Aktualizacja włosowa, Kwiecień

Jak co miesiąc przychodzę do Was z aktualizacją włosową. Tym razem lekko spóźnioną, ponieważ jest już połowa maja. Pokażę Wam więc kosmetyki, które gościły u mnie najczęściej w kwietniu i maju, aż do teraz.
W trzecim tygodniu włosy doczekały się podcięcia - skróciłam je o ponad centymetr. Długo walczyłam ze sobą, czy nie podciąć więcej, ale szkoda mi długości. Chciałabym przed ślubem jak najbardziej unikać nożyczek ;d  
Również około 20 kwietnia farbowałam włosy moją ulepszoną metodą z henną i cassią. Kolor ponownie wyszedł piękny, a ja jestem jeszcze bardziej zadowolona. Na pewno teraz już tylko w ten sposób będę koloryzować czuprynę. 
Od prawie trzech tygodni moje włosy przechodziły Bad Hair Day - były jakieś szorstkie, plątały się, a końcówki wyglądały dużo gorzej. Dawno włosy nie sprawiały mi problemów, więc zmartwiło mnie to nie na żarty. Oczywiście po wielkich staraniach udawało mi się doprowadzić je do stanu, który by mnie całkiem satysfakcjonował... jednak po kolejnym myciu znów coś było nie tak. Jeśli nie nałożyłam przed myciem oleju, a potem maski to włosom znów czegoś brakowało.
Wybawieniem okazało się nałożenie Odżywki Swati z Cassią i ziołami (więcej TUTAJ) - dzięki niej włosy od razu zyskały nowe życie. Minęło już kilka dni, włosy myłam kilkakrotnie i efekt ciągle się utrzymuje.


Lista kosmetyków, które używałam:
Szampony: Natura Siberica, Szampon męski Kawior Bieługi (więcej pisałam o nim TUTAJ) - myłam nim włosy przez ponad miesiąc. Jest wspaniały i polecam go tak samo mocno jak EcoLab. Przyznam, że mimo, iż skończył mi się dopiero kilka dni temu to już za nim tęsknię.
Kilka razy użyłam szamponu Marula Oil.
Oczyszczałam włosy średnio raz na 10 dni, szamponem Joanna, Hipoalergicznym

Odżywki  i maski:
Balsam na kwiatowym propolisie, Receptury Babuszki Agafii
Balsam Loves Estonia nagietkowy
Maska Loves Latvia 
Maska marokańska
Pilomax, Arabica Care
Odżywka Marula Oil
... oraz nowość Planeta Organica, Organiczna Oliwa, którą użyłam dopiero trzy razy i jak na razie sprawdziła się świetnie.

Oleje, których używałam to kupiony po raz kolejny EcoLab arganowy, który ubóstwiam i nie mogę się bez niego obejść oraz Vianek odżywczo-regenerujący. Kilkakrotnie na długości lądował olejek Trifladi firmy Swati, który również aplikuję na skórę głowy od 3 tygodni. Osobny post pojawi się na temat tego olejku niedługo.
W kwietniu męczyłam maskę drożdżową Babuszki Agafii jako wcierkę przed myciem, ale efekt był mizerny i po skończeniu opakowania przerwałam kurację. 


W celu zabezpieczenia końców oraz nabłyszczenia włosów stosowałam niekończący się ciągle olejek Dove oraz olejek Marula Oil, który nakładałam na suche włosy. 

Jeśli są tutaj jakieś fanki lakierów hybrydowych to teraz TUTAJ możecie kupić stacjonarnie lampę do utwardzania.
Polecam przyjrzeć się bliżej również suszarce do włosów i lokówce KLIK.

13 komentarzy :

  1. Ach te najpiękniejsze blogowe rudziałki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ta sukienka/bluzka w kwiatki? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sukienka :) kupiłam ją w second hand. Jest z Atomosphere :)

      Usuń
  3. Eh... Jak można mieć tak idealne włosy? :0 Nie mialaś jeszcze żadnej propozycji od firm z kosmetykami, żeby reklamować jakieś produkty? Bo serio taka idealna tafla podniosłaby naprawdę nieźle sprzedaż produktów do włosów... :) Co się dzieje z tymi ludźmi od reklam i marketingu?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ;d jesteś urocza i kochana :)
      Dziękuję serdecznie :*

      Usuń
  4. Przepiekne wlosy! O takiej objetosci mozna pomarzyc :)
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że szamponowi byłaś wierna, za to w przypadku odżywek wiele się działo :D
    Piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy uwielbiają różnorodność, jeśli chodzi o odżywki/maski :) co mycie praktycznie używam innej. Chyba, że jakąś konkretną chcę przetestować to używam tylko tej jednej: )

      Usuń
  6. Szkoda, że wiatr wzburzył taflę na zdjęciach :)
    Też się zgadzam, choć tv nie oglądam, że w reklamach powinna się takowa pojawiać. Zwłaszcza, że w dużej mierze stosujesz naturalną pielęgnację, a te włosy-plastiki w reklamach są przecież podrasowane komputerowo.
    U mnie dziś po treningu olejowanie - już nie mogę się doczekać :)
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ola, na poprzednim blogu pokazywałaś kiedyś, że zrobiłaś sobie niebieskie pasemko; jak udało Ci się na indygo otrzymać tak intensywny kolor (pamiętam, że to był ciemny, ale wciąż niebieski, nie tylko pobłysk na czerni)? Myślałam o rozjaśniaczu+toner, ale pewnie wyjdzie glon. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że byłam kompletnie bezlitosna względem tego pasemka, które sobie teraz ładnie odrasta ;D już jest całkiem długie!
      włosy w sumie z każdym nałożeniem rozjaśniacza stawały się jaśniejsze, ale z racji tego, że mi kompletnie nie zależało nakładałam chyba z 4 razy w krótkim odstępie czasowym. oczywiście było to głupie i to bardzo, ale chciałam już i natychmiast więc się troszkę znęcałam ;D takie włosy idzie rozjaśnić, ale wiadomo - kosztem długości i pogorszenia ich stanu. kiedy pasemko mi się znudziło po prostu je wycięłam ;D szukałam właśnie zdjęcia po pendrivach, ale nie znalazłam - chciałam pokazać jak bardzo było intensywne (zdjęcie było robione w świetle dziennym), no nic spróbuję jutro może znajdę ;D
      dodam jeszcze, że po rozjaśnianiu miałam rude włosy a nie zielone ;D (nawet mimo farbowania indygo ;d)

      Usuń