady i bardziej puszyste jak po Topola, Jemioła, Tatarak. Po nim również nie muszę stosować odżywki, ponieważ włosy nie sprawiają problemów.
Wszystkie trzy szampony mają również niesamowicie pozytywny wpływ na skórę głowy. Od kilku miesięcy co jakiś czas pojawia mi się lekki łupież, nadmierne złuszczanie skóry głowy w postaci białego nalotu, czasem dokuczało mi swędzenie, dyskomfort.
Odkąd używam Trawiaste wszystko zniknęło jak ręką odjął. Od pierwszego użycia poczułam różnicę i od razu powiedziałam do Oli, że czuję taki komfort, ukojenie na skórze głowy. Od tego czasu moje problemy się skończyły.



Odżywka Stylizująca z poziewnikiem i nasionami brokuła - czym jest, jak stosować



Na koniec chciałabym Wam opowiedzieć kilka słów na temat odżywki stylizującej. Pierwszy raz spotykam się z takim produktem i już sama nazwa brzmi obco. Nie wiedziałam czy spodziewać się bardziej czegoś odżywczego czy stylizatora.
Odżywka nie zawiera silikonów, żadnych sztucznych dodatków. Ponownie wykonana jest w 100 procentach z naturalnych składników, a wśród nich nasz ulubiony olej z nasion brokuła.
Odżywkę można traktować tradycyjnie do spłukiwania i jako bez spłukiwania. Nie użyłam jej nigdy jako produkt do spłukiwania, ponieważ pojemność to tylko 100 ml i byłoby mi szkoda.
Zawsze używam jej po myciu. Testowałam różne sposoby i najlepiej sprawdza się nałożona na wilgotne kosmyki. Nałożona na suche włosy lekko je usztywnia i skleja. Trzeba dobrze rozczesać i przeczekać dłuższą chwilę zanim znów staną się miękkie. Dzięki tej właściwości rzeczywiście można nią przygładzić fryzurę by nadać bardziej ułożonego kształtu.
Nałożona na wilgotne włosy, dobrze wtarta i wczesana szczotką powoduje, że włosy po wyschnięciu są jeszcze bardziej miękkie i gładkie. Bardzo ładnie nabłyszcza i pomaga w rozczesywaniu.


Jeśli chodzi o właściwości stylizujące to rzeczywiście posiada je. U mnie przy długich włosach ma ciężkie zadanie, ale włosy pokryte nią lepiej się kręcą, łatwiej łapią skręt po koczku czy warkoczu. Jest on także trwalszy.



Marka Trawiaste jest moim wielkim odkryciem i ogromnie się cieszę, że przypadkiem na nich trafiłam.
Szampony są czymś przełomowym w mojej pielęgnacji i nigdy bym nie sądziła, że tak je polubię i tak dobrze będą działać.

Poniżej zdjęcia moich włosów po użyciu samego szamponu Trawiaste:


Naturalny szampon kojarzy się z czymś niewygodnym, o złej konsystencji, średnim zapachu, czymś co źle się pieni i pląta włosy. Te produkty zaprzeczają temu w 100 procentach i sama dałam się zwieść.
Mamy od Was pierwsze sygnały, że także jesteście zauroczone szamponem Mirra i kasztan, który otrzymałyście we Włosboxie, co bardzo nas cieszy.
Jeśli znacie podobne marki produkujące naturalne rzeczy do włosów to dajcie znać, bo szukamy takich cudeniek ; ) 

M.