Niedziela dla włosów, Nowość Karelia Organica, Maska do włosów

Zdjęcia na tytułową niedzielę powstały wczoraj. Włosy dziś w nieco innym wydaniu, jak możecie zauważyć. Mianowicie pierwszy raz od dawna nie są proste.
Wynika to z tego, że dwa dni wcześniej miałam sesję zdjęciową plenerową ślubną. Z tej okazji postanowiłam pokręcić włosy lokówką. Efekty moich poczynań mogłyście zobaczyć na snapie (sophieczerymoja).
Byłam bardzo zadowolona z efektu, jak również z trwałości skrętu, ponieważ loki trzymały się w 75% przez kolejny dzień.
Użyłam oczywiście pianki Nivea do włosów kręconych, która po raz kolejny pokazała co potrafi zdziałać nawet na takich prostych drutach, jak ja posiadam. Dodatkowo do utrwalenia każdego loczka używałam lakieru pachnącego malinami - got2b Volumania, który posiadam już kilka miesięcy, ale nigdy z niego nie korzystałam. Lakier okazał się być mocno utrwalający, lekko sklejający włosy, ale nie usztywniał ich na szczęście zbytnio. Dzięki temu nie uzyskałam efektu hełmu, a naturalnie ruszające się loczki.
Dziś natomiast pokazuje Wam delikatne fale, które chciałabym mieć na głowie każdego dnia. Jestem zakochana w takim efekcie i bardzo żałuję, że rzadko kiedy uda mi się go uzyskać. Zazwyczaj włosy albo prostują się bardzo szybko albo pokręcą się w niezbyt estetyczny sposób.


Włosy zostały umyte szamponem Dr. Konopka's, przeciw wypadaniu włosów, który bardzo zachwalała mi Ola. Odlała mi więc trochę na spróbowanie i po dwóch użyciach jestem z niego zadowolona. Poużywam go dłużej i być może zaopatrzę się w swoje opakowanie. Pachnie cudownie lawendą i choćby dlatego jest na mojej 'chciej liście'. 
Po odsączeniu wody zaaplikowałam kolejną nowość - maskę Karelia Organica. Użyłam jej już kilka razy i jak na razie jest świetna. Oczarowała mnie od pierwszego użycia. Gładko się rozprowadza, jest wydajna, pięknie pachnie, a do tego nie kosztuje fortuny.


Nakładam ją na około 5 minut i spłukuje, a włosy stają się mięciutkie i gładkie. Do tego bez problemu się rozczesują, lśnią i są sypkie. Działaniem przypomina mi ukochaną Nivea, Long Repair ze starym składem.
Fryzura wygląda po niej po prostu idealnie, nie mam się do czego przyczepić.
W składzie maski występuje bogactwo ekstraktów roślinnych (rokitnik, jałowiec, żurawina), gliceryna, masło shea, ale również proteiny. Ich obecność lekko mnie niepokoiła, ale jak widać niepotrzebnie. Maska stosowana raz na kilka dni spisuje się wzorowo.
Na lekko wilgotne włosy nałożyłam kroplę Mythic Oil oraz małą ilość pianki Nivea. Włosy wysuszyłam chłodnym nawiewem oraz dla wygody zawinęłam w koczka ślimaczka. Nie rozplątywałam go na noc i kolejnego dnia w południe, kiedy rozplątałam włosy pojawiły się takie fale. Dzięki piance były one trwalsze, chociaż i tak nie wytrzymały całego dnia.

PS. Korzystając z TEJ promocji (trwa do jutra) zakupiłam sobie ten tonik na porost włosów, KLIK. Opłacało się, ponieważ promocja obejmuje również produkty będące już na przecenie. W końcu już niedługo ruszam z koleją serią Akcji przyspieszenia przyrostu  : )

8 komentarzy :

  1. Mega efekt ;) My planujemy sesję w plenerze zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do końca roku zaplanowałam sobie akcje zapuszczania, co prawda włosy wypadają ale rosną baby hair ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do przyspieszenia porostu to używała ś może olejku khadi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola używała i jest całkiem niezły;) Ja wolę jednak inne konsystencje, bardziej wcierki niż oleje :<

      Usuń
  4. Rzeczywiście nieziemsko wyglądają w takim wydaniu! :)
    Nabierają efektu 3D, więc to rude piękno do potęgi 3-ciej :))
    Zainteresowałyście mnie tą odżywką, ciekawe jak się sprawdzi na dłuższą metę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana ;*
      maska dalej sprawdza się świetnie, Ola również ją testuje i jest zadowolona :)

      Usuń