Chroniący kolor balsam do włosów z maliną moroszką z tundry i jaśminem, Iceveda

Wiecie, że uwielbiam balsamy do włosów. Wiele z nich staje się moimi ulubieńcami, tak jak na przykład te:
http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-balsamyodzywki-do-wosow.html
Często kupuję nowości i sprawdzam jak podziałają na moje włosy, ponieważ moje kosmyki nie znoszą monotonii. Bohater dzisiejszego posta został zamówiony przeze mnie już miesiąc temu. W tym czasie stosując go średnio dwa razy w tygodniu w opakowaniu zostało mi prawie 3/4 produktu. Jego wydajność jest więc na plus.


Opakowanie to średnio miękki przeźroczysty plastik, dzięki czemu widzimy ile produktu jeszcze zostało. Oklejony jest kolorową etykietą, z której jak na razie nie starły się napisy. Pojemność to 280 ml. Przy gęstej konsystencji masełka, która bardziej pasuje do masek niż balsamu ta pojemność powinna wystarczyć na dość długo. Balsam jest gęsty i dobrze się rozprowadza, dzięki czemu nie potrzeba go wiele na jedną aplikację.
Zapach to słodka nuta owocowego budyniu. Kojarzy mi się tak, ponieważ wyczuwam w nim zarówno coś maślanego, mlecznego, kremowego, jak i słodkie, soczyste maliny. Niesamowicie przyjemny, choć lekko chemiczny.
Balsamu tego używam zawsze pod prysznicem, czyli nakładam na minutę i spłukuję. Zaczęłam go używać po przeprowadzce i z twardą wodą niestety nie radził sobie... ale nie będę narzekać, ponieważ nic sobie nie radziło. Po zakupie filtra do wody, o którym pisałam niedawno TUTAJ pokazała swoje właściwości. Już podczas aplikacji włosy stają się miękkie, zachowują gładkość podczas spłukiwania. Po wyschnięciu nie mam na co narzekać względem działania - kosmyki łatwo dają się rozczesać, nie są splątane, do tego nabierają miękkości i blasku. Wyglądają po prostu zdrowo i naturalnie. Odżywka nie obciąża, wręcz powoduje, że włosy są pełne objętości i pozostają takie lekkie do końca dnia.
Nie zauważyłam wpływu na kolor, ale od początku tą obietnicę producenta włożyłam między bajki. Mój kolor raczej się nie zmywa, więc trudno mi to ocenić.

Większość dobroczynnych substancji zawarta jest w drugiej połowie składu. Na pewno dla kogoś kto ceni naturalne produkty nie będzie to dobry produkt. Moje włosy jednak lubią balsamy do codziennego użytku oparte na takim składzie.
Woda, emolient tłusty, antystatyk, lekki silikon usuwany delikatnym szamponem, emulgator, antystatyk, antystatyk, ekstrakt z maliny moroszki, woda kwiatowa jaśminowa, ekstrakt z aceroli, gliceryna, ekstrakt z lotosu, olej słonecznikowy.
Dalej zapach i konserwanty.

Cena to około 14 zł.

M.

5 komentarzy :

  1. Dziewczyny uwielbiam tego bloga <3 cieszę się każdym postem :)
    Ja ostatnio testuję balsam na pobudzenie wzrostu z Natura Estonica (wybrałam go ze względu na to, że pozostałe miały często proteiny,a ten ma na dodatek amlę :)) i pamiętam, że pierwszym użyciem byłam zachwycona. Potem trochę poszedł w odstawkę bo jestem bardzo zakochana w balsamie Agafii, który polecasz.
    W balsamie od NE denerwuje mnie właśnie to, że jest tak gesty i średnio chce przechodzić przez otwór oraz to, że jest dla mnie chyba trochę za ciężki, albo za dużo go nakłądam :D
    Muszę zrobić nowe podejście, bo na początku byl dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, bardzo dziękujemy ;) ogromnie nas cieszą takie słowa. Dzięki takim czytelniczkom mamy jeszcze więcej ochoty na rozwijanie bloga :*

      tego balsamu na porost nie miałam jeszcze, ale jeśli nie ma protein to będzie mój napewno niedługo ;d
      a tamten jest gęsty i może obciążać jeśli się go da za dużo. Mi wystarcza odrobina, która właściwie wydaje się, że jest za mało, ale jak zmyje to efekt jest ;)

      Usuń
    2. Tak,zgadzam się z pierwszym zdaniem :) również uzależniłam się od Waszego bloga, czytam Was od pierwszej NdW jaką wstawiłyście u Anwen, czyli ok. 2 lata?
      Kiedyś komentowałam jako Kamila, później założyłam bloga i rzadko komentuję, ale czytam każdy nowy post :).
      Dziewczyny, jesteście niesamowite, piękne (chociaż macie tak różne typy urody, włosy, figury!)i takie sympatyczne, zawsze odpowiadacie na komentarze (chociaż patrząc na posty sprzed kilku lat to kiedyś tak nie było ;p), wchodząc na Waszego bloga czuję się jak u siebie i od tego bloga tak bije kobiecością, że niejedna gwiazda internetu wpada przy Was w kompleksy.
      Jeśli kiedykolwiek będziecie mieć wątpliwości, czy dalsze blogowanie ma sens, to wierzcie że ma, nawet gdybym miała pozostać waszą jedyną czytelniczką :).
      Uff to Wam pocukrowałam ;d ale to jest ,moja szczera opinia.

      Moniko, chciałam polecić coś przede wszystkim dla ciebie bo zapuszczasz włosy do ślubu, ja mam to już za sobą bo od 2 tygodni jestem szczęśliwą żoneczką ;d (nawet pisałyśmy tu w komentarzach jakiś czas temu o pończochach) ale zapuszczam dalej więc wiem jak to jest.
      Nie chcę się tu reklamować ani nic w tym stylu, ale na swoim blogu opisuję regularnie różne wcierki, metody itd. na przyspieszenie porostu, póki co ukazało się u mnie 8 postów z tej serii i będą publikować się dalej bo zapuszczenie włosów do wymarzonej długości zajmie mi jeszcze ze 3 lata, a wcierek i suplementów mam spory zapas :)
      Pytałaś ostatnio o polecane produkty, więc może znajdziecie coś ciekawego u mnie bo Ola też zapuszcza :)), będzie mi bardzo miło jeśłi do mnie zajrzysz i może nawet coś skomentujesz, jeśłi ci się spodoba to zapraszam do zaobserwowania bo jak mówię postów o wcierkach będzie jeszcze dużo :*

      Usuń
    3. Zgadzam sie z pierwszym anonimem, również uwielbiam Waszego bloga :-) Asia

      Usuń
    4. Dziewczyny, nie wiem jak wam dziękować <3 jest nam tak przyjemnie i miło teraz, że nie wiecie nawet jak ;d
      dla takich słów warto pisać bloga i się starać. Jesteście niesamowite. Dziękujemy za tak wspaniałe czytelniczki ; **

      Blondynka- Oczywiście już pędzę na twojego bloga. Chętnie zapoznam się z postami, szczególnie na temat zapuszczania włosów :) dziękujemy za polecenie ;)

      Usuń