Pielęgnacja moich włosów 'wczoraj' i 'dziś', co się zmieniło, jak wygląda moja obecna pielęgnacja w stosunku do tej z początków włosomaniactwa

Dziś piszę posta z naolejowanymi paznokciami, ponieważ na chwilę obecną muszę o nie intensywnie zadbać z uwagi na fakt, że moja zabawa z hybrydami zakończyła się po paru owocnych zmianach koloru (tym razem trwało to dłużej niż zawsze! sukces!) i jak to zwykle bywa przyszedł czas na ich regenerację, ponieważ znów prezentują się nie zbyt zachęcająco ;d Przyszedł czas 'cierpienia', ponieważ mam tak krótką płytkę paznokcia, że moje palce wyglądają jak tłuczki ;d Dziś oczywiście temat włosowy, także już przechodzę do konkretów : )


1. Olejowanie.
Opowiadałam Wam kiedyś, że moje pierwsze olejowanie włosów wyglądało tak, że nalałam oliwy z oliwek do miseczki niemalże po jej brzegi, przerzuciłam cały swój stóg siana jak do mycia głowy nad wanną a następnie starałam się całą tą kosmiczną objętość (suche, zniszczone, napuszone) zmieścić w tej miseczce. Pamiętam to jak dziś, ponieważ był to przeddzień wizyty u fryzjera a mnie było przykro przy okazji każdej wizyty słuchać do jakiego okropnego stanu doprowadziłam włosy i 'koniecznie powinnam używać jedwabiu po każdym myciu! koniecznie!'. Najwyraźniej myślałam, że jedno (ale za to jakie pokaźne!) moczenie włosów w oliwie zregeneruje je do tego stopnia, że chociaż na czas wizyty grzebień będzie w nie wchodzić jak w masło : )
Przebrnęłam przez wszystkie metody olejowania włosów (na sucho, na mokro, na odżywkę... itp. itd.), ale najbliższa moim włosom od zawsze jest metoda na sucho, ewentualnie olejuję wyschnięte w 70% - 80% włosy kiedy np. nie chce mi się czekać aż wyschną - często olejuję czyste włosy na noc by rano ponownie je umyć. Podobnie z laminowaniem - zawsze najpierw oczyszczam dokładnie włosy a dopiero potem przechodzę do ich 'odżywienia'.
W stosunku do olejowania 'kiedyś' diametralną zmianą jest ilość oleju/olejku jaką do tego 'zabiegu' używam. Kiedyś oleju nakładałam naprawdę sporo, w taki sposób, że włosy były nim zauważalnie obciążone jak nie zanadto przeciążone. Nawet taka ilość zmywała się ładnie z pomocą emulgowania + jednego mycia. Na chwilę obecną gdybym nałożyła taką ilość musiałabym umyć porządnie 2-3 razy szamponem z SLS by włosy były takie jak kiedyś po jednym myciu... ale o kwestii mycia już za chwilę : ) Aktualnie do olejowania używam niecałej łyżki stołowej (tak na oko, jak nie mniej!) i bardzo pilnuję by z ilością nie przesadzić, ponieważ chciałabym zmywać wszystko za pierwszym myciem. Niegdyś moje włosy wręcz kochały tą olejową przesadę, teraz łatwo je obciążyć przez co chętniej zbijają się w strąki, czego wprost nienawidzę : ) 'Teraz' (jestem w trakcie intensywnych testów) moim ulubionym olejem jest dokładnie TEN.

