Popularne posty

Włosowa aktualizacja Moniki - szampony Zero Waste, nowy skład maski Marokańskiej

Włosowa aktualizacja Moniki - szampony Zero Waste, nowy skład maski Marokańskiej
Nie pamiętam kiedy pisałam ostatnią aktualizację, ale czy to nie było w styczniu? Jeśli tak to zaniedbałam Was i na pewno jesteście ciekawe co na moich włosach w ostatnich miesiącach gościło.
A pojawiło się sporo nowości, więc zapraszam : )

blog o włosach
włosomaniaczki


Szampony w kostce Zero Waste - Cztery szpaki i Herbs&Hydro



Pracując przy tworzeniu Włosboxa (KLIK) poszukujemy wciąż nowych kosmetyków, by czymś Was zaskoczyć za każdym razem.
Przyznam, że wcześniej myślałam sobie "znam większość kosmetyków do włosów". Ale nic bardziej mylnego!
Przeszukując internet w poszukiwaniu inspiracji trafiamy na przewspaniałe produkty. Głównie skupiamy się na polskich firmach.
Tak przy okazji tworzenia Włosowego pudełka przypada nam rola testerek tych wszystkich cudowności.
Dawno przez moją łazienkę nie przetoczyła się taka fala ciekawostek. Cudownym uczuciem jest móc testować nowości razem z Wami.
Moimi ulubionym szamponami ostatnich tygodni stały się Szampony Alba Botanica (KLIK). Uwielbiam wszystkie wersje, które pachną i pienią się obłędnie. Ostatnio używanym duetem była Gardenia. W kwietniowym Włosboxie znalazł się Szampon w kostce Cztery Szpaki. Od samego początku poczułam do niego sympatię - za cytrusowy zapach, obfitą pianę, która domywa mi z włosów oleje bez problemu, a także za to, że włosy po jego użyciu są bardziej puszyste i dłużej świeże.
To dla mnie fenomen, ponieważ w tym roku udaje mi się myć włosy nawet co 3 dzień. W porównaniu do tego, że wcześniej nawet na drugi dzień wyglądały różnie, jest to wielki sukces. Zazdroszczę dziewczynom, które nie muszą tak często myć włosów. Jakie to jest wygodne. Niestety, ja nie dostępuję tego zaszczytu zawsze, jednak okazjonalnie się zdarza i to zazwyczaj właśnie po użyciu tego szamponu w kostce.
Jestem także w trakcie testowania Szamponów marki Herbs&Hydro. Marka wypuściła całą linię produktów do mycia włosów, w tym wersję Mango, Malinową, Kokosową i Konopną.
Na razie nie będę zdradzać wiele, ponieważ używam ich od niedawna, ale póki co najbardziej przypasował mi Konopny i Malinowy. Wszystkie pachną obłędnie i czasem myję nimi także ciało, bo to sama przyjemność, a skład przyjazny dla skóry i to nie tylko głowy.
Te szampony mają delikatniejszy skład i będą idealnie dla włosów zniszczonych, suchych. Na pełną recenzję wszystkich wersji musicie jeszcze chwilę poczekać.
Szampony w kostce stają się coraz bardziej popularne, co mnie cieszy, bo od dawna lubiłam taką formę i na razie mi nie tęskno do tradycyjnych. A Wy używałyście kiedyś? Może polecicie jakąś markę?


Powrót do ulubionych masek + jedna nowość z Włosboxa



Są maski, do których wracam z utęsknieniem zawsze i takimi są m.in. Planeta Organica maska Tajska (KLIK) i Marokańska (KLIK). Po nich moje włosy zawsze wyglądają dobrze, lekko, ale zdrowo. To typowo emolientowe produkty, więc idealne kiedy przesadzimy z proteinami lub po prostu do codziennego stosowania.
Ja ostatnio trochę za często używałam Balsam Alba Botanica Gardenia i Maskę EcoLab Intensywna regeneracja (KLIK), a obydwa te produkty mają proteiny i fryzura się zbuntowała wołając o pomoc.
Te dwa produkty Planeta Organica uratowały sytuację. Na marginesie powiem, że maska Marokańska zmieliła skład, ale o tym też będzie cały post niedługo ; )
Z nowości trafiła mi się maska Zielone Laboratorium, o której możecie przeczytać więcej w ostatnich wpisach Włosowym SPA z udziałem produktów z Włosboxa majowego KLIK KLIK
Używamy jej w trójkę z Olą i moim mężem i zaskakujące jest to, że pasuje nam wszystkim, a każdy z nas ma inne włosy. Warto więc jej spróbować, ponieważ jest bardzo uniwersalna.


Czym obecnie olejuję włosy, jakie oleje zamierzam testować



Do olejowania i zabezpieczania włosów używam teraz tych samych produktów zamiennie. Są to Anwen Olej brokułowy (KLIK), Ajeden olejowa odżywka (KLIK), Olej marula, Olej moringa (KLIK) i Skwalan.
Wszystkie działają tak samo dobrze jako zabezpieczenie i wykończenie fryzury. Do olejowania najbardziej lubię Marulę, Moringę i Skwalan - po nich włosy są idealne i nic nie mogę im zarzucić. Po Ajeden czasem lubią się obciążyć, kiedy nałożę jej zbyt dużo lub zbyt długo potrzymam, a Brokuł w ogóle nie daje efektów do olejowania, czasem nawet puszy mi włosy, ale on przeznaczony jest głównie do wysokoporów, więc to zapewne powód.
W kolejności czekaj Olej z Rzodkwi (KLIK) oraz Olej z pestek truskawek. Ola rozpoczęła testy truskawkowego i mam od niej pozytywny odzew, więc już nie mogę się doczekać.

jak dbać o rude włosy
blog o pielęgnacji włosów


Tak przedstawiała się moja pielęgnacja w minionych tygodniach i miesiącach.
Jeśli chciałybyście polecić nam coś do przetestowania lub produkt, który chciałybyście znaleźć we Włosboxie to piszcie koniecznie! : )

M.

Ajeden, Olejowa odżywka do włosów z Biofermentem z bambusa

Ajeden, Olejowa odżywka do włosów z Biofermentem z bambusa
Pewnie gdyby nie Włosbox nie trafiłybyśmy nigdy na ten produkt. Wybrałyśmy go do naszego pierwszego Włosowego pudełka (KLIK).
Skusił nas skład, a także to, że został stworzony przez polską markę, a te są wyjątkowo bliskie naszemu sercu.
Szukając kosmetyków do Włosboxów natrafiamy na cudowności polskich producentów i bardzo żałujemy, że to tak mało znane firmy. Mamy nadzieję, że dzięki nam poznacie i pokochacie nasze rodzime marki, które warto wspierać.
Oczywiście we Włosboxach nie znajdują się jedynie polskie produkty, jednak na ich promowaniu bardzo nam zależy.



Czym właściwie jest Olejowa odżywka do włosów Ajeden



Olejowa odżywka marki Ajeden (do kupienia TUTAJ) to nic innego jak mieszanka wielu olejów z dodatkiem biofermentu z bambusa, skwalanu z oliwek, fermentu mlecznego, fermentu z rzodkwi i witaminy E oraz D-panthenolu.
Z olejów mamy tutaj oleje zimnotłoczone najlepszej jakości: olej z pestek śliwki, olej z nasion rzodkwi, olej ze słodkich migdałów, olej z kiełków pszenicy.
Przyznacie same, że skład wzorowy i aż żal nie spróbować?
Na pierwsze użycie wręcz nie mogłam się doczekać i od razu jak zamówienie do nas dotarło przystąpiłam do testów.
Pierwsze wrażenie wizualne bardzo pozytywne. Opakowanie to butelka o pojemności 30 ml z brązowego szkła z pipetą. Dostępna jest również większa pojemność 50 ml. Szata graficzna minimalistyczna nawiązująca do natury, do tytułowego biofermentu z bambusa. Pipeta działa bez zarzutu, a na marginesie wspomnę, że pipetka to mój ulubieniec, sprzymierzeniec w odpowiednim dawkowaniu.


Dzięki niej nie mam problemu by nabrać kroplę, dwie lub nałożyć więcej, jeśli chcę klasycznie naolejować włosy.
Zapach jest przepiękny, marcepanowy. Jeśli używałyście kiedykolwiek oleju z pestek śliwki to właśnie jest ten urzekający aromat.
Skład jest skomponowany tak, że jest bardzo duża szansa, aby spodobał się większości włosów. Powinny być z niego najbardziej zadowolone posiadaczki włosów zniszczonych lub średnioporowatych, ale na moich zdrowych kosmykach także sprawdził się bardzo dobrze.


Jak używać tego produktu: dwa sposoby 



Olejowej odżywki używam na dwa sposoby. Najczęściej jako olejek wygładzający i zabezpieczający włosy. A czasami także do klasycznego olejowania.
Obawiałam się tego produktu przez wzgląd właśnie na bioferment z bambusa, ponieważ używałam wcześniej innych rzeczy z jego udziałem i moim włosom one średnio pasowały.
Jednak tutaj jest inaczej i po testach skwalanu od Mohani, o którym pisałyśmy we wcześniejszych postach, już wiem, że na pewno jego obecność także robi tutaj robotę.
Efekt, jaki otrzymuję bardzo przypomina właśnie rezultat po wtarciu Skwalanu. Włosy od razu stają się jedwabiste, gładkie i sypkie.
Olejowej odżywki używam od około półtora miesiąca zamiennie z olejem Brokułowym Anwen (KLIK) i ostatnio Skwalanem właśnie jako wykończenie fryzury, taki ostatni szlif. Dzięki temu włosy są lśniące, gładkie i nie plątają się. Nie podcinałam końcówek od 5 miesięcy, a wyglądają dalej świetnie pomimo tego, że prawie w ogólnie nie używam silikonowego serum.
Przyjemny zapach i gęsta, ale nie obciążająca konsystencja ułatwiają aplikację. Na moje włosy wystarczają dwie krople, czasem więcej, w zależności od tego czego użyłam podczas mycia.


Olejowanie włosów z pomocą odżywki Ajeden



Odżywka sprawdza się także do olejowania, choć tutaj muszę uważać z ilością. Zauważyłam, że jeśli nałożę jej większą ilość to czasem włosy po myciu są obciążone. Zapewne wynika to z natury moich włosów i na pewno na fryzurach bardziej wymagających, suchych i zniszczonych taki efekt będzie czymś pożądanym, bo dzięki temu włosy nie powinny się puszyć i będą bardziej zdyscyplinowane.
Moje włosy łatwo obciążyć, dlatego do olejowania zużywam półtora lub dwie pipety. To ilość, która pozwoli pokryć włosy olejem, ale nie przetłuszcza ich zanadto. Innych olejów używam zazwyczaj nieco więcej, a tutaj nakładam mniej i w ten sposób uzyskuję lepszy efekt.
Zauważyłam także, że moje włosy wręcz piją ten produkt i czasem kiedy po kilku godzinach rozpuszczam koczek przed myciem to są dużo mniej tłuste.
Przy takiej ilości jednym myciem jestem w stanie domyć włosy. Nakładałam różne odżywki i przy każdej zauważyłam, że włosy po użyciu olejku są bardziej błyszczące, gładsze, a jednocześnie jakby grubsze, jest ich wizualnie więcej, kucyk jest grubszy, kiedy próbuję zebrać wszystkie włosy. Działanie tak mnie zauroczyło, że postanowiłam spróbować także solo oleju z rzodkwi (do kupienia TUTAJ), ponieważ taki produkt również ma w ofercie marka Ajeden. Olej ten jest obecny na drugim miejscu w składzie, więc rezultat zawdzięczam w głównej mierze jemu oraz ukochanemu olejowi z pestek śliwki.


Swoją drogą, wiele z Was przekonało się dzięki nam do zabezpieczania włosów olejem śliwkowym, z czego bardzo się cieszymy! : ))



Zaciekawiła Was ta Olejowa odżywka do włosów? I przede wszystkim czy używałyście oleju z rzodkwi lub brokuła? Takie warzywne oleje bardzo mnie ciekawią :d



M.

