Moje ulubione produkty do nawilżania ciała, Cafe Krasoty, Le Cafe de Beaute

Przez dłuży okres czasu do nawilżania/natłuszczania ciała używałam czystych masełek typu shea bądź na przykład masełko kakaowe. Temu drugiemu zwykle towarzyszył długi, dokładny masaż z uwagi na fakt, że wyjmowane z lodówki było po prostu zbyt twarde. Masło shea również zawsze przechowywałam w lodówce, jednakże z nim było dużo prościej. Konsystencja mimo 'pobytu' w lodówce za sprawą ciepła dłoni szybko miękła. Byłam zadowolona z efektów stosowania maseł - oleje oraz oliwki zwykle stosowałam jako podkład do masełek bądź balsamów. Wolę konkretniejszą konsystencję kiedy wsmarowuję mazidło w ciało : ) Z czasem jednak zapragnęłam czegoś pięknie pachnąco - czegoś co będzie się długo utrzymywać na skórze. Czegoś z naprawdę ładnym składem. Tak właśnie trafiłam na masełka oraz kremy z Cafe Krasoty Le Cafe de Beaute. Z ich pierwszymi produktami miałam styczność już w maju - mogłyście zobaczyć je w TYM poście. Kupiłam sobie wtenczas peeling oraz masełko do ciała, jak również żel pod prysznic.


Na pierwszy ogień poszło masło, 'Intensywna pielęgnacja z ekstraktem z kakao, masłem shea i kakaowym oraz olejem kokosowym'. Masełko możecie kupić w naszym sklepie internetowym, KLIK. Przyznam, że żywiłam pewne obawy. Na nogach moja skóra jest bardziej wrażliwa i obawiałam się podrażnień (moje 'rozterki' pod tym względem są w pełni uzasadnione, ponieważ ostatnio będąc w sklepie skusiłam się na nawilżające masło z Vianka, które było na promocji i podrażnienie schodziło mi tydzień ;c Użyłam go po peelingu oraz depilacji i już podczas aplikacji podejrzanie piekło i szczypało, no ale musiałam zabawić się w króliczka doświadczalnego by mieć 100% pewności. Nigdy już nie zdradzę Le Cafe de Beaute ;3). Moje pierwsze skojarzenie względem zapachu - Zott Monte ;d Ten zapach jest bajeczny - nie ma w sobie absolutnie nic chemicznego, jest tak piękny i naturalny, że jakbym mogła (i miała zdolności pod tym kątem) to bym na jego temat poemat napisała. Jak kiedyś przyjechałam do Moniki to nie mogła wyjść z podziwu co tak pięknie i słodko pachnie niczym budyń czekoladowy. Zapach wypełnił również samochód, którym jechałyśmy ;d Od tej pory Monika tylko szuka okazji na jego zakup a taka pojawi się już niedługo : ) Przetestowałam już dużo maseł/balsamów pachnących czekoladą i ten nie ma sobie równych. Okay, kilkanaście linijek o samym zapachu...
Jak zatem z działaniem?
Jeśli chodzi o konsystencję jest bardziej 'zbita' w sobie niż konsystencja kremu do ciała tej marki. Spójrzcie same tutaj masło, poniżej zaś krem, 'Gładkość i delikatność skóry' (do kupienia również w naszym sklepie ;3 KLIK):


Działanie zarówno masła i kremu w moim odczuciu jest podobne. Obydwa produkty niwelują suchość skóry dając jej odczuwalny komfort na długi czas. Szybko się wchłaniają pozostawiając skórę jakby 'rozświetloną' i delikatną w dotyku. Wręcz aksamitną. Stosuję je zwykle po peelingu całego ciała - nie ma mowy o podrażnieniach jak w przypadku Vianka. Skóra staje się mocna napięta, elastyczna jakby bardziej 'gęsta' i jędrniejsza w mojej opinii. Dawno żaden balsam nie dawał mi nawilżenia na tak długo jak właśnie bohaterowie dzisiejszego posta. Krem zawiera między innymi olej jojoba, sok z truskawki, masło kakaowe, olej z orzechów pistacjowych. Jak z zapachem? Od pierwszego użycia coś mi przypomniał. Troszkę czasu upłynęło zanim zrozumiałam, że pachnie podobnie do masła malinowego z Bomb Cosmetics ; ) Ten zapach nie miał sobie równych. Do tej pory - krem Le Cafe de Beaute ma dużo lepszy skład...


Opisywane kremy i masełka to mój must have. Masełko kakaowe na pewno zakupię ponownie w najbliższym czasie. Szkoda jedynie, że pozostałe zapachy masełek z tej serii to bambus oraz avocado a ja ostatnio za avocado nie przepadam i mogłoby się to źle skończyć ;p Przy ostatnim zakupie nowości do włosów Karelia Organica dorzuciłam do koszyka krem o zapachu brzoskwini (mam zakusy jeszcze na krem o zapachu marakui). Jego zapach jest nieco słabszy i krócej utrzymuje się na ciele i ubraniach w porównaniu do poprzedników, ale nic nie szkodzi : ) Ważne, że jego woń jest obłędna i naturalna. Właściwości pielęgnacyjne bez zmian. Możecie je kupić u nas, KLIK : )


Co możecie polecić ze swojej strony do pielęgnacji ciała. Jakie są Wasze ulubione produkty? : )

16 komentarzy :

  1. Ja uwielbiam balsamy Palmers, po prostu kocham. Ciało pachnie po nich obłędnie i całe mieszkanie, ciuchy. ❤
    Tych jeszcze nie próbowałam, ale chętnie się skuszę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam kiedyś peeling Palmers, ale jakoś nie wspominam go ciepło ;d miał ładnie 'zdzierać' a wyszło na to, że musiałam wspomóc się cukrem ;D : ) balsamów nigdy nie miałam : )

      Usuń
  2. Ja właśnie poszukuje czegoś dobrze nawilżającego, bo moja skóra nie najlepiej znosi obecną pogodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ty jesteś piękna. To ostatnie zdjęcie jest niesamowite! <3

    Ja kiedyś używałam drogeryjnych maseł, ale to oczywiście nie było to, czego szukałam. 2 lata temu przerzuciłam się na olejki, na początku Babydream, później zaczęłam używać olejków Evree i byłam im dość długo wierna. :) Nastepnie zakupiłam Vianek pomarańczowy, miał być do włosów, ale na nich wylądował może z 5 razy. :D W końcu i on się skończył jakiś czas temu, a że nie miałam pieniędzy, to wzięłam z kuchni olej kokosowy i tak już używam go od.. hmmm.. 4-5 miesięcy? Nie pamiętam. Ale raczej jeszcze przy nim zostanę. Ewentualnie poszukam czegoś ciekawego, jakiejś mieszanki z awokado, bo sam olej awokado jest chyba za ciężki, nie wiem. Nie miałam z nim nigdy styczności, a i tak chciałam zakupić go do włosów, bo podobno jest cudowny w tym kierunku. :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj nie jestem, ale dziękuję Kochana, bardzo mi miło ;* <3

      pamiętam olejek evree arganowy ;d kupiłam z myślą o stosowaniu do ciała, ale oczywiście jak zawsze częściej lądował na włosach ;D
      właśnie ja się jakoś nie lubię pacykować olejami, a kokosowy to już w ogóle pozostawia moją skórę jakoś 'dziwną' w dotyku ;d xD ciężko mi to opisać, ale nie lubię tego uczucia ;D fajnie, że u Ciebie się sprawdza <3
      stosowałam kiedyś olej awokado, ale na moich włosach jakoś nie zrobił specjalnego wrażenia ;D : )

      ; **** <3

      Usuń
  4. Wybacz pytanie nie odnośnie do tematu posta, ale przeczytałam większość postów o farbowaniu henną i szukałam też w internecie jednoznacznej odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie - czy mogę pofarbować włosy samym indygo (khadi)? Pół roku temu farbowałam włosy henną hebanowa czerń z Orientany, a półtora roku temu "czystą" rudą henną. Moje włosy są z natury ciemnobrązowe, jednakże po hennie pozostał mi ciepły, rudawy pomysł, którego chciałabym się pozbyć przy pomocy indygo.

    Dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że możesz użyć samego indygo : ) ja zrobiłam swojego czasu dokładnie to samo, kiedy wszystkie brązy (i czerń również) wychodziły z rudym pobłyskiem, którego nie lubię ;3 zgasiło go właśnie indygo, także jak najbardziej możesz nałożyć : ) ja stosuję przed indygo hennę z amlą w celu odżywienia włosów i indygo ładnie się jej 'chwyta' : )

      Usuń
  5. Prezentuje się fenomenalnie i okropnie kusi...
    Mi na co dzień sprawdza się oliwka dziecięca nałożona na mokre, niewytarte jeszcze ręcznikiem ciało :) Genialnie wiąże wodę, zmiękcza, nawilża a aplikacja trwa dosłownie minutkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczególnie masełko kakaowe ;3 i do tego jak pachnie <3
      wiem, wiem, kiedyś też stosowałam oliwkę (szczególnie baby dream fur mama), ale po jakimś czasie zapragnęłam czegoś ładnie pachnącego ;d no i nowego ;3

      Usuń
  6. Będę musiała koniecznie wypróbować! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja je serdecznie polecam ;3 ;* właśnie niebawem zbieram się na peeling i na smarowanie brzoskwiniowym kremem ;D

      Usuń
  7. Hej, powiedz prosze, jaka masz pomadke na ustach na tych oblednych zdjeciach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się podobają ;* to konturówka essence 06 satin mauve : )

      Usuń
  8. Ooo, ciekawe co piszesz. Wypróbuję przy najbliższej okazji!
    Moja skóra jest okropnie sucha. Stosuję naturalne masła (Babassu działa bardzo dobrze), mam też afrykańskie masło do ciała Planeta Organica, ale pozostawia ono specyficzną warstwekę na skórze, która się nie wchłania. Czuję ją nawet następnego dnia.
    A masz jakiś ulubiony krem do rąk?

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak? miałam kiedyś babassu, ale stosowałam jedynie do włosów - w dalszym ciągu jak coś kupuję do ciała czy do twarzy to sporadycznie, bo wszystkie moje zakupy (kosmetyczne) są w przewadze włosowe ;D chętnie je wypróbuję skoro zachwalasz : )

      kremów do rąk nie używam ;c jakoś odczuwam dyskomfort jak są czymś 'oblepione', ale zamierzam to niebawem zmienić, stosując je chociaż na noc, kiedy to oślizgłe od kremu ręce nie będą mi w niczym przeszkadzać. już zauważyłam wpływ niskiej temperatury na nie ;cc

      mam nadzieję, że po testach masełka czy też kremu będziesz zadowolona ;* pozdrawiam serdecznie! ; )

      Usuń