Moje odczucia po trzech miesiącach stosowania olejku do demakijażu Resibo

Miesiąc temu w recenzji olejku Resibo pisałam Wam o moich doświadczeniach z nim związanych. Początkowe kłopoty szybko poszły w niepamięć, dzięki małej zmianie w jego stosowaniu, o której również tam wspomniałam.
Dziś przychodzę do Was z moją trzymiesięczną refleksją na temat metody oczyszczania twarzy olejami oraz opinią o olejku Resibo, który w tym celu stosuję.


Początki nie zachęciły mnie do kontynuowania OCM, ponieważ po kilku dniach na mojej twarzy pojawiły się niedoskonałości. Najpierw winowajcy szukałam gdzie indziej, jednak z każdym kolejnym dniem upewniałam się, że winę za to ponosi olejek, którego używanie rozpoczęłam. Szkoda jednak było mi porzucać wszystko w kąt, szczególnie patrząc na cenę produktu, która wynosi około 50 zł, a więc nie mało.
Z perspektywy czasu wiem jednak, że cena jest jak najbardziej adekwatna do wydajności i jakości kosmetyku.
Zmianą, jaką wprowadziłam jest przemywanie tonikiem lub płynem micelarnym twarzy po oczyszczeniu jej olejkiem. Dzięki temu pozbywam się resztek produktu, które powodowały u mnie niedoskonałości. Dzięki temu problem zniknął .
Krok ten jest zapewne dość oczywisty dla większości z Was, ponieważ tonizowanie to bardzo ważny punkt w pielęgnacji. Jednak ja jakoś o tym zapomniałam w przypadku olejku i zapłaciłam za to.
Po trzech miesiącach prawie codziennego używania produktu mogę ocenić, że zostało mi jeszcze trochę ponad pół butelki. Cały produkt starczy mi zatem na ponad pół roku, co jest wielką zaletą. Wobec takiej wydajności cena nie wydaje się już tak wysoka.

Według mnie oczyszczanie za pomocą olejku jest bardzo wygodne i szybkie - całość nie zajmuje mi więcej niż trzy minuty. Dla porównania zmycie makijażu płynem micelarnym, kolejno żelem zajmuje co najmniej pięć minut.
Aplikacja olejku to niezwykle przyjemna czynność. Uwielbiam wieczorem masować nim twarz, bardzo mnie to relaksuje, ściąga z twarzy zmęczenie. Ciepły kompres ze ściereczki wykonanej z mikrofibry również należy do przyjemniejszych rytuałów pielęgnacyjnych.
Po długotrwałym używaniu tej metody zauważam tylko jeden mały minus - pranie ściereczki ;d Niestety po każdym użyciu należy ją uprać, co jest trochę kłopotliwe. Z tego powodu zakupiłam w zwykłym markecie inną ściereczkę z mikrofibry i stosuję je zamiennie. Jest minimalnie mniej miękka, ciągle delikatna.


Na plus zauważyłam, że skóra jest bardziej nawilżona, a po samym demakijażu nie odczuwam ściągnięcia, suchości, które dokuczało mi wcześniej. Po użyciu toniku mogę nie aplikować od razu kremu, ponieważ skóra nie potrzebuje tego.
Mam również wrażenie, że jest mniej nadreaktywna, bardziej uspokojona. Nie dokuczają mi naczynka, a dokładnie zaczerwienienie twarzy po demakijażu.
Z przyjemnością zużyje olejek Resibo do końca, a potem chętnie poszukam kolejnego produktu w tym typie.

PS. Dziś wrzuciłyśmy parę Nowości do sklepu - https://sophieczerymojasklep.pl/pl/new : )


M.

10 komentarzy :

  1. Twoja cera jest przepiękna <3
    Ja jednak już nigdy nie skuszę się na oczyszczanie olejami...Zbyt wiele mnie to swego czasu kosztowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś też, ale drugie podejście już jest udane :)

      Usuń
  2. Nie rozumiem, skoro ten olejek cię zadowala to po co testować nowe i ryzykować stratę pieniążków na buble?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lubię testować nowości :) a na rynku jest teraz sporo takich produktów :)

      Usuń
  3. ja mieszam olejek ze słodkich migdałów z kwasem hialuronowym i tą mieszanka oczyszczam twarz. Oczy przemywam olejkiem migdałowym połączonym z wodą. również zamiast kremu nakładam mieszankę kwasu z olejkiem , mam suchą skórę więc używam np orzechowego na noc, na dzień lżejsze, pestki maliny, truskawki, avocado. czasem z dodatkiem stężonego aloesu. efekty są genialne. od dwóch lat nie używam kremów, nie mam wyprysków prawie w ogóle, a skóra jest świetlista. i gładka. Gdyby nie wiek i spadające nawilzenie związane z upływem czasu taka pielęgnacja byłaby totalnie wystarczająca. Kremy, substancje do demakijazu, maseczki to przereklamowane tablice Mendelejewa - tak przynajmniej jest w mojej opinii ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za taka naturalną pielęgnację :) ja wolę kupić gotowca z lenistwa. Ale prawda, że wiele kremów drogeryjnych nie kupiłabym nikomu bliskiemu ani sobie, bo składy są straszne \

      Usuń
  4. Jeśli jest tak wydajny to cena rzeczywiście jest w porządku, a działanie zachęca do sprawdzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sprawdzić :)ciągle używam swoje pierwsze opakowanie:)

      Usuń
  5. Zainspirowana postem postanowiłam zrobić demakijaż olejem kokosowym, ogólnie wrażenia super, nic nie szczypie (po naturalnych micelach czasami potrafiło zaszczypać), makijaż zniknął szybciej niż przy użyciu płynu micelarnego, skóra była delikatniejsza w dotyku. :)
    Mam tylko jeden "neutralny minus" - zrobiłam po demakijażu maseczkę z glinki zielonej i nie wiem teraz, czy mój mini wysyp na twarzy nastąpił po oleju, czy po glince. Jak wspominałam w innym komentarzu, przymierzam się do zakupu olejku migdałowego, bo jeśli taki demakijaż mi się jednak nie sprawdzi, to olejek zużyję do włosów i ciała, a takiego gotowca niekoniecznie. Nie lubię mieszanek, kiedyś wydawało mi się, że moja skóra kocha mieszanki olejków, ale z czasem zauważyłam, że jednak lepiej oleje na niej wypadają solo, ewentualnie 2 zmieszane :)
    Dodam jeszcze, że jestem zafascynowana opakowaniami Resibio! :)


    Buźki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek kokosowy może zapychać twarz, więc może to być po nim. Ze słodkich migdałów lepiej się do tego nadaje :)
      Ja kiedyś nałożyłam kokos na buzię i miałam nieprzyjaciół :<
      U mnie nie obejdzie się też bez przetarcia tonikiem umytej już olejkiem buzi, bo inaczej też mogę się spodziewać wysypu.

      A opakowania mają piękne ;) mega mi się podabaja ;d

      Usuń