Kosmetyki, które miały największy wpływ na poprawę kondycji moich włosów

Na początku swojego włosomaniactwa gubiłam się w gąszczu kosmetyków, olejków. Próbowałam wszystkiego, co wpadło mi w ręce i niestety większość się u mnie nie sprawdzała. Byłam zbyt niecierpliwa i nie mogąc doczekać się efektu zbyt szybko rezygnowałam. Kierowałam się tym, co było polecane w internecie i nie znając się na składach kupowałam w ciemno. Uparłam się również na produkty z keratyną mimo, iż nigdy mi one nie służyły i tak też zostało do dziś. Myślałam jednak, że skoro wszyscy piszą, że odbudowuje ona włosy to muszę to stosować, skoro mam zniszczone.
Przez to długo nie potrafiłam znaleźć nic odpowiedniego dla siebie. Z czasem kondycja włosów się poprawiała głównie dlatego, że sukcesywnie ścinałam zniszczenia, jednak nie byłam z nich do końca zadowolona.
Wreszcie podeszłam do tematu na spokojnie i tak trafiłam na kilka kosmetyków, które bez wątpienia odmieniły moje włosy.


Henna (KLIK, KLIK) była punktem zapalnym w moim włosomaniactwie
. Odkąd zaczęłam ją stosować, do czego nakłoniła mnie Ola, rozpoczęła się intensywna walka o piękne włosy. To dzięki niej wzmocniły się one, lekko pogrubiły, a także nabrały pięknego, wyjątkowego blasku i odcienia.
Już od pierwszego użycia byłam nią zachwycona, choć kolor nie trafiał w mój gust. Metodą prób i błędów wypracowałam swoją metodę na farbowanie, dzięki której uzyskuje idealny kolor, a także nie niszczę pasm co miesięcznym farbowaniem chemicznym.
Zacznijmy od podstawy, czyli od mycia. Wielkim krokiem na przód okazało się odkrycie mydeł: cedrowego (KLIK) i miodowego Banii Agafii (KLIK), a także w późniejszym czasie szamponów EcoLab (KLIK).
Dzięki nim moje włosy wreszcie przestały się plątać podczas mycia, więc także łatwiej było je rozczesać, dzięki czemu przestałam je wyrywać i łamać. Kosmetyki te nie wysuszają włosów, a szampony EcoLab wręcz je nawilżają i odżywiają już na etapie oczyszczania. Teraz lekko znudzona EcoLabami po dwóch latach ich prawie ciągłego używania spróbowałam szamponu Le Cafe de Beaute i przyznaję, że jest nawet lepszy (wersja, którą używam to wzrost i blask - dokładnie TA)


Ulubioną odżywką, którą stosuje od ponad trzech lat jest Planeta Organica z rokitnikiem (KLIK). Po niej pierwszej moje włosy wyglądały idealnie mimo, że nie ma ona silikonów. Balsam ten wspaniale dociąża włosy, idealnie sprawdza się na wysokoporowatych, ale nie tylko, ponieważ stosuję go z powodzeniem aż do dziś, kiedy moje włosy są już w większości niskoporowate.
Maski, które zmieniły moje nastawienie do produktów nakładanych na kilka, kilkanaście minut są dwie. Jedna to bogata w oleje maska marokańska, Planeta Organica (KLIK), a druga to Pilomax, Arabica Care, która mimo protein działa na moje włosy bajecznie.
Obydwie w widoczny sposób poprawiały wygląd moich, wtedy suchych, włosów i razem z olejami miały wielki wpływ na ich dzisiejszy wygląd.
W temacie olejowania jestem bardzo nudna, ponieważ najwięcej pomógł mi olejek EcoLab Arganowy (KLIK). Mimo, że wcześniej stosowałam czysty olej arganowy, nie dawał on takich efektów. Olejek ten stosuję do dziś, co świadczy o tym, że ma szansę sprawdzić się na włosach każdego typu.
Nie mogę pominąć także zabezpieczania końcówek, które w mojej opinii, pozwoliło mi zapuścić włosy, a także prawie całkowicie wyeliminować rozdwajanie i łamanie włosów. Faworytem jest tutaj Elixir L'oreal, Mythic Oil oraz olejek Dove.

Jeśli miałybyście, podobnie jak ja, wymienić kosmetyki, które miały największy wpływ na kondycję Waszych włosów to co by to było? : )
M.

34 komentarze :

  1. Po prostu bajka!!! Przepiękne masz włosy. ❤

    Co u mnie miało największy wpływ na poprawę kondycji włosów? Na pewno olejowanie. Od ponad roku regularnie to robię i efekty są zdumiewające. Z suchych, zniszczonych, farbowanych na blond włosów, mogłam wycisnąć max długość do żuchwy. Dłuższe już wyglądały po dziadowsku... Odkąd olejuję i świadomie dbam o kłaczki, mogę się cieszyć długością za łopatki (oczywiście zapuszczam dalej). Co poza tym? Na pewno maski emolientowe (marokańska, toskańska, rokitnikowa NS) i mycie odżywką było strzałem w 10. Do ulubionych balsamów zaliczam: żółtego Gliss Kur (niemal już niedostępny), NS Arctic Rose (cudny zapach, jeszcze lepsze działanie/kondycjonowanie) i rokitnikowy PO (który niezmiennie polecasz). Dodam też, że zrezygnowałam (z bólem serca) z rozjaśniania.
    Nie byłoby tej motywacji i przede wszystkim wiedzy, gdybym nie wpadła na blog BHC i oczywiście Wasz. :-* Jesteście moją inspiracją, uwielbiam Was bezgranicznie i chyba już macie mnie dozgonnie, hehe.
    Całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety rozjaśnianie bardzo niszczy i trudno wtedy zapuścić włosy :<
      Odzywka arctic rose bardzo mnie kusi, odkąd o niej napisałaś kiedyś i ciągle mam ją w pamięci :)

      Dziękujemy serdecznie za miłe słowa ;d :**
      Cieszymy się bardzo, bardzo :))

      Usuń
  2. Ja na szczęście, nie miałam problemów z wydawaniem pieniędzy, ani "gąszczem kosmetyków". Posiadałam dwie odżywki, szampon i olejek, a jeśli chciałam zaszaleć to robiłam domowe maski. :-) Dopiero później, sukcesywnie zaczęłam uzupełniać swoje kosmetyczne zbiory. A dzięki olejowaniu olejkiem z Valony "7 olejków", moje włosy diametralnie się zmieniły. Stały się błyszczące, sypkie i nawilżone - po prostu super! W mojej włosowej historii dokładnie opisałam, czego konkretnie używałam... ^^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety domowe maski nie działały nigdy, tak jak bym chciała :< jedynie po awokado wyglądały całkiem fajnie

      Usuń
  3. Witaj Moniko, zabieram się do złożenia zamówienia na szampony. W kolejnym na pewno zamówię olejek polecany przez Ole z żurawiną, ale teraz mam do Ciebie 2 pytania: czy szampon le Cafe jest bardziej nawilżający od ecolabow, chodzi mi o zastosowanie do wlosow suchych :)? Czy maska marokańska lepiej się sprawdzi na wlosach wysokoporowatych od recenzowanych przez Ciebie masek z rokitnikiem? Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon le Cafe jest bardzo podobny do Ecolab z konsystencji, ilości piany, jaką daje, wydajności i przyjemności używania.
      Moim zdaniem po le cafe mam minimalnie bardziej miękkie włosy, może bardziej błyszczące. Jednak różnica nie jest duża ;) i ten szampon i ecolaby są godne polecenia, bardzo delikatne, nawilżające, ale dobrze myją :)
      maska marokańska potrzebuje około 10 minut minimum, żeby zadziałać, a maski z karelii, jeśli o nich piszesz dają niesamowity efekt już po minucie.
      Maska marokańska stosowana regularnie daje dobry efekt i w tym celu warto ją mieć i używać systematycznie.
      Maski Karelia dają efekt "wow" od razu. Jeśli chodzi o odczucia zaraz po użyciu to po Karelii są one lepsze- włosy od razu podczas mycia są mega miękkie, gładkie, aż śliskie i potem się to otrzymuje. Do tego po oblepikha są dociążone, żadna końcówka nie odstaje.
      Po masce marokańskiej włosy nie są aż tak gładkie, aż tak dociążone

      Mam nadzieje, że trochę pomogłam podjąć wybór ;)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  4. Jaką metodą zostały zrobione fale ze zdjęć? Gdzieniegdzie włosy mają odgniecenia, jakoś nie podobają mi się te fale na Twoich pięknych włosach ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też się nie podobają, dlatego takich włosów nie pokazuje zazwyczaj na blogu :)
      to efekt, jaki otrzymuje po warkoczu, kiedy zaplotę włosy po myciu :) Zrobiłam tak akurat na noc, a rano spontanicznie pomyślałyśmy, że zrobimy zdjęcia, więc są takie :)

      Usuń
  5. U mnie była to oliwka Babydream, odżywka Goodbye Damage, maska Loreal Arginine Resist oraz Jantar.
    To te produkty (oraz odstawienie prostownicy) pomogły mi na początku włosomaniactwa (ale dziś już nie jestem włosomaniaczką :) ).
    Po 2 miesiącach moje włosy były miękkie,gładsze i bardziej elastyzne. Potem doszedł Jantar i bardzo przyczynił się do zagęszczenia moich mocno przerzedzonych wtedy włosów.
    Ale wiadomo, to tylko kosmetyki i cudów nie zdziałają, prawdziwie zdrowe i niskoporowate włosy uzyskałam dopiero po ścięciu wszystkich gorszych partii, i takie włosy mam do dziś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację - zniszczonych włosów nie da się naprawić :< ale można kosmetykami poprawić znacząco ich wygląd, a to już coś; )

      Usuń
    2. Tak, dokładnie o to mi chodzi :)poprawiły znacząco wygląd i to jakie moje włosy były w dotyku, ale to nie to samo co pozwolić odrosnąć zdrowym włosom.
      No i niesamowity komfort, gdy już się takie zdrowe włosy ma (pewnie sama to teraz dostrzegasz ;p), mogę użyć byle jakiej odżywki (albo wcale, zdarza mi się tylko umyć szamponem i nic nie nakładać po) a one i tak wyglądają świetnie hihi

      Usuń
    3. Na włosach zniszczonych można osiągnąć prawie tak dobry efekt wizualnie jak zdrowy włos, ale właśnie różnica jest taka, że jak się nie ma na to wszystko czasu to nagle prawda wychodzi na jaw; d

      Usuń
  6. - henna Khadi indygo (używam cały czas)
    - połączenie olejków: Babci Agafii Wzmocnienie Włosów (kolendra, rozmaryn, kminek) + kokosowy (moja mieszanka do odbudowy zniszczonych włosów, obecnie nie używam)
    - maska drożdżowa Babci Agafii
    To jest bardzo stare zdjęcie, ale takie były efekty po roku używania regularnie powyższych kosmetyków:

    http://images83.fotosik.pl/219/c4672118badfaef6gen.jpg

    Ściskam
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty były świetne :)) najważniejsza jest systematyczność właśnie. Rok to dużo czasu i można dużo zdziałać : )

      Pozdrawiamy ;**

      Usuń
  7. Dziś robiłam u Was zakupy. Skupiam się na polecanej ostatnio marce Fratti. Z masek Karelia zdecydowałam się tylko na tą rokitnikiem. Jak Waszym zdaniem wypadają maski i odzywka Fratti w porównaniu z Karelia? Z Planeta Organica miałam marokanska, toskanska i ajruwerska z czego z ostatniej byłam najbardziej zadowolona. Lubię też maski rokitnikiem z Naturą Siberica, bardzo wygładzają ale trochę rozprostowuja skręt. Mam włosy krainę, za łopatki, raczej zdrowe ale trudne do obciążenia. Z góry dziękuję za rady. Na stałe mieszkam w Tunezji i teraz mam jedną z niewielu okazji,że ma mi kto przywieźć zamówienia z Polski.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. produkty fratti są lżejsze i mniej obciążają, ale w dalszym ciągu ładnie wygładzają, końce pozostają gładkie :)
      Karelia i jedna i druga dają u mnie taki efekt maksymalnego dociążenia, wygładzenia,miękkości, która momentami zachodzi już pod obciążenie, dlatego muszę dawać jej bardzo małą ilość:) fratti nie obciążyłam sobie nigdy włosów, a nakładam jej więcej :)
      Karelia oblepikha może mieć tendencję do rozprostowywania skrętu, po na prawdę mocno wygładza :)

      Pozdrowienia z zimnej polski ;*zazdrościmy Tunezji :<

      Usuń
    2. Dziękuję za porównanie :) Coś czuję, że Karelia Oblepikha może mieć podobne działanie do masek rokitnikowych Naturą Siberica z którymi na początku się nie polubiłam ze względu na skręt a z czasem pokochałam za tą gładkość i miekkosc w dotyku :) Już nie mogę się doczekać testowania nowych produktów.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Dziękuję za porównanie. Coś czuję, że Karelia Oblepikha może mieć podobne działanie do masek rokitnikowych Natura Siberica, po pierwszym użyciu nie polubiłam ze względu na zepsuty skręt a potem pokochałam za wygładzenie i ta miekkosc w dotyku. Już nie mogę się doczekać testowania nowych masek.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Koniecznie daj znać jak się sprawdziły ;)

      Usuń
    5. Na pewno dam znać choć do mnie zamówienie Koleżanka dopiero w połowie stycznia dowiezie a jeszcze mam spore zapasy na wykończeniu.

      Usuń
  8. Uwielbiam kolor Twoich włosów - henna jest wspaniała :)

    Szampony ecolab spisują się bajecznie także u mnie, dzisiaj kupiłam drugą buteleczkę tego do włosów przetłuszczających się (pięknie pachnie pigwą), wcześniej miałam odżywczy z awokado i regenegujący z żurawiną. Kusisz tym Le cafe de beaute ;)

    Co do olejków ecolab - u mnie ostatnio rewelacyjnie spisuje się wersja jedwabna, nie wiem, czy próbowałyście dziewczyny :) Na arganowy też się czaję, mimo że czysty argan średnio się u mnie spisywał.

    Wspaniałego macie bloga :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana ;) zarówno za miłe słowa na temat koloru włosów, jak i za komplement na temat bloga ;) bardzo to cenimy :*

      Jak zużyjesz Ecolab to skuś się na Le cafe. Jeśli jesteś zadowolona z Eco to te też Ci przypasują. Ja już tak długo używałam Ecolabów, że zaczęłam szukać czegoś nowego; d

      jedwabnej nie miałam, bo jest na oleju lnianym, a moje włosy niby go nie lubia, ale jak jest w blasamie Planeta Organica Rokitnikowym to go uwielbiają:D
      ale u mnie własnie argan też średnio, a w tym oleju Eco świetnie. Więc może zaryzykujemy obydwie ? :D

      Usuń
  9. Rewelacyjne podsumowanie :)
    Zapomniałam o tym rokitniokowym balsamie, bo dołożyłabym go do zamówienia u Was xD Najwyżej będę pamiętać o nim na przyszłość...Mam nadzieję :D
    U mnie zdecydowanie największy wpływ miały ogólnie oleje, ale najbardziej kokosowy i lniany. Arganowy Ecolab kiedyś u Was wygrany również rewelacyjnie się sprawdza i mimo dość częstego stosowania mam go do dziś.
    Rewelacją okazało się również mydło cedrowe i szampon wzmacniający Ecolab :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz; d balsam rokitnikowy to jest mój hit i zawsze będzie ze mną ;d choć obecnie go nie stosuje to niedługo pewnie znowu kupię:)
      Arganowy jest mega wydajny, też mam swoje opakowanie ciągle i chyba termin się już zbliża ;d

      Usuń
  10. Aż sobie wszystko zapisałam i z ciekawości wypróbuję :) już niejeden produkt polecany przez Ciebie się u mnie sprawdził, nie tylko do włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć :) Cieszę się ogromnie ;)

      Usuń
  11. Witajcie Dziewczyny :)

    Na wstępie chciałabym Wam bardzo podziękować za sprawna realizację zamówienia i piękne opakowanie z życzeniami oraz prezentem :)
    Ponieważ jestem na wstępie ratowania moich wybitnie suchych, falowanych i rozjaśnianych włosów ( od marca już ich nie katuję rozjaśnianiem) to za dużo nie mogę powiedzieć o samych kosmetykach. Z tych co od Was dostałam na od razu zakochałam się z wzajemnością w mydle cedrowym - zapach, konsystencja i działanie cudowne :)Po połączeniu z maską marokańską sprawiło, że po raz pierwszy miałam tak śliskie i dociążone włosy bez użycia silikonów..i ten Zapach-obłędny :) Moje włosy chyba też nie przepadają za proteinami - po laminowaniu żelatyna nie mogłam nawet palcami przejechać po nich bez bólu, takie były matowe. Jeśli chodzi o oleje to ciągle próbuję i jeszcze nie wiem czy z kokosowym się lubimy czy nie ;)
    Pozdrawiam Was serdecznie i dam znać czy u mnie Tonik Orientana też tak pozytywnie zadział na przyspieszenie porostu włosów jak u Ciebie :)

    Kasia B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu :))
      bardzo nam miło, że jesteś zadowolona. Staramy się jak możemy : ) takie słowa są dla nas mega motywacją!
      Super, że produkty się sprawdzają. Mydło cedrowe ma niesamowity zapach, to fakt <3 teraz w zimę jak znalazł.
      Życzę Ci takiego samego porostu, jak u mnie, a nawet większego hihi ; *

      Usuń
    2. a jak laminowałaś włosy? jakim sposobem? : )

      /ola : )

      Usuń
    3. Widać że bardzo się staracie i fajnie jak do każdego zamówienia podchodzicie personalnie :)
      Laminowanie robiłam w taki sposób że rozpuszczałam żelatynę w ciepłej wodzie ( tak ok 1 łyżeczka żelatyny na 3 łyżki wody). Może mogłabym coś jeszcze dodać, jakieś nawilżenie w postaci gliceryny itp.
      Oj mam nadzieję że ten porost będzie duuuuży :) bo od 15 lat mam taką sama fryzurę, pomimo tego że cały czas "zapuszczam"...
      Dzisiaj będę próbować również na włosy olej arktyczny z maliny moroszki i zobaczymy jak się spisze. Na twarzy bardzo fajnie - szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy.
      P.S. Malina moroszka to bliska mi roślinka bo pisałam z niej prace magisterską :D
      Pozdrowionka dla Was ;*
      Kasia B.

      Usuń
  12. Czy Ty i Ola mieszkałyście kiedyś razem w czasie studiów czy coś? :)
    Może zechciałybyście kiedyś opowiedzieć na blogu jak zrodziła się wasza przyjaźń oraz pomysł na bloga?
    Pewnie nie tylko ja się zastanawiam jak to było ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy się z Olą jeszcze z przedszkola. Potem w szkole podstawowej kontakt się urwał i znów spotkałyśmy się w gimnazjum. Od tamtej pory jesteśmy nierozłączne :) nie wiem czy to na tyle ciekawe by o tym pisać osobnego posta, ale jeśli jest ktoś chętny to pomyślę nad tym :)

      Usuń
  13. Ja też na wstępie bardzo dziękuję za prezent;*
    A co do olejku arganowego z ecolabu zamawianego ostatnio to jest moim kolejnym hitem! Już wiele olejków testowałam i jeszcze po żadnym nie było takiego efektu, normalnie zakochuje się we wszystkim co u Was zamówie:) mam tylko pytanie, głównie do Moniki, używałaś tego olejku przed każdym myciem? Bo on ma chyba proteiny też w składzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co kochana :)
      Olejek jest super<3nie bez powodu to mój hit od dwóch lat ;d
      Używałam go średnio co drugie olejowanie. Ma proteiny, ale nawet na moich włosach, które nienawidzą protein nie dawało się odczuć ich wpływu :) teraz używam go regularnie, ale już rzadziej, bo też nie nakładam tak często olejków : )

      Usuń