Niedziela dla włosów - olejek z arktycznej żurawiny, Karelia Organica organic Moroshka oraz szampon Le Cafe de Beaute, Aktywny wzrost i blask

Ostatnimi czasy moje włosy miały bad hair days - trwało to kilkanaście dni i już byłam na tyle zła, że myślałam o kolejnym podcięciu. Jednak wiem, że nic by to nie dało, bo włosy nie są zniszczone, a ewidentnie coś im nie pasowało. Wydaje mi się, że to moje eksperymenty z nowym olejem zamiast poprawić ich wygląd to go pogorszyły. Czasem pytacie się, jak poznać, czy olej działa czy nie. Jeśli działa to włosy wyglądają lepiej, a jeśli nie jest on dla Was to pogarsza ich wygląd. Oczywiście nakładałam go więcej niż raz i za każdym razem było tak samo. Dodatkowo źle oddziałuje na nie mróz. Zauważyłam, że jak tylko temperatura spada poniżej zera moje włosy robią się takie suche, szorstkie, bardzo się plączą. Nie pomaga wtedy nic. Po prostu muszę je mieć związane i schowane pod kurtkę i kaptur. Dwa dni temu upolowałam białą czapkę wykonaną w stu procentach z wełny i może dzięki niej przekonam się do tego typu okryć głowy. Czapki wykonane ze sztucznych materiałów powodują u mnie przyklapnięcie i elektryzowanie. Dam Wam znać niedługo, czy wełniana czapka spisze się lepiej.
Pamiętajcie, że mróz nie tylko szkodzi włosom, ale również cebulkom - osłabia je i może powodować wypadanie.


W związku z moimi źle wyglądającymi włosami próbowałam sprawdzonych sposobów, typu oczyszczanie, więcej serum silikonowego, ulubione maski. Wszystko dawało efekt, ale tylko do kolejnego mycia. Moje włosy wyglądały dobrze tylko po masce Karelia Oblepikha (KLIK) i odżywce Nivea. Kiedy tylko nałożyłam na nie coś lżejszego od razu wracał problem. Z tego powodu zaopatrzyłam się w dwa nowe oleje, ale jeden ewidentnie mi nie służy, a drugiego użyłam tylko raz kiedy temperatura była dużo poniżej zera, więc wtedy włosy tak czy siak są lekko sztywne. Trudno więc ocenić efekt. Zanim zdążyłam nałożyć go ponownie z pomocą przyszła mi Ola oferując odlewkę olejku z arktycznej żurawiny (KLIK), którego używa od miesiąca i jest w nim zakochana. Nie mogłam odmówić i tak odlałam sobie ilość kilku pipetek, która miała starczyć na spróbowanie, czyli dwa olejowania. Olejku użyłam już trzy razy i została mi jeszcze niepełna porcja. Jest więc bardzo wydajny, a do tego pięknie pachnie. Aplikowałam go przed każdym myciem w ciągu tego tygodnia i moje włosy wreszcie zaczęły wyglądać tak jak powinny. Już po pierwszym użyciu zauważyłam różnicę, głównie na kocówkach, które sprawiały mi najwięcej problemu. Przestały się plątać, ułatwiło się trochę rozczesywanie. Z każdym następnym użyciem stają się one coraz miększe, pięknie się błyszczą, a do tego kiedy robiłyśmy zdjęcia do dzisiejszego posta, rozczesywały się bajecznie. Ten olejek koniecznie musi się znaleźć w moich zbiorach.
Przed zdjęciami do posta zaaplikowałam go na całą noc, aż do godzin przedpołudniowych. Umyłam dwukrotnie szamponem Le Cafe de Beaute, Aktywny wzrost i blask (KLIK), a na koniec przeciągnęłam po kosmykach Karelia Organica, Organic Moroshka (KLIK). Wiedziałam, że wersja Oblepikha dawała sobie z nimi radę nawet bez oleju, więc spróbowałam tej lżejszej formuły.
Końcówki zabezpieczyłam olejkiem silikonowym marki Gliss Kur. Wysuszone zostały chłodnym nawiewem suszarki i rozczesane po wyschnięciu.


M.

18 komentarzy :

  1. Które oleje w Twoim odczuciu pogorszyły stan włosów? Ja jeszcze nie umie wciąż ocenić, które z olei korzystnie wpływają na stan moich włosów, a które wręcz przeciwnie. Wiem na pewno, że moje średnioporowate włosy nabłyszcza olejek odżywczy do ciała z Vianka, który kupiłam przez Twoje zachwyty nad nim, zresztą słuszne :) Cudownie pachnie, ale staram się nie olejować nim zbyt często żeby nie wysuszyć włosów, bo chyba tego mogę się spodziewać po jego przedawkowaniu? Używam też co jakiś czas do olejowania oliwki Fur Mama, ale nie mogę wyrobić sobie o niej zdania. Na pewno zmywa mi się ją o wiele łatwiej niż olej sezamowy, który nakładam sporadycznie. Wydaje mi się, że sojowy jest cięższy, ale chyba też bardziej natłuszcza moje włosy w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale też łatwo z nim przesadzić w moim wypadku, bo mam włosy cienkie, delikatne, średniogęste i średnioporowate w kierunku porowatości wysokiej jeśli chodzi o same końcówki. Szukam więc ideału, który dociąży moje zawsze fruwające, zbyt lekkie cienkie włosiny ale nie obciąży :)
    Uwielbiam Was czytać, wydajecie się być bardzo serdeczne i pozytywne. Każdego dnia tylko czekam na Wasz post, tak więc - tak trzymać! :D Częściowo porzuciłam nawet inne włosowe blogi i teraz jesteście moim numerem 1 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie służyły mi nigdy typowo czyste oleje jak np. ze słodkich migdałów, awokado, makadamia, masło shea, olej arganowy, sojowy, lniany tak różnie.
      Za to w mieszankach większość z nich działa już fajnie, dlatego wolę kupować własnie gotowe mieszanki niż jeden rodzaj oleju :)
      Teraz znów nie posłużył mi olej makadamia :< a dopiero kupiłam całą buteleczkę.
      Olejek z Vianka do ciała nie przesuszy Ci włosów. ten co włosów ma zioła i może to zrobić stosowany dzień w dzień :)

