Jak obchodzić się z włosami łamliwymi, puszącymi się (suchymi, zniszczonymi). Sposoby, produkty i gadżety, które polecam z własnego doświadczenia, Ola

Dzisiejszego posta piszę, ponieważ dostajemy dużo zapytań typu 'co polecamy na suche, łamiące się włosy', 'co zrobić kiedy włosy nie chcą rosnąć i stoją w miejscu a dodatkowo są zniszczone, suche i 'spuszone''. Zwykle pytamy Was wtedy o kosmetyki, które stosujecie oraz które z nich się sprawdzają a które nie. Często one powodują włosowe problemy. Takim problemem może być np. konsekwencja mycia włosów codziennie szamponem z silikonami i SLSami oraz sporadyczne sięganie po odżywkę do włosów :c A jeśli już odżywka to np. ze 'złym' alkoholem na początku składu, która zamiast pomóc - szkodzi. Dlatego też jeśli ktoś chciałby u nas zasięgnąć odpowiedzi na nurtujące go pytania prosimy, od zawsze na zawsze, o listę produktów które stosuje (które są w porządku, a które nie) oraz o jego 'włosowe przyzwyczajenia' - co ile włosy są myte, jak traktowane (grzebienie, szczotki?) oraz czy są w ciągu dnia związane czy też rozpuszczone i pozostawione same sobie : )
Podrzucę Wam parę dobrych, w moim odczuciu, produktów, które pomogły mi znacząco poprawić kondycję włosów - stosowane systematycznie. Pamiętajcie jednak, że nie daję Wam 100%, że produkty równie dobrze spiszą się u Was - podsuwam jedynie swoje propozycje : ) Propozycji jest kilka, więc łatwo wybrać kosmetyk, który zainteresuje Was najbardziej.

Mycie włosów.

Pozwolę sobie zacząć od kwestii mycia włosów, która jest często bagatelizowana, ponieważ 'szampon ma za zadanie umyć i nic więcej'. Okay, taka jest jego podstawowa funkcja, ale przypomnijcie sobie ile razy miałyście sytuację, że po umyciu szamponem myślałyście 'o nie, w życiu Warszawy tego nie rozczeszę bez odżywki...'. Są szampony, wierzcie mi, po których włosy potrafią wyglądać dobrze same z siebie. Szampon jest dobry kiedy włosów nie plącze, nie tworzy kołtunów (które wzmaga jeszcze intensywne masowanie/tarcie(!) podczas mycia) i przy spłukiwaniu włosy aż nie skrzypią i nie są jak jedno wielkie, szorstkie siano oraz kiedy spełnia podstawową funkcję - domywa włosy. W moim przypadku szampon potrafi zniweczyć całą pielęgnację włosów : ) Trafiłam na parę niewypałów, dlatego wiem, że dobry dobór szamponu ma znaczenie.
W chwili kiedy moje włosy były bardziej zniszczone świetnie sprawdzały się szampony EcoLab - do częstego stosowania i to właśnie je polecam : ) Właściwie wszystkie wersje są świetne i nie robi wielkiej różnicy za którą chwycicie najpierw, ponieważ każda jest świetna - a przetestowałam wszystkie. Najbliższa mnie jest jednak wersja odżywcza, z awokado oraz wersja regenerująca z żurawiną : ) Możecie je kupić np. u nas - KLIK : )

Szampony ze zdjęcia - wszystkie rodzaje KLIK.

Takim szamponem oczyszczacie włosy najczęściej, ponieważ jest do tak zwanego 'codziennego stosowania'. Możecie nim zmywać oleje z włosów z powodzeniem.
Kiedy moje włosy były zniszczone oczyszczałam je szamponem z SLS średnio co półtora, co dwa tygodnie. Zwykle wtedy potrzebowały oczyszczenia z wszystkich nadbudowanych na nich filmów (głównie z masek oraz olejów, ponieważ silikonów wtenczas nie używałam a i teraz lądują na moich włosach sporadycznie oraz są to silikony zmywalne łagodnym detergentem - jeśli już). Może się zdarzyć, że Wasze włosy będą potrzebować takiego prostego szamponu z SLS częściej, więc przy odpowiedniej pielęgnacji nic nie szkodzi by myć włosy np. raz w tygodniu takim szamponem. Przenosząc się myślami do przyszłości, pamiętam, że przed oczyszczeniem SLS moczyłam włosy przez 2-3 minuty w litrowym opakowaniu po Kallosie wypełnionym wodą z łyżką ulubionego oleju.


Z szamponów z SLS polecam głównie Joannę Hypoalergiczną - świetnie sprawdzała się wtenczas na moich włosach, którym do idealnej kondycji brakowało
.

Olejowanie długości włosów.

