Jak zachować zdrowie końcówek na dłużej? Sposoby, które praktykuję

Dziś opiszę Wam parę sposobów jakie praktykuję by móc cieszyć się zdrowymi końcówkami (zaraz po ich podcięciu) dłużej i jak tym samym przedłużyć okres między kolejnym ich podcinaniem by zapuszczanie ich było efektowne ; ) Minęło trochę czasu zanim zauważyłam co faktycznie przyczynia się do zmniejszenia ich łamliwości (która nieuchronnie prowadzi do przerzedzeń, których nie mogę znieść) oraz do ograniczenia rozdwojeń do minimum. Dodam, że zdrowe, gęste końcówki to mój priorytet, który bierze górę nad długością : )


Moje włosy kochają oleje i o ile w przypadku Moniki dodanie oleju do maski działało lepiej kiedy miała bardziej zniszczone włosy (na chwilę obecną kiedy są zdrowsze to dla nich za dużo), tak w moim przypadku włosy mimo tego, że są zdrowe (czego dowiedziałam się podczas konferencji Meet Beauty w Warszawie (badanie włosa), nie wiem na ile to badanie było wiarygodne ;d) dalej 'łakną' olei w takich samych dawkach jak kiedyś kiedy były zniszczone : ) Najlepiej wyglądają po kombinacji olejowanie - maska z dodatkiem oleju - olej na końcówki po umyciu w celu zabezpieczenia ich.

1. Olejowanie oraz 'miodowanie' - u mnie najlepiej sprawdza się nakładanie oleju na suche włosy. Zawsze dokładnie wcieram olej na długości a później delikatnie rozczesuję szczotką by tym samym rozprowadzić olej skrupulatniej. U mnie sprawdziła się jedynie metoda olejowania 'na sucho' wszystkie inne sposoby dawały dość mierne rezultaty. Na naolejowane włosy dokładam następnie 'drugą warstwę', która składa się najczęściej z oliwy z oliwek oraz miodu. Kompres zawierający oliwę z oliwek oraz miód to moja ulubiona metoda na nawilżenie włosów i nadanie im połysku. Po samym olejowaniu często są dość lekkie (szczególnie jeśli użyję olejów z dodatkiem ziół). Miód (jako humektant) świetnie je nawilża, odczuwalnie czuć, że są dociążone, bardzo miłe w dotyku, pięknie się rozczesują i nie plączą. Taki kompres stosuję 1-2 razy w tygodniu - trzeba unikać przenawilżenia : ) Olejowanie natomiast praktykuję kiedy znajdę wolną chwilę przed myciem o co, nie powiem, dość trudno, ale zawsze staram się nie zaniedbywać tego zabiegu. Warto na taką regenerację przeznaczyć nocną porę.
2. Dodawanie oleju do maski. Ostatnio ten punkt bardzo zaniedbałam, ale po ostatnim podcięciu zamierzam praktykować go po każdym myciu (choć wiadomo, że nadmiar obowiązków i notoryczny brak czasu czasem nie daje takiej możliwości). Dlaczego? Jak wiecie zależy mi na przyroście włosów więc muszę zminimalizować ewentualną kruchość włosa i przerzedzanie się końcówek. Rozdwojenia również nie są mile widziane. To właśnie dodawanie oleju do maski (zwykle dodaję jedną łyżkę oleju na 3 łyżki mlecznego Sericala, mojej ulubionej maski do tuningowania) pomogło mi zapuścić włosy do tej długości, którą cieszę się na chwilę obecną. Po spłukaniu włosy są delikatne, nad wyraz błyszczące oraz rozczesują się bajecznie łatwo. Co prawda nieco dłużej schną, ale mnie to kompletnie nie przeszkadza. Polecam Wam przy okazji dodawanie oleju do maski jeśli Wasze włoski mają tendencję do puszenia się i notorycznego niedociążenia. Tą metodę zawsze proponuję Wam w komentarzach, ponieważ jest naprawdę świetna!