      Dziękujemy kochana za miłe słowa :) bardzo się cieszymy, że tak uważasz;* staramy się jak możemy ;)

      Usuń
  2. Ależ mi robicie ochotę na ten olej żurawinowy!;) A olejek z ecolabu raczej nie wygląda jakby miał się szybko skończyć:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oi nie skończy się ;d jest go dużo i jest wydajny :)

      Usuń
  3. Zachwycona Twoja pozytywną opinia na temat olejku do wlosow Dove postanowiłam go kupić. Cudownie pachnie ale moje końce są po nim spuszone;( możliwe, że to parafina tak na nie działa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tak. Ewentualnie jakiś inny olej w składzie :< Chyba,że to ogólnie taka reakcja na silikony? Stosowałaś wcześniej takie olejki?

      Usuń
    2. Stosowałam i było wszystko dobrze.. zdrowe, lśniące. Kurcze tak się cieszyłam z tego olejku.. a tu niestety..

      Usuń
    3. to musi być w takim razie parafina:< bardzo szkoda:<

      Usuń
  4. Jako sezonowa mieszkanka bardzo mroźnych rejonów z czapkami się nie rozstaję. To moja czapa na -30 stopni :D

    http://images84.fotosik.pl/243/f7a975e3d48928b6gen.jpg

    Stwierdziłam, że dla włosów ważniejsza od materiału czapki jest jej objętość.
    Na europejską wersję mrozu zamiast typowych przylegających czapek proponuję:

    http://niespodzianka.pl/presents/44be900ac148beec221076d0b50386b6.jpg

    http://img.szafa.pl/ubrania/0/007725568/1319228520/czapka-worek.jpg

    Sama posiadam takich kilkanaście w różnych kolorach i z różnymi ozdobami. Problem wiecznie przetłuszczonych włosów zniknął, czapki nie "oblepiają" skóry głowy, między materiałem a włosami jest przestrzeń - mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak jakaś reklama :D Po prostu byłam urzeczona odkryciem :P
    Takie czapki najlepiej spisują się też w przypadku grubych warkoczy. U mnie np. wpakowanie warkocza pod zwykłą ciasną czapkę graniczyłoby z niemożliwym.
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie tym pierwszym zdjęciem ; d jestem w szoku! w takiej z pewnością nie jest Ci zimno przy takich mrozach.

      Ten drugi typ czapki to mam własnie coś podobnego, tyle, że bardziej beret, ale też taki luźny :) i bardzo je lubię, ale jest mi w tym zimno, bo to jednak luźne ;d
      Na razie chodzę drugi dzień w tej wełnianej i póki co tylko trochę mi się włosy po nim elektryzują ;d

      Usuń
  5. Czy olejek żurawinowy lepiej sprawdza się od Ecolab? Kuszą mnie oba olejki Ecolab a teraz jeszcze ten i trudno się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działają podobnie, ale mnie się Ecolab już trochę znudził, już nie działa aż tak rewelacyjnie jak kiedyś, choć nadal super. Żurawina robi na mnie teraz mega wrażenie :)

      Usuń
  6. Ten olejek żurawinowy jest genialny, mam wrażenie że wygładza włosy, pięknie po nim blyszcza, końcówki są nawilzone :o zapachem to mi przypomina wiśniowa mambe :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mamy podobne zdanie z Olą na jego temat :) jest wart uwagi :) cieszę się, że Ci pasuje :)

      Usuń
  7. Ja przy swoich rozjaśnianych włosach miałam ciągły "bad hair day" jak używałam odżywek i masek o naturalnych składach. Efekt był odwrotny do zamierzonego, ciągle suche i spuszone włosy :( Dopiero fryzjer uświadomił mi że do takich włosów najlepsze są kosmetyki z silikonami. Po zmianie pielęgnacji znów mam ładne, błyszczące włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety silikony dają tylko doraźny efekt. Prawdziwy stan włosów zobaczysz, kiedy oczyścisz je SLS dwukrotnie i nie nałożysz odżywki. Wtedy może się okazać, że stan włosów wcale nie nie poprawił poprzez stosowanie tych kosmetyków z silikonami :)
      silikony są bardzo pomocne przy zniszczonych włosów, ale to powinien być jednak dodatek, a nie podstawa : )

      Usuń
  8. Wyrasta nam olejowy hit blogosfery :D Jak pasuje i Tobie, i Oli to musi i mnie :P
    P.S. Na zdjęciach Twoje końcówki wyglądają jakby dopiero co były podcięte <3 To jest fenomenalne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim, którym poleciłyśmy też pasuje więc to serio jest hit ;d

      Po dobrym zestawie tak właśnie wyglądają :)to też zasługa tego olejku :)

      Usuń