Włosowa seria dla rudych włosów: Wszystko o rozjaśnianiu włosów hennowanych + moje farbowanie z Nanoplexem

Farbuję włosy henną od półtora roku. Około pół roku zajęło mi zanim opracowałam idealny dla siebie sposób, o którym pisałam tutaj - http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/henna-na-moich-wosach-moje-sposoby.html
Dzięki temu bardzo ograniczyłam ciemnienie koloru, które dotyka każdego użytkownika henny. Ziołowe farby nadbudowują się na włosach i powodują, że kolor z biegiem czasu zmienia się - staje się głębszy, ciemniejszy.
Staram się bardzo dbać o włosy, ale nie jestem w stanie znieść kasztanowego koloru na głowie. Jest dla mnie za ciemny, źle się w nim czuję.
Moją receptą na to jest nakładanie farby chemicznej na całą długość włosów. Jest to całkowicie bezpieczna metoda, jeśli farbujecie włosy czystą henną tak jak ja. Stosując mieszanki z indygo należy być ostrożnym i najlepiej zrobić próbę na pasemku.
Stosując moją metodę farbowania henną nie muszę robić tego często, dzięki temu nie niszczę włosów regularnie, a jedynie raz na kilka miesięcy aplikuję farbę. 
Ostatnim razem robiłam to w październiku, czyli około pół roku temu. Użyłam wtedy farby Allwaves i utleniacza 6%, także nie za wysokiego, ponieważ nie zależy mi na mocnym rozjaśnianiu. Mimo, że teraz włosy prawie w ogóle nie ściemniały, naszła mnie ochota na jaśniejszy kolor. Spowodowane jest to chyba nadchodzącą wiosną : ) Skusiłam się na Garnier, Olia która była w promocji w Drogeriach Polskich. Swego czasu farbowałam nią włosy zarówno na całości, jak i odrost i byłam w miarę zadowolona, chociaż 2 czy 3 razy zdarzyło się, że kolor nie chwycił równo. 
Teraz już wiem, że więcej nie kupię farby drogeryjnej i zamówię Allwaves, który nigdy mnie nie zawiódł. 
Do Olii dodałam Nanoplex. Poczytałam o nim na blogach same pozytywne opinie i skuszona obietnicą rozjaśnienia bez zniszczeń, osłabienia i gorszej kondycji, zamówiłyśmy razem z Olą po zestawie, w którego skład wchodzą 3 strzykawki z krokiem 2 po farbowaniu oraz 1 strzykawka z płynem, który dolewamy do farby.


Niestety, na ilość farby, jaką planowałam użyć jedna porcja to było mało więc zamieniłam się z Olą i tym samym miałam dwie strzykawki, które dodaje się do farby, ponieważ jej i tak nie jest to potrzebne. Według moich obliczeń ciągle brakowało niecałego 1 ml. Dziewczyny z blogów, gdzie spotkałam się z Nanoplexem w ogóle nie martwiły się proporcją płynu i używały tylko jedną strzykawkę - oczywiście wychwalając efekt końcowy.


Do dwóch opakowań farby zużyłam więc dwie porcje Nanoplexu
, po czym nałożyłam na włosy. Według producenta Nanoplexu może on wydłużać czas farbowania, więc zamiast 30 minut, trzymałam farbę 45 minut.
Włosy spłukałam i nałożyłam krok drugi, czyli płyn z pozostałych dwóch strzykawek o numerze 2. Nie było tego dużo i skupiłam się głównie na końcach oraz włosach do ucha. Nie starczyło mi na pokrycie włosów przy skórze głowy.
Kiedy po 20 minutach spłukałam włosy, po czym jak radzi producent umyłam szamponem i nałożyłam balsam na kwiatowym propolisie, włosy wydawały mi się bardzo sztywne i niemiłe w dotyku
Po nałożeniu kropli serum Dove wiele się nie zmieniło.
Jak wyglądały włosy po farbowaniu z Nanoplexem możecie zobaczyć na zdjęciach.
Zacznę od koloru - końce oraz góra wyszły trochę jaśniej. Widać jednak na całych włosach różnicę w kolorze przed farbowaniem. Włosy są o jakiś ton, dwa jaśniejsze.


Niestety, co do samego Nanoplexu to moim zdaniem nie warto wydawać na to pieniędzy. Włosy ucierpiały bardziej po farbowaniu z jego użyciem niż gdybym nałożyła samą farbę. Podejrzewam, że to przez wydłużony czas farbowania. 
Końce są suche, niektóre się wykruszyły podczas rozczesywania. Włosy nie są tak gładkie jak były, lekko się puszą, dodatkowo plączą się niemiłosiernie. 
Kolejnego dnia podcięłam centymetr końcówek, ponieważ na razie szkoda mi ścinać więcej. Jeśli będzie taka potrzeba to zrobię to bez wahania
Wczoraj farbowałam włosy nową henną, której wcześniej nie używałam. Wykorzystałam nie tylko samą hennę. Napiszę o tym w kolejnym poście z serii : )

15 komentarzy :

  1. Co Ty mówisz...A ja planowałam zakupić go sobie i dodać do odżywki.
    Kurczę - chyba nie warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy po tym były tragiczne i u mnie mnie ani to, które dodaje się do farby, ani ten krok drugi się nie sprawdziły.
      Ola też to ma, może u niej będzie lepszy efekt, jak doda to tylko do maski : )

      Usuń
  2. Ale kicha z tym Nanoplexem ://// Tak to właśnie wygląda, jak blogerki recenzują produkty ze współprac :/ wszędzie "ochy i achy" a potem wielkie rozczarowanie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale były to wpisy oparte o współpracę barterową. Jednak naiwnie wierzyłam, że coś w tym jest, skoro wszystkie tak się zachwycają ;)

      Usuń
  3. A ten nanoplex to coś w deseń olaplexu? Te nowości to teraz wyskakują jak grzyby po deszczu, aż człowiek się gubi... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to podobno coś na wzór Olaplexu. Nawet w ulotce opis był właściwie identyczny. Ale jak widać efekt dość mierny :)
      Oczywiście u kogoś innego może się sprawdzi lepiej :)

      Usuń
  4. Odnośnie powyższych komentarzy - nie rozumiem zachwycania się produktem tylko dlatego, że się go dostało od firmy w ramach współpracy :x
    Sama tez stosuję tą metodę co Ty, a raczej stosowałam póki henna mi nie przyciemniła włosów straszliwie i się zraziłam.
    Za to po Twoim ostatnim poście o dodatkach rozjaśniających kolor henny znowuż się skusiłam i wyszło przecudnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, że mój post był pomocny :) bardzo mnie to cieszy ;)
      ja nie przestaję szukać metod na rozjaśnienie koloru ;d

      Usuń
  5. Ojoj :// ale włosy to Ty masz cudowne kochaana!:))
    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, chociaż teraz są w trochę gorszej formie :<

      Usuń
  6. coś pięknego :)))
    Kochane aby uzyskać intensywny kolor, nawilżone włosy i pełne blasku takie jak ze zdjęcia :)) polecam maskę Moringa Wax Pilomax. Jest Bombowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam podczas farbowania nanoplexu uważam, że fajnie, dobrze działa. Natomiast moringę też mam. Dłużej utrzymuje się kolor, mniej wymywa, i włosy są po niej bajkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U każdego co innego się sprawdza:) a moringa to jest nieporozumienie i to nie tylko moim zdaniem, ale tutaj również indywidualność :)

      Usuń