Aktualizacja włosowa, Monika

Równo miesiąc od ostatniego posta z aktualizacją włosową przychodzę do Was z kolejną. Uprzednia była połączona z aktualizacją zapuszczania włosów. Tym razem post o zapuszczaniu pojawił się osobno. Jeśli ktoś przegapił zapraszam KLIK.
W minionym miesiącu starałam się znaleźć więcej czasu na dbanie o włosy. Od czerwca było o to trudno, ale w końcówce lipca i sierpniu dysponowałam już większą ilością wolnego czasu.
Oczywiście z radością wpadłam w wir pielęgnacji i to nie tylko włosów. Wreszcie powróciłam do regularnych peelingów ciała, maseczek na twarz, a nawet kilkunastominutowych kąpieli stóp połączonych z pedicure.


W sierpniu wreszcie po ponad dwóch miesiącach wykonałam pełne farbowanie. Rozjaśniłam lekko kolor na całości za pomocą farby chemicznej oraz nałożyłam hennę z cassią.
Włosy nabrały pięknego koloru, przy czym w ogóle nie są zniszczone ani wysuszone. Kusi mnie zatem ponowne rozjaśnienie włosów za miesiąc. Po ślubie i tak zamierzam je podciąć, więc chyba zaryzykuje, ponieważ marzy mi się jeszcze jaśniejszy kolor na ślub : )
Na razie jestem prawie dwa tygodnie po farbowaniu i już pojawia się odrost, także kuracja na porost, którą stosuję obecnie, działa. Powróciłam do ukochanego olejku Sesa, który staram się wcierać regularnie co najmniej 3, 4 razy w tygodniu na dwie, trzy godziny. Zrobiłam krótką przerwę od toniku Orientany, który dał u mnie świetny efekt, ale producent zaleca nie używać go dłużej niż trzy tygodnie.

Olejek Sesa ze zdjęcia, KLIK

Zostało mi jeszcze około 1/3 buteleczki, więc zużyję na pewno jeszcze we wrześniu.


Przykładałam się również do olejowania i tak średnio dwa razy w tygodniu olej aplikowałam na długość. To częstotliwość dwa razy większa niż ostatnio. Motywacją było dla mnie to, by nie pojawiło się przesuszenie końcówek po farbie chemicznej
.
Oleje, które stosowałam to Vianek odżywczy do ciała oraz Vianek odżywczy do włosów. Ponadto EcoLab Arganowy. Raz nałożyłam Sesę również na długość.

Olejek odżywczo-regenerujący do ciała (klik) oraz olejek odżywczy do włosów (klik)

Niestety maski dalej leżą u mnie praktycznie nieużywane. Jak już znajdę chwilę na nałożenie oleju tak na maskę brakuję ;d W tym miesiącu używałam: maski odżywczej Vianek, maski szungitowej, maski Pilomax Arabica. Każdej tylko raz.

Szamponem numer jeden, który właśnie wykańczam był Vianek nawilżający (klik). Następca czyli wersja odżywcza już czeka w kolejce.
Sporadycznie używałam również Petal Fresh z olejkiem herbacianym oraz Paul Mitchell Marula Oil.

Za to po każdym myciu nakładałam na minutę, dwie balsam czy odżywkę. Najczęściej Secrets of Arctica z żurawiną, Receptury Babuszki Agafii, balsam z maliną moroszką. Ostatnio testuję White Agafia z rokitnikiem.

Codziennie na końcówki aplikuję zamiennie Mythic Oil lub olejek Dove. Na drugi dzień po myciu często dokładam dwie kropelki olejku z marakui.


Jak Wasze włosy w tym miesiącu? : )

M.

20 komentarzy :

  1. Mają się dobrze, ale pianka Venita już po 1-2 myciach nie chce trzymać się końcówek, a kiedyś wyglądała świetnie i tydzień po farbowaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różem, ale mam opakowanie jeszcze ze starej serii (w tym roku ponoć pozmieniali wszystkie pianki i są śłabsze)

      Usuń
    2. ja używałam tej pianki dawno temu i trzymała się dobrze tylko na zdrowych włosach od góry:)Końce i potem coraz wyżej wypłukiwało się po dwóch, trzech myciach mocno już

      Usuń
  2. Ile cm mają włosy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne masz włosy, jak ja Ci ich zazdroszczę! =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje wlosy sa piekne a Ty widze kwitniesz jako mloda męzatka :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ale ślubu jeszcze nie było :)

      pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. Moniaa, oddaj mi swoje włosy :D Muszę w końcu wybróbować coś z Vianka, bo tak zachwalasz i zachwalasz, a ja jestem wiern Sylveco i Agafii, musze to w końcu zmienić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie:) olejki są wspaniałe. Jak się nie sprawdzi do włosów to zużyjesz do ciała,bo bajecznie nawilżają :)

      Usuń
    2. Super są, potwierdzam. I ten zapach! ❤ Monika mnie totalnie zaraziła Viankiem. ;P
      Ten peeling jest mega cudowny. Nigdy po peelingu nie miałam tak odżywionej i natłuszczonej skóry. A pachnie tak, że aż chciałoby się go zjeść. ;)
      Teraz kupiłam mleczko do demakijażu i też jestem zadowolona, chociaż konsystencja jest trochę zbyt rzadka. Ale to jedyny minus. Kremy też fajne...

      Usuń
    3. To już jest nas, fanek Vianka więcej ;d Cieszę się, że zaraziłam i jesteś zadowolona ;) peeling jest niesamowity, a kremy też uwielbiam

      Usuń
  6. Rewelacja :)
    Mi też postarałoby się wykombinować więcej czasu na pielęgnację :D I to nie tylko włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi było ciężko się zmobilizować po takiej przerwie krótkiej ;d ale teraz już staram się regularnie :)

      Usuń
  7. Włosy na ostatnim zdjęciu wyglądają jak kawałek jedwabnej tkaniny! Niesamowite są...

    Nie wiem dlaczego, ale tak mnie rozczula ta nazwa malina moroszka hahaha :D

    Moje włosy nie widziały oleju już z 1,5 miesiąca. :( :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana;*

      malina moroszka też mi się podoba ;d i kosmetyki z jej udziałem bardzo mi pasują jak na razie :)

      Usuń
  8. Mam pytanie - czym rozjaśniałaś włosy przed hennowaniem? Podobno henna położona na farbę chemiczną może dać zielonka włosy 😜 Trochę się obawiam, a też z chęcią bym rozjaśniała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna kładziona na farbę nie daje zielonych włosów.
      Włosy farbowane indygo lub henną z dodatkiem indygo podczas rozjaśniania mogą stać się zielone ;)
      Rozjaśniam zawsze farbą Allwaves :)

      Usuń