Niedziela dla włosów, test nowego szamponu Dr. Konopka's przeciw wypadaniu włosów oraz 'mini' olejowanie wraz z mieszanką PEH

Włosy farbowałam przed ślubem Moniki, dokładnie we wtorek 4 października. Od tego czasu staram się wcierać olejek Navratna Himani o którym wspominałam TUTAJ. Przyznam, że mam mieszane uczucia. Z jeden strony olejek zaraz po aplikacji połączonej z masażem zaczyna intensywnie chłodzić. Po 2-3 godzinach pod folią oraz ręcznikiem wciąż czuję intensywne chłodzenie, zaś w niektórych miejscach rozgrzanie. Nawet stosując maść końską nie miałam takich doznań stąd moja głęboka nadzieja, że olejek działa ;d Ma jednak minus i to znaczny. Przekopałam cały internet za jego dokładnym składem, ale nic takiego nie znalazłam prócz wymienionych składników ogółem zawartych w olejku. Na helfach natknęłam się na wersję chłodzącą wersję tego olejku (choć moim zdaniem ja kupiłam go z inną szatą graficzną a jest to to samo) i w składzie na pierwszym miejscu była parafina ;c Właśnie to 'znalezisko' skłoniło mnie do poszukiwań. Niemniej jednak chyba nie ma się co oszukiwać - olejek jest na parafinie. Moje włosy jej nie lubią co widzę za każdym razem, kiedy olejek zmywam (usiłuję) szamponem. Co prawda nakładam jedynie na skórę głowy, ale właśnie mam problem z włosami u nasady po jego zastosowaniu. Dopiero za 3 razem (szamponem z SLS) olejek zostaje zmyty z moich (i tak już opornych pod względem domywania) włosów. Dlaczego więc zatem go stosuję? Nie chcę porzucać jakiegoś produktów bez dłuższego testowania i przede wszystkim - urzekło mnie to działanie na skórę głowy i liczę, że moje starania przyniosą chociaż pół centymetra więcej ;d To tak tyłem wstępu, ponieważ chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami : ) Natomiast włosy po wczorajszych zabiegach prezentują się następująco:


Sukienka, którą we fragmencie widzicie na zdjęciach była moją 'ślubną kreacją'. Możecie ją dokładnie zobaczyć TUTAJ : )

Po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku - moja nowa metoda olejowania będzie następująca: wciąż będę korzystać z 'dokładanek', które dobrze się sprawdzają na moich włosach. Podkładem zawsze będzie olej, ale w ilości uszczuplonej do może jednej łyżeczki. Hm, będę chciała osiągnąć coś na kształt nieświeżych włosów ;d (piszę o tym, byście mogły sobie 'zwizualizować' ile w zasadzie chcę go nakładać). Po oczyszczaniu samym szamponem bez olejowania po jakimś czasie końce zaczynają wariować - marzę już o podcięciu, takim odświeżeniu po lecie.
olejowanie: Od tego właśnie zaczęłam moją sobotnią pielęgnację - od dokładnego wtarcia łyżeczki olejku do włosów Alterra. To była już końcówka więc kolejne opakowanie zostało 'zdenkowane' - jeśli w najbliższym czasie będzie na promocji na pewno nie przejdę obok niego obojętnie : )
gwoźdź programu: widzicie ten balsam rokitnikowy Babuszki Agafii na zdjęciu? Nie przypadł mi do gustu jakoś specjalnie (włosy po jego zastosowaniu szybko się plątały), więc znalazłam dla niego inne zastosowanie. Mianowicie 2 łyżki balsamu połączyłam z 5 łyżkami przegotowanej wody. Do miseczki wrzuciłam jedno żółtko oraz 2 łyżki miodu wielokwiatowego. Rozwodniony balsam wlałam do miseczki z żółtkiem oraz miodem i dokładnie wymieszałam. Początkowo chciałam przelać płyn do atomizera (dlatego zależało mi na upłynnieniu), ale summa summarum po prostu wsadziłam 'ogon' do miseczki i zaczęłam moczyć w niej włosy. Kiedy już naciągnęły powstałą, hm, cieczą wykonałam jeszcze parę ruchów jak przy myciu głowy by dotrzeć wszędzie i zapakowałam całość pod folię i ręcznik na 2 godziny.
mycie: pewnie zauważyłyście, że co chwilę kupuję nowy szampon. Do każdego nowo zakupionego nie jestem w 100% przekonana i tak sobie tracę pieniądze dalej w najlepsze ;d Moją nową ofiarą stał się szampon Dr. Konopka's przeciw wypadaniu włosów (do kupienia w naszym sklepie internetowym, KLIK). Stał się obiektem mojego pożądania odkąd go zobaczyłam po raz pierwszy i tym razem uległam. Podczas aplikacji bardzo spodobał mi się pod względem konsystencji - przypomina mi szampony Alterra pod tym względem. Ponadto pięknie sunie po włosach i pachnie lawendą ;3 Piana jest delikatna i obfita.
odżywka: nieśmiertelna Nivea, Intense Care&Repair. Nałożona w celu ułatwienia rozczesywania na dosłownie minutę.
Kiedy odwinęłam włosy z ręcznika były tak błyszczące, że pomyślałam 'jasny gwint, one są niedomyte...'. Następna myśl, która mnie tknęła 'niemożliwe, przecież oleju było jak na lekarstwo, nie miały prawa ulec obciążeniu' -,- Sięgnęłam po suszarkę by zobaczyć czy załamać się już czy dopiero za chwilę, ale na szczęście włosy były po prostu dobrze nawilżone (za sprawą miodu przede wszystkim) a blask to sprawka żółtka : ) Kiedy wyschły nie były już aż tak błyszczące.
stylizacja: po dokładnym wysuszeniu (wczoraj zamówiłam nową suszarkę - wreszcie!) i rozczesaniu spięłam włosy w wysoki kucyk. Powstały 'ogon' podzieliłam na 3 części i nawinęłam powstałe pasma na chusteczki nawilżane Bobini (chusteczki wyjęłam wcześniej na 40 minut z opakowania by zdążyły podeschnąć).

Zauważyłam, że muszę częściej (jak nie przy każdym myciu) 'przemycać' proteiny - po olejowaniu moje włosy są gładkie, przypominają delikatne dziecięce włosy, są nad wyraz miękkie i pozbawione objętości - nie lubię tego efektu na moich aktualnych włosach : ) Potrzebuję usztywnienia i wizualnego pogrubienia, które niezawodnie gwarantują mi proteiny.

Kupiłam sobie olejek jojoba i ciekawa jestem jak po takiej przerwie zadziała na moich włosach. Chyba z jego pomocą spróbuję ponownie z serum DIY, tylko inaczej dobiorę składniki.

11 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo, cieszę się, że się podobają <3

      pozdrawiam serdecznie : )

      Usuń
  2. Mam niedyskretne pytanie... Oczywiście nie obrażę się gdy nie odpowiesz. Jaki masz rozmiar biustonosza i gdzie je kupujesz? Mam podobna figurę do Ciebie i ciężko mi dopasować stanik- D75 i gdy obwód jest dobry to wówczas miseczka za mała i na odwrót- gdy miseczka dobra to znów D85.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, przy zakupie stanika zwykle sięgam po 75D, ale mam dokładnie taki sam problem jak Ty. kupuję zwykle w h&mie (mam jeden szyty na miarę z illusive lingerie), bo tak mi 'łatwiej'. zazwyczaj sięgam po miękkie staniki, tutaj akurat na zdjęciu musiałam ubrać jeden jedyny który mi został z fiszbinami (wszystkie inne w praniu) ;d
      skoro już jesteśmy przy stanikach ;d ostatnio choruję na staniki tej marki https://www.showroom.pl/tag/ona/bielizna/biustonosze?minPrice=&maxPrice=&stores%5B%5D=2476&offset=0&count=40&property=date&order=descending

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie kręceniem włosów metodą na chusteczki bobini. :) Od dawna nie kręciłam, bo miałam strasznie suche i zniszczone, ale teraz moje włosy mają się znacznie lepiej i chyba się skuszę. ;)
    Włosy, Oluś masz prze-boskie. Ehh, moje marzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś kręciłam na chusteczki nawilżane babydream, ale aktualnie bobini miałam w domu ;D skręt trzyma się dłużej, więc warto po nie sięgać przy kręceniu włosów moim zdaniem ;3
      koniecznie się skuś i zakręć się nieco! ;D jeśli będziesz zadowolona z efektu możesz nam go pokazać, jesteśmy ciekawe jak wyjdzie <3

      i dziękuję bardzo ;* <3

      Usuń
  4. Ale piękne włosy! Moje to już lecą garściami..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio chorowałam i musiałam brać antybiotyk + inne leki ;c najwyraźniej przez osłabienie organizmu lecą mi chwilowo dużo bardziej niż leciały ;c

      oby nam szybko przeszło : )

      Usuń
  5. Rewelacyjnie się prezentują! :)
    Ależ Ty masz pomysłów na pielęgnację i stylizację...No i efekty pokazują ile pracy i serca w to wkładasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle pięknie :3 Skąd ta bluzka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sukienka - kupiona tutaj: https://goo.gl/jKVmPm
      : )

      dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ;* : )

      Usuń