Vianek, odżywcza maska do włosów

Jako wielka fanka Vianka, a w szczególności serii odżywczej chciałabym spróbować wszystkiego z tej linii. Nie ukrywam, że robię to głównie dla zapachu, który mnie urzekł w każdym kosmetyku. Po zachwycie nad olejkiem do włosów zamówiłam również szampon i maskę. O szamponie napiszę niedługo, ponieważ jego zużycie sięga już 3/4 butelki. Wspominałam o nim w tej Niedzieli dla włosów: http://www.sophieczerymoja.com/2016/08/niedziela-dla-wosow-wosowy-filmik.html
Dziś natomiast opowiem o masce do włosów. Nie wiem co mnie pchnęło do zamówienia jej. Chyba tylko miłość do marki i tęsknota za tym zapachem. Moje włosy nie od dziś nie przepadają za zbyt prostymi, zbyt ekologicznymi składami. Odkąd zdarzyła mi się dwukrotna wpadka z maskami EcoLab, które składy miały fenomenalne, a moje włosy wyglądały po nich okropnie i do dziś pamiętam ten problem z plątaniem, unikam masek, które mają dużą zawartość olejów i innych dobroci bez dodatku odrobiny chemii.


Maska nie jest duża, ponieważ pojemność to tylko 150 ml. To tyle samo co peeling z tej serii o którym pisałam TUTAJ. Kosmetyk do ciała jest jednak całkiem wydajny, a ta maska po trzech aplikacjach była już zużyta prawie w połowie.
Trzy razy - tyle razy nałożyłam ją na włosy. Potem oddałam ją Oli. Niestety u mnie nie sprawdziła się w ogóle. Za pierwszym razem nałożyłam ją na pół godziny po myciu. Pomyślałam, że skoro ma tyle wspaniałych substancji aktywnych to muszą mieć czas zadziałać. Kiedy spłukiwałam włosy były lekko szorstkie. Efekt taki pozostał przez cały czas suszenia. Dopiero w pełni suche włosy wróciły względnie do swojej normalnej miękkości. Niestety końce były przesuszone, nie dawały się rozczesać, a do tego plątały się niemiłosiernie przez cały dzień.
Włosy ładnie się błyszczały i od góry były całkiem miękkie, ale ostatnie 5 cm to była katastrofa. W końcu się poddałam i zaplotłam warkocza.
Druga aplikacja trwała już tylko połowę czasu pierwszej czyli około 15 minut. Niestety efekt był jeszcze gorszy.
Przypomniałam sobie wtedy, że odżywki z podobnym, naturalnym składem, które nakładam na 2, 3 minuty działają świetnie. Kolejna, trzecia aplikacja przebiegła właśnie w ten sposób. Na umyte włosy pod prysznicem na szybko nałożyłam małą ilość kosmetyku i spłukałam po 2 minutach.
Włosy podczas spłukiwania były mniej szorstkie niż wcześniej. Niestety kiedy tylko odwinęłam je z turbana rozczarowałam się kolejny raz. Włosy wyglądały jak kokon - były tak szorstkie i splątane. Walka o rozczesanie przypominała walkę po hennowaniu. Najchętniej umyłabym włosy ponownie, ale nie miałam na to czasu. Nałożyłam na całą długość podwójną porcję Mythic Oil (KLIK, TUTAJ w bardzo korzystnej promocji) i jakoś udało mi się na sucho je rozczesać. Niestety ledwo rozczesane znów zbijały się w strąki, wyglądały na przetłuszczone i przyklapnięte. Ostatnie użycie zaliczam więc do najgorszych.


Jeśli chodzi o komfort używania to również oceniam średnio - maska mimo gęstej, kremowej konsystencji jakby rozrzedzała się w kontakcie z wilgotnymi włosami i w pewnym stopniu znikała, przez co wydajność się zmniejsza.
Kosmetyk powędrował więc do Oli, która jest z niej w miarę zadowolona w przeciwieństwie do mnie. U niej to taki typowy średniaczek - włosy wyglądają ładnie, zdrowo, ale bez większych zachwytów. Na pewno jednak zużyje ją do końca. Szczególnie, że zapach przypomina olejek do ciała - delikatnie owocowy zapach moreli rozbielonych kremem czy śmietanką. Nie utrzymuje się na włosach, a bardzo szkoda ;c

Skład jest mocno nawilżający oraz emolientowy.
W składzie: woda, emolient, miód, emolient, gliceryna, olej z pestek moreli, olej rycynowy, masło awokado, ekstrakt z nagietka, ekstrakt z pięciornika, emolient, emolient, panthenol, zagęstnik, kwas mlekowy, lecytyna, witamina E, łagodny konserwant, zapach.
Posiada również dwa łagodne detergenty, których nie musimy się bać.
Cena to około 19 zł. Możecie kupić ją TUTAJ.

Miałyście okazję używać maski? Jak ewentualne wrażenia? : )

M.

17 komentarzy :

  1. Nie używałam jej, tak jak Ty mam lekką awersję do całkowicie naturalnych składów, które dla moich włosów są za lekkie i tak jakby paradoksalnie za mało "odżywcze".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie to samo :) spróbowałam teraz znów i niestety rozczarowanie. Dobrze, że takie naturalne składy chociaż na twarzy i ciele się sprawdzają

      Usuń
  2. Co jak co, ale skład ma fenomenalny:)) Aż dziwne że tak słabo na Was zadziałała. Ja może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie używałam żadnego kosmetyku z tej marki, ale zaciekawiła mnie ta maska. Moje włosy lubią emolientowe składy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skład rewelacja :) No cóż - moje chemię też lubią, bez silikonów nie ma u mnie pielęgnacji :) Mimo wszystko te naturalne również dobrze się sprawdzają, ale wyłączni nimi włosów nie mogłabym pielęgnować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy jest umiar :) Ja też stosuję raz to , raz to ; d

      Usuń
  5. Jakie szampony polecacie do codziennego mycia włosów?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/05/moje-ulubione-szampony-monika.html
      Może zajrzyj tutaj : )

      Usuń
    2. Czytałam i już zdecydowałam się na któryś z nich:) ale myślałam też o czymś ogólnodostępnym zanim będę robić jakieś zamówienie, bo wszystko praktycznie mi się pokończyło :(

      Usuń
    3. Może Petal Fresh? :) Bardzo fajne kosmetyki do włosów

      Usuń
  6. Kiedy post podsumowujący akcję zapuszczania?
    Nie mogę się już doczekać:), bo sama mam w planach wdrożyć taki plan do grudnia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dniach się pojawi :) na razie jeszcze nie minął kolejny miesiąc więc czekamy :)

      Usuń
  7. Przy Twoich włoskach to było niestety do przewidzenia... U mnie taki skład też pewnie byłby za lekki, ale ostatnio moje włosy tak bardzo wariują, że niczego nie mogę być pewna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy wiecie, ale produkty z firmy Vianek ostatnio pojawiły się w drogerii Natura.

    OdpowiedzUsuń