'Nie mogę rozczesać włosów po umyciu' - co i jak robię?

Dziś post na życzenie - ostatnio dostałam maila z prośbą o poruszenie tego tematu, ponieważ jedna z Was, naszych Czytelniczek, od dłuższego czasu nie może poradzić sobie z rozczesaniem włosów po umyciu i zwykle owa czynność pochłania zbyt wiele cennego czasu a na domiar złego zwykle owocuje pokruszonymi końcówkami na podłodze i ewentualną rozpaczą ; ) To akurat mówię również z własnego doświadczenia - zwykle po kwadransie 'walki z wiatrakami' traci się już cierpliwość. Na chwilę obecną mój problem z rozczesywaniem jest znikomy, ale pamiętam kiedy moje włosy były w gorszej kondycji... ta czynność napawała mnie strachem... i bólem ;d


Co zatem można zrobić by nieco ułatwić ten włosowy zabieg
?

Z początku chciałam zacząć od olejowania (w charakterystyczny dla mnie sposób), ale na pierwszym 'miejscu' uplasuje się szczotka do włosów. Na początku włosomaniactwa czesałam się czym popadło i to oczywiście był naprawdę wielki błąd. Czesanie zniszczonych, suchych włosów grzebieniem z rzadko rozstawionymi ząbkami gdzie kołtun na kołtunie siedzi i kołtunem pogania nie było naprawdę najlepszym pomysłem... Używanie szczotek, które kupowała moja mama również nie zdawało egzaminu, ponieważ czesanie się nimi było nie tylko niemożliwe ale również ich 'ząbki' sprawiały ból skórze głowy - były za ostre. Używałam również z uporem maniaka okrągłej szczotki, która uwielbiała się plątać we włosy właściwie w samym środku ich długości - tym kończyła się chwila nieuwagi, a wyciągane delikatnie włosy miały już naruszoną strukturę i były jak po wyjściu z karbownicy. Czemu zatem po nie sięgałam? Z prostego względu - były pod ręką. Cóż z tego, że robiłam sobie krecią robotę kupując drogie, różnorodne oleje a następnie sięgałam po takie wątpliwej jakości 'czesadło' i robiłam sobie większą krzywdę niż gdybym tego oleju w ogóle nie nałożyła ; ) Oczywiście jest pewnie dużo innych lepszych szczotek, dużo droższych niż ta, którą polecę ja, ale u mnie właśnie ona sprawdza się bez zarzutu (od dłuższego czasu) a dodatkowo jest łatwo dostępna - mowa o szczotce wiosłowej z Rossmanna. Wspominałam Wam o niej nie raz i zachęcam do przetestowania jej bądź jej 'mniejszej siostry', którą używała Monika i również bardzo serdecznie Wam ją poleca. Szczotka Moniki prezentuje się następująco KLIK, natomiast TUTAJ link do mojej ; )

Teraz mogę przejść do olejowania. Samo w sobie jak również sposób w jaki nakładam olej na włosy ma dla mnie znaczenie i poprawia wygląd moich włosów - od początku włosomanictwa przerobiłam właściwie wszystkie sposoby olejowania i najlepiej sprawdza się u mnie olejowanie włosów na sucho. Najpierw rozczesuję włosy bardzo delikatnie a potem sięgam po szczotkę (wyżej wymienioną, mam dwie i jedna właśnie służy do rozprowadzania oleju) i 'wczesuję' starannie olej sunąc po długości kilkanaście razy by rozprowadzić go wszędzie - włosy natychmiast się wygładzają i wyglądają o niebo lepiej. Powiedzieć Wam jak kiedyś wyglądało moje olejowanie? Usłyszałam o nim od Moniki i od razu nalałam sobie oliwy z oliwek do połowy miseczki w której zwykle jadam, na przykład, zupy (jest zatem dość pokaźna). W następnej kolejności przerzuciłam całą swoją szopę suchych, zniszczonych, nierozczesanych włosów i zaczęłam maczać włosy w oliwie dziwiąc się, że starczyło jej jedynie do 1/3 moich włosów... . W kwestii olejowania (choć w sumie w każdej włosowej kwestii) czułam się jak pasikonik przerzucony na grzbiet, który bezwładnie i rozpaczliwie porusza odnóżami by postawić się do odpowiedniej pozycji ;d
Dzięki temu jak rozprowadzam aktualnie olej na włosach a następnie dokładam na nie żelatynę moje włosy po zabiegu laminowania są gładkie a końce proste i nie 'powykrzywiane' - a to dlatego, że zostały wygładzone już podczas rozczesywania. Przez wszystkie zabiegi pozostają w tej samej 'pozycji', ponieważ jeśli dokładam coś na włosy to robię to tak by ich nie poplątać i by cały czas 'starały się' wyglądać jak po rozczesaniu. Przypadkowe paćkanie czegoś na nierozczesane, 'skołtunione' włosy daje efekt zerowy, przynajmniej u mnie.

Kolejną kwestią jest mycie - na chwilę obecną kompletnie nie przeszkadza mi mycie włosów nad wanną, czyli jakby nie patrzeć wszystko co tak idealnie 'wygładziłam' przed myciem jest stawiane 'do góry nogami'. Kiedyś mycie moich włosów wyglądało inaczej. Nie myłam ich pochylając głowę nad wanną. Wchodziłam do niej i myłam je normalnie pod prysznicem co minimalizowało kołtuny oraz plątanie. Nawet nie wspomnę, że kręgosłup był mi dużo bardziej wdzięczny - czasem 10 minutowe wiszenie nad wanną po prostu boli i jest kompletną głupotą ;d

Do odsączania nadmiaru wody po umyciu polecam bawełnianą koszulkę i oczywiście odradzam wszelkiego rodzaju pocieranie włosów by 'szybciej wyschły'. Wszystko należy robić delikatnie i z należytą starannością. Od zawsze rozczesuję moje włosy kiedy w 70% - 80% są już suche - zatem robię to wtedy kiedy są jeszcze lekko wilgotne a tym samym bardziej podatne na uszkodzenia. Dlaczego? Moje włosy po rozczesaniu na sucho po umyciu wyglądają po prostu źle - nie są tak wygładzone jakbym chciała i po prostu nie spełniają moich oczekiwań - dlatego z tego nie zrezygnuję. Wykonuję jednakże tą czynność wyjątkowo delikatnie a kiedy natrafię na ewentualny kołtun najpierw rozplątuję go palcami.

Co mogę jeszcze polecić na ułatwienie rozczesywania? Stosowanie masek z dodatkiem oleju po umyciu. Nie jestem fanką 'wczesywania' masek - tak notabene. Przetrzymanie maski z olejem przez na przykład 30 minut utrzymując ciepło za sprawą foliowego czepka i ręcznika daje naprawdę pożądany efekt. Zwykle po spłukaniu i niekompletnym wyschnięciu szczotka wchodzi jak w 'masło'. Dodatkowo ta metoda pięknie nabłyszcza włosy i pomaga zatrzymać zdrowie końcówek włosów na dłużej - pisałam o tym więcej w TYM poście. W walce o ładniejsze włosy nie używałam produktów z silikonami, ponieważ moje włosy kompletnie nie akceptują, na przykład, silikonowych ser. Po rozczesaniu włosów (a nie przed) rozcieram 2-3 krople oleju bądź olejowej mieszanki w dłoniach i dopiero na tym etapie wcieram delikatnie tą olejową 'poświatę' we włosy na długości.

Powiązane linki:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-oleje-w-pielegnacji-wosow.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/moje-ulubione-produkty-do-wosow-ola.html


Koniecznie dajcie znać jak Wy ułatwiacie sobie rozczesywanie włosów ; )

27 komentarzy :

  1. Najpierw nakladasz olej i wczesujesz go szczotką czy nalewasz olej na szczotkę?:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle najpierw rozprowadzam olej na włosach dłońmi, ale czasem zdarzało mi się wylewać odrobinę na szczotkę - praktykuję dwie wersje : )

      Usuń
  2. Moje włosy rozczesać na sucho.... prawie, ze niemożliwe. Mam włosy falowane, dlatego rozczesanie ich na sucho nie ma żadnego sensu, bo wtedy wyglądam jak lwica, puch puch i wszędzie ten puch. Aczkolwiek robię to przed myciem aby nie plątały się podczas mycia i to jedynie szczotką z dzika, bo tylko ta zrobi to bez bólu. Natomiast gdy próbuję to zrobić grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami może trwać to z godzinę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam szczotkę z włosia dzika (z rossmanna również), ale na moje włosy ona kompletnie się jednak nie nadaje ;d czuję jakby mnie myziała jedynie powierzchownie, ale trzeba przyznać, że kiedy masuję nią sobie od czasu skórę głowy to wprost odpływam ;D

      : )

      Usuń
    2. Tak, też mam takie wrażenie. Zapewne to kwestia zbyt gęstego ustawienia włosia. Czym polecasz się w takim razie czesać ? Wymienioną przez Ciebie szczotką wiosłową ?

      Usuń
    3. tak : ) albo jej mniejszą 'siostrą', którą używa Monika - obydwie są naprawdę godne uwagi : )

      Usuń
    4. Witaj Olu, czy mogłabyś mi po krótce przedstawić przygotowanie jak i aplikowanie robionego przez Ciebie kompresu oliwno-miodowego ? Rozumiem, że zamiast oliwy można użyć oleju, który najbardziej służy Twoim włosom. I czy kompres ten nakładasz przed myciem na suche/mokre włosy czy też po umyciu. Będę wdzięczna, gdyż w najbliższym czasie chciałabym sprawdzić na swoich włosach ten sposób ich nawilżania.

      Usuń
    5. tak, oczywiście możesz użyć oleju, który najbardziej służy Twoim włosom : ) ja używam do tego celu oliwy z oliwek, bo jej zawsze mam w domu w nadmiarze (dodaję ją do jedzenia każdego dnia). zwykle dodaję 'na oko' miodu oraz oliwy, tak w stosunku 1:1 - na przykład 3 łyżki miodu oraz 3 łyżki oliwy.
      taki miodowo-oliwny kompres dokładam na uprzednio naolejowane włosy, ponieważ dzięki temu, że są już pokryte olejem ich objętość jest mniejsza i są dzięki temu dodatkowo bardziej śliskie (niż włosy na przykład suche) : ) moje włosy bardzo lubią 'dokładanki' - czyli jak dokładam inne mieszanki na naolejowane włosy.

      aplikacja wygląda tak, że wkładam włosy do miseczki w której znajduje się 'kompres' i moczę w nim dokładnie końcówki włosów (właśnie najbardziej chodzi im o to by skupić się na tych partiach). następnie wmasowuję to co zostało na końcówkach coraz wyżej i wyżej : ) skupiam się głównie na długości.
      całość trzymam pod folią i ręcznikiem minimum godzinę, bo zwykle szkoda mi miodu i jak już mam z nim siedzieć to wydłużam ten czas maksymalnie ;D

      : )

      Usuń
    6. Dziękuję Ci bardzo za informację. Przy kolejnym myciu z chęcią wypróbuję takie dokładanie ;) Pozdrawiam.

      Usuń
  3. A to ciekawe :) Ja zawsze myje wlosy na stojaco bedac pod prysznicem. Za to rzadko myje je nad wanna a wlasnie wtedy mam minimalna ilosc koltunow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na początku włosomanictwa jak przerzuciłam włosy do mycia nad wanną to potem pamiętam jak dzwoniłam do Moniki i jej płakałam, że ja tego nigdy nie rozczeszę ;D miało się te swoje włosowe rozterki ;D

      Usuń
  4. Hej,
    Bardzo ciekawy post, na pewno przydatny, bo sama mam nieraz taki problem - a więc z rad skorzystam :) Chciałam też zapytać Was dziewczyny, czy może byłyście na darmowych Badaniach Włosa w Drogeriach Natura, które organizowała firma Gliss Kur w tym miesiącu w różnych województwach? Samą mnie one ominęły, bo przegapiłam termin w mojej miejscowości,ale może ktoś się załapał i może się wypowiedzieć na ich temat? :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! <3 naprawdę bardzo się cieszę, że Ci się podoba : )
      kiedy byłyśmy na meet beauty (konferencja dla blogerów urodowych) to było badanie włosa zarówno z marką gliss kur jak również pilomax - czytałam opinie Dziewczyn - niektóre na jednym stanowisku dowiedziały się, że mają gęste i grube a przy drugim opinia na temat ich gęstych i grubych włosów była taka, że są jednak cienkie, ale dość gęste ;D (piszę z pamięci, bo czytałyśmy z Moniką te komentarze na instagramie ;3 i właśnie pamiętam, że miała miejsce kompletna sprzeczność ;d).

      badanie włosa z marką gliss kur było na pewno bardziej szczegółowe niż to z marką pilomax (tam sprawdzałam włosy rok temu). pani powiedziała ile wyrasta mi włosów na centymetr sześcienny (nie pamiętam ile, ale wiem, że moja gęstość nie była powalająca według niej ;d), sprawdziła skórę głowy - u mnie akurat było wszystko w porządku nie stwierdziła przetłuszczania się nadmiernego czy też zaczopowanych porów XD (bardzo nie lubię tego określenia ;d). potem sprawdzała czy włosy są zdrowe - jeździła specjalnym aparatem i pokazywała włosy w powiększeniu. ja u góry miałam idealnie zdrowe włosy, na końcówkach minimalnie gorzej co mnie ucieszyło bardzo (jest nad czym pracować!) ;D i robiła porównanie - zdjęcie moich włosów a 'idealne' zdjęcie w powiększeniu jak powinien wyglądać zdrowy włos : )

      pozdrawiam serdecznie również i mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją ciekawość : )

      Usuń
    2. Bardzo mi miło, że odpisałaś :) Dziękuję za informacje <3 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Oluś, zastosowałam ten różany olejek Khadi na włosy dwa razy. Efekt? Miękkie jak masło, błyszczące i miałam wrażenie, że pourywane włoski już tak nie odstają. :) Mam pytanie: który konkretnie zamawiasz, ten 10 ml czy 100 ml? To jest na pewno ten sam olejek? Ja zamówiłam setkę od razu i chociaż działanie jego mi się podoba to jakoś za cholerę zapach mi się nie kojarzy z różą/pączkami o nadzieniu różanym. Nie żeby mnie denerwował, bo jest bardzo delikatny i ledwo wyczuwalny, ale różą nie pachnie wcale. Jestem zdziwiona... Bo tak jak pisałaś, że po jego użyciu zapach czuć w łazience to mój ni chu chu nie pachnie. ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super! najważniejsze jest działanie i bardzo się cieszę z opisu Twoich włosków i tego, że mają się po nim świetnie Kochana! : ) ja 10 ml miałam na początku, kiedy chciałam sprawdzić czy w ogóle ten olejek przypasuje moim włosom : ) i pachniał tak samo jak 100 ml więc po prostu pewnie 'czujemy inaczej' ;c dla porównania powiem, że na przykład Monika czuje w paletkach typu naked chocolate (i podróbach i tej oryginalnej) czekoladę a ja farby olejne XD także bardzo mi przykro, że nie czujesz tych pączków, bo ten zapach podobał się nawet moim rodzicom ;C niemniej jednak dobrze, że nie jest drażniący ;*

      pozdrawiam również cieplutko <3 ;*

      Usuń
  6. Mam dwa pytania. Co przyczyniło się do tego, że nie jesteś zwolenniczką "wczesywania" odżywek/masek? Co robisz ze szczotką po tym jak czeszesz nią naolejowane włosy? Myjesz ja za każdym razem? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ czymkolwiek bym tego nie próbowała wtedy rozczesać to leci mi ogrom włosów ;d to raz, a dwa, są wtedy dużo dużooo delikatniejsze i czuję jakbym sobie krecią robotę robiła ;d u mnie sprawdza się jedynie wczesywanie oleju w suche włosy : ) tak samo jak to wprasowywanie odżywki też do mnie nie przemawia ;D ale u innych się sprawdza, więc kompletnie tego nie neguję ;d trzeba próbować co komu służy a co nie : )
      co do szczotki to różnie - czasem nie widzę problemu jeśli jest naprawdę nie bardzo oślizgła by umyć ją po drugim takim wczesywaniu - kiedy natomiast poniesie mnie z ilością oleju biorę ją pod kran i myję. zajmuje to naprawdę mało czasu : ) i co najważniejsze - ten szczotki do olejowania nie traktuję jakoś specjalnie dobrze a ona dalej się nie rozkleiła ani nic ;d

      pozdrawiam również serdecznie ;* miłego popołudnia! : ))

      Usuń
  7. Po pierwsze: pasikonik mnie rozwalił :)
    No właśnie tak czułam, że przy regularnym olejowaniu kołtuny się zmniejszają, choć nie mogę nic powiedzieć z własnego doświadczenia, bo włosy mi się nie kołtunią.
    Inną sprawą jest ich rozczesanie po tuż zmyciu henny (często zmywam bez szamponu dla lepszego koloru, szampon dochodzi dopiero następnego dnia). Nie ma kołtunów, ale gdzie niegdzie takie puchate zbitki. Jeśli ktoś akurat hennuje i zmywa bez szamponu (w co wątpię, ale może tacy są) i ma podobnie, to polecam po prostu trochę dodać trochę maski - problem znika.

    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio śnił mi się taki duży pasikonik ;d to pewnie dlatego! z tym, że on był zbyt duży by być bezbronny ;D
      ja nigdy nie myję włosów po spłukaniu henny czy też indygo ;d spłukuję jedynie wodą i 'pokutuję' całe dwa dni bez nakładania na nie czegokolwiek ;d inaczej jest u Moniki, ona myje włosy by kolor jej nie ściemniał ;3

      cieszę się, że włoski Ci się nie kołutnią - ja pamiętam siebie kiedyś ;c to była masakra i nie wiedziałam co począć :C

      ; ))

      Usuń
  8. Czy pamiętasz moze swoje pierwsze farbowanie czarna henna/indygo? Chodzi mi o to czy szybko Ci zszedl kolor, albo czy przyciemnia to znacznie wlosy nawet jak juz zejdzie czern. Bo ogolnie mam taki czerwonawo-miedziany, a kusi mnie taka jednorazowa czern, a potem byloby idealnie jakby kolor calkowicie sie splukal, cokolwiek zebym mogla miec poprzedni kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. indygo za pierwszym razem nie chwyciło jakoś spektakularnie, ale i tak została po wypłukaniu się zielona poświata (i oczywiście ciemniejsze włosy) ;d mnie ona osobiście nie przeszkadza i nawet ją lubię (zieloną poświatę po miesiącu), ale szczerze mówiąc odradzam nakładanie indygo w takim celu ;c w tym wypadku lepiej nie kombinować ;d tak uważam : )

      pozdrawiam serdecznie : )

      Usuń
  9. Twoje rady ja zawsze w 10 :) Może ja też spróbuję rozczesywać loki po oleju? Zerknę na te Wasze szczotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) jestem ciekawa co to się stanie kiedy rozczeszesz te swoje piękne loczki po nałożeniu oleju i jaki efekt pozyskasz po jego umyciu ;3 <3

      Usuń
  10. Oluś, jesteś dla mnie tak ogromną motywacją włosową, że nawet sobie nie wyobrażasz <3 miałam mocno przerzedzone końce przez wypadanie, podjęłam drastyczną decyzję i poszło 10 cm, a teraz mam je już gęste, bez prześwitów na całej długości. Teraz siedzę z sericalem mlecznym i czekam aż mi ładnie zemugluje olej różany khadi :) swoją drogą faktycznie nieziemsko pachnie :D Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojejej! <3 naprawdę tak strasznie mi miło dzięki temu co napisałaś, że nawet nie wiesz : ) dziękuję! : ) podziwiam i dodatkowo cieszy mnie Twoje decyzja - wtedy niestety nie pozostaje nic innego ;c ja również musiałam parę miesięcy temu podciąć więcej właśnie z tego samego względu (wzmożonego wypadania). cieszę się, że podoba Ci się równo mocno zapach olejku khadi z różą <3 mam nadzieję, że z działania jesteś tak samo zadowolona! : )

      pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za ten komentarz <3 ;*

      Usuń
  11. kochana, to ja się cieszę, że prowadzicie bloga i ratujecie włosy :) mamy podobne włosy z tego co widzę na zdjęciach w dodatku w tym samym kolorze i te produkty, które u Ciebie sprawdzają się rewelacyjnie, u mnie też są strzałem w dziesiątkę :* zemuglowałam różę sericalem, umyłam i później nic już nie nakładałam, bo najzwyczajniej w świecie jestem na wyjeździe i nie mam całego włosowego arsenału :D bałam się trochę tego jak włosy będą wyglądały, bo były trochę spuszone w trakcie wysychania, ale zrobiłam koczka na noc i rano była tak błyszcząca tafla falowanych włosów, że chciałam umrzeć z zachwytu :*
    to ja Ci dziękuję, bo w ogromnym stopniu przyczyniasz się do zmian na mojej głowie :* pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń