Aktualizacja włosowa - grudzień i pół stycznia

Zauważyłam dziś, że nie pojawiła się na blogu moja grudniowa aktualizacja. Śpieszę więc by to nadrobić. Jako że mamy już końcówkę stycznia... będzie to łączony wpis na temat ostatniego miesiąca starego roku oraz miesiąca, który mamy teraz.
Co można zauważyć na pierwszy rzut oka na zdjęciach to mój kolor włosów. Farbowałam je ponad tydzień temu. Jednak tym razem postanowiłam wrócić do mieszanki pół na pół cassia i henna. Skłoniło mnie do tego to, że kiedy kolor się wymywał miałam sporą różnicę między jaśniejszą, złotą górą, a bardziej miedzianym dołem. Na zdjęciach i kiedy włosy są rozpuszczone nie było tego tak widać, jednak w słońcu czy w wysokim kucyku różnica była znaczna.


Tym razem więc zafarbowałam włosy tak, by kolor wyszedł bardziej rudy i zużyłam pół puszki Swati cassia (KLIK) i pół czystej henny (KLIK). Wszystko oczywiście zalałam naparem z rumianku, dodałam przypraw, takich jak zawsze, a do tego miód. Miałam również więcej czasu, by posiedzieć z gotową mieszanką na głowie, więc spędziłam z nią ponad cztery godziny. Moim zdaniem to najlepszy czas dla farbowania ziołowymi farbami.
Po zmyciu umyłam włosy nowym szamponem Fitokosmetik z henną, który zawiera wysoko w składzie ekstrakt z casii oraz nałożyłam Kallosa Banana, bo akurat tylko to moja mama miała w łazience. Po wysuszeniu zauważyłam, że włosy stały się bardzo gładkie, co zazwyczaj zaraz po hennowaniu się nie zdarza.
Testowałam ten szampon jeszcze przez kolejne mycia i mogę powiedzieć, że jest naprawdę przyjemny - domywa oleje, ładnie pachnie - ma lekką nutę czarnej herbaty, a do tego włosy po nim rzeczywiście są gładsze.
Podobne zdanie mam na temat drugiego szamponu tej firmy - z jonami srebra i niebieską glinką. Użyłam go na razie dwa razy, ale na tyle miło się zapowiada, że chętnie będę używać dalej i na pewno niedługo o tych szamponach pojawią się wpisy. Po pierwszych testach mogę powiedzieć, że powinien się sprawdzić u osób z przetłuszczającymi włosami, a także dla włosów cienkich.
Moim głównym szamponem w tym czasie był Le Cafe de Beaute - lekkość i objętość (KLIK). Moje zdanie o nim jest dokładnie takie samo jak o wersji 'aktywny wzrost i blask' (KLIK) więc zapraszam do tamtego posta. Różnią się tylko zapachem. Działanie jest tak samo fantastyczne.
Do oczyszczania testuję teraz nowość szampon z kozim mlekiem Beauty Farm.
Z balsamów i masek nie kupuję ostatnio nic nowego i wykańczam to co mam, więc stosuję zamiennie maski z Karelia Organica - Moroshka (KLIK) i Oblepikha (KLIK). Ostatnio wolę nawet Moroshkę, ponieważ mniej dociąża włosy i w połączeniu z olejami, które ostatnio stosuję dalej optymalny efekt. Oblepikha idealnie spisuje się w dni, kiedy nie olejuje włosów.
Poza tym kilka razy użyłam Secrets Of Arctica balsamu z rokitnikiem oraz Vianek odżywka normalizująca.


Z olejków królowały u mnie dwa - arktyczna żurawina przez cały grudzień oraz w styczniu olej kameliowy (KLIK). Obydwa są świetne i pomogły mi wyjść z ciągłego Bad Hair Day spowodowanego hormonami. Z działania są bardzo podobne - włosy po nich są bardzo lśniące, wyjątkowo gładkie, świetnie się rozczesują. Obydwa dociążają włosy, zapobiegają puszeniu, a po olejku kameliowym włosy stają się aż ciężkie w takim pozytywnym znaczeniu.
Do zabezpieczania końców przez cały ten czas używam serum - olejku Gliss Kur. Nie robi z włosami nic nadzwyczajnego, ale mam nadzieję, że chociaż chroni końcówki. To jednak okaże się z czasem : )

22 komentarze :

  1. Moniko, Twoje włosy są obłędnie przepiękne ! Kolor jest idealny, no nie mogę się napatrzeć ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj, przechodząc obok półki z rosyjskimi szamponami, zauważyłam szampon Beauty Farm. I gdyby nie Wy, pewnie nie zdecydowałabym się na jego zakup. ;p
    Od jutra, również zaczynam go testować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie daj znać, jak się u Ciebie sprawdza : )

      Usuń
  3. Piękne, lśniące rudości!
    + brawa za odwagę za wyjście bez czapki na śnieg :)
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zdjęć trzeba zdjąć ;d a akurat tego dnia było 0 stopni, więc nie tak źle :)

      Usuń
  4. Moniko, a co z karmelowym blondem, do którego miałaś dążyć. Z niecierpliwością czekałam na zwiastun tych zmian. Czy zmieniłaś zdanie? Na marginesie, Twoje włosy są cudowne i.... może dobrze, że nie zmieniasz koloru, bo jest Ci w im twarzowo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmieniłam zdania ; d ale pisałam, że to plan na ten rok, więc nie od razu :)

      Usuń
  5. O rany, tak mnie dziewczyny kusicie, że niedługo muszę kupić wreszcie ten szampon Le Cafe de Beaute i olejek kameliowy :)

    Włosiska masz cudowne, muszą zachwycać i zwracać uwagę, wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz Ecolab, a wiem, że tak, to ten też powinien Ci pasować:)

      Dziękuję:*

      Usuń
  6. Monika czy u Ciebie też sprawdza się balsam z kareli czy tylko maski bo zastanawiam się nad jego zakupem - z masek jestem zachwycona :-) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsamu z karelii użyłam raz od Oli i efekt był zdumiewający <3 sama go niestety nie mam póki co więc nie używałam więcej. Ale włosy po tym jednym razie były mega gładkie i lśniące, a w dotyku mięciutkie. Jak schły to nic nie wskazywało na taki efekt, bo były lekko sztywne, ale jak wysuszyłam to pięknie wyglądały. Ola też mi mówiła, że widzi różnice w gładkości na moich włosach po tym :)

      Usuń
  7. Nie czekalas 48 godzin po zmyciu henny?Tylko odrazu umylas i nalozylas maske?J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie czekam :) ponieważ nie chce by kolor się rozwinął, gdyż powoduje to ciemnienie koloru

      Usuń
  8. Genialne są te zimowe zdjęcia :)
    Ja nie mogę się przekonać żeby moim zrobić jakieś w plenerze, ale może niebawem ruszę tyłek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam zdjęcia na dworze :) zawsze to trochę ciekawiej wygląda :D

      Usuń
  9. Hej, włosy masz boskie! Przecudne, nie mogę przestać się zachwycać. Chyba mnie przekonałaś do tej henny, tylko trochę się boję, bo do tej pory farbowałam drogeryjną farbą raz Mango Loreal, drugi raz Loreal Excellence a trzeci, tydzień temu Joanna Płomienna Iskra i teraz się zastanawiam czy w ogóle mogę henne nakładać na takie farbowane włosy chemicznie żeby nie wyszedł z tego jakiś zielony. Powinnam odczekać?
    Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc!
    PS chyba kupię te wszystkie olejki do pielęgnacji o których mówisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, oczywiście, że możesz i to od razu :) nie musisz czekać. Z myślą o Tobie właśnie pisze posta na ten temat:)
      Otrzymuje dużo takich pytań i pomyślalam,że odpowiem na nie wspólnie własnie :)
      A do olejków zachęcam :) jeśli jeszcze nie olejujesz włosów to warto

      Usuń
  10. Mam pytanie odnośnie olejowania. Jak często to robisz ? Ja nakładam olej (aktualnie arganowy na przemian z kameliowym) przed każdym myciem (co dwa dni) na 2-3h. Na innym blogu wyczytałam,że częste nakłanianie olejów nie służy włosom...Fakt kiedyś widziałam lepsze efekty, ale na pewno wynikało to ze stanu włosów. Teraz są w zdecydowanie lepszym, chociaż i tak nie są idealne, ponieważ nie potrafię zrezygnować z prostownicy. Nie do twarzy mi w kręconym baranie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu częste olejowanie miałoby nie służyć włosom?

      ja olejuje w takiej częstotliwości jak Ty. Czasem jak coś mi wypadnie to nakładam co 3, 4 dni :)
      Ola olejuje prawie codziennie.
      Moim zdaniem im częściej tym lepiej. Szczególnie, że nakładasz na 2-3 godziny, a nie na całą noc, więc spokojnie taka częstotliwość to nie jest za dużo :)
      A może zamiast prostownicy suszarka obrotowa? :) ale jeśli masz mocny skręt to nie wyprostuje idealnie włosów :<

      Usuń
    2. Niestety mam dużo i drobne loki, więc nic po za prostownicą nie wchodzi w grę :/ Zastanawiam się nad keratynowym prostowaniem. Na razie robię rozeznanie w tym temacie ;)

      Ten wpis czytałam na temat częstogo olejowania.
      http://mfairhaircare.blogspot.com/2016/08/do-czego-prowadzi-zbyt-czeste.html

      Usuń
    3. Keratynowe prostowanie jest często polecane i daje fajne efekty na takich włosach, o których piszesz :) Poczytaj o tym wiecej i jabym sie chyba zdecydowała :)

      Co do częstego olejowania, jeśli regularnie się oczyszcza włosy SLS i nie odczuwasz właśnie jakiegoś pogorszenia typu matowe włosy, strączkowanie to nie przejmuj się :)
      A jesli takie coś się pojawi to wystarczy dobrze oczyścić włosy i powinno być po problemie :)
      poza olejami wazne są proporcje protein, humektantów

      Usuń