3
. Nakładanie dokładnie roztartych kropelek olejku (u mnie zwykle są to 2-3 krople) na wyschnięte włosy w celu wygładzenia i nadania połysku oraz zabezpieczenia włosów. Swojego czasu celowałam w sera z silikonami, ale zrezygnowałam z tego z dwóch powodów - po pierwsze, moje włosy wcale nie wyglądały po ich zastosowaniu lepiej (wręcz były 'spuszone') oraz nie ułatwiały mi rozczesywania a po drugie mam tendencję do 'myziania' się po twarzy kiedy mnie coś zaswędzi włosami by nie naruszyć makijażu ;d Czasem również rozpuszczam włosy, które mimowolnie opadają na twarz. Wtenczas (przy próbie z silikonowymi serami) zauważyłam, że mam większe problemy z cerą. Problemy zostały zażegnane kiedy przerzuciłam się na nakładanie olejków bądź mieszanek olejów bez dodatku silikonów. Także im bardzo serdecznie dziękuję za nieudaną współpracę. Zachęcam do stosowania naturalnych olei - jak widać stosując taka pielęgnację również da się zapuścić włosy ;d Warto dokładać kropelki oleju w ciągu dnia (między myciami), moje włosy szybko je 'spijają'.
4. Moje włosy lubią kiedy dostarczam im protein tylko w jednym zabiegu - mianowicie zabiegu laminowania włosów żelatyną. Wykonuję go raz w tygodniu, czasem raz na dwa tygodnie. Niestety moim włosom nie przypadł do gustu pomysł mieszania żelatyny z maską i nakładania jej na umyte włosy - co prawda ich objętość była wtedy naprawdę spora, ale to z uwagi na fakt, że włosy były niczym stóg siana a na domiar złego ów stóg za nic w świecie nie chciał się rozczesać więc tylko targałam włosy bez potrzeby co zaowocowało pokruszonymi końcówkami : )
U mnie sprawdził się taki sposób: najpierw wlewam do miseczki oliwy z oliwek i lekko podgrzewam w mikrofalówce (kiedy dodaję gorącą żelatynę do zimnej oliwy robią się grudki). Następnie do małego rondelka wsypuję łyżkę żelatyny i dolewam ciepłej wody z czajnika. Wody dodaję więcej (około 3-5 łyżek), ponieważ kiedy jest jej mniej trudniej jest mi ją rozmieszać z oliwą - lepiej kiedy żelatyna rozmieszana z wodą jest rzadsza, z uwagi na fakt, że kiedy stygnie cała dokładnie wymieszana maź (żelatyna + oliwa) zaczyna gęstnieć i łatwiej ją nałożyć na włosy (nie spływa z nich). Można do całości dodać jeszcze miodu, ale ja wolę przed nałożeniem żelatyny potrzymać go na włosach już wcześniej ; ) Wtedy efekt jest lepszy. Ważne żeby przy laminowaniu 'uczestniczyły' również humektanty i emolienty : ) Taką mieszankę na włosach trzymam maksymalnie 40 minut. Co daje mi laminowanie? Włosy są mniej podatne na uszkodzenia, są mocniejsze, wyglądają na zdrowsze, pięknie lśnią, z łatwością się je rozczesuje. Nie polecam jednak żelatyny na mocno zniszczone włosy - swojego czasu miałam niebieskie pasemko, którego końcówki bardzo źle zareagowały na żelatynę. Po podcięciu było już dobrze a na długości włosy prezentowały się okay, niemniej jednak żelatyna obnażyła stan końcówek w pełnej krasie ;d
5. Upinanie włosów - oczywiście nie popadam w przesadę: po to notorycznie dbam o włosy by móc je jak najczęściej rozpuszczać (żeby chociaż minimalnie podnieść swoją atrakcyjność ;d), niemniej jednak w fazie zapuszczania włosy zaplatam w warkocza bądź upinam w koczek : ) Kiedy nastaną wreszcie cieplejsze dni taka fryzurka będzie wręcz konieczna już nie tylko ze względu na palące słońce gorącej Afryki (;p), ale przede wszystkim wygody : )
6. Hennowanie włosów - to oczywiste, że henny zabraknąć nie mogło w tym zestawieniu. Dzięki systematycznemu nakładaniu henny moje włosy są zauważalnie mocniejsze i grubsze. O farbowaniu moich włosów (o tym jak to robię, z ilu etapów się składa i jak sobie radzę z 'wysuszem' po hennowaniu) możecie przeczytać TUTAJ. Hennę z amlą oraz indygo możecie kupić w naszym sklepie internetowym, KLIK : )