2. Mycie.
W szamponach do codziennego stosowania szukam mimo wszystko mocniejszych detergentów jak np. 'zamiennik' SLS - Sodium Coco Sulfate. Dlaczego akurat jego? Na początku włosomaniactwa bardzo chętnie sięgałam po szampony Alterry, które właśnie SCS zawierają (między innymi). Włosy po olejowaniu (bardzo skromnym) wystarczy, że umyję raz a porządnie takim szamponem. Bardzo polubiłam się z szamponem Dr. Konopka's, przeciw wypadaniu włosów (KLIK), ale niebawem (na dniach) będę musiała rozejrzeć się za czymś nowym (szamponu nie oszczędzałam z uwagi na duży otwór, który moim zdaniem nieco utrudnia użytkowanie - podobnie jak w szamponie Bambi z kaczuszką - zawsze wyleci więcej niż powinno. Nadto na początku użytkowania sporą część odlałam Monice. Ten szampon to prawdziwe 'Never ending story'). Wiem, że nie powinien, ale kusi mnie szampon zachwalany przez Monikę, dokładnie TEN, jako lepszy zamiennik EcoLabów... ;d Sama nie wiem, czy się na niego zdecyduję i kierując się tym co napisałam powyżej jest to taki strzał w stopę, ale jakoś nie potrafię się powstrzymać! Tym bardziej, że mamy go na stanie i jest dosłownie na wyciągnięcie ręki ;c
Mycie włosów 'kiedyś' nawet intensywnie naolejowanych wyglądało tak, że najpierw sięgałam (czasem dosłownie na minutę) po maskę, która olej zemulguje (po ich wcześniejszym polewaniu ciepłą wodą) a następnie maskę zmywałam również ciepłą wodą i dopiero wtedy przystępowałam do mycia delikatnym szamponem typu np. EcoLab (KLIK). Wtenczas wystarczył raz i włosy były 'idealne'. Teraz coś takiego kompletnie by u mnie nie przeszło : )


3. Maski.
Swojego czasu moim sposobem na gładkie, lśniące, ujarzmione włosy była maska Serical z dodatkiem jednej łyżki stołowej ulubionego oleju. Najchętniej mieszałam z tą maską oliwę z oliwek i oliwkę Baby Dream Fur Mama. Zwykle proporcje 'na oko' to 3 łyżki maski Serical i 1 łyżka stołowa oleju. Taką mieszankę nakładałam na umyte już włosy. Teraz dalej twierdzę, że jest to idealny sposób na przedłużenie 'żywotności' końcówek lecz muszę bardzo uważać z ilością olejku, jego konsystencją. Wtenczas gdy stosowałam taką urozmaicona maskę Serical (wzbogaconą ulubionym olejem) moje włosy kompletnie się nie kruszyły i były odporniejsze na jakiekolwiek uszkodzenia.
Gdybym chciała teraz stosować maskę z dodatkiem olejku jego ilość musiałaby zostać uszczuplona do niecałej jednej łyżeczki od herbaty na 3 łyżki maski (lubię jak włosy są porządnie pokryte). Kiedyś sprawdzał się schemat olejowanie-emulgowanie-mycie-maska z olejem. Teraz by włosy były gładkie i nieobciążone olejowanie musiałabym sobie podarować i dodać olej jedynie po umyciu włosów do maski : ) Co by nie przedobrzyć! : ) Zdecydowanie bardziej odpowiadała mi pielęgnacja wysoko-średnioporowatych włosów : )

Na chwilę obecną moje włosy pokochały różnorodność (nie wiem czy to dobrze dla mojego portfela). Niegdyś mogłam używać ciągle tego samego (może dzięki temu udało mi się zapuścić też włosy), teraz strasznie grymaszą, ale... Jest jeden zabieg, który w dalszym ciągu funduje moim włosom efekt WOW (niezależnie od posiadanej przeze mnie porowatości) i jest to jak możecie się domyślić...

... 4. Zabieg laminowania włosów.
Nic nie robi taki cudów z moimi włosami (moim zdaniem efekt WOW uzyskuję również po balsamie z fito-keratyną z Karelia Organica, KLIK, ale nie polecam tego balsamu włosom innym niż moje czyli zdrowym. Tzn. do średniej porowatości również by się nadał, ale z całą pewnością nie pokazałby swoich pełnych możliwości. Niemniej jednak zawsze po jego zastosowaniu i uprzednim olejowaniu włosów, one żyją dosłownie swoim życiem - są takie sprężyste i podskakują ;d Nie miałam takich doznań (;d) po żadnym balsamie naprawdę.Więcej o nim pisałam w TYM poście.
Przypomnę Wam jak wygląda u mnie zabieg laminowania, bowiem czasem odnoszę wrażenie, że osoby, które trafiają na bloga kiedy słyszą (a raczej czytają) 'laminowanie' mają w głowie to co krąży po internecie czyli dodanie żelatyny do maski. Moim zdaniem coś takiego może tylko zrobić kuku na większości włosów (jak u mnie kiedyś...), dlatego żelatynę czyli proteiny łączę z emolientami i humektantami w odpowiedniej (według mnie) kolejności:
Z początku (zawsze) włosy myję szamponem z SLS co by je porządnie oczyścić. Nie laminuję nieumytych włosów, bo zrobiłam tak nie raz w celu 'eksperymentu' i nie przyniosło to takich rezultatów jak na włosach uprzednio umytych. Oczywiście nikogo nie namawiam do robienia dokładnie tak jak robię to ja, jest to jedynie opisywanie własnych doświadczeń. Kiedy włosy wyschną nakładam ulubiony olej na 2-3 godziny. Następnie dokładam na naolejowane włosy mieszankę oliwy z oliwek z miodem. Zazwyczaj sięgam po wielokwiatowy, bowiem zwykle taki mam w domu. Całość idzie po folię (a raczej reklamówkę ;d) i ręcznik na godzinę, zdarza się, że półtorej. W następnej kolejności jest już tylko przygotowanie żelatyny, którą mieszam ponownie z oliwą z oliwek.
Łyżkę żelatyny wieprzowej wsypuję do rondelka zalewam 2 łyżkami wody i podgrzewam na gazie do momentu całkowitego rozpuszczenia żelatyny i jej lekkiego zgęstnienia. Później przelewam ją do miseczki z lekko podgrzaną w mikrofalówce oliwą z oliwek i dokładam na włosy jako już 3 warstwę.
Jestem o tyle pewna tego zabiegu, ponieważ kiedy przyjechała do mnie siostra jej suchym, matowym włosom zafundowałam taki zabieg i od razu wyglądały o niebo lepiej. Możecie zobaczyć efekt na przykład w TYM poście oraz w TYM, kiedy zabieg laminowania wciąż się utrzymywał : )
W kwestii laminowania nic się nie zmieniło natomiast proces mycia (po laminowaniu) wygląda inaczej. Zawsze emulgowałam nadmiar tego wszystkiego maską i wystarczyło raz umyć delikatnym szamponem (czasem dla pewności dwa). Teraz skończyłabym z permanentnie naolejowanymi włosami ;p dlatego po zemulgowaniu nadmiaru (niegdyś wystarczyło maskę trzymać 2-3 minuty teraz muszę 20 minut) myję 2-3 razy szamponem z SLS. Wtedy jest naprawdę pięknie.

Głęboko wierzę, że to właśnie półprodukty z kuchni typu miód, żelatyna i oleje są odpowiedzialne za trwalszy (pożądany) efekt na włosach a np. maski jedynie go podtrzymują. Ja sobie bez tych półproduktów pielęgnacji moich włosów nie wyobrażam : )

5. Suszenie włosów.
Przez cały okres włosomaniactwa włosy schły 'naturalnie' - nie używałam suszarki, ponieważ wtenczas miałam jedynie suszarkę typowo turystyczną, która robiłaby mi krecią robotę (okrutnie gorący nawiew). Na dobrą suszarkę, z chłodnym nawiewem, zdecydowałam się stosunkowo niedawno i był to naprawdę strzał w dziesiątkę. Teraz bez użycia suszarki, szczególnie u nasady, włosy wyglądają na niedomyte i zbijają się w strąki. Są przyklapnięte i bez życia. Nie wyobrażam sobie bez niej teraz mojego włosowego życia : )

Jak sprawa się miała na przestrzeni czasu u Was? : )

47 komentarzy :

