Olej z marakui

Olejów w pielęgnacji twarzy używam od dawna. Testowałam różne i z czystych najbardziej pasował mi arganowy. Później zaczęłam stosować różne mieszanki olejów w gotowych produktach. Spośród nich dłużej zostałam przy Olejku Alterra z granatem, którego używam z przerwami odkąd pojawił się na rynku, czyli koło dwóch lat.
Przerwę od niego zrobiłam właśnie dla oleju z marakui, który kupiłam jeszcze na jesieni. Był to olej Planeta Organica. Stosowałam go przez kilka miesięcy, więc byłam z niego bardzo zadowolona. Kończy mi się właśnie Alterra więc niedawno podczas zakupów dorzuciłam do koszyka olejek z firmy Avebio.


Różni się on od Planety Organica tym, że tamten pięknie, słodko pachniał. Ten niestety jest bezzapachowy, nad czym trochę ubolewam. Zapachowe kosmetyki zawsze są mile widziane, uprzyjemnia to stosowanie i umila pielęgnację.
Olejku używam na twarz zazwyczaj wieczorem. Aplikuję po demakijażu kilka kropli roztartych w dłoniach dociskając je do twarzy.
Moja skóra jest bardzo sucha i wymagająca, więc olejek musi być mocno odżywczy. Na dzień stosuję kremy nawilżające (mój ulubieniec teraz to niebieski Vianek), a na noc potrzebuję czegoś otulającego. Szczególnie w te dni, kiedy dodatkowo podrażniam ją retinoidami szukam wybawienia w oleju, który natłuści i zminimalizuje ściągnięcie.
Olejek z marakui idealnie się sprawdza w takich warunkach i dlatego chętnie do niego wróciłam. Do tego liczę na jego właściwości antyoksydacyjne, opóźnienie starzenia. Potencjał ma duży, ponieważ zawiera ogromną ilość antyoksydantów, które walczą z wolnymi rodnikami, a także witaminy A, C, E, K.
Olejek ma dość lekką konsystencję, wchłania się całkiem szybko. Oczywiście nie do matu, zostawia tłustą warstwę. Na noc lub dni, które spędzam w domowym zaciszu jest idealny. Spokojnie można nawet na nim wykonać makijaż., jednak nie robiłam tego często. Uprzednio czekam dłuższą chwilę, aż porządnie się wchłonie, po czym odciskam resztę w chusteczkę.
Dzięki regularnej aplikacji twarz odzyskuje komfort, a z każdym kolejnym użyciem staje się coraz bardziej odżywiona. Zauważalna jest zmiana w gładkości, miękkości i mięsistości skóry. Nabiera ona jędrności.
Podobno olejek ten ze względu na zawartość witaminy K polecany jest do skóry naczynkowej. Ja taką posiadam, więc mogę ocenić, iż więcej naczynek się nie pojawiało, cera była trochę bledsza.
Podczas tych kilku miesięcy naszej znajomości nie pojawiły się żadne niedoskonałości.


Olejku używam również do włosów. Do klasycznego olejowania jest mi go szkoda, więc nakładam dosłownie 2 kropelki roztarte porządnie w dłoniach na końce po umyciu. Zazwyczaj wykonuję to na włosach lekko wilgotnych. Dzięki temu nigdy nie zdarzyło mi się, że włosy były przetłuszczone. Marakuja to jedyny olejek, który mogę w taki sposób stosować, ponieważ nie obciąża, nie strączkują się po nim włosy.

Mój obecny olejek z marakui firmy Avebio kupiłam TUTAJ. Dostępny jest w dwóch pojemnościach KLIK.

Jaki olej jest Waszym ulubieńcem w pielęgnacji twarzy? : )

M.

10 komentarzy :

  1. Ja dosłownie kilka godzin temu zamówiłam olejek z różowym lotosem khadi. :)
    Moja cera jest mieszana i czasem mam wrażenie, że powinnam mieć osobny zestaw kosmetyków do policzków, a osobny do strefy T. :D
    I przy tym naczynka na polikach, więc pewnie ten olejek byłby zbawieniem na te miejsca. :)
    Masz jeszcze jakieś inne sposoby na naczynka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety sama mam z nimi problem i szczerze powiedziawszy nie robię z nimi nic specjalnego. Właśnie ten olejek z marakui dobrze gasi zaczerwienienia. Ogólnie zauważyłam, że kiedy twarz jest dobrze nawilżona i w dobrej formie to i naczynka są mniej widoczne, mniej się czerwienie.
      Regularne stosowanie retinoidów również pomogło :)

      Usuń
    2. To prawda, sen też dużo zmienia :)

      Dziękuję

      Usuń
  2. Godny wypróbowania! Już jakiś czas temu o nim usłyszałam, ale jeszcze się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę go przetestować! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak się zastanawiam, masz suchą sore i jednocześnie przetłuszczajace włosy? To chybA NIECODZIEnnie połączenie :) u mnie niestety tłuste włosy idą w parze z tłustą cerą więc nioe dam rady tego zahamować :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy w tym momencie myję co drugi dzień i wyglądają wtedy całkiem w porządku, więc nie są mocno przetłuszczające :) Ja po prostu mam taką fanaberię świeżości ;d

      Usuń
  5. Do pielęgnacji twarzy nie używam olei ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam Ci olejek ze spiruliny. Ja go używam i super mi sie spisuje. Pozdrawiam Ela.

    OdpowiedzUsuń