Planeta Organica, żel pod prysznic organiczne masło shea

Kolejny żel pod prysznic, który kupiłam w ramach testowania produktów do ciała bez SLS. Niestety tym razem nie trafiłam.
Skusiłam się na ten produkt, ponieważ obecnie jest w promocji, TUTAJ. Poza tym ma świetny skład, którym to przede wszystkim mnie skusił.


Zaraz po wodzie zawiera masło shea, dalej emulgator, łagodna substancja myjąca, łagodna substancja myjąca, ekstrakt z melissy, ekstrakt z szałwi, antystatyk odżywiający skórę, celuloza (zagęszczacz), zapach, kwas cytrynowy (konserwant), konserwant, konserwant.
Wygląda pięknie i nie mogłam doczekać się użycia.
Opakowanie to plastikowa butelka z pompką. Pojemność 360 ml, czyli na pierwszy rzut oka nie za mało i nie za dużo. Pompka początkowo wydawała mi się wybawieniem. Niestety okazało się totalnie na odwrót. Pompka zacina się, a do tego dozuje za małą ilość kosmetyku, przez co muszę się namęczyć, żeby wydobyć odpowiednią na kąpiel porcję. Za każdym razem pod prysznicem nieźle się nadenerwowałam.
Kiedy już udało mi się wydobyć kosmetyk, nałożenie go na ciało to drobnostka. Jest wyjątkowo gęsty i nic nie spływa. Niestety praktycznie nic a nic się nie pieni, przez co wydajność jest dość marna.
Podczas spłukiwania czuć, że skóra jest odżywiona i gładka. Nigdy po żadnym produkcie do mycia nie miałam takiego odczucia. Niestety coś za coś i w bonusie okazuje się, że nawet po wytarciu i odczekaniu kilku, kilkunastu minut na ciele wyczuwalna jest tłusta warstwa. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, że ta tłusta otoczka nie znika, wręcz powoduje, że skóra się pod tym dusi i nie oddycha.


W upały okazała się to nie najlepszą opcja. Nie czułam się zbyt świeżo, żel nie domywał, nie odświeżał tak jak należy.
Zapach jest mało wyczuwalny, główna nuta to zapach masła shea, takiego prawdziwego, nierafinowanego. Nie jest zbyt przyjemny, raczej neutralny.
Moim zdaniem ten kosmetyk może się sprawdzić jako balsam po myciu do nakładania na suche partie ciała, takie jak nogi szczególnie łydki, czy ręce, ramiona.

M.

4 komentarze :

  1. Szkoda,może zimą lepiej się sprawdzi? Te włosy i sukienka w tle!! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż...na mycie nim pod prysznicem raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń