Natura Siberica, Loves Estonia, Balsam nagietkowy intensywna regeneracja

Kosmetyki rosyjskie to moje ukochane produkty do włosów. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez nich. Trafiłam oczywiście na sporo bubli, ale nigdy nie zawiodłam się na produkcie z serii Loves Estonia. Byłam już posiadaczką szamponu i balsamu z klasycznej wersji z bławatkiem i maliną moroszką, obecnie używam tytułowej wersji nagietkowej oraz nowości Loves Latvia - maski do włosów farbowanych. O tej ostatniej również na dniach pojawi się wpis, ponieważ warto ją przedstawić.


Dzisiejszy bohater to balsam do włosów, który kupimy w butelce plastikowej z praktycznym zamknięciem na klik. Jego pojemność to 400 ml. Opakowanie przyciąga wzrok. Konsystencja dość gęsta jak na balsam, choć nie jest maślana i zbita. Raczej opisałabym ją jako typową dla mleczek, odżywek. Dobrze się rozprowadza, nie spływa z włosów ani z dłoni. By pokryć całe włosy wystarczy niewielka ilość. Jest zatem bardzo wydajna. Używam jej średnio 2, 3 razy w tygodniu przez ponad miesiąc i została mi jeszcze mniejsza połowa.
Zapach balsamu jest bardzo przyjemny i choć nie pozostaje na włosach po wyschnięciu to jego aromat ma odpowiednią intensywność i bardzo uprzyjemnia używanie kosmetyku. Wyczuwalna jest naturalna woń rumianku i nagietka. Zapach z ziołową nutą, ale wciąż lekko słodki i miły dla nosa.

Balsam aplikowałam zawsze po umyciu na dosłownie chwilę - 2, 3 minuty. To jest odpowiedni czas, aby kosmetyk zadziałał i dał satysfakcjonujący efekt.
Włosy od razu po kontakcie z balsamem stają się miękkie, co bardzo lubię. Po spłukaniu miękkość ciągle się utrzymuje, włosy nie są splątane, łatwo dają się podzielić na partie by je wysuszyć. Balsam ułatwia rozczesywanie, powoduje, że włosy wyglądają zdrowo, ładne się błyszczą, nie są matowe ani przyklapnięte.
Jego działanie jest jak najbardziej wystarczające, jak na kosmetyk, który stosuję na co dzień. Odpowiednio dba o włosy aż po same końce. Moje końcówki mają tendencję do przesuszenia, a ten produkt daje sobie z nimi radę. Włosy są gładkie, końcówki również.


Skład nie jest najpiękniejszy, ale niestety moje włosy mało kiedy lubią takie zdrowe produkty z ekologicznymi składami.
Tutaj mamy emolient, antystatyk, lekki silikon usuwany łagodnym szamponem, fosfolipidy, olej sojowy, glikolipidy, fitosterole z soi, alkohol benzylowy, emolient, antystatyk, emulgator, antystatyk tworzący na włosach ochronną powłokę, antystatyk, gliceryna, zapach i dopiero po zapachu tytułowy ekstrakt z nagietka i jałowca.

Dziewczyny, widziałyście te piękne rzeczy w Netto? Najchętniej kupiłabym wszystko. Jutro wybieram się po półkę oraz KLATKĘ na świece, która mnie urzekła. TEN stojak na książkę też jest fantastyczny. Już znalazłam dla niego zastosowanie podczas ślubu.

M.

14 komentarzy :

  1. Będę chciała na pewno wypróbować te szampony :) Nie miałam w sumie nigdy żadnej odżywki typu Natura Siberica, Planeta Organica, itd, choć osobiście wolę nakładać maski po myciu :) Zawsze słabo wyglądają moje włoski po odżywkach. :) Może na lato wypróbuję, jako coś lekkiego od czasu do czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy wręcz przeciwnie ;d
      Maska raz na tydzień, a poza tym balsamy i lekkie maski tzw 3 minutowe :)

      Usuń
  2. Dziewczyny, chciałam zapytać o Waszą opinie na temat nożyczek Jaguar: jaki model najlepiej wybrać do domowego strzyżenia włosów na prosto? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko na temat nożyczek jaguar, które mamy zostało napisane tutaj http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/czy-warto-kupic-nozyczki-jaguar.html
      ja mam ten model, o którym piszę i jestem bardzo zadowolona. To chyba najlepszy wybór do podcinania domowego : )

      Usuń
    2. Hej,
      Dodam tylko, że zdecydowałam się na Jaguara dzięki postom Dziewczyn i jestem zachwycona. Nawet moje grubasy jest w stanie uciąć (choć osoba tnąca skarżyła się, że ciężko chodzą - zakładam, że się jeszcze nie wyrobiły, bo nowe). Linia jest bardzo równa i nie trzeba było docinać pojawiających się nieraz znikąd milimetrowych "farfocli" po jakimś czasie od strzyżenia.

      Usuń
    3. Nasze od początku dobrze chodzą :) Na pewno Twoje się wyrobią :)

      Usuń
  3. Kosmetyki z serii Loves Estonia od dawna mnie interesują, teraz jeszcze dochodzi Loves Latvia, ech.. żednaj wypłato :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo warto kupić ;d u mnie się świetnie sprawdzają :)

      Usuń
  4. Moje włosy nienawidzą takiego beznadziejnego składu, więc się nie zdecyduję niestety. Może gdybym nie była 99,9-procentowym alergikiem, włosy też inaczej by na to reagowały i nie musiałabym się niczym przejmować, ale cóż - zazdroszczę w każdym razie i oby Ci służyło :)
    Dzięki za inspirację gazetką z Netto - nie ma szans na znalezienie czegoś takiego w innym kraju, ale chodzi mi o sam pomysł półki-drabinki. Poszukam w necie, choć nie ma opcji, że trafię na taką drabinkę jeszcze z lustrem. Jak kupisz, daj znać, jak się ona prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla alergiczki to może nie być najlepsze:< musisz bardziej uważać na to co stosujesz. Moje włosy i skóra głowy nie są specjalnie wymagające bez tym wzzględem.

      Byłam dziś w Netto i kupiłam paterę, pojemnik szklany i te dwie białe klatki <3 Wszystko piękne. a drabinka będzie od czwartku :) pojadę polować ;d
      też szukałam na internecie podobnej półki drabinki i nie ma:< a jeśli są to bez lustra

      Usuń
  5. Ciekawy balsam a tymi rzeczami w Netto mnie zachwyciłaś :) Jutro biorę J. za fraki i jedziemy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto jechać; d ja zostawiłam tam dziś sporo pieniędzy, ale nie żałuję, bo w innym sklepie to i tak kosztowałoby dużo drożej :)

      Usuń
  6. Muszę przyjrzeć się bliżej tej linii kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń