Vianek, olejek odżywczy do włosów

Jestem rozkochana w serii odżywczej marki Vianek. Po wielkim oczarowaniu olejkiem do ciała, który stosowany zarówno do skóry, jak i na włosy sprawdza się świetnie, sięgnęłam po produkt dedykowany konkretnie włosom.
Składy obydwu produktów mają trochę ze sobą wspólnego. Jednak dzisiejszy bohater zawiera kilka składników więcej.
W jego składzie znajdziemy: olej sojowy, olej z pestek moreli, masło awokado, olej rokitnikowy, ekstrakt z nagietka, ekstrakt z miodunki, ekstrakt z pięciornika oraz lecytynę i witaminę E.
Po samym INCI byłam pełna nadziei. Moje włosy bowiem lubią wszystkie składniki, które są w nim zawarte.


Zapach kosmetyku jest wspaniały, bardzo słodki i owocowy
. Jest to bardzo miła odmiana po stosowaniu śmierdzących specyfików indyjskich. Wreszcie mogę naolejować włosy na noc i nie martwię się o nieprzyjemny zapach.
Olejek jest bardzo wydajny. Na moje włosy starczają dwie pompki i są dobrze pokryte olejem. Na pewno więc pojemność 200 ml starczy mi na długie miesiące.
Minusem buteleczki jest to, że nie potrafię z niej wydobyć pół pompki. Niestety przycisk działa tylko przy pełnym naciśnięciu, a wtedy wypływa już cała ilość. To często niewygodne, bo chciałabym na przykład dołożyć jeszcze małą ilość na końce i nie mogę. Muszę wyciskać całą pompkę i tak ilość to za dużo. Często więc wcieram też przy okazji trochę w łokcie czy łydki, a resztę dokładam na wspomniane końce, gdzie lubię dawać więcej oleju. Już opanowałam taką technikę, ale jest to pewien kłopot. Z innymi olejami nie mam takiego problemu i to kwestia przyzwyczajenia.


Włosy już podczas nakładania stają się miększe i łatwiej je rozczesać
.
Zazwyczaj z tym kosmetykiem przesiaduję koło 3, 4 godzin. Czasem nakładam go na całą noc. Efekt wtedy jest najlepszy. Jest to ewidentnie produkt, który lubi dłuższy kontakt z włosami. Większość mojej kolekcji to oleje, które nakładam na godzinę, dwie. Ta odmiana mi nie przeszkadza. Przynajmniej wiem, że jeśli za długo się z nim zasiedzę to nic się nie stanie. A nawet przeciwnie.
Olejek łatwo się zmywa, nigdy nie zdarzyło mi się go nie domyć. Włosy po nim są bardzo gładkie i nad wyraz błyszczące. Końce są odpowiednio nawilżane i miłe w dotyku.
Zauważyłam jednak, że nie mogę używać go za często, ponieważ być może ze względu na obecność ekstraktów ziołowych potrafi wtedy przesuszyć. Idealna jest częstotliwość raz w tygodniu.
By zużyć kosmetyk przed upływem daty ważności stosuję go z powodzeniem również na ciało. Odżywia i nawilża na długo, tak jak olejek odżywczy do ciała.

M.

7 komentarzy :

  1. Moje włosy lubią zioła, więc olejek ten przypasował im =) I jeszcze ta lecytyna! Już po pierwszym użyciu włosy są gładsze i błyszczące =) Ulubiony!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go w swojej kolekcji i też zauważyłam wielką zmianę na włosach.. Teraz walka, żeby zacząć używać go regularnie :D uwielbiam jego arbuzowy zapach <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli po którym są lepsze efekty? Do ciała czy do włosów? Czy raczej podobne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty są podobne. Ten do włosów działa jeszcze mocniej na połysk dzięki ziołom :)
      Obydwa są godne polecenia

      Usuń
  4. Cudny egzemplarz. Aż mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń