Jak udało mi się zapuścić włosy?

Kiedy sięgnę pamięcią w przeszłość to mimo tego, że zawsze z Olą wydawało nam się, że mam długie włosy, nigdy tak nie było, odkąd je obcięłam w gimnazjum.
Patrząc na zdjęcia sprzed włosomaniactwa trzymały one względną długość, której nie mogły przekroczyć. Wtedy nie zastanawiałam się nad tym głęboko, pomimo, iż dziwiło mnie dlaczego włosy nie zmieniają swojej długości.
Teraz potrafię ocenić z perspektywy czasu jakie były tego powody.


Moje włosy zaczęły zmieniać swoją długość około półtora roku temu. Dzięki zmianom, które wprowadziłam udało mi się je zapuścić z długości mniej więcej od połowy łopatek do tej, którą mam teraz, czyli do talii.Właśnie tak było 'kiedyś':


Gdybym się nie uparła na regularne podcinanie na pewno włosy byłyby teraz dużo dłuższe. Ja jednak chciałam się pozbyć wszystkich zniszczeń i podcinałam końce dość intensywnie - w ciągu minionego roku skróciłam włosy o około 10 centymetrów. Jak pomyślę, że o tyle dłuższe mogły być - jest mi trochę smutno, ale z drugiej strony wiem, że męczyłabym się z plątaniem i rozczesywaniem.
1. Największe znaczenie moim zdaniem miało w moim przypadku odstawienie farb chemicznych, którymi nie dość, że farbowałam, to rozjaśniałam włosy co 4, 5 tygodni. Pomimo tego, że nakładałam je z wodą 6% spowodowało to, że włosy jakby stały w miejscu. Nie odczuwałam zniszczenia, wysuszenia na kosmykach, jednak końcówki podcinałam co miesiąc o centymetr, dwa. Tylko dzięki temu włosy dobrze się rozczesywały i zdrowo wyglądały. Jeśli zapomniałam podciąć - od razu się rozdwajały.
Po przejściu na hennę i rozjaśnianie tylko odrostu, po kilku miesiącach zauważyłam, że włosy są dłuższe i pomimo braku podcinania nie wyglądały źle.
Oczywiście w dalszym ciągu podcinałam końcówki, jednak rzadziej niż co miesiąc. Robiłam to co 3, 4 miesiące. W ten sposób kiedy w tym czasie włosy urosły o 4 centymetry to ścinałam dwa i byłam dwa centymetry do przodu. Taką metodę wyznaję po dziś dzień.
2. Razem ze zmianą sposobu farbowania, która sama w sobie dała już poprawę, przyszła zmiana w pielęgnacji. Od kilku lat już stosowałam delikatne szampony, odżywki, maski i domowe sposoby, ale nigdy w takim nasileniu. Nie dawały one również aż tak spektakularnych efektów.
Kiedy zauważyłam poprawę w stanie włosów zapragnęłam więcej i tak zgłębiałam tajniki olejowania, które okazało się kolejnym kamieniem milowym.
Dzięki olejom włosy wyglądały coraz lepiej. Chociaż początki były ciężkie - często zdarzało się, że nie domywałam włosów, musiałam zaprzyjaźnić się z suchymi szamponami i nauczyć się, które oleje mi służą, a które lepiej sobie darować, bo pogarszają wygląd, zamiast go polepszać.
Oleje są moim zdaniem niezbędne w dbaniu o włosy i nawet najlepsze odżywki i maski nie mogą ich zastąpić. Nie jeden raz odstawiałam olejowanie na przykład z braku czasu i po tygodniu włosy stawały się suche, szczególnie na końcach. Z tego powodu olej staram się nakładać minimum dwa razy w tygodniu.
3. Myślę,że duże znaczenie miało również odkrycie kosmetyków rosyjskich. Wcześniej, jeśli chciałam kupić coś z dobrym składem musiałam wydać na to fortunę, w związku z tym ciągle królowały drogeryjne odżywki. Dzięki kosmetykom rosyjskim dobry skład idzie w parze z korzystną dla portfela ceną. Odkrycie takich marek jak na przykład Ecolab, Natura Siberica, Planeta Organica ułatwiło pielęgnację i sprawiło, że stała się ona skuteczna i dawała zauważalne efekty.
4. Kolejną ważną rzeczą była zmiana szczotki. Wcześniej czesałam się zwykłą plastikową, potem przyszła pora na Tangle Teezer, który wychwalany był chyba wszędzie. Niestety, po kilku miesiącach spowodował on straty - końce wyglądały coraz gorzej. Zmieniłam szczotkę na Rossmannowską i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Łatwiej było mi rozczesać włosy, końce przestały się łamać i kruszyć.
5. Ważna okazała się również zmiana nawyków - przestałam rozczesywać włosy na szybko, w pośpiechu, ponieważ wtedy szarpałam je najbardziej, wyrywałam i końce się łamały. Teraz kiedy nie zdążę rozczesać włosów na przykład rano, to na szybko rozczesuje je palcami na tyle ile mogę i związuje w luźnego koczka. Rozczesuję je wtedy kiedy już mogę zrobić to delikatnie, najczęściej jest to na przystanku autobusowym albo dopiero po dotarciu na miejsce.
6. Zmiana suszarki ze starego gruchota, którego 'konstruktor' nie miał nawet pojęcia co to jest zimny nawiew czy jonizacja na sprzęt lepszej jakości. Nawet po jednorazowym użyciu tej starej suszarki miałam suche, spuszone włosy. Susząc nową, którą kupiłam w Lidlu, włosy schły w 15 minut, do tego wyglądały lepiej, były miękkie i gładkie. Aktualnie w ofercie znalazła się podobna, z takimi samymi parametrami (klik).
7. Nauczyłam się również upinać włosy, co chroni je niszczeniem. Latem króluje u mnie koczek, jesienią i zimą warkocze. Nocna fryzura to również luźny warkocz. Kiedy przez kilka dni zdarza mi się nie związać włosów do spania, stan końcówek od razu się pogarsza.
8. Kolejna sprawa to zabezpieczanie końcówek serum silikonowym. Wcześniej częściej o tym zapominałam, niż nakładałam olejek. Według mnie regularne zabezpieczanie włosów silikonami to podstawa, jeśli zależy nam na długości. Na zimę używam cięższego olejku np. Dove, zaś na wiosnę i lato Mythic Oil.


Linki do postów, które potencjalnie mogą Was zainteresować:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-oleje-w-pielegnacji-wosow.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moja-ulubiona-maska-emolientowa_19.html
3. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moja-ulubiona-maska-emolientowa.html
4. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-balsamyodzywki-do-wosow.html
5. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-olejki-do-pielegnacji.html
6. http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/moje-ulubione-maski-do-wosow-monika.html
7. http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/moje-ulubione-szampony-monika.html

Posty na temat mojego aktualnego zapuszczania włosów do ślubu:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/podsumowanie-pierwszego-miesiaca.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/podsumowanie-drugiego-miesiaca.html
3. http://www.sophieczerymoja.com/2016/06/podsumowanie-trzeciego-miesiaca.html

16 komentarzy :

  1. Coś dla mnie - w końcu i ja swoje staram się zapuszczać, choć optycznie nie bardzo ten przyrost widać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zapuszczanie trwa :< ja też ciągle zapuszczam

      Usuń
  2. Niestety też zauważyłam pogorszenie końcówek od TT.. ale też obawiam się tej rossmannowskiej, idełem byłaby drewniana i z włosiem dzika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy dzika solo nie lubią:<
      Ta Rossmannowska jest niezastąpiona ;)

      Usuń
    2. cześć, dzięki za porady :) której dokładnie szczotki z Rossmanna używasz?

      Usuń
    3. http://sophieczerymoja.blogspot.com/2015/06/for-your-beauty-szczotki-do-wosow-z.html
      pozwolę sobie wkleić link ze starego bloga:)

      Usuń
  3. A ja kiedy niecierpliwie czekałam na przyrost to wcale go nie zauważałam (choć na początku włosomianiactwa, dosłownie w pierwszym miesiącu jak zaczęłam olejować Green Pharmacy ze skrzypem i wcierać Jantar to miałam przyrost chyba z 4 cm :o), a jak sobie ostatnio trochę odpuściłam, to sama się zdziwiłam jak mi kudły podrosły XD
    Pozdrawiam, super post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak jest, że kiedy na czymś nam zależy to nie ma efektu ;d a jak odpuścimy trochę to zauważamy zmianę ;)

      Pozdrawiamy serdecznie ;)

      Usuń
  4. Nie przypuszczałam, że TT może niszczyć końce. U mnie się pojawiły na wszystkich końcach białe kulki.. może to od TT? Zetnę, odstawię go na razie (jako alternatywę mam dzika) i zobaczymy.
    A jaki masz cel w zapuszczaniu? Do pośladków? Ja długość poniekąd uzależniam od możliwości wykonania fryzur. Na to, co chcę robić włosy do łopatek są zdecydowanie za krótkie (do tego warkocze skracają długość), dopiero do talii będzie można bawić się tak:

    https://c2.staticflickr.com/6/5067/5596207809_de626cedd2_b.jpg

    http://alldaychic.com/wp-content/uploads/2013/10/Rose-Bud-Flower-Braid-Hairstyle-Tutorial.jpg

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. TT często jest winowajcą niszczenia wlpslwy, szczególnie końcówek i tych słabszych partii. Odkąd go odstawiłam widzę poprawę i nie zamierzam do niego wracać. Używam go zwykle do rozczesywania włosów na mokro, jeśli to już robię:)

    A celu nie mam żadnego takiego konkretnego. Póki co chce mieć dłuższe, ale o ile to czas pokaże:d kiedy będę zadowolona:)

    Ta fryzura na jasnych włosach piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstawię i dam znać po jakimś czasie, czy pomogło - byłoby świetnie, bo białe kulki to jedyny (choć uciążliwy) problem, jaki mam.
      Tak, ta fryzura jest wspaniała - Ty już możesz taką robić! Zazdroszczę, bo fryzurę zrobię raczej bez problemu, ale nie mam na czym :D

      Usuń
    2. To masz na pewno ładne, zdrowe włosy, jeśli tylko białe kulki Cię męczą :)
      Zawsze możesz uczesać kogoś. ja bym się ucieszyła, jakbyś chciała mi zrobić takie cudo, bo sama nie umiem :< musiałabym poćwiczyć

      Usuń
  6. Idealnie, już dopisałam sobie do swojej listy i oleje od Oli i ampułki. Teraz widzę, że muszę przyjrzeć się innym szczotkom bo mam TT i faktycznie coś z moimi końcówkami zaczęło dziać się dziwnego. Zgoniłam na źle dobrany olej, ale to nie no raczej. Myślę teraz, że to TT niestety :((

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny kolor! Może właśnie Ty będziesz w stanie mi coś poradzić.
    Tak jak Ty farbuję swoje włosy henną Khadi, czasem same odrosty zdarza się jakąś podróbką henny z Rossmanna. Parę lat temu miałam prawie taki sam kolor jak Ty, jednak włosy bardzo ściemniały. Teraz są ciemnorude/ kasztanowe i bardzo bym chciała wrócić do jasnego płomiennego odcienia, jednak boję się rozjaśniać włosy (a opcja z Olaplexem na razie nie wchodzi w grę, gdyż mam włosy do pasa wieć bardzo drogo by to wyszło). Masz może jakąś radę, jak naturalnie rozjaśnić włosy farbowane henną? :(

    OdpowiedzUsuń
  8. naturalnie to raczej niewiele da- możesz próbować płukankami z rumianku,maski z dodatkiem miodu przed myciem, rozrzedzona cytryna do psikania na mokre włosy i na słońce. Nie sądzę jednak by dało to zauważalny efekt, a jeśli już to pewnie po jakimś dłuższym czasie.
    A czemu po prostu nie nałożysz farby na włosy? zajrzyj tu http://www.sophieczerymoja.com/2017/01/wosowa-seria-dla-rudych-wosow-mity-na.html i tu http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/wosowa-seria-dla-rudych-wosow-wszystko.html

    OdpowiedzUsuń