Zapuszczanie włosów - Normalizujący tonik-wcierka Vianek

Odkąd we wrześniu pojawiło się podsumowanie akcji zapuszczania, tak kolejny post na ten temat się nie pojawił. Pomimo to niejednokrotnie wspominałam, że nie porzuciłam wcierek i po krótkiej przerwie na przełomie września i października wróciłam do intensywnego zapuszczania.


Rozpoczęłam to jeszcze jesienią, pod koniec października. Już po trzech tygodniach pojawiły się zdumiewające efekty, o których dawałam Wam znać na facebooku. Wpis na temat produktu miał pojawić się wcześniej, ale niestety nie zrobiłyśmy zdjęć odrostu, zanim go pofarbowałam. Przez to używałam toniku jeszcze przez kolejny niepełny miesiąc, dokładnie przez trzy tygodnie. Po tym czasie produkt skończył się, czyli wystarczył mi na około półtora miesiąca, co uważam za świetny wynik.
Zdjęcia odrostu zostały wykonane dwa dni temu i niestety nie oddają już tego, na co ten kosmetyk stać. Największy porost wystąpił w pierwszym miesiącu stosowania. Wtedy włosy urosły o około 2 centymetry. Miejscami, z tyłu głowy nawet trochę więcej.


W kolejnych trzech tygodniach porost nie był już tak porażający. Jednak na pewno większy niż bez "wspomagaczy".

Poza ewidentnym przyśpieszaniem porostu produkt charakteryzuje się również innymi właściwościami. Już po kilku użyciach całkowicie wyeliminował wypadanie włosów. Nigdy nie miałam z tym większego problemu, jednak na jesieni zawsze włosów wypada minimalnie więcej. Po mniej więcej tygodniu, czyli około 4 aplikacjach zauważyłam, że podczas mycia na moich dłoniach nie zostaje praktycznie żaden włos. Wcześniej kiedy przeciągałam po włosach odżywką normalną sprawą było, że kilka włosów gdzieś się zapląta między palce. Podobnie podczas czesania po myciu. Ilość włosów, które wypadły była zdecydowanie mniejsza, wręcz sprowadzona do minimum. Kolejną zmianą, którą doceniam bardzo, odkąd nie myję włosów codziennie jest ograniczenie przetłuszczania. Nie jest to u mnie efekt przedłużenia świeżości o dzień, ale już nawet te kilka godzin dużo zmienia. Wielką wygodą jest dla mnie to, że tonik można nakładać na włosy zaraz po umyciu, a nie tak jak robiłam zawsze - przed myciem. Oczywiście inne produkty tego typu, czyli nie-oleje, też można. Jednak inne powodowały u mnie szybsze przetłuszczenie, przyklapnięcie fryzury. W przypadku Vianka nic takiego się nie dzieje i to jedyny produkt tego typu, który mogę tak stosować.
Zaobserwowałam również wysyp baby hair. Pojawiło się sporo nowych włosków i teraz po 6, 7 tygodniach niektóre mają długość około dwóch centymetrów. Pojawiły się również na linii czoła, tam gdzie mam grzywkę, a wcześniejsze preparaty słabo działały akurat na tą okolice.


Produkt nie zawiera alkoholu, więc mogą go stosować wszyscy, również osoby, które mają wrażliwą lub suchą skórę głowy
.
Zawiera kompleks naturalnych roślinnych ekstraktów z: pokrzywy, skrzypu polnego, łopianu, szałwii i brzozy, bogatych w składniki mineralne (cynk, miedź, krzem) ponadto olejki rozmarynowy i eukaliptusowy oraz nawilżającą glicerynę, panthenol i kwas mlekowy.

Pojemność to 150 ml, które stosowane sumiennie co drugi dzień starczyło na półtora miesiąca. Buteleczka zaopatrzona jest w aplikator, którym łatwo naniesiemy tonik na skórę głowy. Mój jednak czasem się zacinał i nie wiem czy to taki egzemplarz, czy wszystkie takie są.

Do przetestowania tego produktu skłonił mnie wpis Azime i jej zdumiewające efekty po jego stosowaniu, KLIK : )
Tonik możecie kupić u nas w sklepie KLIK KLIK : )

M.

22 komentarze :

  1. Może kiedyś przetestuję, ale najpierw muszę wykończyć eliksir Green Pharmacy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Green Pharmacy na porost stosowałam tylko olejek łopianowy, ale to było dawno :)

      Usuń
  2. Już dziś słyszałam pochwały na jej temat!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam 2 egzemplarze i jeden miał zepsuty aplikator, tj. leciało bardzo mało produktu a reszta ulewała się bokiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba jakaś wada producenta, bo u mnie też ledwo psikało, pod koniec to już w ogóle. i na początku jak było pełne opakowanie to też się lało gdzieś

      Usuń
  4. O to super, że działa. Fajnie wiedzieć o kolejnej wcierce. Hmmm, a mam pytanie dziewczyny. Czy u was w sklepie jest dostępna wysyłka za granicę? Mam na myśli UK.

    Pozdrawiam, Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie taka potrzeba to oczywiście wyślemy :) nie ma problemu. Jeśli jesteś zainteresowana to napisz na maila lub nafb :)

      Usuń
  5. Czytałam opinie na wizażu, że u kilku dziewczyn spowodował pogorszenie stanu skóry głowy: pieczenie, swędzenie itp. U Ciebie niic takiego nie wystąpiło? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, u mnie wręcz przeciwnie. Bardzo ładnie koił, odświeżał skórę :)

      Usuń
  6. Masz naturalne czarne włosy?
    Po ocenie rocznych eksperymentów stwierdziłam, że na razie najlepsze dla efektu lśniącej tafli są: z olejków sesa i ajurwedyjski olejek alma+bhringraj, z odżywek/masek jajeczna Agafii i Natura Siberica z efektem laminowania :) Ten ostatni balsam polecam, jako jeden z nielicznych świetnie prostuje włosy.
    Prezentowałyście go chyba kiedyś na blogu?
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie ciemno brązowe. Jak je pamiętam to były bardzo ciemno brązowe ;d
      "efekt laminowania" w nazwie zawsze mnie kusi, bo po tym mam mega gładkie i lśniące włosy.
      Jajeczna agafii była na blogu, ale tej drugiej chyba nie :<

      Usuń
  7. Troszkę nie na temat, ale co tam; Poleciłabyś mi jakiś dobry szampon przeciw puszeniu się włosów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z szamponów to chyba Vianek odżywczy jest dosyć obciążający i zmniejsza puszenie. Ale ogólem szamponem cieżko z tym walczyć. Wszystkie delikatne, które mają bogate składy będą pomagać np ten https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Le-Cafe-De-Beaute%2C-Szampon-Odzywczy-do-wlosow%2C-Aktywny-wzrost-i-blask-300ml/117

      To bardziej maski, odżywki mogą dać efekt i tu polecam najbardziej https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Karelia-Organica%2C-Organic-Oblepikha%2C-Gleboka-odnowa-oraz-nasycenie/20 mega wygładza i dociąża nawet puszące się włosy.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam go w zapasach, kupiłam również zachęcona recenzją Agnieszki. Po Nowym Roku planuję zacząć używanie. Swoją drogą ciekawa jestem, czy efekt utrzymuje się przy długotrwałym stosowaniu, czy lepiej stosować go doraźnie, jako kurację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się skończył już, ale od razu zaczęłam stosować inny produkt, więc nie ocenię wpływu długofalowego :<

      Usuń
  10. Do wypróbowania! :D
    Kolejny świetny produkt Vianka a ja nie miałam okazji poznać jeszcze żadnego osobiście :P
    Głupia ja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vianek bardziej mi pasuje niż same sylveco :) z biolaven najbardziej lubię płyn micelarny, kremy do twarzy :)

      Usuń
  11. Jednak zamiast Sesy po Orientanie będzie Vianek :D <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Od niecałych dwóch tygodni używam tej wcierki i jestem mega zadowolona. Włosy wypadały mi garściami. Bałam się,że zostanę łysa :/ Używam jej co drugi dzień i na prawdę zahamowała wypadanie włosów. Teraz wypada ich raptem kilka, a co najważniejsze nawet przy myciu. Na przetłuszczanie włosów też działa tzn nie przedłuża świeżości o dzień czy dwa tylko raczej o kilka godzin, ale dla mnie to i tak jest dużo. A co do zapachu... z czasem się przyzwyczaiłam. Domownicy też :D

    OdpowiedzUsuń