Wspólna Akcja Zagęszczania Włosów, efekty po pierwszym miesiącu

Wspólna Akcja Zagęszczania Włosów, efekty po pierwszym miesiącu
Przede wszystkim chciałam bardzo serdecznie podziękować Dwóm Paniom (;*), które zechciały przyłączyć się do Akcji i razem ze mną walczyć o więcej włosów na głowie! : ) Jest mi bardzo miło, że nie zostałam sama, także i pisanie dla Was 'sprawozdania' z użytkowania produktów jest dla mnie czystą przyjemnością podobnie jak publikowanie efektów Julii oraz Madzi : ) Może za miesiąc przyłączy się do mnie Monika?

Pokażę Wam zdjęcia zrobione na początku Akcji, które przygotowałam sobie dokładnie 1 kwietnia ; )


Na pierwszym zdjęciu (powyżej) włosy są umyte jedynie mydłem Fratti, więc musicie im wybaczyć to, że lekko odstają jak również nieco się wywijają. Na drugim zaś zdjęciu chciałam Wam pokazać właśnie to o czym mówiłam - kompletnie nic mi nie sterczy na czubku głowy i cieszę się, że zdecydowałam się na tą Akcję, ponieważ, mam nadzieję, pod jej koniec zobaczyć busz baby hair ;d Włosy oczywiście na zdjęciu jeszcze trochę wilgotne i jeszcze przed farbowaniem (drugie zdjęcie powyżej). W trakcie miesiąca zafarbowałam włosy standardowo (najpierw farba Tints of Nature na odrost a następnie henna z dodatkami i na drugi dzień jeszcze jasny brąz - pisałam Wam, że miałam w domu uchowany jasny brąz Swati i nie chciałam by poszedł na zmarnowanie) a wspominam o tym dlatego, ponieważ zatuszowało to nieco problem powiększonych zakoli, które pokazywałam Wam w poście zapowiadającym Akcję. Dla przypomnienia oczywiście dołączam je tutaj:


Jak wiece w ubiegłym miesiącu, kwietniu, zdecydowałam się na łykanie Floradixu dwa razy dziennie po 10 ml oraz codzienne wcieranie serum Bionigree pobudzającego włosy do wzrostu (KLIK). Picie Floradixu to dla mnie, na szczęście, czysta przyjemność, ponieważ bardzo mi smakuje (nie jest tak odrzucający jak np. picie jakiegoś oleju, przykładowo lnianego, prosto z łyżki - na samą myśl się wzdrygam ;d) i już dziś zamówiłam kolejną buteleczkę 500 ml by móc pić ją przez kolejny miesiąc! : ) Floradix piłam systematycznie, każdego dnia, także cieszę się, że wyrobiłam w sobie nawyk by być skrupulatną w tej kwestii.
Jeśli chodzi o serum Bionigree to samo jego stosowanie nie należy do kłopotliwych i podoba mi się rozwiązanie w pipetką, ponieważ można nałożyć serum bezpośrednio na wydzielony przedziałek i sukcesywnie wcierać produkt w każdy inny (przedziałek). Zapach jest przyjemny i już jako pierwszy 'uderzył mnie' po rozkręceniu serum. Dla mnie pachnie owocowo ;3 Dodatkowo, nie wiem czy to kwestia zbliżającej się daty przydatności czy serum ma taki lekko mleczny kolor a przy nakładaniu staje się jakby bardziej przeźroczysty? Monika mówi, że serum miało taki kolor od razu po zakupieniu, więc pewnie tak jest ; ) Najczęściej serum lądowało na mojej głowie przed myciem, wtedy nakładałam go nieco więcej. Po myciu aplikowałam już bardziej skromnie i skupiałam się tylko na okolicach kłopotliwych, czyli krótko mówiąc w obrębie zakoli, ponieważ niestety, ale obciążał mi włosy i wyglądały na przetłuszczone. Mimo tego, że wcierałam jak zawsze w wilgotne włosy. W maju zamierzam wcierać w dalszym ciągu serum Bionigree i postaram się wpleść jeszcze dodatkowo Khadi, kozieradka&gorczyca (KLIK).