  1. To Ty masz paznokcie hybrydowe?! Ja myślałam, że naturalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież to moje paznokcie, a nakładam tylko lakier hybrydowy żeby dłużej cieszyć się ich ładnym wyglądem - nic sobie nie 'dorabiam' typu hard milk semilac

      Usuń
  2. Przepiekne wlosy, zawsze o takich marzylam ;) teraz ogolnie mam dola, robię wszystko co moge, trycholog, peelingi oleje itp i ciagle mam brzydkie wlosy ;/ głównie problem,ze sie pusza oraz jakby lupiez, z ktorym walcze juz ponad pol roku. Co robic? Portfel płacze, ja placze i nie wiem co robic ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana napisz proszę na maila na info@sophieczerymoja.com ; ) jakbyś zawarła w nim czego używałaś co się sprawdziło/nie sprawdziło to byłoby super : ) + zdjęcie włosów jeśli jakieś masz, super by było zobaczyć co i jak ;* czekamy na ewentualnego maila <3

      Usuń
    2. Ojej, super, dziekuje za odpowiedz, biore się za pisanie maila. Pozdrawiam! ;*

      Usuń
  3. Rewelacyjnie to wszystko opisałaś :) Zainspirowałaś mnie jak zawsze :) Twoje włosy są nieziemskie! Chyba coś pokombinuję dziś z moimi :)
    P.S. Wiesz, że ostatnio przerzuciłam się na olejowanie na sucho i jest naprawdę cacy efekt?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, taka wzajemna motywacja jest najlepsza <3 ja motywuję Ciebie, a Ty Iw takimi komentarzami motywujesz mnie ;D <3
      w takim razie super, że u Ciebie sprawdza się tak samo dobrze jak u mnie olejowanie na sucho ;d ja sobie innego już nie wyobrażam <3

      no i oczywiście cieszę się, że post się podoba! : )

      Usuń
  4. Woow, mega post i ten zabieg laminowania tak dokładnie opisany <333 Niedługo powtórzę go u siebie, robiąc go Twoim sposobem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej! dziękuję! ;* gdybyś miała jakieś wątpliwości mimo wszystko 'w praniu' to proszę pisz ; ) chętnie pomogę! : )

      i powodzenia!!! : )

      Usuń
    2. Jak długo trzymasz samą żelatynę i oliwę ?

      Usuń
    3. jakieś 40 minut : ) pod folią i ręczniczkiem : )

      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedź. Właśnie jestem w trakcie :P

      Usuń
    5. tak właśnie myślałam, dlatego od razu odpisałam ;D trzymam kciuki żeby efekt był super! : )

      Usuń
    6. Już czuję, że popełniłam gafę - chyba przedobrzyłam z miodem, bo przy aplikacji właśnie tej drugiej warstwy włosy mi się niemiłosiernie posklejały :/ A teraz poszła żelatyna... mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie :P

      Usuń
    7. A to późniejsze mycie SLSem nie niweluje tego efektu ?

      Usuń
    8. u mnie nie a i moja siostra myje po laminowaniu Bambi z kaczuszką (SLS) i też jest pięknie : ) ;D

      Usuń
  5. A jak często można laminować włosy? Bardzo mnie korci żeby tego spróbować odkąd podciełam włosy i nie są już tak zniszczone:) i jeśli efekt jest taki zachwycający jak piszesz to chciałabym to zrobić na przykład przed Sylwestrem a z drugiej strony wolałabym wcześniej sprawdzić czy to moim włosom odpowiada:)

    Z góry dziękuję za odpowiedź kochane! (Tak w ogóle to jest bardzo miłe że odpowiadacie każdemu na komentarze pod postami;*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ja swojego czasu laminowałam nawet raz na tydzień ;d bo ze wcześniejszym uwzględnieniem tych wszystkich kroków nic nie może się stać <3 no przynajmniej na moich włosach ;d
      uważam, że powinnaś zrobić go wcześniej, bo gdyby jednak nie polubił się ten zabieg laminowania z Twoimi włosami na Sylwestra to bym chyba weszła z depresją w Nowy Rok ;D ;* dlatego jestem oczywiście za wcześniejszą próbą i nie pominięciem żadnego z wyżej opisanych kroków ;* <333

      oh nie ma za co! ;* doceniamy, że piszecie do nas, przeznaczając na to swój czas więc byłoby głębokim nietaktem postąpić inaczej <3 ;* zresztą uwielbiamy odpisywać na komentarze i wiadomości więc to czysta przyjemność : )

