Vianek, krem nawilżający na noc

Dziś kolejna recenzja produktu Vianek. Nie ukrywam, że tak jak byłam zauroczona Biolavem, jak tylko pojawił się na rynku, tak teraz Vianek podbija moje serce.


Po cudownym żelu pod prysznic, testowaniu próbek kremu pod oczy, który był fantastyczny, przyszła pora na krem do twarzy.
Zdecydowałam się na nocną wersję, ponieważ tylko taka była dostępna w Drogeriach Polskich. Jego cena to około 30 zł. Możecie go kupić między innymi TUTAJ.
Właściwie potrzebowałam kremu na dzień, ponieważ wcześniej używany z Evree dobijał dnia, ale skoro była promocja i wersja na dzień wyprzedała się, w moje ręce trafiła ta nocna.
Początkowo używałam jej zgodnie z przeznaczeniem, jako element wieczornej pielęgnacji. Przez trzy dni wszystko było dobrze, jednak później okazało się, że moja twarz nie potrafi funkcjonować bez oleju na noc i zaczęła się buntować.
W ciągu dnia pojawiło się ściągnięcie, skóra nie dochodziła do siebie tak szybko jak zwykle po aplikacji retinoidów, była ściągnięta.
Zmieniłam więc zastosowanie kremu i zaczęłam używać go na dzień. Z tym, że zamiast całą pompkę to jedynie połowę. To okazało się strzałem w dziesiątkę!
Krem wchłania się błyskawicznie, pod warunkiem, że nałożę połowę pompki. Raz czy dwa zdarzyło mi się wycisnąć całą i ilość taka starczyła na pokrycie grubszą warstwą twarzy, szyi i odrobinę dekoltu. Taka ilość na dzień odpada, ponieważ na buzi zrobiło się masełko, była pokryta tłusta warstwą, którą musiałam odcisnąć w chusteczkę po kwadransie, bo inaczej nie dałoby się wykonać makijażu.
Po aplikacji zawsze odczekuję około pięciu minut, po czym zabieram się za makijaż. Kosmetyk stanowi świetną bazę pod niego, podkład trzyma się cały dzień, nie świeci się i nie spływa nawet w te ciepłe dni.
W ciągu dnia nie odczuwam ściągnięcia czy innych nieprzyjemnych dolegliwości, a wieczorem po demakijażu jest ciągle miękka i przyjemnie napięta.
By zachować zdrową cerę na noc aplikuję olejek i to wystarcza w zupełności by cieszyć się gładkością, miękkością i dobrym nawilżeniem.
Z ręką na sercu mogę polecić ten kosmetyk osobom, które mają problemy z nawilżeniem skóry, które cierpią na suchość, łuszczenie, ściągnięcie. Dawno nie miałam tak dobrze zatrzymującego wodę w naskórku kremu.


W składzie same dobroci olej sojowy, mocznik, olej z kiełków pszenicy, gliceryna, olej arganowy, ekstrakt robinii akacjowej, mleczan sodu, kwas hialuronowy, witamina E.

Dziś z samego rana wybraliśmy się z Narzeczonym do Biedronki po TO urządzenie, o którym Wam pisałam w ostatnim poście. Od dziś jest w sprzedaży TEN blender do smoothies. Jestem już po pierwszym koktajlu, który zrobiłam z jego pomocą i mogę go szczerze polecić. Zajmuje malutko miejsca, a koktajl wyszedł bardzo kremowy, gęsty i bez grudek.
Jeśli ktoś nie widział to ciągle można kupić TAKĄ suszarkę w świetnej cenie również w Biedronce : ) Zachęcam się przyjrzeć.

11 komentarzy :

  1. Trochę obawiałabym się tej gliceryny, chociaż jest w połowie składu, więc mogłabym zaryzykować.
    Ja niestety doświadczam teraz oprócz pogorszenia stanu włosów pogorszenie kondycji cery... :( Nawrót trądziku, nowe przebarwienia, do tego zaczerwienienie i brak nawilżenia. Jestem tym bardzo zasmucona i przygnębiona. Nie dość, że problemy zdrowotne, szpital, dodatkowe kilogramy (bardzo ich dużo :'<) od leków, to teraz jeszcze to! :0 :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie gliceryna nie zapycha, ale to niestety kwestia indywidualna. Może spróbuj zdobyć próbki? U mnie w sklepie zielarskim czasem są :)

      Nie przejmuj się niczym, tylko walcz o zdrowie, a wszystkim czego się nabawiłaś zajmiesz się, kiedy już wyzdrowiejesz ;*

      Usuń
    2. A ja odkryłam, że gliceryna powoduje u mnie wysyp niczym parafina? Spsikałam kiedyś brodę sprayem Octenisept... I bum! Wysyp masakryczny. Potem robiłam jeszcze kilka prób i niestety glicerol u mnie bardzo pogarsza stan skóry. :( Jak jest pod koniec składu to strasznej tragedii nie ma, ale i tak wolę jej unikać.

      Tak, to prawda... Ale wiesz, jak się sypie, to wszystko naraz i cholera utrudnia to zdrowienie... :/ Eh.

      Jak mnie wypiszą to poszukam próbek i może spróbuję tego kremu. :)

      Usuń
    3. parafina u mnie też szkodzi, ale to mała strata, bo parafina to nic wartościowego : )

      Poszukaj, poszukaj, bo szkoda 30 zł :<

      Usuń
    4. To prawda, tylko że ona prawie wszędzie jest. :/
      No dokładnie! :) Piechotą nie chodzi. ;)

      Usuń
  2. Podoba mi się coraz bardziej ta firma :) Na razie wykończę swój krem brzozowy z Sylveco, potem zużyję Biolaven a potem przyjdzie czas i na Vianek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się ten brzozowy z Sylveco u Ciebie sprawdził? :)

      Usuń
    2. Kupując dzisiaj żel pod prysznic Vianek :P, otrzymałam próbkę tego kremu. Na dniach będę testować. ;)

      Usuń
    3. U mnie brzozowy też fajnie się sprawdził, ale był dużo lżejszy :)

      Usuń
  3. ja właśnie mam na twarzy brzozowy pomieszany z kwasem hialuronowym i kroplą maceratu ze spiruliny.Mieszanka idealna dla osób z bardzo suchą skórą.Pod tym mam nałożone serum z witaminą c.polecam jeśli ktoś naprawdę ma suchą skóre, ja mam mieszaną ale czuje mega komfort.Co dokremu-pod domem mam drogerię w której jest praktycznie cały asortyment cianek, sylveco i biolaven, miałam próbekdowoli jeśli chodzi o kremy tych firm, a teraz chcę kupić pełnowymiarowe opakowanie i nie mogę się zdecydować...dla mnie wszystkie działały podobnie,serio.Chyba wezmę ten vianek na dzień nawilżający, zobaczymy ale ten brzozowy też fajny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kremy są podobne do siebie trochę, masz rację :) wg mnie działają podobnie, tak jak mówisz :) ale dla mnie brzozowy byl jednak mniej nawilżający

      Usuń