Porównanie lokówek Remington: Your Style i PROtect

Moje proste jak druty z natury włosy bardzo trudno jest pokręcić. Naturalne sposoby bez użycia ciepła w ogóle nie działają. Choćbym trzymała zawinięte na papiloty czy w koczka włosy przez całą noc i utrwaliła solidnie lakierem i pianką, nie wytrzymają one dłużej niż godzinę.
Oczywiście kiedyś, kiedy były one sporo krótsze nie miałam z tym problemu. Długość do łopatek powodowała, że skręt trzymał się kilka godzin, dzięki czemu męczenie się całą noc w wałkach miało jakiś sens.
Niestety im włosy dłuższe tym bardziej oporne na stylizację. Pogodziłam się z tym, że są one gładkie i proste, jednak czasem marzy mi się mała zmiana.
Jak tylko doprowadziłam fryzurę do dobrej kondycji zaczęła marzyć mi się lokówka. Wcześniejszego, starego modelu użyłam dosłownie kilka razy i po każdym miałam spalone niektóre pasma, co wyglądało strasznie. Czasem coś zaplątywało się i musiałam włosy wyrywać zanim się spalą na wiór. Na samą myśl o tym teraz mam dreszcze.
Niestety dobry sprzęt trochę kosztuje i tak czekałam, aż fundusze się pojawią. W między czasie obchodziłam urodziny i wspaniałą niespodziankę uczyniła mi Ola, kupując mi zestaw Remington Your Style (KLIK), który zawiera dwie końcówki do lokówki - stożkową i klasyczną z klipsem oraz grubą szczotkę do podnoszenia włosów u nasady, nadawania objętości. Było to dwa i pół roku temu.



Zakochałam się w niej od pierwszego użycia pomimo tego, że nie do końca umiałam się nią obsługiwać. Stożkowa końcówka stanowiła dla mnie nie lada wyzwanie i pierwszą próbę możecie zobaczyć na zdjęciach. Loki nie są idealne, ale dopiero z czasem doszłam do wprawy.


Drugą lokówkę dostałyśmy od firmy Remington jako wygraną w konkursie. Jest to nowszy model, sprzed kilku miesięcy (KLIK). Firma szczyciła się opracowaniem nowej technologii HydraCare, która ma zapewniać nawilżenie włosów, mniej uszkodzeń. Wszystko opiera się na mgiełce rozpylanej z lokówki przed nawijaniem pasma. Powłoka lokówki pokryta jest mieszanką olejków: arganowego i macadamia oraz keratyny. Loki uzyskane za jej pomocą mają być też bardziej trwałe.
Taka jest teoria, a w praktyce okazuje się, że moim zdaniem wodna mgiełka nie powoduje nic pozytywnego. Nie mam pojęcia, jak miałoby to działać zmniejszając zniszczenia, skoro odradza się prostowanie czy stylizację włosów wilgotnych.
W magię olejków również nie wierzę. Faktem jest, że powłoka jest bardzo śliska, włosy dobrze się na nią nawijają, nic się nie plącze i nie trzeba się obawiać, że wyrwiemy sobie kosmyki, jak w starych lokówkach.
Plusem jest również cyfrowy wyświetlacz oraz aż pięć ustawień temperatury (według producenta optymalna to 170 stopni, maksymalna 220 stopni) Do tego lokówka nagrzewa się w 30 sekund i automatycznie wyłącza się, kiedy jest nieużywana.
Niestety nie posiada wymiennych końcówek i loki, które można nią uzyskać są dość małe. Minusem jest również to, iż pomimo, że nakręcam pasma do końca, czyli do nasady, loki pojawiają się praktycznie na 1/3 długości od końca.
Włosy po jej użyciu nie są zniszczone. Nie wiem, jak by wyglądały gdybym używała jej regularnie, ale robię to raz na kilka miesięcy, tylko okazjonalnie. Cena: w zależności od sklepu internetowego KLIK, KLIK.


Lokówka Your Style (cena: w zależności od sklepu, KLIK KLIK) jest według mnie lepsza pomimo, iż nie posiada tak nowoczesnej technologii, jak jest młodsza siostra.
Lubię ją za wszechstronność - daje wiele możliwości stylizacji w zależności od użytej końcówki. W zestawie były trzy, ale można dokupić sobie inne na własną rękę.
Najbardziej polubiłam się ze stożkową, ponieważ kręcenie na nią zajmuje mi mniej czasu niż z klipsem. Końcówki z klipsem używam na krótszych włosach mojej mamy i sprawdza się u niej lepiej - trzyma dobrze nawet takie krótsze pasma.
Powłoka tej lokówki jest taka sama jak poprzedniej - antystatyczna, ceramiczna, turmalinowa. Pomimo tego, że jest pozbawiona magicznych olejków, mam wrażenie, że włosy wyglądają po niej lepiej. Zawsze kiedy je pokręcę stają się bardziej błyszczące, lepiej odbijają światło. Zauważyłam to nie tylko ja, ale potwierdza to Ola. Kosmyki są miękkie i dobrze się rozczesują. Używam jej bez obaw o swoje włosy.
Lokówka posiada tylko trzy ustawienia temperatury, z czego najwyższe to 220 stopni. Ja zazwyczaj używam środkowego, które gwarantuje mi naprawdę trwały skręt i to bez lakieru.
Sprzęt nagrzewa się również w 30 sekund, jednak nie wyłącza się automatycznie.

W jaki sposób lubicie stylizować swoje włosy? : )

M.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz