Le Cafe de Beaute, Scrub do ciała antycellulitowy, jędrność i młodość skóry

Uwielbiam stosować peelingi do ciała. Żaden inny kosmetyk nie jest w stanie tak odmienić wyglądu skóry w tak krótkim czasie. Staram się regularnie wykonywać takie zabiegi. Nawet jeśli tak jak teraz, przez wzgląd na natłok obowiązków, zaniedbałam ową sferę i skóra stała się sucha i szorstka, wiem, że po użyciu peelingu odzyska formę.
Zwykle latem wybieram kosmetyki o zapachu lekkim, owocowym. Nie przepadam w słoneczną pogodę, kiedy temperatura jest przyjemnie wysoka, pachnieć niczym czekolada czy deser kokosowy. Zimą to zupełnie inna sprawa : ) 
Ważna jest dla mnie również formuła kosmetyku - letnią porą poszukuje takich, które nie zostawiają na skórze mocno wyczuwalnego filmu, po którym swobodnie można się ubrać bez obaw, że przykleję się do piżamy.


Peeling firmy Le Cafe de Beaute
skusił mnie przede wszystkim pięknym opakowaniem, szatą graficzną. Jestem wielką fanką takiej stylistyki. Kartonik z grafiką grejpfruta skrywa plastikowe opakowanie z nakrętką. Plastik jest przeźroczysty, dzięki czemu na bieżąco możemy śledzić zużycie kosmetyku i w porę zaopatrzyć się w nowy. Pojemność to 250 ml za cenę około 25 zł.
Początkowo spodziewałam się mocnego, owocowego zapachu. Tymczasem po uchyleniu zabezpieczającej folii nie poczułam prawie nic. Dopiero po zbliżeniu nosa uwolnił się aromat cierpkich, lekko słodkich grejpfrutów. Zapach bardzo letni, soczysty, przypominający świeżo wyciskany sok z miąższem.


Konsystencja jest gęsta, zbita, ale na tyle maślana, że gładko się rozprowadza po skórze
. Najlepiej jest lekko zwilżyć ciało przed zabiegiem. Dzięki temu wszystko odbywa się sprawnie i szybko - peeling bezproblemowo się rozprowadza, nie rozpuszcza się zbyt prędko, co pozwala wykonać dokładny i długi masaż.
Moc zdzierania oceniłabym na dobrą, ale nie najmocniejszą. Dla mnie tak jest najbardziej optymalnie, ponieważ unikam podrażnień, zaczerwienienia, a jednocześnie skutecznie pozbywam się martwego naskórka. Skóra po użyciu peelingu jest bardzo gładka, miękka i wręcz śliska. Natychmiast odzyskuje zdrowy koloryt. Obietnice producenta na temat walki z cellulitem włożyłabym między bajki, choć nie od dziś wiadomo, że grejpfrut może działać właśnie w tym kierunku. Pewne jest natomiast to, że skóra zaraz po użyciu jest jędrniejsza i elastyczna.
Kosmetyk nie zostawia tłustej warstwy. Jest wyczuwalna tylko delikatna warstewka, która po chwili się wchłania. Nie ma jednak konieczności stosowania masła, balsamu czy olejku. Ja często pomijam ten krok, a na nawilżenie nie mogę narzekać.
Wydajność jest dobra. By wykonać peeling całego ciała potrzebujemy około dwóch garści kosmetyku.

W składzie znajdziemy cukier, roślinną glicerynę, oliwę z oliwek, ekstrakt z grejpfruta, emolient tłusty, masło shea, sok z grejpfruta, olej słonecznikowy.

M.

13 komentarzy :

  1. Zapach grepfruta nie jestm moim ulubionym więc może nawet lepiej, ze nie jest tak intensywny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kosmetyki lubię takie owocowe :) szczególnie latem właśnie

      Usuń
  2. Oj taki zapach zdecydowanie by mi się spodobał... Lubię cytrusowe aromaty, używam zielonego jabłuszka DKNY (mam też różowe, ale stosuję rzadziej). Jednak moim marzeniem są perfumy i kosmetyki (te drugie o dobrym składzie jednocześnie) o zapachu kwiatu wiśni... Uwielbiam ten aromat. Kiedyś miałam mgiełkę z Avonu o zapachu tego kwiatu właśnie, później gdzieś też coś napotkałam i naprawdę się zakochałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och kwitnące wiśnie kocha,y z Olą też <3 uwielbiamy. Spróbuj sobie powąchać Cherry in the air Escady. Cudownie słodki. wiśniowy zapach

      Usuń
    2. Ooo to muszę przy okazji zajrzeć do Douglasa i powąchać te perfumy, bo szukam tej woni kwitnącej wiśni już dłuższy czas. Podobno jakas mgiełka Victoria's Secret ma taki zapach, jednak nie spotkałam ich nigdzie, więc nie miałam jak sprawdzić...

      Usuń
    3. Niestety Victoria Secret nigdy nie miałam okazji powąchać:< nie ma w okolicy żadnego sklepu chyba

      Usuń
  3. Z tej firmy kupiłam krem z filtrem SPF i jestem bardzo zadowolona :) Chętnie wypróbuję inne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Dziewczyny! Zastanawiam się czy pisałyście gdzieś może o swoich ulubionych blogach? Głownie włosowych. Ciekawi mnie z czego moje faworytki blogowe czerpią inspiracje, bo poza Wami, Anwen, AlinąRose nie mam blogów, na które wchodziłabym regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powstał nigdy taki post, ponieważ właściwie nie śledzimy na bieżąco poczynań innych blogerek włosowych. Nie mamy na to czasu :<
      Zwykle inspirują nas dziewczyny na instagramie czy pinterest. Jednak też nie mamy grupy ulubionych. Ja osobiście lubię oglądać rude włosy więc wyszukuję po tym haśle po prostu :)

      Usuń
  5. Wchodziłam do Was często na starym adresie, później zrobiłam sobie przerwę, ale niedawno znalazłam Was na nowo. A co ze starym blogiem? Wszystkie posty stracone? Bardzo chciałabym prześledzić Wasze stare poczynania urodowe. :( Bardzo bardzo chciałabym poczytać, może nawet zobaczyć zdjęcia waszej włosowej historii. Ciekawa jestem jak osiągnęłyście takie cudne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie posty oczywiście zostały na starym blogu. Było tam dużo wartościowych tekstów, naszym zdaniem i szkoda usunąć :)
      Tam też znajdziesz nasze włosowe historie :)
      Witamy ponownie, tym, razem na nowym blogu :)

      Usuń