Aktualizacja włosowa, Wrzesień

W tym miesiącu włosy nie były specjalnie kłopotliwe, więc ich stan oceniam jako: 'w normie'. Co prawda odnotowałam lekkie kruszenie się (?!), Bóg jeden wie dlaczego, ale tytułem tego bardziej przyłożyłam się do olejowania. Zauważyłam, że moim włosom zaczęły 'przeszkadzać' produkty używane 'za każdym razem' i zapragnęły najwyraźniej różnorodności - co oczywiście nie brzmi dość optymistycznie dla mojego portfela ;d Najlepiej wyglądają oczywiście po laminowaniu żelatyną (i to właśnie na nią postawię szykując się do ślubu, który już niebawem), ale już nie zmywanej delikatnym szamponem (za pierwszym razem), tylko oczyszczone dwa razy szamponem z SLS ;d Wtedy prezentują się naprawdę zadowalająco. Są gładkie, wyglądają nad wyraz zdrowo i jest ich jakby więcej ;3 Do tego ta sprężystość. Wiecie... uwielbiam ten stan kiedy włosy 'podskakują' przy każdym stawianym kroku jak sprężynki ;d (#hairporn).
Poniższe zdjęcie lekko nieostre, ponieważ zrobione było naprędce, ale spodobało mi się do tego stopnia, że postanowiłam umieścić je w poście : ) Naprawdę nie chcę wracać do zdjęć włosów robionych w domu, ale niebawem staną się one 'codziennością' ;c


mycie: w tej materii moje włosy grymaszą niezmiennie i skoro tak bardzo pragną SLS to go dostaną (musiałam do tego dojrzeć a chociaż możecie dzięki temu zobaczyć, że nie zawsze unikanie SLS ma sens). Opracowałam sobie taki plan działania jeśli chodzi o mycie włosów: do zmywania mniejszej ilości oleju (2 razy pod rząd dla pewności), bądź oczyszczania włosów nienaolejowanych będę używać szamponu Planeta Organica, Aleppo (KLIK). Natomiast jeśli na włosy nałożę więcej oleju, bądź jak już wspomniałam na początku będę je laminować żelatyną wraz z olejem i miodem włosy będą traktowane szamponem z SLS i to dwukrotnie : ) Wczoraj kupiłam szampon Joanna, Ogórek i Aloes - zobaczymy jak się sprawdzi, nie chciałam Wam już kolejny raz 'przynudzać' Joanną Hypoalergiczną ;d Z tego co zaobserwowałam dwukrotne mycie będzie najlepszym rozwiązaniem a i włosy wyglądają po takim zestawieniu najlepiej (na miarę ich możliwości).
Na poniższym zdjęciu widnieje właśnie skład szamponu Planeta Organica, Aleppo (KLIK) oraz szampon Organic Shop, 'Marokańska Księżniczka', którego użyłam (dla spokoju sumienia) parę razy i jednak całkowicie został wykluczony z pielęgnacji moich włosów.


Maski&odżywki: na łazienkowej półce niezmiennie króluje mleczna maska Serical oraz odżywka Nivea, Intense Care&Repair. Odkąd wróciłam do mieszania olejów z mleczną maską Serical, nie odczuwam potrzeby wydawania pieniędzy na maski czy też odżywki. Nivea została mi na jedno użycie, czyli w sam raz na włosowe SPA przed ślubem ;d Mam chociaż pewność, że włosy mnie niczym nie zaskoczą - ta odżywka używana raz na jakiś czas daje u mnie piękny efekt. 'Starej' wersji Long Repair mogłam używać każdego dnia ;c
Oleje: w tym punkcie chociaż nie będzie przynudzania! ;d Otóż szukając ostatnio jakiś nowości (w mojej pielęgnacji) natrafiłam na takie olejki: Parachute Hot Oil (kupiony tutaj, KLIK) oraz ajurwedyjski olejek do włosów i do masażu HIMANI (zamówiony stąd, KLIK). Urzekł mnie ich skład, niska cena oraz duża pojemność. Przy pierwszym użyciu olejku Parachute jego zapach skojarzył mi się z zapachem Vatiki kokosowej - przyznam, że średnio lubię ten zapach, ale nie jest summa summarum w żaden sposób kłopotliwy. Obydwa olejki kupiłam z przeznaczeniem do wcierania w skórę głowy, ale HIMANI wylądował również na długości (nie mogłam się oprzeć ;d). Moje początkowe odczucia są takie, że w działaniu przypomniał mi efekt uzyskiwany za sprawą olejku Sesa. Zapach z początku jest typowy dla olejków indyjskich - kadzidlany. Kiedy natomiast zaczyna się go nakładać ja odczuwam jedynie kamforę oraz miętę, która przyjemnie chłodzi skórę głowy (podobnie jak krople żołądkowe ;d). W moich olejowych zbiorach wciąż mam jeszcze olejek Khadi, Amla (klik) oraz olej kokosowy (mam dokładnie TEN, duża pojemność) : ) Trochę się rozkręciłam z tymi olejami i mam ochotę również na ten, KLIK ;3 Swojego czasu miała go Monika i bardzo go sobie chwaliła. Zapach bardzo trafia w moje gusta.
pielęgnacja skóry głowy: 2 razy w tygodniu Cerkogel 30% (klik) na około 3 godziny przed myciem. Raz na dwa tygodnie peeling cukrowy (ja mieszam z olejem, wtedy drobinki cukru nie ulegają rozpuszczeniu, a ja mogę wykonywać masaż długo, skrupulatnie i z należytą delikatnością).


Moje włosowe plany na najbliższy miesiąc to podcięcie końcówek (zamawiamy fryzjerkę do domu, więc szkoda nie skorzystać z profesjonalnego cięcia 'partiami') o jakieś 2-3 cm. Wracam do suplementacji Biotebalem (zamówiłabym STĄD, ponieważ kusi mnie jeszcze parę rzeczy) bądź Revalidem (KLIK). Dodatkowo rozpocznę kurację siemieniem lnianym, ponieważ próbowałam ostatnio pić olej lniany i naprawdę świetnie mi szło (nawet bez mieszania go z czymkolwiek!)... . Jednakże po 2 tygodniach zaczął boleć mnie brzuch. Monika mniej-więcej po takim czasie również odczuwała boleści, kiedy go zażywała, także najwyraźniej to nie dla nas : ) Zużyję go zatem do włosów. To będzie wielki powrót po długiej przerwie.

Jak Wasze włosy? Jakieś nowości w pielęgnacji? : )


25 komentarzy :

  1. Jak zwykle włosy piękne, nie mogę przestać zachwycać się Waszymi włosami. Ja na jakiś czas odstawiłam oleje,odżywki i wszystkie inne produkty do pielęgnacji prócz szamponu. Próbuje trochę "podniszczyć włosy" i otworzyć ich łuski, bo jestem już zmęczona tym,że są tak cienkie i rzadkie i niestety ( dla mnie) niskoporowate,przez co nie chcą się kręcić,a to jedyny ratunek,aby uzyskać jakąkolwiek objętość. Są wiecznie oklapnięte,błyszczą się jak psu...,są proste jak druty i co dziwne,po mimo domkniętych łusek strączkują się niemiłosiernie,a to wszystko skumulowane razem sprawia wrażenie,że mam tłuste,nieświeże włosy. Znacie jakieś sposoby,by zmusić je do kręcenia się? Gdyby trzymały skręt przynajmniej 3-4 godziny byłabym w siódmym niebie i od razu bym je polubiła,a tak są przeze mnie znienawidzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy ja miałam problem ze 'strączkującymi' się włosami zmieszałam łyżkę sody oczyszczonej z porcją szamponu, doprowadziłam do wytworzenia piany, przez chwilę masowałam a następnie pozostawiłam na włosach na jakieś 3 minuty dodatkowo. koniecznie spróbuj mocniejszego oczyszczenia ciekawa jestem jakie będą Twoje wrażenia : ) pamiętaj by później użyć płukanki zakwaszającej (np. z dodatkiem cytryny) co by domknąć rozchylone za sprawą sody łuski włosów : ) aha, teraz sobie przypomniałam (i aż szkoda mi kasować to co napisałam ;d), że podczas przygody z czerwoną szminką oczyszczałaś tak włosy ;d ale może tego już więcej nie praktykowałaś, zatem i tak zachęcam do wdrożenia w pielęgnację ;d
      hm, jak tak myślę, to ja bym włączyła do pielęgnacji jeszcze zioła : ) nie myślałaś chociażby nad cassią skoro nie chcesz zmieniać koloru włosów? : ) stosowana regularnie po jakimś czasie dałaby efekt pogrubienia i włosów byłoby wizualnie więcej - w mojej opinii ;d ale czytasz nas już tak długo, że pewnie po prostu ani henna ani cassia (mimo, że nie nadaje koloru) nie wchodzi w grę ;c
      spróbowałabym jeszcze płukanek takich, które hm, usztywniają włos jak np. kawowa? : ) sama bym chętnie spróbowała tej piwnej, po której ponoć włosy takie piękne ;d

      u mnie skręt ładnie się trzyma po sprayu żelatynowym, może spróbujesz go sobie ukręcić? ;D dodatkowo to proteiny więc fajnie powinny podbić objętość włosów dodatkowo.
      o tym sprayu pisałam tutaj: http://www.sophieczerymoja.com/2016/07/niedziela-dla-wosow-zelatynowy-spray.html
      dla zachęty powiem, że jest o tyle dobry, że to właśnie nim popryskam włosy dzień przed ślubem by móc je zakręcić na całą noc ;33

      Usuń
    2. Własnie ta przygoda z czerwoną szminką sprawiła,że tydzień później zafarbowałam włosy na ciemną wiśnię i kolor bardzo mi się podoba ha A jeśli chodzi o sodę to spróbuję jeszcze raz,bo podczas tamtego wypadku nakładałam ją tylko tam gdzie była szminka,czyli tak od skalpu do połowy długości włosów,więc nie zauważyłam większych zmian,zwłaszcza,że wcześniej włosy były myte z 20 razy wszystkim czym popadnie ha O cassi zupełnie zapomniałam (aż mi wstyd),ale przy najbliższych zakupach wrzucę kilka opakowań do kosza. Co do żelu zaraz zabiorę się za jego tworzenie. Wypróbuję wszystko :) Dziękuje bardzo <3

      Usuń
    3. nie ma za co <3 wiesz o czym jeszcze pomyślałam? suszysz może włosy suszarką? ja np. przez całe włosomaniactwo nie suszyłam włosów a teraz gdy ich nie wysuszę od nasady to nieważne, że są domyte to i tak wyglądają na tłuste : ) kiedy wysuszę je suszarką są sypkie i wyglądają na świeże (czyli na takie na jakie powinny xD)

      <3

      Usuń
  2. Ty ròwnież bierzesz ślub czy masz na myśli gosczenie na ślubie Moniki?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie ;d mam na myśli oczywiście ślub Moniki, ale strasznie przeżywam - jak własny ; );D

      Usuń
  3. c właśnie ja kupiłam dziś krople żołądkowe, może one powstrzymają wypadanie XD nienawidzę tego miesiąca XD
    Bardzo czekam na recenzję tej wersji parachute (bardzo polecam zwykły kokosowy) oraz tego drugiego indyjskiego <3
    Będzie jakaś fotorelacja ze ślubu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie muszę się zdecydować co zacznę najpierw regularnie wcierać, ale przed chwilą właśnie przeczytałam komentarz dosłownie pod spodem i postawię na olej navratna w pierwszej kolejności na zmianę z kroplami żołądkowymi tylko muszę pomyśleć nad częstotliwością co by nie przesadzić ;D : )
      zobaczymy jak się sprawdzą. na pewno o nich napiszę w niedzielach i nie tylko ;3 życzę powodzenia z kroplami, mam nadzieję, że się sprawdzą sama jestem w fazie testów zobaczymy co z tego będzie! : )

      będzie, będzie - wezmę aparat i na pewno pocykam zdjęcia, nie ma innej opcji ;D : )

      pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia! : )

      Usuń
  4. Miałam olejek Navratna! U mnie lepiej wpływał na przyrost i ilość babyhair niż Sesa:) baaaaardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany! ;D zachęciłaś mnie w takim układzie do regularnego wcierania ;D nie ma to jak motywacja w postaci zachwytu nad produktem hihi, dziękuję ;* <3 mam nadzieję, że u mnie będzie podobnie, bo Sesa jako jedyna (prócz khadi stymulującego) pobudza szybszy wzrost ;3 : ))

      Usuń
  5. Hej hej dziewczyny! ;)
    Mam pytanko co do Cerkogelu. W starszych postach czytałam, że używałaś i 10 i 30%. Czym się różniły? Jeśli była o nim notka to proszę o linka, bo nie mogę znaleźć a czasem w internetach mam dwie lewe ręce i mogło mi coś umknąć ;)
    Śliczne zdjęcia i śliczne włosy!
    Ahh, prawie zapomniałam! Już dawno miałam napisać komentarz co do atmosfery na blogu, ale zawsze coś mnie rozpraszało ;D Naprawdę czyta się was świetnie. Jesteście super miłe i pomocne, a co więcej, czytelniczki to czują i macie super fanbase! Miłość czuje się w notkach i w komentarzach, co jest rzadkością, gratuluję ;) Aż miło scrollować ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podczas wzmożonego wypadania włosów używałam wersji 10%, która działa nawilżająco i pięknie łagodziła np. kiedy skóra po indygo była nieco podrażniona. włosy (między innymi) mogą wypadać właśnie za sprawą podrażnienia dlatego zdecydowałam się wtedy włączyć go do pielęgnacji. 30% ma zaś działa keratolityczne a więc wykazuje działanie złuszczające - dzięki jego stosowaniu nie ma mowy o 'zaczopowanych' ujściach gruczołów łojowych, które również może prowadzić do wzmożonego wypadania włosów jak również swędzenia. ja polecam obydwie wersje, ale na chwilę obecną będę kupować wersję 30%, ponieważ zależy mi na takim peelingu enzymatycznym skóry głowy : ) ;d dołączam do niego również ten mechaniczny (cukrowy).

      baaardzo się cieszę, że zdjęcia się podobają! <3 dziękuję serdecznie : )
      ten komentarz ucieszył nas niezmiernie, jesteśmy za niego wdzięczne : ) bardzo się staramy, że blog był 'przytulny' i żeby miło się go czytało i 'scrollowało' ;D dlatego naprawdę - aż serce rośnie <3
      BARDZO DZIĘKUJEMY <3

      życzymy słonecznego dnia ;* (u nas jak najbardziej słoneczny ;d)

      Usuń
  6. Są przeboskie - pierwsze foto nie do końca ostre, ale za to jaki klimat :D Jak kadr z filmu...Ja już widzę jak idziesz i te cuda falują i skaczą Ci koło głowy :) Jakbyś biegła to efekt byłby jeszcze zacniejszy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3 tak, dokładnie jak idę to one tak śmiesznie skaczą ;D
      <3

      Usuń
  7. Dziewczyny, pomocy! Od lat farbuję włosy, jednak już dawno nie byłam w takiej sytuacji. Odkąd w marcu fryzjer rozjaśnił mi włosy (z Olaplexem) mam na głowie istną tragedię! Co z tego, że cały czas je podcinam, biorę leki/suplementy, sporadycznie prostuję, olejuję, nakładam maski, odżywki, dbam o końcówki..Włosy się puszą, puszą i jeszcze raz puszą (czyli standard - wyjście w czasie deszczu, kończy się niemalże płaczem, bo wyglądam jak pudel) i dodatkowo nieustannie kruszą! Od marca zaczęłam podcinać włosy na prosto co 2-3 tygodnie, włosy wyglądają dobrze kilka dni, a po kilku dniach..znowu białe kulki i połamane włosy na ciuchach. Jestem dosłownie zrozpaczona, bo staram się dbać o te moje biedne kudły, a wyglądam na taką, która nic z nimi nie robi..Dodatkowo BARDZO mi się przetłuszczają - nie jestem w stanie ich przetrzymać, muszę szorować włosy codziennie.
    Dziewczyny, co mogłybyście doradzić? Myślałam nad prostowaniem keratynowym, żeby w końcu wyjść w deszczową pogodę z domu i wyglądać jak człowiek (mam proste włosy, wysokoporowate, rozjaśniane) albo ew. o Olaplexie czy zabiegu Joico.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedz Kochana jakiej długości masz włosy? jak podcinasz je o centymetr a włosy najwyraźniej się zbuntowały i są bardzo zniszczone to niestety nic ich ten centymetr nie uratuje ;c tym bardziej, że skracają się same za sprawą łamania ;c myślę, że w tym przypadku nie ma się co rozczulać i trzeba podciąć więcej - mimo, że ciężko się rozstać z centymetrami, nie ma sensu ich trzymać jak i tak skracają się samoistnie (kruszenie).
      jeśli chodzi o keratynowe prostowanie - nie mam z nim żadnego doświadczenia a trudno coś polecić tylko w oparciu o to, że większość Dziewczyn jest zadowolona. Jak to zwykle bywa, zdania na temat prostowania keratynowego są podzielone. Ja natomiast mogę pomóc (i chętnie pomogę ;3) z perspektywy moich doświadczeń : )

      Powiedz mi proszę jakich używasz produktów do pielęgnacji włosów? Mam na myśli przede wszystkim szampony, maski i oleje oraz czym czeszesz włoski. W takiej sytuacji nawet sporadyczne używanie prostownicy jest 'gwoździem do trumny', dlatego ja w ogóle zarzuciłabym jej stosowanie ;* Moje włosy również były kiedyś znacznie zniszczone i najbardziej sprawdziły się u mnie emolienty, który otulały włosy ochronnym filmem i dzięki temu mniej się puszyły. Mówiąc emolienty mam na myśli głównie oleje.
      Wtenczas u mnie najlepiej sprawdzała się oliwka Baby Dream Fur Mama (dostępna w Rossmannie). Myślę, że mogłabyś jeszcze spróbować olejków Alterra oraz czystych jak np. arganowy, który kiedyś świetnie się na moich włosach sprawdzał. Zacznij testować oleje by znaleźć najlepszy, który odpowiada potrzebom Twoich włosków - tutaj niestety nie ma reguły.
      Nasze ulubione oleje znajdziesz tutaj:
      a) http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-olejki-do-pielegnacji.html
      b) http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/moje-ulubione-oleje-w-pielegnacji-wosow.html
      Najlepiej wypadłby schemat olejowanie - mycie - maska z olejem - zabezpieczanie olejem (tutaj dodałabym również silikonowe serum, żeby za wszelką cenę chronić włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi). Monika przekonała się, że silikon silikonowi nierówny dlatego warto zainwestować w Mythic Oil : )
      Dodawanie oleju do maski pomogło mi w rozczesywaniu włosów i ograniczyło puszenie do minimum. Niegdyś na 3 łyżki maski dodawałam łyżkę oleju i włosy były wygładzone i pięknie lśniły. Teraz proporcje zmniejszyłam, bo włosy mam zdrowsze, aczkolwiek nadal jest to mój ulubiony sposób. Koniecznie spróbuj i nie zrażaj się kiedy włosy wyjdą tłuste - będzie trzeba kombinować z proporcjami. Ja najchętniej mieszam oleje z idealną do tuningowania mleczną maską Serical. Kiedy moje włosy były podniszczone źle reagowały na wszelkie proteiny typu żółtka jaj itp. Po zastosowaniu protein włosy miałam suche, bez połysku i bardziej łamliwe - siano nie do rozczesania. Po jakimś czasie wprowadziłam laminowanie żelatyną, ale na chwilę obecną nie polecam Ci jej, bo może tylko narobić szkód.
      Piszesz, że masz problem z przetłuszczaniem - nakładaj zatem oleje i maski z olejem na długość omijając skórę głowy i włosy od nasady.

      Usuń
    2. reszta mojej wypowiedzi (;d):
      Kwestia farbowania:
      Jeśli uzyskałaś już kolor 'swoich marzeń' nie ma potrzeby, moim zdaniem, by co miesiąc nakładać farbę na i tak już wymęczone włosy. Ja rozjaśniałabym jedynie odrost - czyli dokładnie tak jak robi na przykład Monika. Odrost jest traktowany farbą chemiczną, a długość henną z cassią w celu odżywienia.
      Zainteresowałabym się cassią gdybym była na Twoim miejscu - jest to bezbarwna odżywka, która z czasem pogrubiłaby nieco włosy, nadała blasku. U niektórych nadaje LEKKO miodowy odcień, ale to nie reguła - u niektórych nie zmienił się kolor. Jeśli jednak jesteś zadowolona z tego koloru, który masz na razie nie będziemy kombinować z ziołami : )

      Suszenie:
      Nie ukrywam, że jeśli nie masz suszarki z chłodnym nawiewem to warto by było w nią zainwestować. Monika posiada model Rowenta, Respectissim, Instant dry - sama zamierzam ją kupić : ) Nie polecam schnięcia naturalnego (choć właściwie całe moje włosomanictwo włosy schły mi drogą naturalną), z uwagi na przetłuszczające się włosy u nasady. Dobra suszarka to naprawdę konieczne rozwiązanie.

      Produkty do mycia włosów i technika ich mycia:
      Najlepiej żeby były delikatne i bez SLS i ich pochodnych. Spróbuj mydła cedrowego (w okresie kiedy miałam włosy w gorszej kondycji było świetne, Monika lubi je nadal). Super szamponem jest też Natura Siberica Kawior Bieługa.
      Myj proszę (o ile masz taką możliwość) włosy pod prysznicem a nie nad wanną, ponieważ w ten sposób dodatkowo je plątasz. Trzeba myć je z należytą starannością by zminimalizować plątanie co później
      'zaplusuje' łatwością rozczesywania : ) Do rozczesywania używamy szczotek z Rossmanna ja mam wiosłową o taką: http://sophieczerymoja.blogspot.com/2015/06/for-your-beauty-szczotki-do-wosow-z.html
      Monika ma jej mniejszą 'siostrę' co widać we wpisie.

      Warto skupić się na przyroście włosów co by utrata centymetrów nie była tak bolesna : )
      Ja ze swojej strony, prócz oczywiście zdrowej diety, mogę polecić leki (a nie suplementy diety) BIOTEBAL oraz REVALID. Dodatkowo stosując któryś z nich zawsze wprowadzam również siemię lniane. Dwie łyżki ziarenek zalewam szklanką wody i gotuję około 10 minut. Kiedy ostygnie zjadam wszystko (czyli 'kisiel' plus ziarenka) ;D
      U mnie na porost włosów świetnie sprawdzała się mieszanka oleju kokosowego z rycynowym, olejek Sesa, olejek Khadi stymulujący wzrost włosów.
      Monika ostatnio dodała podsumowanie swojego półrocznego zapuszczania dlatego wrzucam link co by się nie produkować bez potrzeby ;D http://www.sophieczerymoja.com/2016/09/podsumowanie-akcji-zapuszczania-wosow.html
      Dodatkowo od siebie mogę dodać jeszcze to co pisałam tutaj:
      http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/jak-zachowac-zdrowie-koncowek-na-duzej.html

      Jak najczęściej wiąż włosy! : ) rozpuszczone narażone są na dodatkowe zniszczenia za sprawą ocierania o ubranie, plątanie wiatrem itp. jeśli chcesz zapuścić włosy a są delikatne, bo zniszczone trzeba o nie szczególnie dbać - najlepiej sprawdziłby się warkocz. Nasze ulubione gumki to invisibobble : )

      : )

      Czekamy na odpowiedź! : )

