Jak udało mi się przejść na mycie włosów co drugi dzień?

Odkąd tylko sięgnę pamięcią zawsze myłam włosy codziennie. Wyjątkiem było dzieciństwo, jednak jak tylko w gimnazjum zaczęły przetłuszczać mi się włosy tak utkwiłam w codziennym myciu aż do tej pory.
Nie był to dla mnie wielki problem, ponieważ po tylu latach po prostu się przyzwyczaiłam. Wstawałam zawsze co najmniej pół godziny wcześniej, by zdążyć ogarnąć fryzurę, wysuszyć włosy. Czasem gdy budzik był nastawiony na bardzo wcześnie, decydowałam się umyć włosy wieczorem. Wtedy jednak rano nie były zbyt wyjściowe - nosiły na sobie odgniecenia, były przyklapnięte. Czułam niezrozumiałą presję, by fryzura wyglądała nienagannie i zawsze spinałam wtedy włosy w warkocza, koka czy kucyk, a grzywkę już rankiem traktowałam suchym szamponem, by w ciągu dnia nie leżała smętnie na czole.


Wszystko się zmieniło, odkąd się przeprowadziłam. Z początku zanim kupiłam filtr prysznicowy (klik) miałam w łazience bardzo twardą wodę, która powodowała same negatywne zmiany zarówno na włosach, jak na twarzy czy skórze całego ciała. Z tego powodu ograniczałam mycie włosów, by po prostu nie pogarszać ich wyglądu i nie musieć się z nimi męczyć. Pierwsze dwa tygodnie nie wyglądało to najlepiej - włosy już na drugi dzień były smętne i brzydko wyglądały. Jednak miałam dużo obowiązków w domu, które nie dawały mi czasu na to, by się tym specjalnie przejmować.
Po tym czasie zamontowaliśmy już filtr prysznicowy, dzięki któremu różnica była odczuwalna od razu. Mogłam swobodnie wziąć prysznic, umyć włosy i nie męczyć się potem ze swędzącą skórą i suchym sianem.
Jednak po tych kilkunastu dniach, kiedy nie myłam codziennie włosów, muszę przyznać, przyzwyczaiłam się trochę do tej wygody i pomyślałam, że spróbuję to kontynuować. Zależało mi jednak na tym, by przez te dwa dni wyglądać wyjściowo i móc pokazać się ludziom, a nie tylko chodzić kanałami by się ukrywać.
Tak jak wspomniałam początki były trudne, jednak po miesiącu, dwóch zaczął być widoczny efekt moich poświęceń i starań. Skóra głowy nie produkuje już takiej ilości sebum, jak wcześniej, a wsparta kilkoma moimi działaniami fryzura wygląda dobrze przez dwa dni.

1. Olejowanie skóry głowy - tutaj świetnie sprawdza mi się Sesa (klik). Odkąd regularnie ją wcieram zauważam lekkie ograniczenie przetłuszczania.
Wielką różnicę dostrzegłam natomiast po toniku ajurwedyjskim z Orietany (klik). Po trzech tygodniach kuracji włosy pozostawały świeższe kilka godzin dłużej. Teraz niestety, kiedy mam przerwę w kuracji przetłuszczanie znów jest lekko mocniejsze, ale i tak dużo słabsze niż wcześniej.

2. Szampon i odżywka Petal Fresh z olejkiem z drzewa herbacianego to moje małe odkrycie. Zapach nie zachęcał mnie do użycia, ale kiedy rozpoczęłam testowanie tej linii, przepadłam. Kosmetyki mają mocno odświeżający, nieco ziemisty, mentolowy aromat, do tego wysoką zawartość olejku z drzewa herbacianego, który ma działanie antyseptyczne, zwalcza dyskomfort skóry głowy i przedłuża świeżość. Odżywka jest bardzo lekka, ale mocno wygładzająca, przez co nie obciąża absolutnie.

3. Uparcie trenowałam zaplatanie warkocza francuskiego z tyłu głowy i kiedy opanowałam tą technikę wykorzystuję ją prawie każdego dnia.
Warkocz ten trzyma się praktycznie dopóki go nie rozpuszczę, a dzięki temu, że włosy są spięte nie dotykam ich ciągle i mają większą szansę przetrwać dłużej świeże.
Zaprzyjaźniłam się również w tzw. pół upięciami, które eksponują włosy, a jednak mogę unieść je lekko u nasady.

4. Suchy szampon używam czasem drugiego dnia, ale jedynie na grzywkę, która wiadomo szybciej się przetłuszcza naturalnie.
Nie zdarzyło mi się jednak używać go na całe włosy u nasady, a to już wielki sukces.


Co ile dni myjecie swoje włosy? : )

PS. Zapraszamy na naszego snapa ;3


M.

18 komentarzy :

  1. Hmm, to ja wyskoczę pierwsza bo będę nietypowa-myję włosy raz na tydzień. Pomijam fakt, że są dosyć mocno kręcone ale częstsze ich mycie (najczęsciej myłam co trzeci dzień) powodowało swędzenie skóry głowy i siano po wyschnięciu włosów. Także to ja, rodzynek. Nawet po 6-7dniach moje włosy ani nie są przyklapnięte, ani widocznie tłuste, ani nie powodują dyskomfortu, od 3 dni doszłam do takiego okresu po wakacjach w środku lasu, gdzie woda była "reglamentowana", mocno zażelaziona i robiła moim włosom i skórze wielką krzywdę. Ps. Nie używam suchych szamponów-po prostu-takie mam włosy, że cotygodniowe mycie im służy :)
    Ale Twojego posta podeślę przyjaciółce, ona ma podobne w strukturze "kudły" i strasznie chciałaby myć je rzadziej i dać możliwość odetchnięcia, zarówno włosom jak i sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś rzeczywiście dość rzadkim przypadkiem, ale godnym pozazdroszczenia, jeśli chodzi o częstotliwość mycia :) dla mnie już te co dwa dni to wielka różnica ;d

      Usuń
    2. Ja też mam kręcone włosy i myję co 5 dni ale zdarza się,że na 6 wyglądają całkiem dobrze:) do tego jeszcze farbuje na czerwienie więc rzadkie mycie jest mi na rękę bo kolor dłużej się utrzymuje:)sama nie wiem jak mogłam kiedyś myć włosy co drugi dzień i nie używać odżywki:)

      Usuń
  2. Zaczęłam myć codziennie, ponieważ pojedyncze przypadki mycia co drugi dzień mocno nasilało problemy ze skórą głowy, które finalnie okazały się być objawem ŁZS. W związku z tym nie bardzo mam szanse na jakiekolwiek kombinowanie z próbowami wydłużenia świeżości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie mycie co drugi dzień kiedyś, kiedy bardziej tłuściła mi się skóra głowy, powodowało zwiększone wypadanie :< teraz na razie nie mam tego, ale jak zdarzy mi się nie umyć włosów trzy dni to już nie jest dobrze i włosy wypadają garściami

      Usuń
  3. U mnie zależy, czasami potrafię myć co 4-5 dni, czasami co 2. :) najczęściej jednak wypada co 3 dzień. :) jeśli nie robię nic nadzwyczajnie meczacego i brudnego (haha), to moje włosy nie wyglądają na brudne nawet po 4 dniach :) kiedyś jak powiedziałam koleżankom, które myją włosy codziennie, że ja swoje myje "tak rzadko", to aż się zniesmaczyły, twierdząc, że to okropne, a przecież nigdy nie widziały mnie w przetluszczonych włosach. :D

    Ostatnio naszło mnie na mycie głowy sodą oczyszczona, ale jakoś nie mam natchnienia :) ciekawa jestem, jak to wpłynie na włosy :) szczególnie kusi mnie to, że wystarczy tylko sodą i ocet :) ale znajac siebie i tak nie odpuscilabym masek :) teraz olejuje włosy rzadko, jakoś smętnie wyglądają po oleju, chyba już są bardzo zdrowe, choć nie wyglądają. Może to też wina wody. Czasami wyglądają na suche, choć w dotyku są niesamowicie gładkie, miękkie i czuję, że są dociazone. Niestety z daleka bądź w lustrze wyglądają na zniszczone. Nie zawsze, ale dość często. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama czułam się kiedyś nieświeżo i taka brudna jak nie umyłam włosów codziennie. Teraz się do tego przekonałam i już mnie to nie obrzydza w żaden sposób. jakbym mogła to bym myła wlosy jeszcze rzadziej, bo to takie wygodne :)

      ja sody używam sporadycznie tylko do oczyszczania mocniejszego. Ale ja jestem za wygodna na takie kombinacje na co dzień;d
      Olejowanie z czasem na zdrowych włosach daje właśnie efekt obciążenia, strączkowania. trzeba uważać :)

      Usuń
  4. Jakie orzechowe:o

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei utknęłam na "drugim dniu", a chciałabym myć co 3 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to by było w ogóle super ;d czasem by się przydało tak, ale cieszę się i z tego co drugi dzień :)

      Usuń
  6. Dziewczyny prosze poradzcie coś na zagęszczenie wlosow ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety juz wiele lat specjalnie "przetrzymuję" nieświeże włosy 2-3 dni,ale bez skutku. Jest to denerwujące,ale tak jak słusznie napisałaś , da się przyzwyczaić. Teraz zaczęłam stosować maskę do włosów Hollywood Beauty Castor Oil ( swooją drogą zmyć te cholerstwo za pierwszym myciem graniczy z cudem) i mam nadzieję,że może zdziała coś w kierunku tego nadmiernego przetłuszczania,bo jest tak tłuste jak smalec,ale o wiele gęstsze.No i mam nadzieje,że wyrośnie mi po niej gromada baby hair , bo włosy lecą mi jak szalone. Używałyście tej maski? Macie jakieś przemyślenia co do niej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Castor Oil to głównie olej rycynowy i to też po wazelinie, dlatego to takie tłuste jak smalec i trudne do zmycia.
      Inne wartościowe oleje są jeszcze dalej i to za parafiną, więc pewnie jest ich już śladowa ilość :<
      Jeśli komuś to pomaga to pewnie ten olej rycynowy :)

      Usuń
  8. Ten szampon z olejkiem herbacianym to coś dla mnie, choć ja myję głowę co 2 - 3 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kilku dni kusi mnie mycie co dwa dni ale niestety przekreśla to 3-4 dni w tygodniu siłownia... no bo jak to tak po bieganiu ich nie myć skoro biegam rano :( Gratuluję sukcesu, może kiedyś też będę myła co 2 dni bo nie ukrywam że to czasem irytujące. :)

    anialwowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety po bieganiu to konieczne umycie :< inaczej może nas swędzić skóra głowy chociażby

      Usuń