Ecolab, Szampon Ecolab do włosów osłabionych i łamliwych

Dwa dni temu pisałam Wam o szamponie, który podbił ostatnio nasze serca, KLIK. Moje na tyle, że inne szampony zostawiłam na jakiś czas i używałam tylko męskiego z Natura Siberica. Zanim jednak do tego doszło testowałam ostatni, którego jeszcze nie miałam z serii szamponów Ecolab - do włosów osłabionych i łamliwych.
Czekałam z nim na sam koniec, ponieważ zawiera wodę pszeniczną, co oznacza pewną ilość protein w składzie. Dodatkowo zawiera olej z kiełków pszenicy, z którym moje włosy również się nie polubiły. Na szczęście nie ma go zbyt dużo, ponieważ znajduje się przy końcu składu.


Opakowanie to standardowo plastikowa, lekko przeźroczysta butelka ze średnio twardego plastiku zamykana na klik, co jak zawsze w tego typu produktach jest wielkim plusem i wygodą. Konsystencja jest średnio gęsta, lekko galaretowata, żelowa, dzięki czemu jest bardzo przyjemna w użytkowaniu, gładko i bez problemów się rozprowadza zarówno na skórze głowy, jak i na włosach. Za tą konsystencję najbardziej kocham tą firmę ;d
... no i oczywiście za zapachy. Każdy kosmetyk pachnie przepięknie, naturalnie i niewiarygodnie odzwierciedla zapach natury. Ten konkretny posiada aromat soczystego zielonego jabłuszka. Zawiera w sobie odrobinę kwasowości zrównoważoną słodyczą.
Produkt świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Bez problemu zmywa oleje i inne mikstury, które przyjdzie czasem nałożyć. Przy tym nie wysusza włosów na długości, a dobrze odświeża skórę głowy i nie podrażnia. Po umyciu kosmyki nie są splątane, za to pozostają miłe w dotyku i gładkie. Uwielbiam to uczucie i bardzo nie lubię, gdy szampon nie pozostawia tak miłego wrażenia. Zauważyłam, że kosmetyk lekko usztywnia moje włosy po kilku użyciach i nie mogę stosować go ciągle bez przerwy. Winą za to obwiniam właśnie wodę pszeniczną. U Oli za to sprawdza się zupełnie inaczej - włosy są puszyste, gładkie i miękkie. Nie występuje żadna szorstkość, która pojawia się u mnie. To zdecydowanie jej ulubiony kosmetyk do codziennego mycia.

W składzie: woda, woda pszeniczna, cztery łagodne detergenty, ekstrakt z hibiskusa, olejek eteryczny ylang ylnag, olej awokado, masło shea, gliceryna, olej jojoba, olej z kiełków pszenicy.

Cena to około 18 zł za 250 ml w Drogeriach Polskich. Internetowo można upolować je taniej - u nas w sklepie kupicie go za 14,90 zł KLIK :)

Jeśli jesteście na etapie poszukiwania suszarki do włosów to świetna oferta jest TUTAJ - zimny nawiew, trzystopniowa regulacja i aż 2000 W mocy, także na pewno nie pożałujecie. Prostownicę, KLIK i automatyczną lokówkę wzorowaną na Babyliss też znajdziecie TU. Sama bym się skusiła, ponieważ na oryginalną szkoda mi pieniędzy.

Używałyście? : )

M.

6 komentarzy :

  1. Ja sobie zakupiłam Rowente, ta która odpisywałaś na blogu :) świetna jest .

    Szczerze, to szkoda mi trochę pieniędzy na szampony ECOLAB, ta ich niewielka pojemność :) aktualnie testuję Planeta Organica Hammam i na tą chwilę nie jestem zadowolona. Muszę jeszcze poczekać i sprawdzić. Chyba za bardzo oczyszcza te włosy. Są aż wysuszone. Takie mam wrazenie. Ale kupiłam sobie balsam na kwiatowym propolisie. Jak on cudnie pachnie! Dzisiaj go uzylam, ale nie pomógł włosom po tym szamponie. Zobaczymy, jak sobie poradzi później :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się u Ciebie sprawdza tak dobrze jak u mnie ;) ja używam jej każdego dnia i jestem mega zadowolona:)

      Są dość drogie, ale bardzo wydajne mimo 250 ml pojemności. Spróbuj kiedyś, a nie pożałujesz :) każdy komu polecamy jest potem zachwycony ;d

      Usuń
  2. Ja na razie używam tego z pigwą do przetłuszczających. Jestem z niego zadowolona, ale też odczuwam delikatną szorstkość, o której piszesz. Tyle, że ja po wszystkich szamponach tak mam i bez odżywki po myciu ani rusz! ;)
    Tej wersji szamponu jeszcze nie miałam i nawet ostatnio go oglądałam w Carrefourze, ale mam jeszcze 4 szampony, więc rozsądniej byłoby je po zużywać, zanim kupię coś nowego. :P Ten szampon na pewno znajduje się na mojej wish liście. :)
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten z pigwą jest moim najmniej ulubionym, dlatego, że przeznaczony jest do skóry głowy przetłuszczającej to nie zawiera zbyt dużo olejów, emolientów, w przeciwieństwie do innych swoich braci i sióstr ;d dlatego jest lekka szorstkość. Spróbuj wersji z aloesem lub do włosów farbowanych i zniszczonych następnym razem. One są fenomenalne :)

      Usuń
  3. Ja testuję cały czas ten do farbowanych i oczywiście jestem zachwycona tym, że nie plącze, nie podrażnia a wręcz koi skalp no o ten zapach :3 ma moim zdaniem jeden mały minus, jest dla mnie tak gęsty, że musze go sporo zużyć za każdym razem by pokryć całą głowę :-( joanna hypoalergiczna się super pieni za to :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny do wypróbowania po wzmacniającym :D

    OdpowiedzUsuń