Są oleje dedykowane głównie do stosowania na skórę głowy np. Sesa (KLIK) czy olejek stymulujący Khadi, oraz są oleje, które mogą być aplikowane często i włosów, jak wyżej wspomniane dwa oleje, nie przesuszą.
Oleje pomogły moim włosom najbardziej i nie wyobrażam sobie obecnej pielęgnacji włosów bez ich użycia - na pewno dużo by na swoim 'uroku' (no i oczywiście kondycji) straciły.
W przypadku włosów suchych i zniszczonych polecam częste olejowanie - najlepiej przed każdym myciem. Ja upodobałam sobie porę nocną na ten zabieg - w przypadku moich włosów - im dłużej olej znajduje się na włosach tym lepiej : )
Ulubione oleje to Khadi z różą (KLIK), olej kokosowy (KLIK) oraz olej kameliowy (KLIK) i z żurawiny arktycznej (KLIK).


Oleje towarzyszyły mi przed myciem jak również po umyciu włosów. Dokładnie był to schemat olej nakładany i 'wczesywany' na suche włosy przed myciem -> mycie włosów delikatnym szamponem jak np. wspomniany wyżej szampon EcoLab -> maska z dodatkiem ulubionego oleju -> rozczesanie włosów w 70% przeschniętych i roztarcie w dłoni 2-3 kropel w celu zabezpieczenia, dodatkowego nabłyszczenia i ujarzmienia włosów.
Nie każde włosy pokochają taką bogatą pielęgnację, ale wystarczy wszystko ładnie uszczuplić przez co mam na myśli nie nakładania oleju, żeby aż spływał z włosów, jak również nie dodawanie go do maski w takiej ilości, że po spłukaniu (tak, jedynie samym spłukaniu), że włosy wyjdą po prostu najzwyczajniej w świecie obciążone. Ponadto jeśli Wasze włosy łatwo się przetłuszczają warto unikać częstej aplikacji u nasady i po problemie ; ) Ważne, by oleje wpisały się na dobre w Wasz włosowy rytuał. Oleje można z powodzeniem dokładać w ciągu dnia - mam na myśli ponowne roztarcie 1-2 kropel w dłoniach i aplikację ze szczególnym uwzględnieniem końcówek, bo to właśnie długość (zniszczona, przesuszona) włosów stanowi problem.
Idealnym dodatkiem do oleju jest w moim przypadku miód, czyli 'nawilżacz' - kompletnie nie sprawdza się u mnie aloes, który również jest humektantem, dlatego zawsze piszę Wam właśnie o miodzie : ) Miód jest składnikiem mojego ulubionego 'kompresu' składającego się dodatkowo z oliwy z oliwek. Dodaję właśnie jej, ponieważ w tym przypadku produktów sobie nie żałuję, gdyż aplikacja z miodem bywa utrudniona stąd większe ilości - po prostu moczę włosy w miseczce po rozmieszaniu produktów i delikatnie wcieram coraz wyżej i wyżej. Następnie zakładam foliową reklamówkę, ręcznik i czekam około godziny po czym zmywam szamponem i nakładam ulubioną maskę/odżywkę.
Pozostając jeszcze w temacie półproduktów z kuchni jako dodatków do oleju polecam jeszcze żółtko : ) Włosy potrzebują protein, ale te zniszczone niekoniecznie dobrze na nie reagują, więc ja jestem za przemyceniem ich właśnie w towarzystwie oleju oraz miodu : ) Wtedy ryzyko, że włosy źle na żółtko zareagują są zminimalizowane : )

Produkty ze zdjęcia od lewej Khadi olejek stymulujący wzrost włosów, olej kokosowy, tonik ajurwedyjski, terapia ajurwedyjska, olej rycynowy, olej laurowy, Sesa - wszystko podlinkowane wystarczy kliknąć w nazwę : )

Oleje/wcierki dedykowane do skóry głowy.

Nie każda skóra głowy pokocha oleje, ale jak już nie polubi się z olejami to na pewno ze wcierkami już tak. Jeśli chodzi o wzrost włosów a głównie ich zagęszczenie ja od zawsze (na zawsze - moje ulubione, nadużywane stwierdzenie ;d) będę polecać mieszankę w stosunku 1:1 oleju rycynowego (KLIK) i oleju kokosowego (KLIK). 'Kokosorycyna' pomogła mi odzyskać sporą część włosów po intensywnym odchudzaniu, oraz po równie intensywnym wypadaniu parę lat później. Sprawdza się u mnie za każdym razem kiedy problem jest wyjątkowo 'poważny', a wyniki badań w normie (!). Kiedy dotyka Was problem wypadania, zawsze sugeruję Wam zrobienie badań, ponieważ kiedy one nie są w porządku nawet aplikacja nie wiadomo czego nie przyniesie żadnego skutku - to jest jedynie uzupełnienie. Dlatego zawsze kiedy piszecie o wypadaniu sugeruję również zdrową, bogatą w witaminy i minerały dietę a dopiero później polecam kosmetyki i leki typu Revalid czy też Biotebal.
Odbiegłam nieco od meritum sprawy, ale to tak ważna kwestia, że warto było ją wtrącić. Wracając jednak do olejów dedykowanych do skóry głowy. Ze swojej strony polecam również olejek Sesa (KLIK), olej Khadi Stymulujący wzrost włosów (KLIK), kurację ajurwedyjską Orientany (KLIK) oraz dodatek do 'kokosorycyny' podbijający efekt czyli olej laurowy (KLIK).

Z wcierek polecam przetestowany przeze mnie tonik ajurwedyjski z Orientany (KLIK). Był to jedyny tonik, który przyniósł u mnie zauważalny efekt i właściwie jedyny tonik/wcierka do którego przekonałam się na tyle, że systematycznie wcierałam go w skórę głowy : ) Warto pobudzać włosy do wzrostu by systematycznie pozbywać się zniszczeń i dążyć do zdrowych włosów na całej długości aż po same końce.

Maski/odżywki.

Właściwie dopiero od niedawna zaczęłam testować maski - ta kwestia u mnie zawsze 'leżała i kwiczała', a dlaczego? Ideałem był mleczny Serical (ten bez silikonów, czyli nie mleczny Kallos). Przemawiała za nim pojemność i fakt, że do tuningowania CZYMKOLWIEK co lubicie był po prostu stworzony. Wtedy jeszcze na włosy leciały duże ilości wszystkiego więc i maska musiała mieć jeden litr, który i tak szedł jak woda. Wtenczas to właśnie mleczny Serical z dodatkiem ulubionego oleju po umyciu włosów przedłużał żywotność moich końcówek, ułatwiał rozczesywanie, pięknie nabłyszczał i sprawiał, że włosy były wygładzone a końcówki nie sterczały na wszystkie strony świata. Oczywiście to wszystko było spowodowane olejem, który do maski został dodawany. Z czasem w masce lądował również miód, świeżo zaparzona kawa itp. Ekonomicznie, oszczędnie i co najważniejsze - z pozytywnym efektem. No i bez silikonów, których moje włosy bardzo nie lubiły. Teraz lubią je jedynie w odżywce z Nivea i maskach z Kareli jak również maskach z Planeta Organica. Ja jednak wtenczas wolałam zainwestować w dobry olej, a nie kupować maski czy odżywki, które dawały średni efekt co mi zostało po dziś dzień. Dlatego w dalszym ciągu najbardziej egzaltują mnie właśnie dobre oleje. Od maski oczekuję nadania włosom miękkości podczas spłukiwania i ewentualnego ułatwienia ich rozczesania oraz by podtrzymała efekt jaki dał mi wcześniej zaaplikowany olej.

Włosy na codzień.

Jeśli zależy Wam na zapuszczeniu włosów najlepiej będzie jeśli włosy będą na co dzień splatane w warkocza. Cel uświęca środki. Nie mówię, że codziennie i 'nie po to dbam o włosy, żeby je splatać w warkocz', ale pozostawiając je same sobie i oddając się codziennym obowiązkom nie zbyt zwracacie na nie uwagę, bo wiadomo - są priorytety. Owocuje to tym, że częściej musicie sięgać po szczotkę i rozczesywać je zwykle 'na szybko' (nie mówię tu o włosach intensywnie kręconych), dodatkowo włosy ocierają się o ubranie, te suche i zniszczone często mają tendencję do wzmożonego plątania się a wiadomo, czasem nie ma czasu na delikatne rozplątywanie powstałych kołtunów palcami by móc potem włożyć w nie szczotkę i rozczesać na spokojnie. Zatem jeśli zależy Wam na długości warto się przemóc i włosy splatać/upinać. Do wiązania polecam gumki Invisibobble (na zdjęciu to nie Invisibobble - kupiłam je w Hebe bodajże, ale nie są tak wytrzymałe jak Invisbobble i jedna pękła przy wiązaniu), ponieważ używam ich od dawna i zmieniać nie zamierzam - tak bardzo przypadły mi do gustu. Do upinania najlepsza byłaby jakaś klamra by nie wsuwać we włosy metalowych wsuwek czy też spinek, które dodatkowo je niszczą. Do rozczesywania włosów polecam moją ulubioną szczotkę wiosłową z Rossmanna. Pozostając w temacie rozczesywania - ja swoje włosy od zawsze rozczesuję kiedy są suche w jakiś 60%-70%. Są zatem lekko wilgotne. Nie wyobrażam sobie czesania suchych włosów, ponieważ wtedy wyglądają źle i nie są już takie gładkie jakbym sobie tego życzyła. Jeśli robicie to delikatnie, ewentualne kołtuny rozplątujecie delikatnie palcami, włosom naprawdę nic się nie stanie ; ) A rozczesywanie ich na wpół suchych u mnie zapewnia im dobry wygląd : )


Oczywiście przedstawiony schemat działania jest taki hm, 'elementarny' - tak jak pisałam na początku zawsze pomożemy Wam odratować włoski i po prosimy najpierw o ich 'specyfikę' by dobrać najlepsze metody działania, niemniej jednak zawsze na powyższym schemacie nasze rady się opierają i tylko ulega nieznacznej modyfikacji by dopasować się do potrzeb Waszych włosów : ) Jeśli macie włosowy problem - piszcie : ) Zawsze chętnie pomożemy : )

34 komentarze :

  1. Bardzo przydatny post :) najbardziej podoba mi się część z szamponami, które polecasz, przy następnych zakupach przeczytam początek i dopiero wtedy zdecyduje :) ja w swojej pielęgnacji stawiam głównie nie na kosmetyki jakich używam, ale na to jak je traktuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre są też szampony Le Cafe, ale ja brałam najbardziej pod uwagę to co sprawdzało się kiedyś, bo teraz mam 'inne' włosy <3 ;D : )

      Usuń
  2. Od siebie mogę dodać jeszcze szampon Konopki - regenerujacy. Na moich wysokoporowatych, suchych wlosach sprawdza się świetnie - nie odzywiam i nie olejuje ok. 15 cm wlosow od skóry głowy, więc ważny jest dla mnie dobry szampon. Reakcje otoczenia na piękny połysk - bez przetluszczania - mówią same za siebie :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam wersję przeciwdziałającą wypadaniu i też ją lubiłam ;3 szkoda, że te z Fitokosmetik nie zrobiły na mnie efektu wow, bo dużo ich i byłoby co testować ;D zachęciłaś mnie tym połyskiem ;D : )
      ;*

      Usuń
  3. Ja miałam ekstremalnie zniszczone włosy. Suche, końcówki nie rozdwojone a "rozczworzone",włosy puszyły się, łamały się nawet w połowie (!!!) do tego nie do okiełznania :( Olejowałam, nakładałam maski, systematycznie obcinałam, nic nie pomagało, nawet delikatne szampony się u mnie nie sprawdzały. Dopiero jak zaczęłam myć włosy odżywką moje włosy odżyły!!! Znów się błyszczą a końcówki są w świetnym stanie :) Czuje że jestem na dobrej drodze do pięknych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - mycie odżywką u niektórych się sprawdza i też czasem polecamy właśnie mycie odżywką : ) u mnie się nigdy nie sprawdzało ;D ale jak ma się zniszczone włosy to można naolejowane (odrobiną oleju) zemulgować jedynie maską a tylko włosy u nasady umyć np. delikatnym szamponem i spływająca piana dodatkowo pomoże 'domyć' ewentualnie długość : )
      Cieszę się bardzo, że znalazłaś sposób na swoje włoski i w takim układzie życzę kolejnych włosowych sukcesów - byś jak najszybciej mogła się cieszyć ich dobrą kondycją! ;* : ))

      pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia ;*

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowa :* Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Hej, dziewczyny! Mam do Was trzy pytania :-) Czy dobrze kojarzę, że był tu gdzieś wpis Oli o tym, jak kręci włosy na papier do pieczenia? Jeśli tak, czy możecie podrzucić link? Drugie pytanie dotyczy henny: mam brązowe włosy, nie farbuję ich od siedmiu lat i od ponad roku używam cassi, ale ostatnio chodzą za mną rozjasnione końcówki, coś pomiędzy ombre a sombre i zastanawiam się, czy na jasne włosy też można używać bezbarwnej henny? Nie zrobią się zielone? Możecie mi pomóc? :-) I jeśli zdecyduję się na farbowanie, to na ile przed zrobić przerwę od olejowania (robić w ogóle przerwę?) i kiedy można nałożyć olej po rozjasnianiu? Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki wpis pojawił się jeszcze na starym blogu: http://sophieczerymoja.blogspot.com/2015/12/ndw-loki-bez-uzycia-ciepa-na-papierze.html
      ale... tu zebrałam wszystkie metody kręcenia włosów bez użycia ciepła ;3 http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/stylizacja-moich-wosow-bez-uzycia-ciepa.html
      a niebawem jeszcze napiszę posta jak to robić dobrze, by loki wyszły po prostu ładne ;D linki zatem podrzucone!!!: )
      zielone włosy zwykle mogę wyjść po farbowaniu indygo lub mieszankami ziół z jego udziałem - Monika używa CZYSTEJ henny bez dodatków + cassia i z powodzeniem rozjaśnia włoski ;* http://www.sophieczerymoja.com/2017/02/rozjasnianie-henny-farba-chemiczna.html
      http://www.sophieczerymoja.com/2016/08/niedziela-dla-wosow-rozjasnianie-henna.html
      http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/wosowa-seria-dla-rudych-wosow-wszystko.html
      na jasne włosy można nałożyć cassię, oczywiście : ) nałożona od razu nie zmieni ich koloru - czasem daje miodowy pobłysk.
      Ja nie robiłabym w ogóle przerwy od olejowania - sama nakładam color&soin na włosy ociekające olejem ;D xD i zawsze przed farbowaniem intensywnie olejuję : ) Monika po rozjaśnianiu od razu nakładała olej : ) jestem bardzo ciekawa Twoich efektów na włosach!!! :O

