Petal fresh, Scalp treatment, linia odżywczo - antyseptyczna

Kosmetyki Petal Fresh już od dawna kusiły mnie w sklepach. Duża ilość kosmetyków w łazience jednak skutecznie zniechęcała przed kolejnymi zakupami. Któregoś dnia jednak dzięki uprzejmości firmy wpadła w moje ręce ta właśnie linia. Przyznam, że początkowo byłam rozczarowana. Wśród tylu pięknych zapachów akurat olejek z drzewa herbacianego, za którym nie przepadam. 
Z tego względu kosmetyki długo stały nieużywane, ale kiedy już zaczęłam ich testowanie to całkowicie zmieniłam zdanie


Zapach jak wspomniałam to aromat olejku z drzewa herbacianego, czyli jest lekko odświeżająco, jakby miętowo, ale z drugiej strony trochę czuć w tej kompozycji zapach ziemi, takiej lekko wilgotnej. Ta nuta zapachowa jest na szczęście wyczuwalna tylko przez chwilę i nie pozostaje na włosach długo po umyciu.
Obydwa kosmetyki są bardzo wydajne. Szampon i odżywka przy regularnym używaniu kilka razy w tygodniu przez miesiąc nie zostały do końca zużyte. Pojemność obydwu to 335 ml
Szampon ma średnio gęstą konsystencję, która lubi spłynąć z dłoni, jeśli wylejemy jej za dużo. Raczej to mi się nie zdarza, ponieważ kosmetyk pieni się świetnie i nie potrzeba go dużo na jedno umycie. Zwykle myje włosy dwukrotnie, by domyć olej i ten szampon również staje na wysokości zadania.
Poza tym odkąd go używam udało mi się ograniczyć mycie włosów-teraz zazwyczaj myje je co drugi dzień. Nie są oczywiście tak świeże jak zaraz po umyciu, ale nie są również tak mocno przyklapnięte i obciążone, jak to bywało zazwyczaj. Uważam to za duży sukces, ponieważ żaden szampon dotychczas tego nie zdziałał. Jeśli więc macie problem z przetłuszczaniem to polecam spróbować tej linii.


Po umyciu włosy nie są splątane, pozostają miękkie i miłe w dotyku
. Odżywkę nakładam zawsze pod prysznicem na minute, dwie. Już podczas aplikacji czuć, jakiemu zmiękczeniu ulegają kosmyki... aż miło się ich dotyka. Podczas spłukiwania czuć gładkość pod palcami.
Kiedy włosy wyschną wyglądają naprawdę dobrze - są mięciutkie i gładkie. Do tego pięknie błyszczą i nie plączą się. Rozczesanie nie stanowi problemu.
Po użyciu całej linii fryzura ma ładną objętość, włosy są leciutkie i wolniej się przetłuszczają, o czym już wspominałam.
Dodatkowo miło korzystać z tych produktów latem, ponieważ zapach jest wyjątkowo odświeżający.

W składzie szamponu nie ma SLS. Za to jest Sodium Lauroyl Sarcosinate, który jest delikatniejszym detergentem. Używany jest głównie w kosmetykach droższych, neutralizuje działanie SLS. Szczególnie dobrze sprawdza się w twardej wodzie oraz Cocamidopropyl Betaine, która jest substancją bardzo łagodną. Dodatkowo Sodium Cocoyl Isethionate, który również jest bardzo łagodnym detergentem dającym gęstą pianę, również w twardej wodzie. Ammonium Cocoyl Isethionate, który w dużych stężeniach może powodować reakcje skórne.
Potem znajdziemy Hydroxypropylcellulose, czyli emulgator.
Kolejno już same dobroci: olejek z drzewa herbacianego, olejek babassu, witamina E, witamina A, panthenol, gliceryna, ekstrakt z liści podbiału pospolitego, ekstrakt z krwawnika pospolitego, ekstrakt ze skrzypu polnego, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z prawoślazu lekarskiego, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z melisy, ekstrakt z tymianku.
Na koniec Polysorbate 20, czyli bezpieczny emulgator otrzymywany z oleju kokosowego, kwas cytrynowy, Dehydroacetic Acid, czyli identyczny z naturalnym konserwant, alkohol benzylowy, chlorek sodu, zapach.

Odżywka zaś zawiera wodę, glicerynę, emolient (Isopropyl Palmitate), emolient ( Caprylic/Capric Triglyceride), emulgator (Behenyl Alcohol), emolienty (Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol), Hydroxypropyl Methylcellulose (zagęstnik), oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, witamina E i A, panthenol, ekstrakt z drzewa herbacianego, ekstrakt z liści szałwii lekarskiej, olej babassu, ekstrakt z liści podbiału pospolitego, ekstrakt z krwawnika, ekstrakt ze skrzypu, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z prawoślazu lekarskiego, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z melisy, ekstrakt z tymianku, Dehydroacetic Acid, czyli konserwant identyczny z naturalnym, alkohol benzylowy, zapach.

Jak widzicie obydwa produkty pełne są ekstraktów. Odżywka jest mocno emolientowa, lekko nawilżająca, również naładowana dobrem płynącym z ziół.
Ceny to koło 20 zł bez promocji, ale często w Hebe widziałam je na promocji : )


M.

6 komentarzy :

  1. Oj bardzo bym chciała spróbować!!! Ale w mojej okolicy nie ma produktów tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię kiedy szampony dobrze się pienią i nie trzeba ioch dużó wylewać :) odżywki luliubione juz mam, moim ewłosom w pełni odpowiada drogeryjna pielęgnacja więc na powyższą się nie skuszę :). A tak od razu odpiwme cxi tutaj na komentarz pod szamponem Loreal, że mi też inne szampony tej marki przetłuszczają obciązają włosy, jedynie ten Crystal jest super bo nie ma silikonów ani innych oblepiaczy w składzie :) (teraz będę jeszcze testować wersję Arginine Resist Light bo ma podobnby skład, kiedyś o nim napiszę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie spróbuj szamponów z tej firmy : )ja napewno będę im wierna i spróbuje jeszcze innej wersji :)

      Poczekam na kolejną recenzję szamponu i może kiedyś się skuszę. Dla mojego narzeczonego byłby fajny, bo on uwielbia Loreala ; d a wszystkie inne mają właśnie SLS i silikony. ten mogłabym mu kupić jako lepszą opcję;)

      Usuń