Popularne posty

Aktywna wcierka na skórę głowy Naturalis - efekty po trzy miesięcznej kuracji

Aktywna wcierka na skórę głowy Naturalis - efekty po trzy miesięcznej kuracji
W czerwcowym Włosboxie (KLIK) jednym z produktów była Wcierka na skórę głowy od firmy Naturalis (KLIK). Wcześniej nie spotkałyśmy się z tą marką, dlatego produkt od razu nas zaciekawił. Bardzo się cieszymy, że dzięki nam wcierka stała bardziej rozpoznawalna i widujemy ją częściej przeglądając internet czy Instagram.
Takie produkty powinny być rozpoznawalne! : )




Czym jest Aktywna wcierka na skórę głowy Naturalis i co zawiera



Wcierkę opracowała właścicielka marki Naturalis, kiedy szukała ratunku dla swoich włosów, które bardzo mocno wypadały. Oparta jest ona tylko na naturalnych składnikach, które mają potwierdzone działanie i pomagają walczyć z wypadaniem włosów, wzmacniają cebulki, a także pomagają uregulować skórę głowy.
Skład oparty jest na oleju rycynowym, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać - to sposób naszych babci i prababci na mocne włosy.
Poza olejem rycynowym mamy tutaj także olej konopny oraz żółtko jaja.
W oleju rycynowym zmacerowane zostały ekstrakty z łopianu, pokrzywy, dziurawca i mydlnicy lekarskiej. Zioła te są znane ze swoich właściwości dobroczynnych na włosy, w tym przeciwdziałają wypadaniu.
Bardzo ciekawym składnikiem jest kozieradka, którą chyba każdy z nas kiedyś wcierał w skórę głowy oraz ekstrakt z palmy sabałowej, która rzadko jest wykorzystywana w wcierkach, a szkoda, bowiem działa fantastycznie na porost nowych włosów, również w przypadkach, kiedy wypadanie jest spowodowane stanami chorobowymi np. łysieniem androgenowym.
Czyż nie wygląda obiecująco?


Opakowanie, formuła i jak stosować



Produkt zamknięty jest w opakowaniu z brązowego, porządnego szkła. Jego formuła jest dość płynna, oleista, ale z wyczuwalnymi drobinkami.
Kolor żółto-musztardowy i zapach typowy dla kozieradki, lekko przypominający rosół.
Preparat należy wcierać w skórę głowy przed myciem przynajmniej raz w tygodniu na około godzinę.
Dla mnie to duże ułatwienie, ponieważ wcieranie przed każdym myciem jest dość uciążliwe i wolę stosować coś raz w tygodniu. Wcierka dobrze się aplikuje mimo swojej formuły. Ja po prostu wylewam na mały talerzyk porcję i moczę w niej opuszki, po czym przykładam do skóry głowy. Postępuję tak miejsce po miejscu, ewentualnie dolewam nieco płynu. Na koniec wszystko masuję, by dobrze rozprowadzić. Można oczywiście próbować przelewać płyn do grubszej strzykawki, ale mi wystarczał ten sposób.
Po godzinie myłam włosy, z czym nigdy nie miałam problemu mimo konkretnej tłustości, ponieważ olej rycynowy jest mocno gęsty i ciężki do zmycia. W tej formule bardzo dobrze się zmywał. Zawsze myłam włosy dwukrotnie, by mieć pewność czystości, ale każdy szampon, którego używałam dawał sobie radę. Używałam m.in. Szamponu Orientana, Szamponów w kostce Herbs&Hydro, Szamponów Trawiaste (KLIK).
Po umyciu włosy u nasady były lekkie i puszyste, skóra głowy ukojona. Obawiałam się nieco tej wcierki przez wzgląd na kozieradkę, która kiedyś bardzo mnie uczuliła powodując okropne swędzenie, łupież i wysypkę. Na szczęście nic negatywnego mnie nie spotkało.




Efekty trzymiesięcznej kuracji



Z działania jestem bardzo zadowolona. Opakowanie wystarczyło na prawie trzy miesiące kuracji. Dopiero niedawno skończyła mi się zawartość słoiczka. Stosowałam wedle wskazówek raz w tygodniu. Czasem zdarzało się, że raz na 8, 9 dni.
Włosy praktycznie w ogóle nie wypadają, nie mam problemu ze swędzeniem skóry głowy, pojawiło się też sporo nowych włosków.
Po odroście widzę, że włosy rosną szybciej, porost jest zwiększony o około 50%.
Mam nadzieję, że tak przygotowane włosy ominie jesienne wypadanie, ale o tym na pewno dam Wam znać.
Moim zdaniem produkt jest wart wypróbowania - jest naturalny, robiony z sercem przez polską firmę, zawiera bogactwo naturalnych dóbr, które mogą pomóc przy wypadaniu.
Mamy również pierwsze opinie z Waszej strony, że kuracja Aktywną wcierką pomaga, więc strasznie się cieszymy, że mogłyśmy odkryć i przekazać Wam taką perełkę.

M.

Włosowe SPA kosmetykami z sierpniowego Włosboxa

Włosowe SPA kosmetykami z sierpniowego Włosboxa
Sierpniowe Włosboxy już od kilku dni są w Waszych rękach, więc możemy już uchylić rąbek tajemnicy co znalazło się w środku. Wrześniowe boxy możecie kupować do 15 sierpnia : ) KLIK
Bardzo polubiłyście serię wpisów na ten temat i dziś przychodzę z jednym z dwóch włosowych SPA z kosmetykami, które były w edycji sierpniowej.
Możecie spodziewać się kolejnej lada dzień.



Skwalan z trzciny cukrowej, a Skwalan z oliwek



Do olejowania użyłam Skwalanu. Tym razem był to Skwalan z trzciny cukrowej (KLIK). W jednym z pierwzszych Boxów mogłyście znaleźć Skwalan z oliwek (KLIK), który okazał się być naszym i Waszym hitem. Od tamtej pory używamy go na okrągło w swojej pielęgnacji. Dostajemy też wiadomości od Was, że polubiłyście się z tym produktem, co bardzo nas cieszy.
Do tego stopnia produkt ten okazał się objawieniem, że przetestowanie Skwalanu z trzciny cukrowej było kwestią czasu.
W teorii ma mieć on jeszcze lepsze działanie niż poprzednik. Czy tak się stało?


Naszym zdaniem tak!
Czekamy na Wasze opinie i porównania, jeśli używałyście ich obydwóch.
Skwalanu użyłam do olejowania włosów. Nałożyłam około 4 pompki na całą noc. Włosy nie były po tej ilości mocno tłuste, ale do snu nie lubię nakładać mocno wyczuwalnej ilości olejów.
Konsystencją nieco różni się od poprzednika, nie jest tak wyczuwalnie śliski, "silikonowy" w dotyku. Również nie ma zapachu i jest bezbarwny.
Włosy związałam w koczek i poszłam spać.


Szampon rozmarynowy i włoski balsam



Rano włosy zostały umyte szamponem rozmarynowym Lilla Mai. Umyłam je dwukrotnie, by mieć pewność, że dobrze je oczyszczę, ponieważ wybierałam się akurat na kawę ze znajomą.
Przy pierwszym myciu szamponu musiałam zużyć więcej, bo nie chciał się zbytnio pienić. Na szczęście przy drugim myciu nie było już tego problemu i włosy ostatecznie nie były tłusteSzampon pięknie odbił je u nasady, nadał puszystości. Odczuwałam odświeżenie skóry głowy, która nie swędziała mnie, a była wręcz ukojona.


Na minutę zaaplikowałam balsam włoskiej marki Nebiolina. Jeśli używałyście z naszego polecenia produktów marki Ekos (KLIK) lub Anthyllis (KLIK) to wiecie czego możecie się spodziewać.
Odżywka czyni nawet z najbardziej splątanych kosmyków mięciutką i gładką taflę. Nałożona dosłownie na chwilę sprawiła, że włosy momentalnie się zmiękczyły i aż przelewały się przez palce.
Po spłukaniu i odsączeniu włosów rozczesały się w kilka chwil nie sprawiając problemów. Wysuszyłam je lekko suszarką przy nasadzie, wymodelowałam grzywkę i pozostawiłam do wyschnięcia naturalnego.
Kiedy były prawie suche rozczesałam ponownie i zabezpieczyłam połową pompki Skwalanu - tego samego, którym olejowałam je przed myciem.
Ten Skwalan jest w moim odczuciu jeszcze bardziej lekki niż oliwkowy i nawet taka większa ilość ładnie wchłania się we włosy wygładzając je i nabłyszczając, ale nie obciąża.


Kupowałyście Sierpniowy Box? Jeśli tak to dajcie znać co myślicie o produktach.
Już niedługo przedstawię Wam drugą odsłonę Włosowego SPA z produktami z Włosbox.


M.

Włosowa metamorfoza Agaty - z puchu w anielskie fale

Włosowa metamorfoza Agaty - z puchu w anielskie fale
Tytuł dzisiejszego wpisu już na wstępie zdradza co dziś będziecie mogły zobaczyć. Jednak włosy, jakie uzyskałyśmy w efekcie naszego spotkania z Agatą, właśnie takie były. A my jesteśmy pod ich wielkim wrażeniem od przedwczoraj, więc śpieszę by wszystko Wam opowiedzieć.


Co napisała do nas Agata na początku współpracy



"Włosy mi się puszą, wypadają i są bardzo podatne na uszkodzenia. Generalnie włosy mają naturalny skręt, ale kręcą się głównie przy dużej wilgotności i jeśli ich nie wysuszę po umyciu (ale wtedy od razu wyglądają jakby były nie umyte).
Mają zerową objętość i właśnie bardzo szybko się przetłuszczają... Podcinałam je jakoś nie cały miesiąc temu ale to niewiele pomogło, mimo, że końce nie są w bardzo złym stanie (tak powiedziała fryzjerka), to włosy ciągle są suche i szorstkie.
Chciałabym też, żeby kolor był jednolity, ale nie ukrywam, że zależy mi na jaśniejszym efekcie niż ten, który mam.
Dwa tygodnie temu nakładałam Cassie, ale efekt wyszedł średni. Włosy zrobiły się suche jeszcze bardziej na końcach, chociaż przy koronie nie było tak źle."

Włosy A. przed:

https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Szkolenie-indywidualne-on-line/383
https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Szkolenie-indywidualne-on-line/383
włosy falowane
włosowa metamorfoza


Agata przyjechała do nas aż z Wrocławia, za co bardzo dziękujemy. Pozdrawiamy również jej Partnera, który dzielnie czekał na nią przez długie godziny.

Z problemów włosowych, z którymi mogłyśmy sobie poradzić podczas naszego spotkania możemy wyróżnić tutaj przede wszystkim:
- brak objętości i 'przyklapnięcie'
- puszenie
- suchość i szorstkość

Włosy Agaty są falowane, lekko kręcone. Z tym, że wolałaby by były jak najbardziej proste (zależało Agacie na efekcie luźnych, gładkich fal), a przede wszystkim gładkie i nie puszące się oraz by nabrały nieco objętości.
Wyzwanie było duże, ponieważ pogoda za oknem nie pomagała (padał deszcz, było bardzo wilgotno).



Dwuetapowe olejowanie i maska DIY 



Na początek zaserwowałyśmy Skwalan. Tym razem padło na nowość, którą mogłyście znaleźć w lipcowym Włosboxie (nasze, raczej już ostatnie, z przyczyn niezależnych od nas, wrześniowe pudełko możecie kupić TUTAJ) - Skwalan z trzciny cukrowej marki Ajeden (KLIK).
My testowałyśmy go już wcześniej więc bez obaw sięgnęłyśmy właśnie po niego w pierwszym kroku. Na włosy nałożyłyśmy trzy pompki i dokładnie przeczesywałyśmy włosy pokryte Swalanem przez 20 minut. Skwalan nie dość, że działa niczym olej to jeszcze dodatkowo nawilża i zmiękcza.

włosowa metamorfoza
skwalan w pielęgnacji włosów
suche włosy

Po 20 minutach pora na dokładkę - tym razem olej kameliowy (KLIK). Czemu akurat on? Bo to nasz pewniak i choć są inne, dobre oleje to jednak zawsze kamelia jest nam najbliższa. A w połączeniu ze Skwalanem to jest c-u-d-o!

jak dbać o kręcone włosy
olejowanie włosów

15 minut przeczesywania całości i przechodzimy do kolejnego etapu.
Kiedy ktoś narzeka na brak objętości i przyklapnięcie dopytujemy jak wygląda stosowanie protein. W tym przypadku nie były one prawie w ogóle stosowane. I oto przychodzi rozwiązanie - domowa maseczka DIY z żółtkiem, a nawet dwoma.
Jej przepis jest bardzo prosty: dwa żółtka+oliwa z oliwek.
Oliwy dodajmy tyle, by ilość maski wystarczyła nam na pokrycie włosów.
Zawijamy włosy w czepek i trzymamy przez 30 minut. W przypadku produktów proteinowych, szczególnie jeśli dawno nie były używane, te 30 minut to optymalny czas by dobrze zadziałały.

włosy
maska diy na włosy
włosy domowe sposoby


Mycie mocnym detergentem i maska z olejem


Do mycia wykorzystałyśmy produkt z SLS, który dobrze oczyści włosy, zmyje z nich wszelkie nadmiary i pozostawi włosy absolutnie odświeżone i po prostu jak nowe.
Naszym ulubieńcem w tej kategorii jest mydło Fratti (KLIK), które pieni się bardzo mocno, łatwo zmywa wszystkie nawet najbardziej ciężkie mikstury, a do tego działa bardzo dobrze na skórę głowy dzięki szungitowi.
Maska idealna dla włosów cienkich, którym brakuje miękkości, lekkości i blasku? Maska Ekos (KLIK) i inne włoskie marki, które możecie u nas kupić ;d
Jeśli macie bardziej wymagające włosy wystarczy wymieszać ją z olejem, tak jak zrobiłyśmy my. 2 łyżki maski i 3 pompki oleju kameliowego dobrze wymieszałyśmy w miseczce i nałożyłyśmy na 15 minut, w tym 5 minut było pod suszarką kapturową.



maska diy włosy
domowe sposoby włosy

Rozczesanie i suszenie włosów 



Włosy po spłukaniu rozczesały się prawie bezproblemowo, choć nasza Bohaterka mówiła, że zawsze ma problem z plątaniem.

gładkie włosy pielęgnacja
pielęgnacja włosów blog
jak dbać o włosy kręcone
jak nawilżyć włosy suche
pielęgnacja włosów blog
pielęgnacja włosów falowanych
jak nawilżyć włosy
pielęgnacja włosów suchych

Suszenie chłodnym na zmianę z letnim nawiewem z przeczesywaniem szczotką wiosłową miało służyć wygładzeniu i poluźnieniu skrętu. Tak jak wspominałam, dążyłyśmy do naturalnych fal, jak najbardziej gładkich włosów. Agata nie chciała wydobywać naturalnego skrętu i pogłębiać go, a wręcz przeciwnie
.
Kiedy włosy były prawie suche zabezpieczone zostały małą ilością oleju kameliowego zastosowanego jako taka "kropka nad i".
Włosy suche w 90 % związane zostały na chwilę w kucyka poluzowanego u nasady, by nadać im objętości. Oczywiście nie dało to trwałego efektu, ale dzięki temu Agatka będzie wiedziała, że jeśli zrobi tak na dłużej to objętość będzie trwalsza. Jesteśmy zachwycone, że na zdjęciach widzicie naturalne piękno włosów Agaty, które tak cudownie pofalowały się same z siebie <3



Efekt anielskich fal zamiast puchu



Efektem są anielskie włosy, które miękko układają się kaskadą fal. Włosy wizualnie się wydłużyły, kolor nabrał blasku i całkiem innego wymiaru.
A o miękkości, którą tu uzyskałyśmy można pisać wiersze ;d Nie mogłyśmy przestać dotykać włosów - w dotyku były jak jedwab. Jak widzicie zniknęło puszenie i to nawet mimo niesprzyjającej pogody.
Naturalne loki poluzowały się i stworzyły gładkie, niespuszone fale pełne blasku i miękkości. Dodatkowo fryzura zyskała upragnioną objętość.

Jeśli jesteście zainteresowane konsultacjami on line (bądź w formie skype) dajcie znać!
Linki do naszego sklepu, gdzie można kupić takie konsultacje poniżej:
1. https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Szkolenie-indywidualne-on-line/383
2. https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Szkolenie-indywidualne-online-SKYPEWHATAPPMESSENGER/409


M.

Efekty po miesięcznej kuracji Nutrikosmetykiem Hairvity i serum Fortesse

Efekty po miesięcznej kuracji Nutrikosmetykiem Hairvity i serum Fortesse
Wiecie, że naszym konikiem jest naturalna pielęgnacja i takie produkty staramy się wybierać. Kiedy nadarzyła się okazja wypróbować serum Fortesse i nutrikosmetyk Hairvity, które możecie kupić na stronie NUTRIDOME.PL, postanowiłyśmy jednak spróbować. Internet aż huczy od pozytywnych recenzji, więc dlaczego by ich nie skonfrontować z rzeczywistością? Jeśli jesteście ciekawe naszej opinii po miesięcznej kuracji to czytajcie dalej : )



Serum do włosów i skóry głowy Fortesse marki Halier


Na wstępie kilka słów o samym produkcie:
"Wzmacniające serum do włosów Fortesse zawiera unikalną formułę Pro-Follicle Complex™, która chroni włosy przed wypadaniem, pobudza ich wzrost oraz poprawia kondycję skóry głowy. W skład formuły wchodzą wyjątkowe składniki, m.in.: ekstrakt z korzenia bazylii, biotyna, niacynamid (witamina B3), pantenol, ekstrakt ze skrzypu polnego oraz z nasion lnu zwyczajnego i tatarak zwyczajny. Ta niezwykła kombinacja sprawia, że włosy są zdrowe, mocne, odżywione, intensywnie nawilżone oraz bardziej elastyczne. Serum Fortesse to aż 10 ampułek w jednym opakowaniu, co z całą pewnością wystarczy  na miesiąc stosowania. Już po tym czasie poprawi się kondycja skóry głowy, a włosy będą znacznie mocniejsze i dobrze nawilżone. Produkt został przebadany dermatologicznie. Jest dobrze tolerowany przez skórę głowy i nie wywołuje skutków ubocznych."


Jak widać jest to typowa wcierka w jednorazowych ampułkach. Opakowanie wygląda bardzo luksusowo, zamykane jest na magnes. Dołączona została końcówka-aplikator po to by ułatwić użytkowanie i pomóc jeszcze lepiej zaaplikować produkt na skórę głowy. Konsystencja jest rzadka, dlatego nakładanie bez wspomnianego aplikatora mogłoby się skończyć tym, że produkt spływałby z dłoni. Kosmetyk pachnie bardzo przyjemnie, kwiatowo, niczym piękne, wiosenne perfumy. Producent zaleca stosowanie go co 3 dni. Ja używałam produkt co drugie mycie włosów, czyli średnio co 4 dni. Zazwyczaj wcierałam po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę głowy i dzięki temu serum ładnie i szybko się wchłaniało. Zdarzyło się jednak, że dwa razy przetłuściło mi lekko skórę głowy i wtedy dla pewności, kiedy zależało mi na maksymalnie świeżym wyglądzie nakładałam produkt przed myciem na całą noc lub nawet dłużej. Jedna buteleczka wystarcza w zupełności na jedno użycie.

Nutrikosmetyk Hairvity marki Halier


Te niebieskie tabletki są już niemal kultowe i próbowała ich już chyba każda osoba zmagająca się z wypadaniem włosów lub taka, której zależy na szybszym poroście. Ja rzadko sięgam po środki doustne w walce o włosy. Był czas w moim włosomaniactwie kiedy namiętnie je testowałam, jednak od kilku lat, od kiedy udało mi się wyhodować satysfakcjonujące mnie włosy przystopowałam. Od początku roku jednak walczę ze zwiększonym wypadaniem włosów spowodowanym głównie mocnym stresem i zaburzeniami gospodarki hormonalnej. Od 3 miesięcy zażywałam Falvit by nieco podbudować swój organizm. Kiedy w moje ręce wpadło Hairvity postanowiłam dać mu szansę i Falvit schować do szuflady na potem. Szczególnie, że skład jest obiecujący, a nie chciałam przyjmować dwóch preparatów jednocześnie. Nutrikosmetyk zawiera odpowiednio dobrane dawki kolagenu oraz kompleksu aminokwasów, MSM, witamina C, niacyna, kwas pantotenowy, witaminy B1, B2, B6, B12, kwas foliowy, żelazo, biotyna, witamina A, witamina D oraz wyciąg ze skrzypu. Jedno opakowanie wystarcza na 30 dni pełnej kuracji, ponieważ zalecane jest przyjmowanie dwóch kapsułek dziennie. Ja brałam obydwie do południa.

"20 starannie wyselekcjonowanych składników wspomagających zdrowy wzrost włosów. Unikalny skład Hairvity poprawia ukrwienie skóry głowy, zapobiega jej wysuszeniu, działa przeciwłupieżowo, a przede wszystkim zwiększa objętość włosów, uelastycznia je i wspomaga ich wzrost"


Efekty przyjmowania Hairvity oraz kuracji serum Fortesse po miesiącu 


Celowo nie opisuję efektów tych dwóch produktów osobno, ponieważ stosowałam je jednocześnie i trudno ocenić, który z nich odpowiada za rezultaty. Przede wszystkim musimy pamiętać, że zarówno nutrikosmetyk jak i serum do skóry głowy nie działają bezpośrednio na włosy, które mamy już na głowie. Czyli nie możemy oczekiwać, że po stosowaniu nasze rozdwojone końcówki skleją się, a włosy będą się lepiej układać. Realnym oczekiwaniem jest natomiast zahamowanie lub ograniczenie wypadania, wzmocnienie cebulek włosów, przyśpieszenie porostu, a także poprawa stanu skóry głowy. I takie efekty rzeczywiście zauważyłam u siebie po skończonej miesięcznej kuracji. Po około 3 tygodniach wyraźnie widziałam, że włosów na szczotce zostaje mniej, co bardzo mnie ucieszyło, bo widok szczotki pełnej włosów po czesaniu nie napawał mnie optymizmem.


Nie oczekiwałam cudów po 30 dniach, ale liczyłam na to, że zauważę jakąkolwiek różnicę, by móc Wam polecić te dwa produkty. Regularne stosowanie kapsułek w połączeniu z serum pomogło mi opanować wypadanie włosów w bardzo szybkim tempie, a na głowie zaczęły się pojawiać małe włoski, które świadczą o tym, że to rzeczywiście działa. Włosy dalej mi wypadają, ale w dużo mniejszej ilości i na pewno Nutrikosmetyk w dużo krótszym czasie pomógł mi bardziej niż trzymiesięczne przyjmowanie innego aptecznego suplementu.

Opinia Oli, która jak się przekonacie, pokrywa się z moją


Opakowanie Serum do włosów i skóry głowy Fortesse marki Halier to była pierwsza rzecz jaka przyciągnęła moją uwagę (już od początku, kiedy robiłam zdjęcia do wpisu). Wieczko zamyka opakowanie na magnes i jak wspomniała Monika daje nam to odrobinkę odczuwalnego 'luksusu'. Jak zresztą zobaczycie wnętrze opakowania na pewno się ze mną zgodzicie. Druga rzecz bardzo na plus to aplikator, który możemy przykręcić do ampułek.
Przyznam szczerze, że nieco obawiałam się, że taka niewielka ilość nie wystarczy mi na jedną aplikację, ale według mnie jest idealnie na styk. Nie jestem mistrzem wcierania, ale tutaj poradziłam sobie całkiem nieźle. Zapach jest bardzo przyjemny, nienarzucający się. Podobnie jak Monika produkt wcierałam w skórę głowy przed myciem, głównie na noc, czyli dokładnie tak samo jak zawsze używam wcierek (od jakiegoś czasu), by nie obciążać włosów po myciu. Aktualnie wszystko powoduje u mnie przyspieszenie przetłuszczania, dlatego wolę wybrać opcję bezpieczniejszą. Włosów na szczotce było miej i było to zauważalne zwłaszcza, kiedy rozczesywałam je nad jasnymi kafelkami (wtedy widzę ile faktycznie ich ‘leci’ z głowy).

O efekcie, jaki uzyskałam dzięki kapsułkom Hairvity marzyłam od dawna. Ileż ja się naoglądałam wpisów z rezultatami stosowania. Większość z nich była naprawdę imponująca, więc bardzo się cieszę, że mogłam wreszcie je na sobie przetestować. Myślę, że pewnie dokupię jeszcze jedno/dwa pudełeczka, ponieważ wiecie, że na efekty stosowania specyfików tego typu trzeba poczekać.
Kapsułki przyjmowałam dwa razy dziennie (po jednej kapsułce) i obawiałam się, że mogę mieć po nich jakieś rewolucje żołądkowe, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Zależy mi na zagęszczeniu włosów i na szybszym ich wzroście, ponieważ będę chciała w najbliższych miesiącach podciąć więcej niż standardowe 2 cm, właśnie by to zagęszczanie wizualnie zoptymalizować. Zarówno Serum Fortesse jak i Suplement Harivity możecie kupić na stronie NUTRIDOME.PL

M.

Włosowe SPA z marką Orientana - Imbir i trawa cytrynowa

Włosowe SPA z marką Orientana - Imbir i trawa cytrynowa
Markę Orientana (KLIK) znam od kilku lat. Na początku swojej przygody z Włosomaniactwem sięgnęłam po ich olejki do włosów. Oparte są one m.in. na oleju kokosowym i w tamtym okresie nie przypasowały moim włosom. Jednak olejek Ajurwedyjska terapia (KLIK) oraz Amla i Bhringraj (KLIK) świetnie sprawdziły się do wcierania w skórę głowy i tak też je zużyłam.
Ładnie wzmacniały włosy, lekko przyśpieszały porost. Olejek Amla może też pomóc walczyć z siwymi włosami, także jeśli chcecie spróbować naturalnie walczyć z pierwszymi siwymi włosami to zacznijcie od olejku z amlą.



Odżywki marki Orientana



Odżywkę Orientana Jaśmin i Migdałecznik otrzymałyście w Lipcowym Włosboxie (KLIK). Jej zapach jest obezwładniający, cudownie słodki, jaśminowy i bardzo trwały. Na włosach utrzymuje się przez wiele godzin, jednak jeśli nie lubicie zapachu jaśminu to używanie odżywki może okazać się męczące.


Do dzisiejszego SPA użyłam natomiast drugiej serii "Imbir i Trawa cytrynowa" (KLIK). Zarówno szampon, jak i odżywka nie zawierają parabenów, parafiny, ftalanów, silikonów. Szampon jest oparty na delikatnych detergentach, nie zawiera SLS.


Mini olejowanie na godzinę przed myciem - Skwalan z oliwek



Pierwszym krokiem było olejowanie na godzinę przez myciem. Użyłam do tego celu Skwalanu z oliwek Mohani (KLIK). Uwielbiam go za to jaki efekt daje - włosy są po nim puszyste i mięciutkie, a jednocześnie dobrze się zmywa. Nie użyłam go dużo, ponieważ chciałam Wam pokazać głownie działanie produktów marki Orientana.
Skwalan roztarłam w dłoniach i zaaplikowałam od końcówek w górę. Użyłam ilość około jednej pipetki, także niedużo. Włosy były tylko lekko obciążone, a nie naolejowane.
Obowiązkowo wykonałam także przeczesywanie włosów pokrytych olejem, które trwało kilka minut. Dzięki temu nawet tak niewielka ilość została dobrze i równo rozprowadzona.
Przeczesywanie włosów pokrytych olejem pomaga również wygładzić włosy, olej lepiej wnika, a efekty są dużo bardziej zauważalne. Nie zawsze mam czas i ochotę to robić, ale kiedy tylko mogę to poświęcam dodatkowe kilka minut na tą czynność.


Mycie - moja opinia o szamponie Imbir i trawa cytrynowa



Do mycia wykorzystałam Szampon Ajurwedyjski "Imbir i trawa cytrynowa" (KLIK). Pierwszym zaskoczeniem okazał się dla mnie zapach - jest intensywny, mocno imbirowy, ale z nutą cytryny. Przypomina zimowy napar imbirowy z miodem i cytrynką. Ja uwielbiam go pić, więc zapach także bardzo przypadł mi do gustu. Jest charakterystyczny, ale na tyle neutralny, że powinien spodobać się większości.
Kolejne zaskoczenie przeżyłam pod prysznicem, kiedy wylałam na dłoń standardową porcję szamponu, którą używam zazwyczaj w innych produktach, a kosmetyk tak mocno się pienił, że porcja okazała się dwukrotnie za duża.
Piana pojawiła się od razu, bez dłuższego masowania. Jest mięciutka, puszysta, bardzo łatwo umyć włosy i skórę głowy.
Włosy umyłam dwukrotnie, by dobrze je oczyścić. Przy drugim myciu wystarczała ilość o wielkości nasionka fasoli.
Taka wydajność rzadko się zdarza. Włosy po myciu nie były poplątane ani szorstkie w dotyku.


Odżywka do włosów - jak ją stosuję i jakie daje efekty 



Na odsączone włosy zaaplikowałam odżywkę, które zapach nawiązuje do szamponu. Jej konsystencja mimo, iż dość ciężko ją wydobyć z opakowania okazała się być nieco rzadsza. Nie jest jednak na tyle rzadka by spływać. Dobrze się ją nakłada i trzyma się na włosach. Użyłam jej już kilka razy i jest całkiem wydajna.
Mimo braku silikonów nie brakuje jej poślizgu, takiej jedwabistości. Nie jest tępa w nakładaniu i bardzo dobrze się spłukuje zostawiając włosy od razu śliskie i gładkie.
Po odsączeniu kosmyki łatwo się rozczesały, nie pojawiły się żadne kołtuny, a szczotka sunęła po nich bez problemów.
Kiedy włosy już wysuszyłam zabezpieczyłam je dodatkowo 2 kroplami odżywki olejowej Ajeden (KLIK) i zawinęłam na chwilę w koczka.


Efektem są całkiem miłe dla oka delikatne fale. Gdybym trzymała je zwinięte dłużej na pewno pokręciłyby się mocniej.
Włoski były w dotyku niezwykle mięciutkie, takie wręcz dziecięce. Jak widzicie bardzo ładnie się błyszczą i są puszyste.

M.