Pielęgnacja włosów w dniu ślubu

Do ślubu coraz bliżej, a ja zaczęłam się zastanawiać jakich konkretnie kosmetyków użyć w ten wielki dzień do włosów. O ich kondycję i szybki wzrost dbam na co dzień, dzięki czemu jestem coraz bardziej zadowolona z długości oraz ich wyglądu.
Wczoraj podczas przeglądania zdjęć z przymiarki sukni zauważyłam, jak bardzo włosy mi urosły od ostatniej wizyty w salonie, która miała miejsce w styczniu.  Niesamowicie mnie to ucieszyło, ponieważ sama nie widzę spektakularnej różnicy. Nie zauważam też wielkiej zmiany podczas przeglądania zdjęć na blogu.
Dopiero na tych zdjęciach robionych przypadkiem widzę, że moja akcja zapuszczania, która trwa od prawie pół roku ma jakiś sens. Planuję przygotować post podsumowujący tę akcję w najbliższych tygodniach.


Mimo tego, że na moje włosy nie mogę narzekać i są praktycznie bezproblemowe, zdarzają się kosmetyczne niewypały, które nie podbiły mojego serca powodując plątanie czy spuszenie.
Mam też kilku ulubieńców, wśród których będę wybierała produkty na ten dzień.

Długo zastanawiałam się co zrobić z olejowaniem. Czy naolejować włosy przy okazji wcześniejszego mycia, by nie robić tego w dniu ślubu czy jednak nałożyć też wtedy olej.
Przeciwko przemawia ryzyko niedomycia. Plusów jest dużo więcej. Nałożenie oleju dzień prędzej nie zostawia praktycznie żadnego widocznego śladu po kolejnym myciu. Sięgając pamięcią wstecz nie przypominam sobie, kiedy ostatnio nie udało mi się domyć włosów. Było to więc dosyć dawno, także ryzyko jest praktycznie żadne.
Postanowiłam więc, że oleju nie pominę. Tym bardziej, że nic tak nie nabłyszcza kosmyków jak olej. I tak faworytami są tutaj: Sesa i olejek Vianek do włosów.
Z tym, że Sesę muszę nałożyć na minimum półtorej godziny, a Vianek najlepiej na całą noc. By użyć indyjskiej Sesy musiałabym wstać o 4 w nocy, nałożyć olej i położyć się jeszcze do 6 ;d
Vianek mogłabym zaaplikować wieczorem i wstać planowo o 6. To wielki plus przemawiający za Viankiem.

Dobrych szamponów u mnie pod dostatkiem, ale brakuje od kilku miesięcy jednego - EcoLab. Na pewno nim umyję wtedy włosy i zamówię go specjalnie na tą okazję, ponieważ chwilowo używam innych produktów. Są równie dobre, ale to EcoLab skradł moje serce.
Prawdopodobnie użyję wersji "objętość i przyśpieszenie wzrostu" ponieważ ona nadawała włosom trochę objętości, a jednocześnie pozostawały one bardzo miękkie i gładkie. Włosy umyję oczywiście dwukrotnie i bardzo dokładnie.

Wybór odżywki jest chyba najtrudniejszy. Już na wstępie odpuściłam sobie gęste, treściwe maski, ponieważ zależy mi na świeżości i lekkości.
Gdyby nie zmieniony skład Nivea Long Repair na pewno sięgnęłabym po nią. Zawsze jej używałam, kiedy miałam jakieś większe wyjście i nigdy mnie nie zawiodła.
Z odżywek, które posiadam obecnie najpiękniej włosy błyszczą po Secrets of Arctica, żurawinowej. Miałam również wersję rokitnikową i efekt był zbliżony. Niedługo pojawi się jej pełna recenzja, ponieważ balsamy te są bardzo niedocenione, a robią prawdziwy efekt lustra na włosach.
Na chwilę obecną skłaniam się więc w jej stronę.


Nie mogę pominąć również płukanki podczas ostatniego płukania. Najbardziej lubię najprostszą z soku z cytryny. Domyka łuski, spotęguje dodatkowo blask. Wetrę ją ponadto w skórę głowy, by zatroszczyć się o dłuższą świeżość.

W końce wetrę kroplę Mythic Oil. Resztką produktu pociągnę po długości, by zabezpieczyć przed wysoką temperaturą lokówki.

Powiązane posty:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/08/vianek-olejek-odzywczy-do-wosow.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/podsumowanie-pierwszego-miesiaca.html
3. http://www.sophieczerymoja.com/2016/08/oleje-ktorych-aktualnie-uzywam-do.html
4. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-balsamyodzywki-do-wosow.html

M.

10 komentarzy :

  1. Pamietaj ze w dniu slubu Najwazniejszy jest Maz i Wasz Slub a nie pokaz wlosomaniaczki. Wlosomaniaczka jestes codziennie, a w dniu slubu sa wazniejsze wartosci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Jednak jest to blog, którego tematyka związana jest z urodą, w tym głównie z włosami więc ten aspekt ślubu jest tutaj poruszany :) O moich wartościach nie zamierzam rozprawiać tutaj :)

      Usuń
    2. Nie ma tu emotikonek więc słownie - kciuk w górę :)

      Usuń
    3. Wyjątkowo głupi komentarz.
      Bardzo fajny temat! Też kiedyś się nad tym zastanawiałam czego użyć tego dnia, żeby nic nie zepsuć.
      A jaką fryzurę będziesz miała, Moniko? Bardzo chciałabym mieć pół-upięcie i fale/grube loki, ale moje włosy po wszystkim się rozprostowują, jeszcze nie znalazłam na nie patentu :(

      Usuń
    4. Ja na pewno będę miała właśnie fale i chyba coś upięte :) moje włosy trzymają się tylko po lokówce i tak też będą potraktowane w dzień ślubu:)

      Usuń
  2. Przed moim ślubem fryzjerka powiedziała mi, że najlepiej, by włosy umyte były dzień wcześniej - inaczej mogą być zbyt sypkie i śliskie, co znacząco utrudni układanie fryzury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo osób tak twierdzi, ale ja będę miała świeżo umyte włosy, ponieważ mają one tendencję do przetłuszczania i nie chcę się martwić później o przyklapnięcie ;)
      próbną miałam robioną na świeżych włosach i się trzymała bez zarzutu, więc się nie obawiam ;)

      Usuń
  3. Cieszę się, że w dniu ślubu nie zajmowałam się jeszcze włosomaniactwem, bo doprowadzenie włosów do perfekcji zajęłoby mi więcej czasu niż szykowanie ubioru. A ja miałam tuż przed samym ślubem nawet podróż samolotem i bieg po nieznanym mieście w wyznaczone miejsce, żeby się przyszykować w bardzo krótkim czasie, więc wyobraź sobie, co by ze ślubnej fryzury zostało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miałaś co robić ;d ja mam nadzieję będę miała dużo czasu na wszystko i na spokojnie ;d

      Usuń
    2. Sorry ale bardzo watpie :) ja mialam 1,5 h rezerwe do slubu a itak sie spoznilam na blogoslawienstwo ;)

      Usuń