      <3

      Usuń
  6. Mam pytanie związane z laminowaniem. Czy zamiast oliwy z oliwek można użyć oleju kokosowego? I czy używając np zwykłego oleju np rzepakowy efekt byłby podobny?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje włosy lubiły się raczej z rzepakowym - dodawałam czasem do kąpieli wodnej dla włosów przed myciem szamponem z SLS (dalej używam go czasem do pilingów, ale średnio go lubię pod tym względem, bo się czuję jakbym się oliwką na parafinie wysmarowała ;d miałam kiedyś taką więc niestety znam to okropne uczucie xD). ja postawiłabym jednakże na olej kokosowy ;* używam oliwy z oliwek z oszczędności - jej mogę wlać więcej, mam ją nieustannie w domu, bo robię na niej wszystko i to dlatego wybór padł właśnie na nią ;D

      Usuń
    2. O super! Dziękuję bardzo za dokładną odpowiedź :*

      Usuń
  7. Masz może zdjęcie swoich włosów z początków wlosomaniactwa ?:) bardzo jestem ciekawa ich wygladu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://sophieczerymoja.blogspot.com/2014/07/moja-wosowa-historia.html
      na poprzednim blogu była moja włosowa historia ;* <3

      pozdrawiam! : )

      Usuń
    2. Dziekuje:* jak patrzę na zdjęcia Twoich włosów z dawnych czasów to tak jakbym widziała swoje kłaczki:) w chwili obecnej też mam czarne a Twoje to mój włosowy ideał;) pokazuje je chyba wszystkim jak tylko rozmawiamy o włosach;) niestety moim jeszcze bardzo dużo brakuje ale metodą prób i błędów są w lepszej kondycji niż byly a 2 razy ściągałam czarny kolor z włosów w tym raz sama w domu używając dekoloryzatora a że się nie udało to trzymałam potem rozjaśniacz na włosach 4 godziny (cud, że nie wypadły) po czym stałam się bLondynka i w tym samym dniu zafarbowalam się na brąz;)
      Uwielbiam wasze wpisy bo motywują mnie okropnie:) zamiast nowej bluzki wolę sobie sprawić nowa maskę do włosów haha to Już chyba jest choroba;)
      Pozdrawiam:*

      Usuń
    3. ojej, bardzo mi miło w takim układzie! : ) a przede wszystkim cieszę się, że czujesz się zmotywowana, wiedziałam, że tą swoją MWH Ci pomogę ;D : )
      ja od dawna mam już tak, że wolę kupić coś nowego do włosów niż coś do ubrania ;d ewentualnie rzeczy do włosów przegrywają z kategorią jedzenie, ale to akurat chyba całkiem naturalne ;D ja kocham jeść! : )

      pozdrawiam również i w razie pytań - pisz śmiało <3

      Usuń
  8. U mnie przez przeszło dwa lata sprawdzało się obfite olejowanie na maskę aloesowa lub żel lniany, pozostawienie na noc po czym zmycie odżywka, naolejowany skalp łagodnym szamponem i nałożenie maski z dodatkiem oleju na około 40min pod folie i czepek, na koniec plukanka i olejek na końcówki. Ostatnio włosy zaczynają grymasic i trudno zgadnąć co im potrzeba, chyba ubozszej pielęgnacji a ciężko się przestawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ja mam tak samo - ciężko mi się przestawić, że już nie mogę tak obficie olejować i robić innych rzeczy, które swojego czasu sprawdzały się super, ale jest mi z tym 'lepiej' niż jeszcze dwa miesiące temu (a taki stan zaczął się wcześniej właściwie nagle) kiedy byłam kompletnie zdezorientowana i nie wiedziałam o co chodzi, że nagle każdego dnia mam niedomyte włosy ;D i wyglądają po prostu paskudnie :c

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że i ja znajdę równowagę. Opornie to idzie zważając na to, że włosy myje co 3-4 dni więc nie ma codziennie okazji do kombinacji. Do tego mieszkam na stałe w Tunezji, moje włosy w Polsce bez pielęgnacji były w miarę zdrowe, po przeprowadzce bardzo ucierpiały, niemal się wykruszyly. I teraz to moja obsesja aby jak najlepiej zadbać o chronić aby klimat nie miał na nie tak destrukcyjnego wpływu. Nawet włosy córki olejuje, maskuje, chronie przed słońcem bo bez tego z dość ciemnego brązu trzy lata temu od połowy długości włosy były białe od słońca i nadawały się tylko pod nożyczki.

    OdpowiedzUsuń
  10. A o maskach Karelia Organica wyrobilas już sobie opinię ? Jak działają i Ciebie ? :-):-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, maski są całkiem okay po głębszym zastanowieniu (tylko dobija mnie nieco wersja z moroszką i jej konsystencja - nie lubię rzadkich masek. masek według mnie powinna być treściwa ;d), ale na mnie większe wrażenie zrobiły te z Fratti i przede wszystkim bardzo lubię maskę EcoLab nawilżającą i regenerującą : ) Monika natomiast odwrotnie - Karelie ubóstwia, a masek z EcoLab jej włosy nie tolerują ;d ja jestem zachwycona balsamem Karelia z fito-kertyną, ale jak pisałam w poście nie jest dla każdego ;c

      pozdrawiam serdecznie! : )

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że i u mnie się sprawdza, zamówiłam u Was całą serię Fratti i Karelia Oblepikha. Dotrą w połowie stycznia ale nie wiem kiedy zacznę testy bo mam spore zapasy i muszę pilnować dat ważności.

      Usuń
    3. z tego co widziałam zamówienie już zostało odebrane przez Twoją koleżankę : ) także teraz już przez miesiąc będzie czekało na wycieczkę ;D ja zapasów nie mam, bo zawsze stosuję parę kosmetyków niezbędnych i dopiero po ich wykończeniu sięgam po następne ;d no chyba, że okażą się totalną klapą, wtedy jestem zmuszona kupić coś nowego ;D

      Usuń
    4. Ja mam utrudnione zakupy ponieważ od nas nie ma możliwości robienia przelewów zagranicę więc proste kupowanie online odpada. Dlatego jak mam okazję, że leci ktoś znajomy czy też ja wybieram się na urlop do Polski bądź mąż w delegację do Anglii czy Niemiec to za każdym razem robię spore zapasy bo nie wiem kiedy będzie kolejna okazja. A że myje włosy raz na 4 dni to czasem opornie te zapasy znikają :p

      Usuń
  11. pytanie trochę wyrwane z kontekstu, mianowicie - czy czeszesz włosy w ciągu dnia? też mam włosy falowane i nieważne jak je wystylizuje, rano wyglądają dobrze, by potem smętnie zwisać.. po powrocie ze szkoły do domu nie mogę na nie patrzeć :c najgorsze jest to, że po przeczesaniu nie są już takie nijakie, ale trochę się puszą.. nie mam pomysłu jak temu zaradzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie czeszę włosów w ciągu dnia : ) skręt mniejszy lub większy utrzymuje mi się cały dzień, a jak im pomogę sprayem żelatynowym to nie muszę się martwić, że stracą kształt : ) gdy na przykład zmoknę i wtedy fakt, smętnie wiszą, po prostu jest spinam : ) najwyraźniej skręt nie jest na tyle mocny by trzymać się wzorowo cały dzień? próbowałaś wgniatać żel lniany? wiele osób sobie chwali : )

      Usuń
  12. Nie wiem, jakim cudem tak późno trafiłam na Waszego bloga. Czytam go od niedawna i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał :)

    W mojej pielęgnacji też wiele się zmieniło. Kiedyś nie było mowy o jakimś obciążeniu włosów, mogłam pakować na nie wszystko garściami. Teraz nawet niewielka ilość maski potrafi je obciążyć. A zapasy zrobione i rodzi się pytanie, kiedy ja to wszystko zużyję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! cieszymy się w takim razie, że Ci się nasz blog spodobał i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej : )

      czyli dokładnie tak samo jak moje ;D zapasy nie są złe! gorzej by było gdyby były braki! ;d ja teraz mam pod ręką 'wachlarz możliwości' w postaci ogromu produktów i dosłownie nie wiem 'w co ręce włożyć' ;DD

      pozdrawiam serdecznie! : )

      Usuń
  13. hej, codziennie robie sobie koczka wysokiego żeby chronic moje włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi. Koczek jest bardzo luźny, związany odpowiednią gumką sprężynką bardzo delikatnie albo skarpetką :))). No i problem polega na tym, że po takim delikatnym koczku moje końcówki są zmierzwione takie "pomechłane" haha dodam ze są bardzo zdrowe i podcięte. I teraz nie wiem czy taki koczek służy moim włosom? Skoro końcówki wygladaja źle, czy one po prostu źle wyglądają ale sie nie niszczą? Nwm co robic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałaś koczka na skarpecie? : ) ja zawijam włosy na noc w takiego: https://www.youtube.com/watch?v=IgA8maTWnwM
      końcówki pięknie są dokręcone i nic nie jest powyginane : ) możesz podpiąć żabkami do włosów, żeby całość się trzymała : ) po takiej kombinacji powinnaś być bardziej zadowolona moim zdaniem : )
      i to nie kwestia tego, że się niszczą, tylko po prostu się nieestetycznie odgniatają - mam podobnie po warkoczu. końcówki są zdrowe a po rozpuszczeniu wygląda to bardzo nieładnie : )

      Usuń
    2. Wreszcie ktoś zadał pytanie, nad którym sama się zastanawiałam :) Mam ten sam problem, że koczek skręcony spiralnie w jedną stronę, związany miękką gumką funduje mi dziwne, jakby suche i zmierzwione końce. Już się bałam, że może je łamie lub kruszy :D

      Usuń
  14. Ile można dziennie trzymać kompresji na włosach czyli folie i czepek? Bo jak olejowe to chyba najlepiej pod czapkę. A potem jeszcze miód i oliwa i mycie i inna maska. Nie chce osłabiac włosow a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie stosuję oliwy i miodu codziennie tylko jakoś 1-2 w tygodniu ; ) i zakładam reklamówkę (no, siateczkę gwoli ścisłości) a później ręcznik, bo kompletnie mi taka kombinacja nie przeszkadza przez jakąś godzinę ; ) : )

      Usuń
  15. I to jest właśnie fajne, że używasz tanich i łatwo dostępnych kosmetyków, nie wciskasz czytelnikom drogich masek z ampułkami i primerami w kosmicznej cenie (niestety coraz więcej takich postów sponsorowanych na blogach), nie porzuciłaś swoich ulubieńców z kuchni, olejowania i innych tanich produktów na rzecz popularności bloga, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stosowałam odżywkę i szampon z serii marula, która przypasowała Monice a mnie (mimo nie takiego złego składu, był całkiem fajny) obciążyła włosy i nadawały się do ponownego umycia ;d ich koszt to 150 zł za jedną butelkę (bodajże 250 ml) i chyba bym bardzo płakała jakbym tyle wydała a okazałoby się to tak nietrafione ;d ja powiem więcej - mnie nawet do takich rzeczy nie ciągnie ;D i wątpię, że kiedyś trafię na coś co daje takie efekty jak oleje, miód i żelatyna <3 no i jeszcze pozostaje kwestia tego, że ja naprawdę lubię się w tym 'babrać' ;D : )

      pozdrawiam : )

      Usuń
  16. Co to za szminka? Piękna jest *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka LASplash - Smitten Liptint Mousse - Nymphaea : ))

      Usuń