Linki do postów, które potencjalnie mogą Was zainteresować:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-oleje-w-pielegnacji-wosow.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moja-ulubiona-maska-emolientowa_19.html
3. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moja-ulubiona-maska-emolientowa.html
4. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-balsamyodzywki-do-wosow.html
5. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-olejki-do-pielegnacji.html

51 komentarzy :

  1. "(żeby chociaż minimalnie podnieść swoją atrakcyjność ;d)"- aleś dowaliła :P
    Kto jak kto, ale Ty kompleksów mieć nie powinnaś!

    Próbowałam laminowania włosów 4x- za pierwszym razem było fantastycznie, za każdym kolejnym wyglądałam, jakbym miała siano zamiast włosów. A za każdym razem używałam tej samej metody, odstęp czasowy ok 1 tygodnia. Może jak poprawi się stan moich włosów to wrócę do żelatyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, może ten odstęp czasowy był dla nich zbyt krótki ;c a na jakaś metodę się zdecydowałaś? : ) jeśli dodawanie żelatyny do maski po umyciu to moim włosom też wybitnie się ta opcja nie spodobała ;d dopiero dodatek oleju, miodu i rozmieszanie w nim żelatyny dało super efekty : )

      Usuń
  2. Przede wszystkim: masz piękne włosy! Widać, że dużo czasu i energii poświęciłaś, by były w takim stanie :)
    Muszę powiedzieć, że moje włosy nie przepadają za wcieraniem oleju w końce. O wiele lepiej sprawdzają się "klasyczne" silikonowe sera. Przy olejkach, nieważne jak mało bym ich nałożyła, końcówki są przetłuszczone, a całe włosy na długości - wydają się przeciążone, oklapnięte.

    Jutro przetestuję Twój sposób laminowania żelatyną z dodatkiem oleju, a nie maski czy odżywki :) Ciekawe, jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak : ) mój włosowy cel jeszcze nie został osiągnięty, ale pracuje nad tym z takim samym zapałem jak z samego początku włosomaniactwa : )
      ja zawsze używam wspomnianych 2-3 kropelek oleju, które bardzo dokładnie rozcieram z dłoniach by była na nich widoczna jedynie połyskująca 'poświata. dodatkowo skupiam się na jakiś 10 cm od końcówek wcierając olej po umyciu by właśnie nie przeciążać ich zanadto : ) niemniej jednak, jeśli silikonowe sera służą Ci lepiej to nic na siłę ;D ;*

      jestem bardzo ciekawa jak wyjdzie Ci dzisiejsze laminowanie i czy będziesz zadowolona ;3 jeśli Twoim włoskom nie przeszkadza miód to również polecam go dodać do oleju z żelatyną ;* oby się sprawdziło! : )

      Usuń
  3. Chyba nigdy nie napatrzę się na Twoje cudowne włosy! W ogóle to na całą Ciebie nie mogę się wprost napatrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! bardzo mi miło : ) w tym poście moje włosy dla urozmaicenia są proste (no nie całkiem, ale są świeżo po umyciu i rozczesane szczotką, dobrze, że chociaż proste przypominają ;d), ale szykuję już włosową aktualizację w której są już w swojej 'normalnej' postaci ;D : )

      pozdrawiam i życzę słonecznego weekendu ;*

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, świetnie Ci w prostych włosach :- )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) muszę przyznać, że ja siebie w prostych włosach baaardzo nie lubię ;d jakoś odnoszę wrażenie, że mi nie pasują ;d ale bardzo się cieszę, że Tobie się podoba ;*

      Usuń
  5. Mam pytanie co do opcji numer 2. Czy jak spłukujesz maskę z dodatkiem oleju to wszystko ładnie Ci się wypłukuje? Nie myjesz później włosów?
    Ja ostatnio zaczęłam stosować tę metodę, ale po spłukaniu maski mam wrażenie, że moje włosy są za śliskie. Jakby były tłuste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak : ) nie mam kompletnie problemu z wypłukaniem : ) ja myślę, że kluczem do sukcesu jest naprawdę porządne wymieszanie oleju z maską i trafienie na taką (choć większość masek ma przecież emulgatory) z którą olej się 'dogada' ;d np. ja używam do tego celu tylko mlecznego sericala - kiedyś użyłam kallos color i to było ZA DUŻO dla moich włosów ;D i ogólnie mieszanie oleju z kallosami wychodziło średnio.
      a kiedy wyschną to wrażenie znika czy są po prostu nadmiernie obciążone? : ) może trzeba też pokombinować z ilością oleju - czasem łyżka to za dużo, choć dla mnie to najlepsza ilość : ) to jak zawsze kwestia indywidualna ;D

      Usuń
    2. Hmmm kupię sobie te maskę o której mowa, bo akurat ja mam same kallosy w domu, a ciekawa jestem efektów z maską seri. Przyznam że mieszanie oleju z maską jest szybsze niż olejowanie przed.
      Właśnie cały czas są tłuste.
      Dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
  6. Jakie są Twoje ulubione olejki do zabezpieczania końcówek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle do tego celu używam olejków, które aktualnie mam na stanie, ale naprawdę dobrze wspominam olej z pestek śliwki, olej z pestek arbuza. używam aktualnie olejku khadi z różą do zabezpieczania. z bardziej dostępnych produktów - bardzo lubię alterrę ;3 olejek do włosów suchych i łamliwych oraz ten do twarzy, również marki alterra z granatem : ) wszystkie wymienione przeze mnie olejki są dość lekkie, łatwo się rozcierają i dobrze są wchłaniane przez moje włosy : )

      Usuń
  7. Piękne masz te włosiska *,*

    OdpowiedzUsuń
  8. Po pierwsze - doczekałam się zdjęcia! <3
    Czasami dodawałam olej do maski, ale było to na początku, kiedy nie ogarniałam dbania o włosy :D i zrezygnowałam z tego, gdyż skutki były opłakane. Może spróbuję znów. :)

    Tragiczne skutki miało też u mnie wcieranie oleju po myciu. Najprawdopodobniej było go za dużo albo nie znalazłam odpowiedniego. Chyba kupię tą śliwkę i sprawdzę. :)

    Hennowanie dopiero zaczęłam, także wiele przede mną. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy je robiłam myślałam o Tobie ;D wiesz, ja od samego początku mam dobre wspomnienia z dodawaniem oleju do maski, bo trafiłam na mlecznego sericala (praktycznie od razu), który do tego celu jest idealny. próbowałam później tego numeru z kallosami. w szczególności nie zapomnę kallosa color zmieszanego z olejem ;D to był dramat! ;d trzeba trafić na fajną maskę i pokombinować z ilością dodanego do niech oleju ;d

      co do wcierania po myciu - ja biorę jedynie 2-3 kropelki, dokładnie rozcieram w dłoniach by była na nich jedynie lekko połyskująca 'poświata' i 'wmasowuję' jedynie w 10 cm od końcówek (tak na oko ;d). tego naprawdę nie może być dużo ;* <3

      Usuń
  9. Cudoowne włosy, mam pytanie: jakiego podkładu używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : )
      używam kryjącego podkładu annabelle minerals w odcieniu golden fairest : )

      Usuń
    2. O kurcze ten podklad jest w formie takiej jak puder? Wow i serio dobrze kryje? Pytam bo moja cera na polikach jest bardzo wrażliwa i mam tam pełno naczynek ktore nie sposób zakryć. Nawiasem mówiąc, jaki typ cery macie Wy drogie Autorki? :-) wybaczcie ze pytam o takie rzeczy, ale Wasze porady dotyczące pielęgnacji najczęściej są trafione w 10.;-)

      Usuń
    3. tak, jak najbardziej - ja przerobiłam dwie wersje: kryjącą i matującą : ) w moim odczuciu matująca i tak kryje dość dobrze, w zapasie mam właśnie tą wersję kiedy wykończy mi się kryjąća. najlepszy odcień dla mnie to właśnie golden fairest. swojego czasu używałam odcieni natural i beige, ale one mają bardziej różowe tony i odznaczyły się od żółtawej szyi ;D (ja odcień skóry mam taki hm, oliwkowy na żywo) dlatego taki lekki żółtawy golden jest idealny dla mnie ;D w zeszłym roku miałam większe problemy z cerą po olejku, który stosowałam i mnie minerały wszystko ładnie kryją : ) nie mamy z Moniką cer problematycznych, ale jak przydarzy się jakiś niefortunny produkt to potrafi okropnie zapchać/wysuszyć na wiór ;d
      ja minerały ze swojej strony bardzo polecam - nakładam je na krem z biolavenu (obie wersje używam na dzień, na noc) i trzyma się na nich pięknie : ) wytrzymują cały dzień bez poprawek, a przez poprawkę rozumiem przysypanie skrobią ziemniaczaną, której używam jako puder matujący : )
      długo nakładałam je pędzelkiem przeznaczonym do nanoszenia pudru, a teraz (zauważyłam, że robię to lepiej i precyzyjniej) nakładam tym do różu ;d oba są oczywiście od annabelle, bo innych i tak nie miałam w domu : )

      pozdrawiam serdecznie : )

      Usuń
    4. No niee...Bliźniacza siostra z drugiego końca Polski :D U mnie też prym wiedzie podkład AM i też jako pudru używam skrobii :D

      Usuń
    5. haha, Iwona <3 kiedyś wydawałam tyle pieniędzy na szukanie odpowiednich podkładów i pudrów matujących - teraz te pieniądze znalazły włosowe przeznaczenie ;d cieszę się, że oszczędzam na pudrze matującym ;D

      <3

      Usuń
    6. Dziękuję serdecznie za wyczerpującą odpowiedz! Bede musiala zagłębić się w temat?

      Usuń
    7. może kiedyś jakiś pościk o pielęgnacji twarzy? :D

      Usuń
    8. nie ma problemu postaram się go skleić w tym miesiącu ;d : )

      Usuń
  10. Twoje włosy są cudowne... Przepiękne po prostu. Idealne.
    Ciekawa jestem, jakie oleje najlepiej się u Ciebie sprawdzają do nakładania po myciu, jak serum? :) Ja czasem nałożę trochę kokosa, ale to nie to... Też myślę o rezygnacji z serum silikonowego, ale obawiam się właśnie wykruszania końców i zniszczeń dolnej partii długości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jeszcze nie idealne, ale bardzo się cieszę, że Ci się podobają ;* zwykle do zabezpieczania używam olejków, które aktualnie posiadam, ale najlepiej wspominam olej z pestek śliwki, olej z pestek arbuza. z tych bardziej dostępnych to alterra do włosów suchych i łamliwych oraz alterra do twarzy z granatem : ) aktualnie używam olejku khadi z różą. wszystkie wymienione przeze mnie olejki są dość lekkie a moje włosy ładnie je 'spijają' i uzyskują po nich gładkość i blask dodatkowo : )
      moje na szczęście na brak silikonów w pielęgnacji nie narzekają i szczerze to by się wstydziły jakby się zaczęły kruszyć ;D

      Usuń
  11. Ależ Ty cudna jesteś, a włosy masz obłędne! Wypróbowałam Twój sposób na dociążenie włosów i... Przetłuściły się. :P Z jednej strony są suche jak wiór, z drugiej łatwo je przetłuścić, a najtrudniej osiągnąć efekt dociążenia. ;)
    Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej ;c przykro mi ;c jeśli jeszcze się nie zniechęciłaś do tej metody to spróbuj z inną maską i z mniejszą ilością oleju (oraz naprawdę dokładnym wymieszaniu bo to również bardzo istotne). u mnie najlepiej sprawdza się mleczny serical - kiedyś próbowałam z kallosami i po dodaniu łyżki oleju do kallosa color miałam włosowy dramat i musiałam je ponownie umyć. trzeba próbować ;D

      również życzę miłego weekendu ;*

      Usuń
    2. Oluś, takie sposoby z mieszaniem maski z olejem robiłam, ale zawsze przed myciem. Teraz zrobiłam po myciu i tylko spłukałam wodą (długo), wyszły tłuściochy. Fakt faktem, użyłam emolientową maskę Kallos Blueberry i pewnie przedobrzyłam. :P Z sericalem również tuninguję, ale właśnie przed myciem. ;)spróbuję jeszcze raz z sericalem po myciu, tylko tym razem dodam mniej oleju. ;) A jak często używasz tej maski mlecznej? Ona proteinowa, więc trzeba uważać. :)

      Usuń
    3. ojej, 'Oluś' <3 jesteś pierwszą, która się do mnie zwróciła w tej sposób <3 : ) lubię bardzo ;3
      ja praktycznie jak tak sobie przypomnę to każda mieszanka kallosa z olejem kończyła się przedobrzeniem ;d swojego czasu używałam mlecznego sericala codziennie ;D z olejem oczywiście ; )(podobnie jak w ostatnim okresie nivea lond repair) i nie dosięgło mnie przeproteinowanie w ogóle ;D

      Usuń
  12. A jak często myjesz włosy? :-) wyglądają bosko na zdjęciach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) włosy myję codziennie : ) inaczej by nie potrafiła ;d zdarza się co dwa dni, ale naprawdę baaardzo rzadko : )

      pozdrawiam : ))

      Usuń
    2. A ile trwa taki rytuał, bo takie gęste włosiska to chyba schną wieki?

      Usuń
    3. w okresie zimowym faktycznie tak jest, dlatego ratowałam się suszarką (na następną zimę kupię już na pewno jakąś dobrą - najpewniej tą, którą używa Monika). ogółem schną tak z dwie godziny - chodzę późno spać więc kompletnie mi to nie przeszkadza ;d w okresie letnim schną szybciej dlatego już nie mogę doczekać się ciepłych dni ; )

      Usuń
  13. A stylizujesz je za każdym razem? :-)
    Ja chyba też zacznę myć codzienne i suszyć, bo do tej pory szłam spac w mokrych i myłam co dwa dni, a na drugi z reguły wyglądają źle ale codzienne mycie wydawało mi się do tej pory szkodliwe czy coś. xd
    Również pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po umyciu zawsze rozczesuję dokładnie moją ulubioną szczotką wiosłową z rossmanna a następnie zawijam w koczki, bo są szybkie do zrobienia. włosy zawsze jakoś 'upinam' by przez noc się ładnie zakręciły : )
      ja staram się nie chodzić spać w mokrych, ale czasem się zdarzało i wyglądałam wtedy nieciekawie ;d
      my z Moniką myjemy włosy codziennie : ) ja czuję się bardzo źle z myślą, że mam nieumyte włosy ;D + na trzeci dzień ciężej się rozczesują, stają się bardziej suche, sztywniejsze itp. (znam ten stan, bo wyjątkiem kiedy włosów nie myję przez taki okres czasu to czas farbowania henną i indygo) : )

      ;*

      Usuń
    2. Dziewczyny nie wiem jak to jest, ale mimo że moje włosy (oczywiście w uproszczeniu żeby nie było ;d) strukturą przypominają włosy Oli, to kosmetyki polecane przez Obydwie z Was sprawdzają się u mnie często w 100% :D
      Maska marokańska to mój absolutny hit i już oddałam stare maski przyjaciółce, a ostatnio robiłam dokładkę z oleju jak radziła Ola + olej do maski i ... <3

      Usuń
    3. bardzo mnie to cieszy w takim razie! : ) u nas zwykle jest tak, że łączą nas jedynie szampony do mycia ;d (tylko one sprawdzają się zarówno u mnie jak i u Moniki ;d). wyjątek od reguły stanowi nivea, long repair a wszystko inne to kompletne przeciwieństwo ;d

      pozdrawiamy i bardzo nam miło, że nasze posty się przydają <3 : )

      Usuń
  14. U mnie też się sprawdził sposób olejowania na sucho.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobne sposoby, ale zdecydowanie za mało dodaję oleju do masek :D
    Trzeba to zmienić :)
    No i ta druga warstwa olejowania z miodem...Coś dla mnie :D Wypróbuję jeszcze dziś :D
    No i kochana - Ty nie musisz podnosić niczym swojej atrakcyjności :) Choć w rozpuszczonych Ci pięknie (przy zdjęciach z tego posta opadła mi szczęka) to w spiętych na pewno wyglądasz nie mniej ujmująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ja przez ostatni czas w ogóle z tego zrezygnowałam a teraz pozostaje mi kupić jakiś nowy olej, którego jeszcze nie testowałam i dodawać do masek ile wlezie w tym nadchodzącym ciepłym okresie ;d choć teraz właśnie siedzę przy otwartym oknie i bynajmniej ciepło wcale nie jest i słoneczka nie widać ;c
      dziękuję Kochana za miłe słowa <3 ;* jestem ciekawa jak sprawdzi się u Ciebie ta druga warstwa, bo ja naprawdę widzę różnicę kiedy tak robię ;3 : )

      Usuń
  16. piękne włosy :) i wyglądasz cudownie na tych zdjęciach :) skąd ta sukienka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, dziękuję : ) bardzo mi miło. sukienkę kupowałam niedawno w Mohito : )

      pozdrawiam : )

      Usuń
  17. Jezusie, jakie Ty masz przeobłędnie piękne te włosiska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Napatrzeć się nie mogę!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. a po laminowaniu myjesz włosy szamponem czy tylko spłukujesz wodą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. laminowanie wygląda tak:
      1. najpierw na jakieś dwie godziny nakładam ulubiony olej na włosy : )
      2. następnie dokładam na włosy kompres z oliwy z oliwek i miodu w proporcji 1:1 na kolejną godzinę (to opcja kiedy mam więcej czasu) : )
      3. następnie dokładam (3 warstwę) złożoną z oliwy z oliwek i rozpuszczonej w rondelu żelatyny (rozpuszczam łyżkę żelatyny w 1-2 łyżkach wody podgrzewając do momentu kiedy żelatyna się rozpuści. rozpuszczoną żelatynę prędko przelewam do oliwy szybko mieszając i od razu nakładam na włosy) na około 40 minut nie więcej.
      4. emulguję całość po spłukaniu ciepłą wodą np. maską Kallos (jakąkolwiek) i myję dwa razy szamponem - kiedyś wystarczyło umyć raz, ale teraz włosy szybciej mi się obciążają. nakładam na minutę ulubioną maskę w celu ułatwienia rozczesywania. efekt laminowania - nawilżenie, wygładzenie utrzymuje mi się przez prawie tydzień : )

      Usuń
  19. U mnie widzę znów się końcówki zaczynają rozdwajac. Może spróbuję te silikonowe sera do włosów bo jednak chyba sam olej nie daje rady. Jakie sera silikonowe polecacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie używam nic z silikonami do zabezpieczania, zwykle do tego celu stosuję to czego aktualnie używam do olejowania (czyli są to czyste oleje bądź olejowe mieszanki :)). Monika od siebie poleca Mythic Oil bądź Dove, Advanced Hair Series, Pure Care Dry Oil (Lekki olejek do wszystkich rodzajów włosów)

      pozdrawiam!!! : )

      Usuń
    2. dziekuje :)

      Usuń