      Usuń
    3. Dziewczyny, dziękuję za odpowiedź! Niestety, nie mam wymarzonego koloru - rudy odrost na jakieś 7-8 cm, a reszta blond, który i tak poprawiałam sama w domu, bo ten od fryzjera był za jasny i zbyt sztuczny :( Przydałoby się jakieś sombre, żeby zatuszować granicę pomiędzy odrostem a resztą farbowanych.
      Włosy miałam prawie za piersi, aktualnie po moim podcinaniu mam do ramion i nie zetnę już krócej, bo i tak czasami wpadam w histerię patrząc w lustro.
      Łykałam Biotebal 3 msc, łykałam wit. B, łykałam CP, a zaraz zabieram się za kurację tabletkami BIOTIN 10 mg niemieckiej firmy Abtei (ponoć o wiele lepsze od Biotebalu i skuteczniejsze - zobaczymy).
      Do włosów używam aktualnie - olej sezamowy surowy (wcześniej był m.in. lniany, kokosowy, oliwka BDFM, olejek Alverde, oliwa z oliwek), maski: Sleek Stapiz Repair & Shine i Kallos Blueberry (do emulgowania oleju lub zamiast odżywki), odżywek mam kilka (Garniery, Nivea Long Repair, Dove z olejkami, BeBeauty (awaryjnie), Essence Ultime Biotin Volume (na skalp od czasu do czasu lub jako maska, bo ma biotynę w składzie na 4 miejscu), a szampony to: typowy zdzierak z Barwy, awaryjnie BeBeauty i szampony Alterry. Na końcówki używam olejków z firmy Biovax - bambus i awokado, argan-makadamia-kokos i awaryjnie mam z firmy Marion.
      Mój schemat mycia wygląda podobnie - olej na godzinę lub dłużej-emulgowanie kallosem-mycie Alterrą-maska-odżywka, suszę naturalnie, a na koniec wcieram olejek. Olej staram się nakładać kilka razy w tyg, bo codziennie nie mam czasu, ale często stosuję metodę OMO (odżywka-mycie-odżywka), lub odżywka-mycie-maska, czasami stosuję maskę przed myciem. Prostuję w wyjątkowych okolicznościach, za to pokręcić ich w ogóle nie mogę..Skalp psikam codziennie Jantarem, często wcieram też Cerkogel 10%.
      Miałam mnóstwo kosmetyków, masek, odżywek, olejków..Przetestowałam prawie wszystkie Biovaxy, troszkę rosyjskich kosmetyków (m.in. drożdżową maseczkę), trochę fryzjerskich, aktualnie testuję Kallosy do emulgowania.
      Laminowanie robiłam wielokrotnie, różne domowe maseczki z jajkiem (nie dla mnie), często po myciu robię też sobie glutek z siemienia lnianego jako maskę.
      Mam włosy cienkie, rzadkie i bardzo delikatne. Wiążę je jedynie w domu, bo uważam, że źle wyglądam w spiętych, oczywiście gumkami Invisibobble, a częszę głównie TT.
      Dziewczyny, co robię źle? Cały czas kupuję nowe kosmetyki, ale efektu WOW dawno nie było..

      Usuń
    4. wiesz, zacznę od końca, bo wspomniałaś o TT, którego szczerze nie lubię i nie przeczę, że na chwilę obecną Ci służy - Monice też służył przez dłuższy czas, ale w pewnym momencie zauważyła szybciej niż zwykle zniszczenia na końcówkach. ja polecam zmienić szczotkę do włosów, bo moim zdaniem ma to kluczowe znaczenie. kiedyś też czesałam czym popadnie i to był mój błąd.
      warto spróbować innej alternatywy : )

      jeśli chodzi o alterrki - ja również je stosowałam i nadal bardzo je lubię (i lubiłam!) jednak jeśli włoski są cienkie i rzadkie (i uwrażliwione przez farbowania) warto kupić coś delikatniejszego.
      zobacz proszę ten post Moniki: http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/moje-ulubione-szampony-monika.html
      alterra ma w składzie sodium coco sulfate, które jest 'pochodną' sls więc jest za mocny : )
      akurat maska drożdżowa jest kiepska ;D warto przetestować inne o niebo lepsze kosmetyki rosyjskie.

      jeśli próbowałaś laminowania to, a niech mnie! ;D w takim razie, jak mniemam, laminowałaś włosy za pomocą żelatyny, którą dodałaś do maski po umyciu zgadłam?
      spróbuj trochę inaczej, tak jak robię to od dawna ja i jak super zadziałało też na włosy mojej siostry eliminując puch do zera : )
      1. nałóż na włosy olej, nie musisz go specjalnie żałować ;d niech spędzi na włosach jakieś 2 godziny, chyba, że będziesz mieć możliwość trzymania go dłużej.
      2. wlej do miseczki oliwy z oliwek i podgrzej ją lekko w mikrofalówce. do garnuszka wsyp łyżkę żelatyny zalej 2-3 łyżkami wody i postaw na gazie. mieszaj dopóki żelatyna się nie rozpuści. kiedy już się rozpuści przelej ja do oliwy z oliwek ciągle mieszając by składniki w miarę się połączyły. spróbuj dodać miodu, to nie reguła, że włosy go odrzucą, a naprawdę dodanie go robi różnicę - może być jedna łyżka stołowa. szybko wymieszaj i nałóż na naolejowane włosy! : ) nie ma nic lepszego niż takie 'dokładanki' na włosy zniszczone : ) nałóż foliowy worek i ręcznik. możesz podgrzać suszarką. cieszę się, że próbowałaś żelatyny i nie podkreśliła zniszczeń : )
      3. po upływie 30-40 minut zmocz włosy ciepłą woda (nie przejmuj się jeśli żelatyna zastygnie pod wpływem ciepłej wody się rozpuści i ładnie 'puści'). nałóż kallosa w celu zemulgowania na 20 minut. spłucz ciepłą wodą. przejdź do umycia alterrką skoro masz ją na stanie. nałóż odżywkę, która ułatwi rozczesywanie.
      moja siostra jest zachwycona laminowaniem żelatyną i odkąd jej pokazałam jak to się robi - używa jej systematycznie : )

      ja zmieniłabym serum do końcówek - tak jak pisałam, Monika jest zdania, że lepiej kupić mythic oil, bo silikony silikonom nie równe : ) tak jak pisałam wcześniej spróbuj koniecznie dodawania olejów do masek po umyciu! : )
      stosując OMO do pierwszego O również możesz oleju (jest to ostatecznie jedna z metod olejowania) i potrzymać trochę na włosach.

      : )) miłego wieczoru : )

      Usuń
  8. Witam :)
    Widząc jakie efekty daje henna, zaczęłam sama ją używać. Tylko mam kilka pytań... ;d
    1. Używam Cassi, mam włosy koloru bardzo jasny brąz, czy mogę używać henny dla blondynek? Ponoć są trwalsze, ale nie wiem jak z kolorkiem.
    2. Hennowałam dopiero 2 razy, także efekty na razie są mało zauważalne. Zaczęłam się jednak zastanawiać jak jest w przypadku siwych włosów? Mam 23 lata, więc zostało mi parę lat z cieszenia się naturalnego koloru, w mojej rodzinie bardzo szybko się siwieje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna dla blondynek czyli ta z Khadi? Ona zawiera indygo, także jakbyś potem chciała rozjaśnić włosy to może być zielono ;d
      cassia nei łapie siwych włosów, podobnie jak inne kolory henny. W przypadku siwych włosów farbuje się etapowo-najpierw czystą henna, bo ona łapie siwe, a potem dopiero kolor ;)

      Usuń
  9. Oluś dzięki Tobie dziś rano pierwszy raz mam na głowie efekt wow. Kupiłam olejek odżywczo regenerujący Vianek, trzymałam na włosach 2h, po czym umyłam głowę szamponem i kolejno nałożyłam kallosa blueberry z jedną pompką Vianka. Już przy spłukiwaniu były niesamowicie gładkie <3 a dziś rano po wyschnięciu mięsiste dociążone czarne fale :) Jesteś geniuszem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, bardzo się cieszę! :) ja też zwykle po takim zestawieniu miałam efekt wow ;3 dziękuję, że napisałaś - od razu miło mi się zrobiło :)
      <3

      Usuń
  10. Hi girls!

    I found your blog by chance and unfortunately I don't understand polish.
    You have very beautiful dark hair, could you tell me if it's your natural colour of if you're using hair dye.
    I tried to dye my hair with black henna (indigo) but it doesn't stay more than 3 weeks :/
    If you're using hair dye can you advice me wich brand stay long and don't damage hair ^^
    Thank you in advance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hi : ) my roots (light brown) I dye with Color&Soin 1N. Next I put Henna&Amla Khadi on my hair for about 4 hours (http://www.helfy.pl/sites/default/files/styles/product-big/public/products/kha-028_1.jpg?itok=j2ZVkTIP). Indigo 'attaches' to henna - that's why indigo holds on the hair longer. After henna with amla I put indigo (Khadi) on my hair for 2 hours. I don't wash my hair after coloring - I do it about 2-3 days after ; ) I dye my hair regularly every month. : )

      Usuń