Moja zmieniona piramida włosowa

Odkąd się przeprowadziłam zmieniło się bardzo wiele. Nie uniknęły tego także włosy. Początkowo martwiłam się, że nie wyjdzie im to na dobre, ale po prawie dwóch miesiącach mogę powiedzieć, że zmiany zniosły całkiem nieźle i niepotrzebnie się bałam.


Nie planowałam właściwie nic zmieniać, wszystko wyszło naturalnie. Powodem jest oczywiście brak czasu. Ograniczenia czasowe i natłok zajęć sprawiły, że nie mogłam się poświecić w takim stopniu co wcześniej by dbać o włosy. Skończyło się więc częste olejowanie, przesiadywanie z maskami co drugie mycie, odżywki nakładane na kilka minut, a nawet codzienne mycie, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia.
Jak możecie zobaczyć na zdjęciach z na przykład 'Niedzieli dla włosów' nie mam większych powodów do narzekania.
Największą zmianą okazało się ograniczenie mycia z codziennego na co drugi dzień. Nie było to moim celem, ale tak się złożyło, że teraz zazwyczaj myję włosy właśnie tak. Oczywiście, jeśli zależy mi na tym by dobrze wyglądać to myję dzień po dniu, kiedy na przykład mam jakieś ważniejsze wyjście, spotkanie. Poza tym jednak noszę włosy upięte i dzięki temu mniej się przetłuszczają, mniej też to widać i nie przeszkadza mi to. Jeśli coś wymaga odświeżenia, a zazwyczaj jest to tylko grzywka to psikam na nią suchym szamponem.


Od kilku tygodni praktycznie nieustannie noszę włosy spięte. Rozpuszczone są tylko po umyciu, a kilka godzin później upinam je zazwyczaj w warkocza dobieranego. Nie noszenie włosów rozpuszczonych pomogło mi wydłużyć świeżość fryzury, a także zmniejszyło zniszczenia. Kiedy włosy swobodnie powiewają narażone są dużo bardziej na szkody i rzeczywiście zauważam to teraz wyjątkowo dobrze.
Olejowanie i maski zeszły na dalszy plan. Początkowo zmuszałam się do nałożenia oleju chociaż raz w tygodniu. Teraz już nie mam z tym problemu, wypracowałam sobie nawyk i raz na tydzień olej aplikuję na włosy. Post o olejkach, których teraz używam jest w planach : )
Maski to jednak produkty, które stosuję niezwykle rzadko. Przyczyną jest niewygodny, płytki brodzik, nad którym nie mogę ich potem zmyć, ponieważ cała łazienka po takiej próbie tonie w wodzie. Muszę więc dwukrotnie wchodzić pod prysznic po odczekaniu kilkunastu minut, co mnie zniechęca.
Dzięki temu królują u mnie wszelkie odżywki i balsamy. Słowem kosmetyki, które nakładam na minutę, dwie i spłukuję. Stosuję ich zamiennie kilka. Kolejne nowości są już w drodze. Ważne jest, by w tak krótkim czasie dobrze wygładzały, nawilżały i odżywiały aż po same końce. Mam tutaj swoich ulubieńców, o których pisałam Wam TUTAJ.
Ostatnią zmianą, która zapewne wraz z nadejściem chłodnych dni wróci do normy, jest odstawienie suszarki do włosów. Stałe czytelniczki na pewno wiedzą, jaką sympatią darzę ten sprzęt. Dzięki niemu włosy zawsze wyglądają świetnie aż po same końce, są bardziej błyszczące i gładsze. W ciągu prawie dwóch miesięcy suszarki użyłam zaledwie kilka razy. Fryzura nie jest oczywiście tak gładka, końce lekko się wywijają, ale włosy wysychają mi w tak zwanym 'międzyczasie' i nim zdążę po nią sięgnąć, są już prawie suche.

M.

