Moje ulubione maski do włosów, Monika

Dziś pora na kolejny post z serii "Ulubieńców włosowych". Przyszła kolej na pokazanie swoich ulubionych masek do włosów.
Maski to produkty, których zwykle używam około dwa razy w tygodniu. Na co dzień wystarczają mi lekkie odżywki i balsamy (http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-balsamyodzywki-do-wosow.html). Taki schemat pielęgnacji w połączeniu z olejowaniem całkowicie wystarcza moim włosom.


Większość moich ulubionych masek, które praktycznie ciągle mam w łazience to kosmetyki rosyjskie. Ubóstwiam je głównie dlatego, że mają świetne składy w dobrej cenie.

1. Maska marokańska i toskańska, Planeta Organica
To dwie maski, które działają właściwie podobnie, z tym, że marokańska minimalnie mocniej wygładza włosy. Obydwie poprawiają od razu wizualnie wygląd, nadają gładkości, połysku. Włosy są po nich nawilżone i odżywione po same końcówki. Wielkim plusem tych masek jest nadanie włosom mięsistości, dzięki czemu wspaniale się układają.
Obydwie są dość ciężkie (marokańska bardziej), ale łatwo się wypłukują i nie obciążają.
Długo się przed nimi broniłam, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez choć jednej z nich. Stosowane raz, dwa razy w tygodniu starczają mi na kilka miesięcy. Nakładam je zwykle na pół godziny i wtedy efekt jest najlepszy.
Maskę marokańską możecie kupić u nas w sklepie internetowym, KLIK. Maskę toskańską również, KLIK : )


2. Loves Latvia i Loves Estonia, Natura Siberica
Na moich włosach sprawdziły się dotychczas wszystkie produkty z serii "Loves". Zarówno balsamy, szampon, jak i te dwie maski. Praktycznie nie różnią się one między sobą niczym, poza zapachem. Obydwie są nad wyraz wydajne - wystarczy porcja orzecha włoskiego na pokrycie całych włosów. Konsystencja jest maślana, śliska. Dzięki niej aplikacja to przyjemność. Włosy po nich wyglądają zawsze tak samo - nieobciążone, ale dociążone, końce stają się miękkie, a całość pozostaje gładka i lśniąca. Porównać je mogę do Nivei Long Repair.
Najlepszy efekt uzyskuję już po 10 minutach, dlatego jest to dobry kosmetyk, kiedy nie mam zbyt dużo czasu.


3. Organic Shop, maska do włosów organiczny jaśmin i olejek jojoba
To z kolei mój ulubieniec w kategorii maski ekspresowe. Jego działanie najlepsze jest po 3 minutach i nie ma sensu przetrzymywać kosmetyku dłużej.
Maska ma według producenta nadawać włosom puszystości, objętości i gęstości, a do tego zapewniać odżywienie. Obietnice zostają spełnione - w magiczny sposób kosmyki zyskują lekkość i puszystość, zaś końcówki wygładzenie i miękkość.
Do tego dodajmy puszystą konsystencję musu, intensywny zapach jaśminu, zielonej herbaty i kadzidła i dużą wydajność - mamy kosmetyk idealny : ) Możecie kupić ją w naszym sklepie internetowym, KLIK.


4. Ostatnia maska to nie kosmetyk rosyjski, a apteczny. Mowa o Pilomax, Arabica Care. Maskę 480 g mam w użyciu od października i dopiero teraz ją kończę. Stosuję ją regularnie raz w tygodniu, więc wydajność jest świetna. Wszystko to dzięki konsystencji maślanej, śliskiej, gładko rozprowadzającej się. Zapach czekoladowego budyniu bardzo uprzyjemnia zabieg - maskę trzymam zwykle koło 20 minut.
Moje włosy nie lubią protein, a to jeden z niewielu produktów z ich zawartością, które naprawdę robią efekt WOW - znów włosy pozostają głęboko odżywione, aż po same końce. Dodatkowo zauważyłam, że po użyciu kolor włosów zostaje ożywiony. Niejednokrotnie po jej zastosowaniu Ola mówiła mi, że mam intensywniejszy kolor :)
Teraz jestem w posiadaniu maski Moringa do włosów rudych i już nie mogę się doczekać jej użycia. Najpierw jednak chcę wykończyć Arabica Care ;d


M.

18 komentarzy :

  1. Wow, wielkość orzecha włoskiego u mnie nie starcza nawet na końcówki... Dla mnie maski Ziaja czy małe Biovax (nie Glamour, te zwykłe) to maksymalnie 3 użycia... :'(

    Miałam kiedyś maskę marokańską, jednak niestety nie dała spektakularnych efektów.

    Bardzo podobają mi się opakowania masek z serii Loves, są przecudowne! <3 Kuszą... :)

    Twoje włosy zachwycają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nauczyłam się nakładać minimalną ilość, nawet kiedy wydaje mi się, że to za mało to po spłukaniu jest ok ;) Oczywiście zależy jaki kosmetyk, bo nie każdy ma taką konsystencję, że mała ilość wystarcza :)

      Usuń
    2. U mnie niestety mała ilość momentalnie się wchłania i włosy wyglądają i są w dotyku takie, jakbym nic na nie nie położyła. :( Wykańcza mnie to, a raczej mój portfel. ;)

      Usuń
    3. Miałam takie niektóre maski czy odżywki,że musiałam dokładać i dokładać ;d ale z większością nie mam takiego problemu.
      Jednak jeśli włosy wchłaniają produkt to dobrze, że dokładasz ;) tylko finansowo gorzej ;d

      Usuń
    4. Hihi, dokładnie, finansowo to niekoniecznie dobrze. ;D

      Usuń
  2. Mam oczyszczający szampon marokański z tej samej serii co ta maska i jestem zachwycona, radzi on sobie doskonale nawet z sesą. Toskańskiej maski używałam w ramach akcji ratunkowej zniszczonych włosów na początku włosomaniactwa. Oto efekt po kilku m-cach stosowania tej maski rok temu (widać, że jeszcze zniszczone i strąkowane, ale poprawa była i tak nieziemska w porównaniu ze stadium początkowym):

    http://images75.fotosik.pl/560/8a071d2e1e5f8e9e.jpg

    No a to obecnie z serii dążenie do ideału - czyli takich jak Wasze :) Jeszcze tragedia, ale jest postęp:

    http://images75.fotosik.pl/560/06a3f73a2eb52fa9.jpg


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, twoje włosy w rok bardzo szybko urosły :)!
      I wyglądają na prawdę ładnie. Nie miałabym im nic do zarzucenia na pierwszy rzut oka :)

      Usuń
    2. Dzięki, zawsze miło słyszeć, że wysiłki nie idą na marne :*

      Usuń
    3. Jak udało Ci się uzyskać taki przyrost?

      Usuń
  3. Też uwielbiam Planeta Organica, maska marokańska :D !

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja ulubiona maska to Bingospa z keratyną i spiralną. Jest bardzo wydajna i stosunkowo tania, a efekty jej stosowania zauwazylam od pierwszego użycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u mnie bingospa nie sprawdziło się:< żadna z ich masek. Ale z kosmetykami innymi tej marki też się nie polubiłam

      Usuń
  5. Powtórzę się ;d Dzięki Oli, moja ulubiona maska do włosów to ta szungitowa. Teraz poluję na szampon z tej samej serii :- )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach ta toskańska...jak ona mnie kusi...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak henna wpłynela na pogrubienie wlosow u was? Zastanawiam sie wlasnie nad nia, poniewaz mam bardzo cieniutkie wloski i mimo ze jest ich sporo nie chca sie ukladac :/ A co ile powinnam powtarzac zabieg, aby zachowac ta grubosc po farbowaniu?

    OdpowiedzUsuń
  8. henna pogrubia włosy, ale stosowana długotrwale daje najlepsze efekty, jeśli o to chodzi :) najbardziej spektakularne efekty widoczne są od razu po hennowaniu przez kilka myć.
    u mnie nie ma raczej różnicy w grubości włosów, ponieważ myję włosy szamponem od razu po zmyciu henny, w związku z tym nie ma ona czasu by połączyć się dobrze z włosem ; )

    OdpowiedzUsuń