      buziaki również ;*

      Usuń
    2. Jak zawsze niezawodne :* Dziękuję! Na pewno napiszę, jak efekt :-) Już raz mi doradzałyście, gdy zastanawiałam się nad long bobem, skusiłam się i wyszło super, więc może i tym razem również przyniesiecie moim włosom szczęście <3 :D

      Usuń
    3. w takim razie trzymamy za słowo i czekamy na efekty! ;D

      Usuń
  5. Nie jestem początkująca w pielęgnacji włosów, ale chętnie zapoznałam się z Twoimi radami, które pozwoliły mi pewne rzeczy uporządkować :) Wielokrotnie bowiem zauważyłam podobieństwo między nami jeśli chodzi o schematy pielęgnacyjne czy wręcz konkretne produkty :D
    Moje włosy wymagają podcięcia żeby mocniej się kręciły, teraz wyglądam jak Tarzan :P Spróbuję zatem z ciekawości dziś po umyciu poczekać do wyschnięcia w 60-70% i rozczesać, wgnieść serum i zrobić koka ;)
    Może w falowanych też byłoby mi dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo my takie same włosy <3 moje kiedyś też kręciły się mocniej! : )
      ja bym Cię Kotku widziała w falowanych włosach <3 i widziałabym Cię też na meet beauty - przyjedźźźźźźźźźźźźźźźźźźźźźź <3

      Usuń
    2. Wczoraj zrobiłam taką inną fryzurę do snu i miałam dzisiaj lżejszy skręt, taki właśnie pod fale :) Trzymały się cały dzień, były miękkie w dotyku i ładnie ujarzmione :) Chyba u fryzjera zażyczę sobie tym razem delikatniejsze stopniowanie i zobaczymy co z tego będzie :)
      Na MB chętnie bym się wybrała, ale ja jestem dzikus żeby samej do metropolii podróżować :D Musiałabym zahaczyć o jakieś dwie przymilne dusze i wybrać się z nimi razem xD

      Usuń
    3. chcę zobaczyć na zdjęciach jak mają lżejszy skręt!!! oczekuję kudłatego SPA XD ;*
      my właśnie się zastanawiamy czy znajdziemy czas żeby jechać, ale bardzo bardzo byśmy chciały ;c wiem, że zapisy już ruszyły tylko na razie spekulujemy z Moniką co z tą datą i czy na pewno możemy jechać ;D daj znać jak już się zgłosisz <3 chcemy wiedzieć!!! <3 i Cię poznać : )

      Usuń
  6. Apropo's henny i ombre... Miałam piękne długie włosy farbowane henną orzechowy brąz lub ciemny brąz co jakieś dwa miesiące. Zachciało mi się zmiany i skusiłam się na ombre, oczywiście u sprawdzonej fryzjerki, która nigdy krzywdy moim włosom nie zrobiła. Dekoloryzacja dała bardzo ładny efekt, kolor zszedł do ciemnego blondu, przez jeden dzień było super. Kolejnego dnia umyłam włosy bo chciałam je ułożyć po swojemu i moim oczom ukazała się zieleń....... Cała rozjaśniana cześć była mniej lub bardziej zielona. Fryzjerka próbowała mnie ratować pokryciem ciemniejszym kolorem - nic z tego, po trzech myciach znów wyszła zielonkawa poświata. Próbowałam różnych płukanek, sposobów znalezionych w Internecie, nic mnie nie uratowało. Ścięłam włosy do obojczyków i położyłam zwykłą chemiczną farbę brąz. Straciłam swoje piękne zadbane włosy, mocno odbiło się to na ich kondycji, już nie wspomnę o żalu za długością... Fryzjerzy nie mają zielonego pojęcia o włosach hennowanych!!! Dopiero po wszystkim fryzjerka zgłębiła temat i wytłumaczyła całe zjawisko jak z podstawowych lekcji plastyki - niebieski barwnik z henny + żółty dekoloryzator dały zielony kolor... Dziewczyny zastanawiajcie się sto razy zanim zrobicie coś z włosami! Ja wiem, że odnoszą, dostaję szału jak słyszę od wszystkich to pocieszenie! Ale żal mi lat pielęgnacji....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taa 'włosy odrosną' - ale na to trzeba poczekać i to czasem bardzo długo, więc żadne pocieszenie. ja tak z całą pewnością nie napiszę ;* włosy tak reagują kiedy wcześniej były farbowane mieszankami z zawartością indygo - to ten niebieski barwnik, ale to zapewne wiesz ;c Monika farbuje czystą henną i cassią i tak się nigdy nie zdarzy, więc to takie bezpieczne opcje.
      ja kiedyś na pewno będę rozjaśniać włosy ;D to dopiero będzie wyzwanie! co prawda już raz rozjaśniłam sobie pasemko by pokryć je niebieską pianką i co najśmieszniejsze rozjaśniło mi je do blondu (żółtego standardowo), ale nie było zieleni. Jedynie kondycja włosów ucierpiała, ale wiedziałam, że tak się stanie, więc nie było mi żal go wyciąć po prostu i teraz jest dość długie : ) http://sophieczerymoja.blogspot.com/2014/12/ndw-jak-upinam-wosy-na-noc-oraz-maa.html ;D tutaj było pokazane to pasemko ;d
      pamiętam jak najpierw kombinowałam na włosach ze szczotki z tym rozjaśnianiem ;D żeby wiedzieć czego się spodziewać i czy w ogóle to co nałożę włosy ruszy - teraz pewnie będę robić dokładnie tak samo jeśli się na coś zdecyduję, ale to dopiero jak osiągnę wymarzoną długość i zacznę się już nudzić nią i kolorem włosów ;d niemniej jednak, kocham czerń i czuję się w niej najlepiej ;3 i właśnie dziś jestem już po kolejnym farbowaniu indygo : )
      a czy wcześniej w ogóle przeprowadziła z Tobą 'wywiad' jak włosy były pielęgnowane i czym farbowane? w sumie wszędzie gdzie trafiłam, prócz tego, że wtenczas kiedy do nich chodziłam miałam naprawdę zniszczone włosy i przypominali mi to średnio co 3 minuty, to pytali jakimi farbami włosy były farbowane. niektóre fryzjerki nie ogarniają czym jest henna i na hasło 'henna' pytają czy z Venity ;D

      Buziaki ;* i spokojnej nocy życzę ;*

      Usuń
    2. O matko, dziękuję :* naprawdę cieszę się, że ktoś mnie rozumie, już mam dosyć tekstów, że to TYLKO włosy! ODROSNĄ! Dostaję szału, jak ktoś się mnie pyta skąd taka zmiana to już tylko macham ręką, nie wdaję się już w szczegóły, żeby nie usłyszeć tego "pocieszenia" co zawsze...
      Fryzjerka znała moje włosy od dawna, co prawda nigdy nie robiła mi koloru ale co wizytę podpytywała mnie z ciekawości o hennę, jak wygląda cały proces farbowania itp., także wiedziała z czym ma do czynienia. Myślę, że pobłażyła sobie w kwestii dokształcenia "z czym to się je" i jak w ogóle się podchodzi od henny. Ja też pluję sobie w brodę, że nie zgłębiłam tematu, tylko dałam się ponieść emocjom i cudownej wizji ombre...
      Ale śliczne Ci wyszło to pasemko!!! Naprawdę, intensywny kolor bez śladu żółci czy zieleni, włosy super zareagowały. A przy wymywaniu też nie wyszły żadne kwiatki? Farciara :). Byłaś rozsądna z tymi próbami na włosach, dzięki temu do dziś masz piękne włosy, także popłaciło. Jestem ciekawa Twoich przyszłych planów włosowych, widzę, że obu Wam chodzi po głowie w przyszłości coś zmienić, chętnie będę śledzić wasze próby i postępowania, że swojej strony życzę idealnego efektu, żadnych wpadek :*

      Dziękuję jeszcze raz :*

      Usuń
    3. wyobraziłam sobie teraz, jakby na chwilę obecną z bliżej nieokreślonych przyczyn musiałabym obciąć włosy np. przed ramiona - gdyby mi wtedy ktoś powiedział, że to TYLKO włosy i ODROSNĄ to nie wiem co bym zrobiła ;d ja wyglądam naprawdę STRASZNE niekorzystnie w krótkich włosach i mam buzię jak kajzerka wtedy ;d Oczywiście są osoby, którym lepiej jest w krótszych włosach, ale ja się do tej grupy bynajmniej nie zaliczam - dlatego rozumiem i życzę z całego serca samych udanych prób jeśli chodzi o przyspieszenie ich przyrostu ;* i żebyś jak najkrócej się w tej sytuacji znajdowała ;*
      eh, nie zawsze miałam włosy doprowadzone do porządku, nie wiem czy widziałaś moją włosową historię i te zmiany koloru praktycznie co pięć minut ;d ale cieszę się, że chwile kiedy chciałam ciągłej zmiany już minęły - chyba zrozumiałam, że jednak ciemny kolor jest taki bardziej 'mój' i w nim czuję się najlepiej ;3
      Jak mi się nazbiera trochę włosów (ze szczotki ;D) to pokombinuje co by na nie nałożyć (po kolejnych farbowaniach indygo, a było ich sporo) i jestem ciekawa jak włosy zareagują - tak z ciekawości : )
      W moim przypadku będzie nie trudno o ewentualną wpadkę, dlatego to będzie wymagało głębokich przemyśleń - jak to zrobić, żeby za bardzo nie 'zepsuć' ;D

      nie ma za co ;* : ) miłego popołudnia! : )

      Usuń
    4. Niestety muszę potwierdzić, że rozjaśnianie włosów hennowanych mieszankami kończy się tragicznie. Moja historia jest bardzo podobna do Twojej, z tą różnicą, że włosy bardzo mocno skróciłam dobrowolnie. Po latach miałam dość hennowania. Wcześniej używałam Khadi ciemny brąz, orzechowy brąz i jasny brąz. Na wizytę do fryzjera umawiałam się chyba 3 tygodnie, wielorkotnie konsultowałam, omawiałam, dobierałam odcienie. Zdecydowałyśmy się położyć kolor 8.1 w okolice odrostu, który miał ok. 4 cm i dodać jaśniejsze refleksy/sombre na długości i na końcach, wszystko z Olapleksem. Efekt? Odrost w kolorze kurczakowym, refleksy w zielonym. Do tego fatalne obcięcie a'la pióra z użyciem brzytwy i degażówek. Nie płakałam, ale byłam wściekła :/ Ratowałam się sama - cięcie poprawiałam własnymi nożyczkami fryzjerskimi, kolor próbowałam przykryć najpierw farbą Biokap 7.0, następnie Joanną 8.0, w końcu pomogła prepigmentacja Garnierem 8.1+9.1. Uff.. Uważajcie dziewczyny z tą henną. To jest super rozwiązanie, żeby podkręcić naturalny kolor, ale jeśli lubicie zaszaleć albo lubicie zmiany, to potem szkoda włosów :( Mi też jest trochę żal długości, ale mam to szczęście, że włosy rosną mi szybko i są genetycznie mocne. Ty też Anonimku się nie przejmuj. Wiem, że jak się jest załamanym, to takie gadanie tylko wkurza, ale czas i tak upłynie, a za rok-dwa odzyskasz minimum 20 cm długości. Trzymam kciuki!

      Usuń
  7. Miało być na końcu, że włosy odrosną :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam czytać Wasze posty, ale czasami natłok kosmetyków wywołuje u mnie zagubienie, mam ochotę wyciągnąć notes i wszystko po kolei zapisywać.
    Mój cel pielęgnacji włosów jest odrobinę inny, bo skupiam się na zdrowiu włosów, a nie wzroście. Kiedyś miałam włosy za tyłek, średnio zadbane, mimo czego zbierały masę komplementów - pewnie kwestia genów. Dwa lata temu z dziwną łatwością podjęłam decyzję o ścięciu włosów do ramion i zrobienie ombre na naturalnym kolorze. Wtedy zaczęłam porządnie dbać o włosy, rozjaśnione końcówki się nie rozdwajają, włosy są pełne blasku, naturalnie falowane i kapryśne z układaniem. Już po tych dwóch latach odwidziało mi się to ombre, głównie dlatego, że strasznie szybko rosną mi włosy i po pewnym czasie już to ombre staje się jedynie końcówkami i muszę od nowa męczyć włosy fryzjerem. Chciałam wrócić do naturalnego koloru na całej długości i skupić się na grubości włosa bo moich włosów jest naprawdę dużo, są gęste, bez prześwitów przy upięciu - lecz są dosyć cienkie, nie mam na co narzekać, ale mimo wszystko chciałabym nnów ściąć włosy do ramion, by pozbyć się ombre i o to zadbać.
    I tu właśnie mam do Was pytanie, które mnie męczy przy czytaniu o hennie i o tym, jak pogrubia włosy. Czy bezbarwna henna też ma taką siłę działania? Czy jest naprawdę bezbarwna, czy pozostawia refleksy i nadaje taki rudy połysk? I jak w ogóle postępować z tym rodzajem henny, bo obecnie ten temat to dla mnie czarna magia...
    Uwielbiam oleje, tak samo jak moje włosy, które chłoną je jak gąbka. Dodaję olejki do odżywki, którą nakładam na długość, lecz nigdy nie słyszałam o dodawaniu świeżej kawy. Jakie na to działanie? Wpływa na zabarwienie włosów? I w jakiej proporcji to robić?
    Z góry dziękuję za pomoc i wszystkie wskazówki! Pozdrawiam wszystkich, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, słodkich snów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie fakt, w tym wpisie jest dużo wymienionych kosmetyków, ale to takie perełki wśród perełek ;D tzn. w mojej opinii ;D
      : )
      kurczę, czytałam ten fragment o ombre, które robi się w niedługim czasie efektem samych rozjaśnionych końcówek i strasznie zazdroszczę ;c moje takie oporne ;c

      hm, ja przeglądając blogi Dziewczyn (z ciekawości jeśli chodzi o cassię, bo ja jej nie używam w przeciwieństwie do Moniki) nigdy nie odnotowałam żeby, któraś skarżyła się na rudy połysk, bo rudy połysk daje czysta henna. Cassia nadaje bardziej miodowy połysk i Monika dodając jej w przeważającej ilości otrzymuje często bardziej złotawe włosy (pod światło itp.) niż rude : )
      Nałożona zaraz po rozrobieniu nie powinna wpłynąć na zmianę koloru włosów, bo podobnie jak w przypadku mieszanek z henną niektórzy zostawiają hennę do przegryzienia się by uwolnić barwnik (cassia też go uwalnia) - Monika nakłada zaraz po rozrobieniu, bo boi się, że po farbowaniu otrzyma ciemniejszy kolor włosów.
      Myślę, że cassia stosowana regularnie również ładnie nabłyszczy i z czasem pogrubi włosy. ja na Twoim miejscu skusiłabym się na nią : ) Zawsze można wykonać próbę na jednym pasemku (bądź jak ja - na włosach ze szczotki ;D) żeby wiedzieć czego się spodziewać bez elementu zaskoczenia : ) Rozrobisz małą ilość i położysz na włosy (wspomniane pasemko na parę godzin) i zobaczysz czy zauważysz jakąś różnicę (w kolorze, bo o pogrubieniu po pierwszych raz będzie trudno mówić).

      co prawda mnie kawa nigdy włosów nie przyciemniła, nawet kiedy były jaśniejsze, ale nie wiem jak zadziałałaby na włosach tak jasnych jak Twoje. Ja dodaję kawę uzyskaną z ekspresu ciśnieniowego (tzn. zmieloną z jego pomocą) - taką jak np. w tym wpisie http://sophieczerymoja.blogspot.com/2015/03/dodatki-z-kuchni-ktore-uatwiaja-mi.html
      kiedyś wspominałam też o niej tutaj: http://sophieczerymoja.blogspot.com/2013/11/czym-najczesciej-tuninguje-odzywkimaski.html
      dodawałam ją do mlecznego sericala i jaki to wtedy miało genialny zapach! ;D jak kawa z bitą śmietaną ;D
      klikałam na 40 ml espresso i mieszałam z 2-3 łyżkami (mlecznego Sericala) : ) Trzymałam pod 'przykryciem' około 40 minut ; ) i bardziej własnie sprawdzała się u mnie na długości niż na skórę głowy ; )

      : )

      Usuń
    2. i wymieszaj ją ewentualnie z samą wodą (tzn. cassię) bez dodatku soku z cytryny ; )

      Usuń
  9. Fajny wpis, bardzo pomocny. Eco Lab (każdy z serii poza aloesowym) to mój drugi ulubiony szampon, a z dostępnych w Polsce - pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię wszystkie wersje, ale jakbym już musiała wybrać, która jest 'najsłabsza' to też wskazałabym na tą aloesową ;D

      Usuń
    2. Ja użyłam już kilka razy wzmacniający i jakoś bez zachwytu... Nie widzę różnicy miedzy innymi łagodnymi szamponami np. Hip sensitive czy babydream... Ale może to dlatego, że długość myje odżywka a szamponem tylko skalp więc na włosach nie ma różnicy.

      Usuń
    3. Mam alergię na aloes :(

      Usuń
    4. ooo :< a to dlatego :< moje nie lubią aloesu, ten szampon i tak przyjęły pozytywnie ;D

      ;*

      Usuń
    5. A jednak zmieniam zdanie... ;) Ja go nakladalam metoda kubeczkowa a myje skalp szamponem tylko raz i słabo się pienil. Dziś nałożyłam bezpośrednio z ręki i była ładna piana i ten zapach... ♡

      Usuń
  10. Olu, przypominasz mi aktorkę Annę Matysiak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ładna z niej dziewczyna, także dziękuję ;* : ) miło mi : )

      Usuń
  11. Zaciekawilas mnie tymi szamponami :) mam jeszcze swoja ukochana linie do wlosow zniszczonych insight z organicznewlosy.pl i sa na tyle wydajne, ze jeszcze dlugo nie przetestuje niczego innego :D ale Twoje rady zapisuje sobie w zakladce i bede zagladac :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O kilku produktach nie słyszałam do tej pory, więc zapisuję :) sama teraz stosuję akurat maskę i szampon z serii seboradin regenerujący z tą nową formułą. Bardzo ładnie radzi sobie z moimi łamliwymi i przesuszonymi włosami. Nie potrzebuję ich nawet potem olejować :P

    OdpowiedzUsuń