17 komentarzy :

  1. Nawet tak minimalistyczna pielęgnacja nie przeszkadza im wyglądać świetnie ;)
    U mnie na odwrót - zaprzyjaźniłam się z suszarką i nie chodzę już spać z mokrą głową. :)
    Teraz póki wakacje mam dużo czasu dbać o włosy, ale boję się już o październik, gdy się zacznie semestr pewnie będę chodzić ciągle w koczku.:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też dużo związywałam zawsze włosy i zresztą dalej to robię ; )
      Na co dzień gdy nie ma się czasu lepiej jest związać niż niszczyć je szybkim czesaniem, wiatrem itd ;

      Usuń
  2. Wyglądasz pięknie :) Ja też na wielogodzinną pielęgnację mam czas max. raz w tygodniu :) Włosy jednak na tym nie cierpią - Twoje też, jak widać :)
    P.S. Masz przepiękną, mleczną cerę...Aż napatrzyć się nie mogę <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też ostatnio zminimalizowałam pielęgnację odkąd zaczęły się w sumie wakacje. Większość czasu przebywam w domu, więc trochę nie opłaca się spędzać kilku godzin na przygotowywaniu mikstur na włosy skoro i tak się nigdzie nie pokażę ;) Z jednej strony lenistwo z drugiej zaś to, że zauważyłam, że po maskach domowej roboty jak i często po olejowaniu wypada mi więcej włosów, dlatego też odpuściłam sobie takie częste zabiegi. Na zmianę myję je różnymi szamponami, mydłami i nakładam dosłownie na chwilkę odżywkę. I wiesz co? Często jestem bardziej zadowolona z takiego mycia niż gdybym spędziła z maską na głowie i pod czepkiem kilka godzin. Ładnie błyszczą, są gładziutkie, nie mam problemów z rozczesaniem i to na obecną chwilę mi wystarcza. Uważam, że tutaj ukazały się efekty długotrwałej pielęgnacji i to jak na prawdę prezentują się włoski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację ;) ja lubię czasem poświęcić się na takie SPA, relaksuje mnie to i sprawia przyjemność, ale dobrze, że włosy radzą sobie także bez tego.
      Widocznie nasze włosy są na tyle zdrowe, by sobie z tym radzić :)

      Usuń
  4. Mam wrażenie że trochę pociemniały ale masz przepiękną tafę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie były farbowane od ponad dwóch miesięcy henna, stąd ten kolor :)

      Usuń
    2. Też już właśnie wczesniej ci pisałam, że są ciemniejsze ;) rozumiem że przed ślubem masz zamiar trozjaśnic je jeszcze na długości?:)

      Usuń
    3. Nie ściemniały bardzo. Są po prostu mocno wypłukane, a dodatkowo mocny blask i wygładzenie łusek przyciemnia kolor. Im włosy są bardziej suche tym wydają się jaśniejsze :)

      Usuń
  5. Ja latam między jednym krajem a drugim z ogromną różnicą temperatur po drodze i dobrze wiem, jak źle włosy reagują na wszelkie zmiany, to samo z przeprowadzkami. Dobrze, że udało Ci się zaadaptować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, czy masz bardzo ciekawą pracę? :)
      Takie zmiany temperatur, klimatu są męczące dla całego organizmu, więc na włosach też się to odbija:<

      Usuń
  6. Rany, nie mogę się napatrzeć na Twoje włosy (z resztą na drugiej autorki również). Sama sobie mówię, że powinnam bardziej dbać o włosy, ale jak przychodzi co do czego, to zawsze zapomnę o masce lub olejowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łee, a moje włosy schną tak dlugo, że można oszaleć, nawet po kilku godzinach są wilgotne pod spodem i w środku... Ale tez ograniczylam trochę korzystanie z mojej ukochanej suszarki i po prostu podsuszam włosy średnim ciepłem na najniższych obrotach po jakiejś godzinie od mycia : -) W myciu włosów co drugi dzień nie ma nic złego! Tez kiedyś mylam codziennie, ale mąż, dom, studia, praca i cala masa obowiązków sprawiły, ze musialam odpuścić, chociaż było ciezko. Po paru latach jednak stwierdzam, że nie wrocilabym do codziennego mycia włosów za zadne skarby : -) A Ty jak zawsze piękna! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na razie przyzwyczajam co mycia co drugi dzień. Dziś mam załamanie i kusi mnie żeby umyć;d ale staram się ze soba walczyć. Nie jest tłuste, ale trudno zmienić swój tok myślenia.

      Usuń