Zagęszczenie włosów, zahamowanie wypadania

Od prawie dwóch lat walczę o przyrost włosów. Skupiałam się cały czas na tym, żeby przybywało mi centymetrów na długości, a nie w objętości kucyka. Uważam, że moje włosy są całkiem gęste i nie mam na co narzekać w gruncie rzeczy. Jednak czasem trafiam, na przykład przeglądając Instagram, na kobiety z takimi włosami, że szczęka mi opada i zwijam się z zazdrości.


Ostatnio zaczęłam zauważać coraz większą ilość babyhair na mojej głowie. Zapomniałam o nich na jakiś czas, ponieważ kiedy przestały odstawać dookoła głowy - ja przestałam zwracać na nie uwagę. Przez większość czasu aury jesień-zima chodziłam w warkoczu, więc też nie rzucało mi się to w oczy.
W ciągu ostatniego miesiąca, kiedy z powodu ocieplenia temperatury związywałam włosy w wysokiego koka, duża ilość krótkich włosów zostawała mi na karku i nad uszami. Podczas testów nowej lokówki w ubiegłym tygodniu również dało się zauważyć przeszkadzające krótsze partie włosów. Kiedy wydzielałam pasma by zakręcić na lokówkę, pojawiały się jakby drugie warstwy włosów.
Ich długość sięga mniej więcej za ucho, z tyłu końca karku, niektóre są już nawet dłuższe. Cieszy mnie to ogromnie, ponieważ dzięki temu włosy od góry są już ładnie zagęszczone i teraz pozostało tylko czekać aż nowe włosy dogonią te na długości ;d Potrwa to zapewne jakieś 3 lata ;c
To wszystko dało mi do myślenia - co spowodowało, że się one pojawiły i co robić dalej by było ich jeszcze więcej?

Sięgnęłam więc wstecz i przeanalizowałam czego używałam w ostatnich kilkunastu miesiącach, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę, że nowe włosy nie wyrastają w ciągu kilku dni testowania nowego specyfiku, a raczej trwa to kilka tygodni. Czasem efekty w postaci porostu są widoczne szybciej, a nowe włoski możemy dostrzec po dłuższym czasie.
Duży wpływ na zagęszczenie włosów ma też zahamowanie wypadania. Ja u siebie zauważyłam, że problemów z wypadaniem nie mam i nie miałam od dawna. W ciągu dnia wypada mi może około 10-20 włosów, praktycznie tyle co nic.
Poniżej lista rzeczy, które są odpowiedzialne za zahamowanie wypadania włosów oraz zagęszczenie czupryny:

1. Siemię lniane - spożywane oczywiście wewnętrznie w postaci płynu - kisielu. Piłam ten napój przez blisko dwa miesiące na jesieni, czyli pół roku temu. Nie przyśpieszył on porostu, na co najbardziej liczyłam, ale po skończeniu kuracji zauważyłam baby hair w dość dużej ilości.
Teraz ponawiam kurację lnianą, by zapobiec wypadaniu powodowym nadejściem wiosny. Wychodzę z założenia, że lepiej wcześniej podjąć kroki i dmuchać na zimne, niż potem walczyć, kiedy już są widoczne straty.

2. Biotebal, który brałam przez pół roku, z przerwą miesięczną po trzech opakowaniach. Moim zdaniem rewelacyjny lek, który ograniczył wypadanie do minimum i przyśpieszył porost, choć tylko na początku - przez pierwsze trzy miesiące. Potem włosy rosły już swoim normalnym tempem.

3. Wcierki:
Joanna, Power Hair i Barwa, Czarna Rzepa - dwie tanie jak barszcz wcierki, w cenie do 10 zł, do kupienia właściwie bez problemu. Joanna dostępna jest praktycznie w każdej mniejszej i większej drogerii, Barwa głównie w sklepach osiedlowych. 
Obydwie te wcierki znów działały głównie na porost nowych włosów. Nie przyśpieszały porostu, żadna też nie ograniczyła przetłuszczania skalpu. Może polecicie mi wcierkę, która działa na tą przypadłość skutecznie? : ) 

4. Oleje:
Sesa oraz Sesa w wersji egzotycznej. Egzotycznej używałam dość nieregularnie w porównaniu do tego jak używam teraz klasycznej wersji, ale mimo to widoczny był efekt w postaci szybszego porostu włosów oraz znów wysypu baby hair. Na długości działała całkiem dobrze, ale wersja klasyczna sprawdza się tutaj dużo lepiej, a ponadto wcierana w skórę głowy również czyni cuda.
Post na temat Sesy pojawi się na pewno po skończonej kuracji ;

A Wy jakie macie sposoby na zagęszczenie włosów? : )

Jeśli nie zdążyłyście kupić TEJ suszarki, to teraz TUTAJ możecie kupić podobną w cenie niższej o 20 złotych. Dwa stopnie prędkości, duża moc, trzy stopnie temperatury i z tego co widzę przycisk na zimny nawiew ; )

30 komentarzy :

  1. Temat idealny dla mnie :) Ale by było fanjnie choć trochę zagęścić moje piórka. Jak przygotowywałaś ten kisiel? Tradycyjnie,gotując siemkie,czy odstawiałaś je zalane wodą? Co lepiej działa? Chyba wezmę się na poważnie za te zagęszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalewam dwie łyżki nasionek wrzącą wodą, przykrywam i odstawiam na 20 minut około :) Zjadam takie letnie, dokładnie gryząc ziarenka.

      Czy lepiej działa gotowany to nie wiem. Wydaje mi się, że działa podobnie ;)

      Usuń
  2. ja musze zamówić kolejną porcję biotyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post. :) Muszę koniecznie wypróbować ten Biotebal w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam ;) w tej cenie to najlepszy lek na włosy

      Usuń
  4. Mam zamiar wrócić do kisielu lnianego oraz zakupić wreszcie Sesę :) Pora zawalczyć o jeszcze więcej babyhair!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Mam taką myśl ;d
      Jak najwięcej nowych włosów to gęstsze włosy w przyszłości

      Usuń
  5. Aktualnie łykam biotebal i stosuję olej Sesa :) Jestem ciekawa, czy też mnie zadowolą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa. Mam nadzieję, że dasz znać :)

      Usuń
  6. Zaraz siądę do zamówienia Biotebalu ;) Planowałam też powrócić do kuracji siemieniem lnianym :)
    Ależ Ty jesteś motywująca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie najważniejsze jest to, aby włosy nie wypadały, na zagęszczaniu tak bardzo mi nie zależy. ;) O siemieniu lnianym słyszę same dobre rzeczy, chyba w końcu powinnam zacząć je stosować! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam problem z wypadaniem włosów i chyba wypróbuję siemię lniane :) zależy mi na zagęszczeniu włosów.
    Jakie proporcje używasz do siemienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie łyżki zalewam niecałą połową szklanki wrzątku :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
  9. Cudowne masz włosy :*
    Spróbuję siemienia :) Bo niestety trochę mi lecą włosy.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dziękuję za ten post, bardzo aktualny ;)
    U mnie niezawodna jest kozieradka :)
    Z olei na skalp to hitem był i jest Green Pharmacy łopianowy ze skrzypem polnym ewentualnie z papryką :)
    Na początku włosomaniactwa Jantar wywołał u mnie wysyp baby hair, ale potem już nie działał :(
    Sesa to jeden z lepszych olei jakie miałam, ale niestety bardzo niewydajny dla mnie :(
    Chyba faktycznie zacznę pić siemię lniane, bardzo mi zależy na zagęszczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z GP też stosowałam, ale działał tylko przez miesiąc :< a potem już nie

      Usuń
  11. Nowe włosy pojawiają się u mnie błyskawicznie po każdym podcięciu końcówek, a wszystkie rosną szybko od siemienia, ale spożywam go nieco inaczej - dwie łyżki dodaję do pokrojonego banana zalanego w połowie mlekiem lub sokiem z pomarańczy i całość miksuję. Włosy lubią różne rzeczy, grunt, to je znaleźć ;d Ale też miałam, jak Ty, po wieku buntowniczym i ścięciu włosów w gimnazjum (plus szalone farbowanie wszystkim, co wpadło w moje ręce, w tym również rozjaśniaczem [takim w tabletkach] z kiosku za niecałe 5 zł...) też spowodowało, że później włosy osiągnęły pewną długość, nieco za ramiona, i finito - nie chciały drgnąć. Na szczęście opamiętałam się i teraz, uff, wszystko wróciło do normy!

    Pozdrawiam Was serdecznie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim koktajlu będę pić niedługo,jak zrobi się cieplej ;d ponieważ kiedy jest zimno nie mogę pić żadnych zimnych napojów ;d
      Na wiosnę będę na pewno wprowadzać koktajle

      Pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  12. U mnie tylko efekty są po piciu pokrzywy. Niestety nie moge zbytnio nic wcierać w skalp, bo mam bardzo wrażliwy i szybko sie przesusza :/ Bardzo podobają mi się Twoje włosy i ta długość. Polecisz mi może szampon z zawartością aloesu w składzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam nic poza moim ukochanym szamponem Ecolab, Szampon uspokajający do wrażliwej skóry głowy.
      Polecam Ci go serdecznie-pięknie, ale bardzo delikatnie myje. Usuwa oleje z włosów i nie wysusza. Mój ulubieniec ;)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Z wielką chęcią zamówie go. ;)

      Usuń
  13. O mammo jak Ty się przełamałaś, żeby taki kisiel bez smaku jak mniemam spożywać. Mnie na samą myśl od razu zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadam raczej samego ;d bo średnio mi smakuje.
      Zwykle dodaje troszkę miodu albo syropu malinowego :

      Usuń
  14. Super temat:) Ja na razie testuję nasionka chia zamiast siemienia:) budyń z nich jest przepyszny :) najlepszy rezultat jeśli chodzi o baby hair miałam po wcierce z kozieradki, ampułkach Seboradin Fitocell (tylko pod warunkiem wmasowania ich w głowę) i olejku Łopianowym Green Pharmacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasionka chia są pyszne :)) uwielbiam je i wcinam chętnie :)
      Kozieradki nie stosuję, bo jej zapach mnie zabijał ;d

      Usuń
  15. Polecam gorąco: kozieradkę, Jantar i olejek stymulujący wzrost włosów Khadi (ten najpopularniejszy). Najpierw dzięki kozieradce zahamowałam jesienne wypadanie, potem po Jantarze mam dosłownie dwa normalne kosmyki za uszami, a teraz dzięki Khadi rosną lepiej, mam nowe włoski i praktycznie nie wypadają w ogóle! Tej olejek to cudo!!!

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Khadi jest na mojej liście do spróbowania ;) jak tylko skończę Sesę to chyba kupię :)

      Usuń