Stan na 1 maja. Weźcie pod uwagę, że mam już nieco widoczny odrost, więc ponownie zakola wyglądają gorzej ;d oraz fakt, że naciągam nieco włosy by lepiej je odsłonić. Na pierwszym zdjęciu (poniżej) COŚ mi stoi (jakby ktoś pominął - dwa małe włoski w tle, haha)! Fajnie, że cokolwiek się przebiło.


Poniżej zdjęcie, kiedy włosy są swobodnie przerzucone i nie 'naciągane' ręką:


1
. Teraz przedstawiam Wam Julcię, która zdecydowała się nieco ubarwić naszą Akcję, więc pięknie dziękuję za przesłanie raportu za kwiecień : )

Na początku kwietnia Julia wysłała nam maila, którego treść oczywiście załączam oraz zdjęcia:

'Cześć dziewczyny!
O Waszej świetnej akcji powiedziała mi przyjaciółka i mam nadzieję, że nie jest jeszcze za poźno by dołączyć. :)
Aktualnie, ze względu na studia mieszkam w Anglii i przyznaję się bez bicia, że przez stres, nieregularne posiłki i hektolitry kawy, sprawiają, że moje włosy i cera przyżywają kryzys. Włosy mam z natury cienkie i delikatne, co jeszcze bardziej utrudnia mi dojście do stanu zdrowych włosów. Staram się o nie dbać, na moich włosach kilka razy gościła henna czy senes, jednak wiadomo przez szybkie tempo życia, takie zabiegi wykonywałam tylko raz na kilka miesięcy :(
Moim planem na kwiecień jest przede wszystkim jedzenie bardziej zdrowych, wartościowych rzeczy i ograniczenie kawy. Z kosmetyków została mi resztka Banfi oraz Sesy, które mam zamiar zużyć już do końca. Dodatkowo znowu wrócę do kozieradki, która jest moim osobistym hitem i do regularnego olejowania włosów olejem z migdałów.
Zapewne jak spojrzycie na moje włosy, pierwsze co rzuca się w oczy, to włosy do ścięcia, tak wiem... Przez ograniczony budżet studencki, muszę moją wizytę u fryzjera odłożyć do maja, do czasu, gdy wrócę do Polski i uzupełnię kosmetyczne zapasy :) Jak widzicie, na czole i przedziałku mam już jakieś babyhairy od poprzednich spotkań z wcierkami i olejem Sesą. A nie ukrywam, że ten widok motywuje i szkoda byłoby to tak zostawić ;)
Do Waszej akcji chciałabym dołączyć głównie dlatego, że jest to świetna okazja, żeby nauczyć się systematyczności. Wiadomo, kiedy już jesteś, masz postawiony jasny dla siebie cel - nie możesz się poddać! Dodatkowo, nic nie motywuje bardziej, niż oglądanie co miesiąc postępów innych osób :)
W załącznikach, przesyłam moje fotki. Dodatkowo bardzo przepraszam za jakość, ale nie mam możliwości zrobienia zdjęć w inny sposób niż na samowyzwalaczu w komórce :('Julcia załączyła również zdjęcia:


Teraz pora na maila, którego otrzymałyśmy na zakończenie pierwszego miesiąca zagęszczania od Julii:

'Przychodzę do Was z pierwszym raportem :)
W kwietniu, moja włosowa kosmetyczka świeciła troszkę pustkami, bo w ciągu tygodnia skończyłam Banfi i Sesę. Wspierałam się kozieradką, która pomogła mi ogarniczyć wypadanie i przedłużyła trochę świeżość moich włosów. Udało mi się też min. raz w tygodniu olejować włosy olejem z migdałów, co uważam, za moje wielkie osiągnięcie! ;)
Przede wszystkim w kwietniu skupiłam się na tym, by ograniczyć kawę i jeść bardziej wartościowe rzeczy niż bułka na obiad po przyjściu z uczelni, bo moje włosy i skóra przeżywały koszmarny kryzys :P

Czasami na włosy wskoczyła maska Hair Food papaya z Garniera, ale tez nie było wielkich cudów...

Ogólnie czuję, że włosy są miękkie w dotyku i wizulanie wyglądają lepiej, pojawiły się też nowe babyhair a stare nieco urosły, jednak w maju, wracam na chwilę do Polski, więc pierwsze co robię to idę do fryzjera, na dość spore cięcie, bo myslałam nad 15 cm, mam dość przerzedzone koncówki, a nie ma sensu ich dalej trzymać. Robię też zakupowe zapasy, jedna paczka już na mnie czeka, a druga jest w drodze. Do kosmetyczki wraca uwielbiana przeze mnie Banfi, dokupiłam też maskę - okład rozgrzewającą z Floresanu i serum z tej samej firmy. Dodatkowo zakupię coś na koncówki i uzupełnie zapasy jakimś lekkim szamponem.
W maju, wcieram codziennie, bez żadnych wymówek, zwłaszcza, że motywację mam, bo nowe kosmetyki już na mnie czekają :D Olejuję tak systematycznie jak teraz i częściej nakładam maskę na włosy :) Jestem dobrej myśli, że się uda i w kolejnym raporcie, będzie się czym chwalić :D

W załącznikach, wysyłam moje zdjęcia. Przepraszam za jakość, ale ciężko zrobić sobie tego typu zdjęcia samemu :('
Dołączone zdjęcia:


Dziękujemy Julci za maile i czekamy na więcej! : )

2. Madzia

Madzi również dziękujemy pięknie za dołączenie do Akcji! : ) Oto przesłany tekst i załączone zdjęcia:

'Przed akcją, jak widać na załączonych zdjęciach, miałam dość sporo baby hair, ale ich znaczna długość świadczy o tym, że "narodziły" się już kilka miesięcy temu. Próżno było szukać u mnie kilkumilimetrowych włosków, a ponadto w okolicach czoła zlokalizowałam lekkie przerzedzenie włosów wskutek noszenia kucyków. Akcja zagęszczania była więc dla mnie strzałem w dziesiątkę:)!

W pierwszym miesiącu postawiłam na wcieranie przed każdym myciem (u mnie co 2 lub 3 dzień) olejku khadi stymulującego wzrost włosów. Dodatkowo jako wielbicielka wszelkich herbat i ziół codziennie przez cały miesiąc z tygodniową przerwą piłam napar z suszonej pokrzywy. Włosy przed myciem były często olejowane oliwą z oliwek lub olejkiem kameliowym na podkład z miodu. W kwietniu używałam naprzemiennie 3 szamponów: cedrowe mydło do ciała i włosów Babci Agafia, szampon specjalny aktywator wzrostu Babci Agafi oraz Only Bio Fitosterol szampon do włosów suchych i zniszczonych z olejem z sezamu. Jako odżywkę po umyciu włosów używałam Petal Fresh odżywka nawilżająca - pestki winogron i oliwki. W ostatnim tygodniu wzbogaciłam pielęgnację o EQUILIBRA tricologica Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów, odżywkę Equilibra argan - odżywka wzmacniająca oraz intensywnie wzmacniającą maskę do włosów, z ekstraktem z korzenia żywokostu.

W maju mam zamiar wypróbować wcierkę stosowaną tym razem po umyciu włosów - normalizujący tonik - wcierka do skóry głowy firmy Vianek, będzie to też test jaki rodzaj wcierek (przed myciem lub po myciu włosów) przy moim trybie życia spisuje się najlepiej. Zmienię również odżywianie "od wewnątrz" - postaram się pić codziennie napary ze skrzypu.'
Zdjęcia włosów wykonane w kwietniu:



Zdjęcia z maja:


Wcieramy zatem dalej! : ) Jeśli ktoś wysłał maila a nie znalazł się w podsumowaniu piszcie proszę! Mamy ostatnio problem z pocztą, więc coś mogło nam umknąć : (

Włosbox Maj - co znalazło się w środku

Włosbox Maj - co znalazło się w środku
Kolejne Włosowe Pudełko dotarło już do Was, więc możemy oficjalnie pokazać jego zawartość. Wybór produktów do tej edycji początkowo był inny, ale los spłatał nam figla. Przez okres świąteczny i majówkę musiałyśmy nieco zmienić plany.
Jednak nie ma tego złego, ponieważ z tych produktów także jesteśmy bardzo zadowolone i cieszymy się, że także możecie je poznać.
Zanim pokażemy Wam całą zawartość Włosboxa przypomnimy tylko, że w sprzedaży jest już kolejne pudełeczko na Czerwiec KLIK
Zachęcamy do zakupów, ponieważ jest limitowane w ilości 50 sztuk. Powodem jest jeden z produktów, którego udało nam się dorwać tylko taką ilość, ale uwierzcie, że warto!


Zawartość Majowego WŁOSBOXA


* Nowa Kosmetyka, Serum do skóry głowy „Mniej problemów, więcej włosów”, 100 ml

To lekka, ale odżywcza mikstura precyzyjnie dobranych składników, która kompleksowo zadba o skórę głowy.
Zawiera m.in. Witaminę B5, Hydrolizowaną keratynę, olejek z mięty, kwas mlekowy
Produkt idealny na letnie dni, przyjemnie chłodzi i koi skórę głowy.


Zajrzyjcie na https://nowakosmetyka.com/

Cena detaliczna: 25 zł

* NaturalMe, Olej z pestek truskawek, 50 ml

Olej truskawkowy jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych wielonienasyconych, w tym omega-6, a także NNKT omega-3 o silnym działaniu przeciwzapalnym. Zawiera również witaminy A i E działające odmładzająco i hamujące procesy starzenia.
Idealny do zabezpieczania końcówek, ale również do olejowania.
Ja zamierzam stosować go także do twarzy, ponieważ nadaje się idealnie jako element kuracji przeciwstarzeniowej.


Cena detaliczna: 26,99 zł


* Zielone Laboratorium, odbudowująca maska do włosów, 250 ml

Podkreśla naturalne piękno włosów. Wygładza, ułatwia rozczesywanie i układanie. Kationowa formuła maski sprawia, że składniki aktywne od razu wnikają w strukturę włosa.
Zawiera w składzie m.in.: sok z jabłek, ekstrakt ze skrzypu, ekstrakt z mięty, ekstrakt ze słodu
Efekty na naszych włosach mogłyście zobaczyć we wcześniejszych dwóch postach.
http://www.sophieczerymoja.com/2019/05/wosowe-spa-z-udziaem-produktow-z.html
http://www.sophieczerymoja.com/2019/05/efekt-wow-wosowe-spa-z-kosmetykami-z.html


Zajrzyjcie na https://zielonelaboratorium.pl/

Cena detaliczna: 48 zł


* Mohani, Skwalan z oliwek, 30 ml

Wszechstronny produkt, który pomoże zachować młodość skóry, a także zatroszczy się o włosy. Można używać samodzielnie lub w mieszance z innymi olejami.
Skwalan charakteryzuje się silnymi właściwościami nawilżającymi i regeneracyjnymi.
Efekty na włosach także do wglądu na blogu. Dodam jeszcze od siebie, że używam go od kilku dni na skórę dłoni, gdzie walczę z egzemą i efekty są niesamowite, także polecam także do skóry.


Cena detaliczna: 24,90 zł

* Tradycyjne mydło, Szampon w kostce Konopie z malinami, 55 g

Ostatni szampon w kostce tak bardzo przypadł Wam do gustu, że postanowiłyśmy iść za ciosem. Tym bardziej, że nam taka forma szamponu także się podoba, więc czemu nie przetestować kolejnego? ; )
My mamy także pozostałe wersje tego szamponu, więc może jakiś wpis porównawczy?


Zajrzyjcie na https://tradycyjnemydlo.pl/shop/


Cena detaliczna: 43 zł

Poza tymi pięcioma pełnowartościowymi produktami w pudełku znalazły się jeszcze:
- próbki od marki Sylveco https://sylveco.pl/

- próbki od marki Equilibra i pełnowartościowa maseczka do twarzy z aloesem http://www.equilibra.pl/

A pierwsze 30 osób, które zamówiło dostało także zestaw od marki L'biotika Biovax składający się z: Peelingu trychologicznego, Termo Kuracji oraz maski do włosów

https://lbiotica.pl/


Jak Wam się podoba zawartość Włosboxa?
A może kupiłyście go i chcecie się podzielić swoimi wrażeniami?
Czekamy na Wasze opinie! <3