Co zmieniłam w pielęgnacji włosów, ciała i twarzy w 2016 roku

Uświadomiłam sobie dziś podczas codziennych zabiegów kosmetycznych, że ten rok przyniósł kilka poważnych zmian w moich pielęgnacyjnych rytuałach.


Wcześniej jakoś bałam się eksperymentować. Wyszłam z założenia, że skoro jest dobrze to po co cokolwiek zmieniać. Jedyną sferą, w której ciągle próbuję czegoś nowego są włosy. Jednak wielką zmianą okazało się wprowadzenie na stałe wcierek do skóry głowy. Wcześniej oczywiście zdarzało się, że używałam jakiegoś produktu na porost, ale po skończeniu opakowania nie kontynuowałam kuracji. Rzadko też sięgałam po kolejny kosmetyk z tej samej kategorii.
Ten rok upłynął mi na akcji zapuszczania włosów, w związku z tym praktycznie bez przerwy stosowałam różnego rodzaju wcierki czy olejki. Trwam w tym do dziś i widząc jakie efekty to daje zamierzam kontynuować to w dalszym ciągu.
Przede wszystkim dzięki temu wreszcie udało mi się osiągnąć upragnioną długość włosów. Każdy produkt dawał trochę inny rezultat, ale efektem końcowym włosy rosły mi szybciej, do tego nabyłam bardzo dużo baby hair, co z czasem na pewno zagęści fryzurę. W tym roku ominęło mnie również sezonowe wypadanie czy wypadanie związane z przedślubnym stresem, co też przypisuję stosowaniu środków na skórę głowy.


Obecnie dalej kontynuuję swoje postanowienie wcierając tonik z Vianka (KLIK), z którego jestem bardzo zadowolona i już myślę, co kolejnego mogłabym wypróbować.
Inna zmianą, która dała wspaniale rezultaty była rezygnacja z żelów pod prysznic z SLS. Przez całe swoje życie używałam drogeryjnych kosmetyków. Z niektórych byłam bardzo zadowolona np. z Dove czy Nivea. Nie wiedziałam wtedy jednak, że może być jeszcze lepiej. Od kilku miesięcy prawie w ogóle nie używam kosmetyków z drogerii. Prawie, ponieważ kiedy w lato skończył mi się żel pod prysznic i nie miałam gdzie kupić, a nie opłacało mi się zamawiać specjalnie tylko tego produktu ze sklepu internetowego, pobiegłam do Rossmanna. Od razu jednak poczułam różnicę i to tylko upewniło mnie, że nigdy już do tego nie wrócę.
Największą różnicę dostrzegam w komforcie, jaki czuję po kąpieli. Skóra wreszcie nie jest ściągnięta, nic nie swędzi. Nie ma konieczności używania tak często olejku czy masła do ciała, ponieważ skóra nie jest wysuszona. Pozostaje za to miękka i miła w dotyku.
Cenowo nie wychodzi to wcale tak drogo, jak zawsze myślałam, a kosmetyki te mimo, że nie pienią się tak mocno, są ciągle bardzo wydajne.
Moje ulubione to te z Le Cafe de Beaute (KLIK) oraz Vianek. EcoLab również ma świetne produkty, jednak są one już trochę mniej wydajne.
Skóra twarzy także przysparzała mi zawsze problemów z nawilżeniem. W tym roku opanowałam już ten problem i wyeliminowałam go prawie w całości.
Złożyło się na to wiele czynników, ale najważniejszym okazał się sposób oczyszczania. Wróciłam do oczyszczania olejami, które kiedyś bardzo mi zaszkodziło. Teraz sprawdza się świetnie i nie wyobrażam sobie innego demakijażu. Dzięki niemu buzia nie jest wysuszona, a po umyciu pozostaje gładka i miękka. Nie odczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia czy pieczenia.
Regularnie stosowanie OCM (oczyszczanie olejami) poprawiło stan buzi, przywróciło komfort, a także uspokoiło cerę, dzięki czemu naczynka nie są tak nadreaktywne. Od kilku miesięcy również częściej chodzę bez makijażu i nie mam z tym żadnego problemu, co kiedyś było awykonalne.
Wprowadziłam także regularne tonizowanie oraz kremy marki Vianek stosowane na dzień. To moje ulubione. Naturalna pielęgnacja bardzo służy mojej skórze.

M.

8 komentarzy :

  1. Także piąteczka, bo u mnie zmieniło się to samo :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Macie dziewczyny przepiękne włosy, zaglądam tu (i na stary blog) po cichu od jakichś dwóch lat i zawsze nie mogę się nadziwić objętości Waszych włosów. Zdecydowanie najlepsza wlosowa motywacja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieziemsko się prezentujesz a wygląd Twojej cery motywuje mnie do działania :) Wiesz, że postanowiłam dać jeszcze jedną szansę olejom?
    I dałam...tłoczonemu na zimno lnianemu :) Nareszcie widzę pożądane efekty! :D Chyba jednak dobrze, że się przemogłam mimo pamięci ogromnego wysypu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli oczyszczanie olejami podziałało? :)) SUPER!
      A moja cera z dnia na dzień zaczyna wariować ;< i czuję, że to nie skończy się dobrze. mam teraz bardzo rozstrojone hormony i zaczyna się wszystko psuć:(

      Usuń
    2. Hormony? Czyżby ciąża?

      Usuń