Niedziela dla włosów, pierwsze użyciu olejku Swati, Trifladi

Zdjęcia włosów, które widzicie pochodzą z wczorajszego spaceru z Olą. Pogoda popołudniu całkiem dopisała, słoneczko wychyliło się zza chmur i można było wybrać się do parku. Mamy z Olą małe zboczenie na kwitnące drzewka. Mam nadzieję, że to nie tylko nasza przypadłość ;d Niestety kontakt z nimi wczoraj przepłaciłam mocną alergią ;c
Bohaterem dzisiejszego posta jest nowy olejek firmy Swati, który jest moim następcą Sesy. Przez miesiąc kuracji Sesą włosy ładnie podrosły i jestem z niego bardzo zadowolona. W najbliższych planach mam post podsumowujący miesiąc z Sesą, więc tam pozwolę się rozpisać na jego temat. W moje ręce jednak wpadła tytułowa nowość dzięki Bombay Bazaar i na chwilę zawieszam kurację Sesą na rzecz tej "terapii skóry głowy". Jestem bardzo ciekawa czy również przyśpieszy porost. Po jednym jego zastosowaniu wiem o nim już co nie co - pachnie tak jak większość indyjskich olejów - bardzo specyficznie i intensywnie. Jego zapach jest jednak bardziej znośny i lepiej przeze mnie tolerowany niż Sesa. Olejek pięknie nabłyszcza włosy, bardzo je wygładza.


Nałożyłam go po wstępnym podgrzaniu w kąpieli wodnej, na około dwie godziny. Oczywiście dokładnie wtarłam również w skórę głowy wykonując masaż.
Po dwóch godzinach umyłam włosy dwukrotnie nowym szamponem - Natura Siberica dla mężczyzn, stymulujący wzrost włosów. Używam go od kilku dni i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Na odsączone włosy zaaplikowałam małą porcję Kallos, Pro-Pox - tym samym wreszcie po prawie roku wykończyłam tą maskę. Jak na złość, kiedy zaczęła się kończyć, włosy wyglądają po niej za każdym razem świetnie.


W pośpiechu zaaplikowałam tylko kroplę serum Dove na końce oraz wysuszyłam włosy letnim nawiewem.
Po zobaczeniu TEGO urządzenia nabrałam ochoty by je mieć - trzy wielkości wałków, trzystopniowa regulacja temperatury i zimny nawiew.

Do biedronki powróciły kule cotton balls, klik w aż sześciu kolorach!

Miałyście okazję używać już produktów firmy Swati? ; )

17 komentarzy :

  1. Śliczne zdjęcia i włosy jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Monia przeczytaj sobie pierwsze zdanie ponownie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji testować jeszcze tych kosmetyków.
    P.S. Ależ Ty pięknie wyglądasz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :*
      Kosmetyki zobaczymy jak się sprawdzą :)

      Usuń
  4. Nie jesteście jedyne, również mam zboczenie na kwitnące drzewka :3 Nie używałam jeszcze nic od Swati, w sumie nie używałam żadnych olejów indyjskich, ale zapamiętam by je wypróbować zaraz po Sesie. Patrząc na Twoje włosy gołym okiem widać, że warto olejować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwitnące drzewka są takie piękne i tak szybko mijają,że mamy ochotę robić zdjęcia tylko przy nich ;)

      Usuń
  5. Co wy macie z tą nową stroną? Co tu wchodzę wszystkie fotki ładują się wiecznie. Naprawdę bardzo, bardzo długo:( Mam tylko jak wchodzę do was. Na innych blogach wszystko działa normalnie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego, ponieważ mnie, Oli i kilku innym osobom, które wiem, że czytają, wchodzi normalnie : <
      Może to kwestia systemu, komputera?

      Usuń
  6. Nie znam, ale po tym jak sparzyłam się przy Sesie, wolę nie ryzykować. O nie! ;) A czy ten olejek też jako bazowy ma w sobie kokos?? Moje włosy nienawidzą oleju kokosowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma kokos, tak jak większość olejów indyjskich, więc chyba Ci nie podpasuje:<

      Usuń
    2. Wolałam się upewnić. Dziękuję za odpowiedź. :)

      Usuń
  7. cotton balls w Biedrze? Muszę sprawdzić ceny :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie masz ładne błyszczące włosy. Przepiękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miło nie wspominam Sesy niestety ;(
    Zapraszam do dodania u mnie linku z NDW :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny olejek. :-) Masz przepiękne włosy. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń