Trzy zmiany w pielęgnacji twarzy, które zmieniły moją cerę

Kiedyś miałam pewne problemy z cerą. Wyjście z domu bez makijażu było nie lada wyzwaniem. Nawet po przysłowiowe 'bułki' wstydziłam się wychylić z domu.
Teraz z perspektywy czasu wiem, że przesadzałam i moja wówczas kłopotliwa cera nie była i tak najgorsza.
Główne problemy z jakimi się męczyłam to:
- ciągle przesuszenie, ściągniecie
- skłonność do podrażnienia
- zaczerwienienie, głównie policzków (ze względu na cerę naczynkową)
- zanieczyszczenie porów, za czym idą niedoskonałości

Na chwilę obecną moja cera nie sprawia mi większych problemów. Czasem oczywiście zdarzy się, że zareaguje zaczerwienieniem i podrażnieniem na dany czynnik (np. chlorowaną wodę na basenie), niekiedy coś mi 'wyskoczy', ale naczelny problem, którym było wieczne przesuszenie minął.

1. Największym przełomem okazało się wprowadzenie dokładnego demakijażu i oczyszczania. Wcześniej bardzo pobieżnie traktowałam tą kwestię i myślałam, że umycie twarzy żelem zmyje dokładnie cały makijaż.
Jakież było moje zdziwienie, gdy poznałam płyny micelarne. Długo tak właśnie wyglądało moje oczyszczanie - dokładne zmycie makijażu micelem, a potem żel do twarzy. Rano również używam płynu micelarnego lub toniku. Staram się ograniczać kontakt skóry z wodą o poranku, ponieważ zawsze powodowało to zaczerwienienie i pogorszenie wyglądu już z samego rana i psuło humor na resztę dnia.
Od niedawna testuję oczyszczanie twarzy olejami. Niestety jestem zbyt dużym leniem by mieszać coś sama więc postawiłam na hit blogosfery czyli olejek RESIBO (kupiony TUTAJ). Po kilkunastu użyciach mogę powiedzieć, że stał się również moim ulubieńcem. Więcej o nim napiszę niedługo : )


2. Wprowadzenie naturalnej pielęgnacji.
Postawiłam głównie na polską markę Sylveco, później Biolaven, a od niedawna Vianek. Kremy tych marek stanowią podstawę porannej pielęgnacji.


Wieczorem zaś aplikuję olejki. Moje ulubione to Alterra oraz używany aktualnie olej z marakui (KLIK).


Taki schemat pozwala mi zachować nawilżenie na odpowiednim poziomie. Dodatkowo skóra nie jest ściągnięta i czasem nawet rano nie nakładam kremu.
Żaden krem drogeryjnej czy aptecznej marki nie pomógł mi tak, jak te produkty, a stosowałam ich wcześniej dużo. Nie dość, że nie pomagały na suchość to jeszcze zapychały skórę.

3. Regularne nakładanie retinoidów uregulowało skórę, wygładziło ją, sprawiło, że niedoskonałości praktycznie zniknęły.
Dodatkowo lekko pogrubiło to naskórek, co sprawia, że naczynka nie są już tak nadreaktywne, skóra nie czerwieni się bez powodu i szybciej się uspokaja.
Oczywiście minusem jest widoczne łuszczenie, które potrafi zepsuć cały makijaż, ale te kilka dni w miesiącu mogę się przemęczyć.
Dodatkowo liczę na prewencję przeciwzmarszczkową.

M.

42 komentarze :

  1. A jakie retinoidy stosowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję od ponad dwóch lat Zorac. Raz mocniejsze stężenie, raz słabsze ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie używam kwasów ;)
      Używam retinoidów. Kwasów używałam kiedyś, ale niestety nie dawały u mnie efektów, a próbowałam różnych :<

      Usuń
  3. Moje 3 zmiany, które spektakularnie zmieniły moją cerę:
    - wegański witarianizm :),
    - stanowcze ograniczenie w używaniu kremów (nawet naturalnych),
    - używanie maseczek naturalnych (spirulina, mango, awokado, glinki)

    Zostało mi kilka krostek, ale kolor cery się wyrównał, cera jest bardziej promienna, miękka, delikatna, po prostu śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratuluję Kochana :*
      takie zmiany dają wielki efekt :)

      Usuń
  4. Moniczko pomęczę cię :) ale jaki krem z w/w marek mogłabyś mi polecić? Szukam kremu lekkiego, który ładnie się wchłonie bez tłustej poświaty, chcę by porządnie nawilżał (też stosuję retinoidy ale na trądzik)i nie zapychaA w żadnym stopniu. Myslałam o którymś z lekkich kremów Sylveco, ale wyczytałam że wcale nie są takie lekkie i wiele osób też zapchały ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlżejszy jest krem lekki brzozowy i ten mnie nie zapchał. Nagietkowy i rokitnikowy niestety już tak :<
      W mojej opinii Vianek nawilżający na dzień jest leciutki, szybko się wchłania i ładnie nawilża. Próbowałaś go?
      Dla mnie jest nawet za lekki i używam tego na noc jako na dzień :)

      Usuń
    2. Mam trądzikową skórę, która jest sucha. Nie polecam absolutnie Sylveco - kupilam z powodu zachwytów w Internetach i niestety po czasie zauważyłam, że to on bardzo źle wpływa na moją skórę. Najgorsze było "pocenie" się skóry i rozpulchnianie porów... :(

      Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest wklepanie na wilgotną skórę żelu aloesowego lub hialuronowego i gdy wchlonie się w jakiś 70 procentach nałożenie kropli lub kilku nawet oleju (u mnie najczęściej jojoba) i wklepanie. Ostatnio zachwycił mnie też pomarańczowy Make me bio, ale miałam próbkę, więc nie było to wiele zastosowań.

      Usuń
    3. Ja również mam wrażenie, że Sylveco to najgorsza seria dla mnie. Najbardziej lubię vianek i biolaven. Używamy z Olą i służą nam bardzo :)

      Usuń
    4. Alesso, przyznam szczerze że mi nawet kwas hialurownowy + krem nie zapewnia dobrego nawilżenia :(.
      Moniko rozumiem że chodzi ci o ten Vianek ze zdjęcia?
      "Lekkie" Sylveco miałam jedynie próbki wszystkich i każdy zostawiał tłustą warstwę, także nie są wcale lekkie, zapychania wiadomo po próbce nie byłam w stanie ocenić.
      Czyli polecasz kupić ten nocny Vianek i używać go w dzień, czy nadaje się pod makijaż? Nie zroluje się?
      Nie miałam i chętnie spróbuję :) czy on też jest w drogeriach Natura jak inne Vianki?

      Usuń
    5. U mnie nocny Vianek i tak jest lżejszy niż lekkie z Sylveco.Miałam też próbkę tego na dzień i on wchłaniał się już do totalnego matu. Dla mnie to za dużo, bo lubię minimalną warstwę czuć na skórze.
      obydwa świetnie nadają się na dzień. Makijaż trzyma się na nich bardzo dobrze, nic się nie ściera,nie roluje. Używam vianka tego nawilżającego na noc jako kremu dziennego już od 3 miesięcy i jestem mega zadowolona. Skóra wreszcie nie woła "pomocy" w ciągu dnia.

      W naturze nie byłam dawno :< więc nie pomogę

      Usuń
    6. A może wypróbuj coś z mocznikiem w takim razie? To kozak jeśli chodzi o nawilżanie. ;)

      Usuń
  5. Jako posiadaczka cery tłustej chciałabym mieć podobny problem do Twojego.. W sumie zawsze trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak jest :) ja kiedyś też miałam tłustą cerę, a teraz taka susza ;d

      Usuń
  6. Mogłabyś napisać coś więcej o retinoidach? Które i jak stosowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję Zorac od dwóch lat. Różne stężenia. Na jesień, zimę to mocniejsze zazwyczaj :)
      Atrederm nie sprawdza się u mnie, ponieważ mam naczynkową cerę :<

      Usuń
  7. może coś o depilacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteśmy specjalistkami w tej dziedzinie :) zazwyczaj używamy maszynek jednorazowych. Wszelkie próby z woskiem nie były udane ;d kremy do depilacji też mogę polecić:)

      Usuń
    2. Jesli dobrze pamietam,zamawialas kiedys paste cukrowa. Jak sie u Ciebie sprawdzila? Joanna

      Usuń
    3. Kupiła ją Ola, ale z tego co wiem to w końcu nie użyła :< dużo z tym babrania i nie miała czasu

      Usuń
  8. Ten zorac jest do samodzielnego stosowania?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj o stosowaniu retinoidów np tutaj http://www.italianablog.pl/2012/09/retinoidy-co-to-jest-i-jak-dziaa/

      Usuń
    2. D. radzę naprawdę najpierw poczytać o retinoidach bo to nie są przelewki i można sobie zrobić kuku które długo się goi :( no i Zoracu nie kupisz tak o, jest na receptę

      Usuń
  9. Ten zorac jest do samodzielnego stosowania?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten zorac jest do samodzielnego stosowania?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Stosujesz retinoidy tylko jesienią i zimą?
    Roxana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, przez cały rok :) czasem robię przerwę na miesiąc np i wracam ;)

      Usuń
  12. Ja właśnie leczę nawrót trądziku, na który mogła mieć też wpływ pielęgnacja cery. Zbyt obfita krótko mówiąc...:(
    Opracowałam jednak nowy plan, jestem pod kontrolą dermatologa i zobaczymy co z tego wyjdzie :)
    Powiedz mi jednak kochana - Ty stosujesz retinoidy cały rok? W lecie również? Ja odstawiłam, ale ze względu na trądzik powróciłam, jednak do łagodniejszej wersji - w preparacie Acnelec. Nie łuszczę się widocznie i myślę, że może on być dobrym pomysłem na podtrzymanie ostrzejszej jesienno - zimowej kuracji.
    Którego preparatu z retinoidami Ty używasz? I jak u Ciebie ma się sprawa z filtrem? Ja będę chciała spróbować z naturalnym olejkiem z pestek malin...W końcu i tak się nie opalam, teraz szykuje się jesień i zima to po co pchać w siebie tą chemię ;)
    P.S. Ależ Cię męczę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję przez cały rok. Używam Zorac, raz mocniejsze stężenie, raz słabsze. Słabsze zazwyczaj wiosna, lato, a mocniejsze kiedy jest chłodniej. teraz akurat mam mocniejsze, a jest lato, ale lekarz się pomylił wypisując receptę:) różnica jest właściwie u mnie niewyczuwalna między tymi stężeniami.
      Stosuję w ten sposób, że jedna aplikacja na całą twarz przypada średnio raz na 7-10 dni. Zwykle łuszczę się 3 i 4 dzień po nałożeniu, więc staram sobie wtedy nic nie planować ważnego, ale nie jest to nic strasznego. Tak jakby po opalaniu skóra schodziła lekko, nie przeszkadza to w funkcjonowaniu, nie muszę się chować w domu ;d
      Używam filtra 50+ z Ziaja matującego. On się u mnie sprawdza, chroni chyba dobrze z tego co czytałam, a nie zapycha.
      Olej z pestek malin ma dość wysoki filtr, ale to chyba za mało przy kuracji retinoidami. Musisz o tym poczytać więcej, bo ja nie znam tematu :<

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) Chyba zainteresuję się bardziej tym Zorackiem :D

      Usuń
  13. Ja uważam, że podstawą poprawy cery jest zmiana żywienia. Jak wiesz nie jestem zwolenniczką makijażu (poza ustami, które uwielbiam barwić wg najdzikszych fantazji :D) i zawsze marzyłam, by chodzić nawet bez podkładu. Dopiero po zmianie żywienia o 180 stopni zaczęłam po tygodniach dostrzegać poprawę, a od zmiany musiał jeszcze minąć prawie rok, żeby cieszyć się z rezultatu. Obecnie śmigam dumnie bez podkładu :D (a dodam, że cierpię na ŁZS, na które muszę uważać i mu zapobiegać - zioła i dziegieć). Jeszcze 3 lata temu stan skóry wołał o pomstę do nieba, obecnie jestem dumna, że mogę chodzić bez makijażu, to było moje marzenie.
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Ci spełnienia marzenia :)
      Wiadomo, że wszystko zaczyna się wewnątrz, od żywienia.
      Możesz zdradzić jakieś swoje metody ?:)

      Usuń
  14. Drogie autorki, oraz czytelniczki!
    Mam ogromny dylemat włosowy. Od kilku dni pracuję w barze i spędzam w dusznym, wilgotnym powietrzu jakieś 8-10h dziennie. Bardzo odbija się to na wyglądzie włosów - nie dość, że muszę myć je codziennie przez to, że od tych warunków szybciej tracą świeżość, to niestety bardzo, bardzo się puszą...nie chodzi o sam ich wygląd, bo na tym w pracy mi nie zależy, a raczej o ich kondycję - aż się wzdrygam gdy myślę o tym, jak bardzo się rozpulchniają przez tyle godzin... I tu mam pytanie - jak myślicie, co mogłoby je chociaż trochę ochraniać? Zwykłe (czyli takie, którego używam na codzień) serum silikonowe nie daje rady. Może zainwestować w olejek Dove, ten z 'zimowej wersji' planu pielęgnacyjnego Moniki? Jak myślicie? Boję się, że ich stan pogorszy się przez te wieczne spuszenie.
    Pozdrawiam i z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, przede wszystkim powiedz czy ta praca to na stałe? Czy te czynniki to tylko na pewien okres będą dotyczyć Twoich włosów?
      Codzienne mycie nie szkodzi włosom jeśli używasz delikatnych szamponów, więc tym się nie martw :)
      W pracy staraj się związywać włosy, najlepiej splataj w warkocz czy luźnego koczka. Wtedy puszenie się ograniczy, bo i dostęp wilgoci będzie ograniczony.
      Sera silikonowe oczywiście stosuj. Dove jest dość mocne i polecam, jeśli są takie wymagające sytuacje. U mnie ogranicza odstające włoski nawet w dużej wilgotności powietrza na dworze podczas deszczu.

      pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
    2. W pracy planuję być do października, więc czeka mnie jeszcze miesiąc. Oczywiście związuję włosy, chociaż przyznam, że najwygodniej mi w kucyku, ale z tego co piszesz wynika, że faktycznie na przykład warkocz będzie lepszy. Rozejrzę się za Dove, używałabym go wtedy tylko na dni w pracy i może byłoby lepiej. Dzięki za odpowiedź i przepraszam, że komentarz w ogóle nie w temacie postu.

      Usuń
    3. nie ma za co ;* na pewno ten miesiąc nie zaszkodzi włosom :)

      Usuń
  15. Z wymienionych przez Ciebie kosmetyków znam tylko Resibo :) Kupiłam swój na https://www.showroom.pl. Również dobrze mi służy.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja przez ostatnie 0 lat nie używałam podkładu w ogóle...nawet doślubu szłam bez niego. Cera była świetna i myślę że podkład tworzy najwięcej problemów z cerą, nakładamy cudowne kremy żeby nie zapychały i wszystkie te cuda a na końcu psujemy masakrycznym podkładem z tak naprawdę fatalnym składem. Przyznam ze od 2 lat używam kremu bb bo znowu jakoś wpadłam w to, ale latem w ogóle nic , nawet sobie nie wyobrażam malować cere od około maja do września-oczywiście makijażoczu i ust zostaje, a także obowiązowo róż :)na lepsze wyjścia konturowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne masz piękną cerę :) niestety nie każdy może sobie na to pozwolić, jeśli ma problematyczną skórę:<

      Usuń