Jak 'olejuję' włosy, Monika

Temat olejowania włosów wydaje się wątkiem, o którym wszyscy wszystko wiedzą i nie trzeba o tym pisać, bo olejowanie zostało omówione na wszelkie sposoby wszędzie. W momencie, kiedy zrobiło się popularne posty i artykuły na jego temat atakowały nas z każdej strony.
Jak w tym wszystkim odnalazłam się ja?
Oczywiście rozpoczęłam swoją przygodę z olejowaniem od oleju kokosowego, bo przecież był zawsze podawany jako olej wnikający, więc tylko on może odbudować włosy. Teraz wiem, że to tak nie działa i nie każdemu będzie pasował ów wspaniały kokos. Nakładałam go najczęściej solo na suche włosy przed umyciem i zmywałam po kilku godzinach. Nie dawało mi to żadnego efektu poza tym, że włosy nie były już matowe.
Wraz z rozwojem blogosfery docierały do mnie inne sposoby olejowania włosów - w wodzie z dodatkiem oleju, na mgiełkę. Próbowałam oczywiście wszystkiego i efekty dalej mnie nie zachwycały. Z czasem oczywiście używałam innych olejków niż kokosowy, ale i tak wszelkie kombinacje z nimi nie zadowalały mnie.


W ten sposób dałam sobie spokój z olejowaniem i skupiłam się na testowaniu szamponów, masek, odżywek. Przez kilka miesięcy nie kusił mnie powrót do olejków, ale oczywiście jak to zwykle bywa, Ola zakochała się w olejowaniu i namawiała do tego mnie. Odlewała mi różnych olejków i wreszcie po którymś coś zaczęło się dziać. Nie był to jeden rodzaj oleju, a mieszanka - indyjska Heenara i Bringraj.
Po nich zaczęłam zauważać wreszcie efekty i wróciłam do olejowania. Jednak nigdy nie kręciło mnie już testowanie innowacyjnych metod i zostałam przy nakładaniu oleju na suche włosy.
Potem kilka razy spróbowałam nakładać na mgiełkę nawilżającą, co dało mi spuszone włosy. Zaznaczę, że moich włosów praktycznie nic nie puszy, więc to ewidentnie wina tej metody. Olejowanie w wodzie z dodatkiem oleju dawało dobre efekty, ale nie były one lepsze niż klasyczne nałożenie oleju, więc też sobie je darowałam. Olejowanie na lub pod maskę/odżywkę nie dawało praktycznie żadnych rezultatów. Miałam wrażenie, że olej nie ma szansy zadziałać w połączeniu z innym kosmetykiem...
... i tak od prawie dwóch lat jestem wierna aplikowaniu oleju bezpośrednio na kosmyki. W 90% przypadków olej ląduje na suchych włosach przed myciem. Nie oczyszczam specjalnie włosów przed nakładaniem oleju. Są teorie, że silikony z kosmetyków pielęgnacyjnych blokują dostęp olejkom i nie mogą one wniknąć we włosy. Byłabym tutaj jednak ostrożna. Jeśli używamy ciężkich silikonów to mogą one w jakimś stopniu tak działać. Jednak ja używam tylko tych lekkich z przewagą ulatniających się, wiec po dwóch dniach od mycia zostaje na włosach ich śladowa ilość. Patrząc na moje włosy i to jak wyglądają po olejowaniu nie mam wątpliwości, że nie ma konieczności oczyszczania włosów.
Długość trzymania oleju na włosach jest różna u każdej osoby. Kiedyś, kiedy moje włosy były wysokoporowate wolały krótszy czas, do 4 godzin najwyżej. Wtedy wyciągałam z nich to co najlepsze. Teraz zazwyczaj aplikuję olej na całą noc. Wyjątek zawsze robię dla olejków z duża ilością ziół np indyjskich - te trzymam około dwóch godzin.


Często pytacie o częstotliwość olejowania. Tutaj znów ważne są preferencje Waszych włosów. Olejuję włosy zazwyczaj co drugie mycie, czyli średnio dwa razy w tygodniu, bo włosy myję co drugi dzień. Nie zdarzyło mi się "przeolejować" i wydaje mi się, że jeśli regularnie oczyszcza się włosy, stosuje zbilansowaną pielęgnację PEH to nie ma takiego ryzyka.
Pomimo tego, że zazwyczaj mam jakiegoś swojego ulubieńca, którego używałabym w kółko namiętnie, tak jak teraz z olejem kameliowymi i żurawinowym, to staram się nie popadać w monotonię i raz na czas przemycić inny olej. Taka różnorodność jest istotna, bo dostarcza włosom bogactwo różnych składników, a nie tylko w kółko tego samego.

M.

42 komentarze :

  1. Ile oleju zużywasz jednorazowo na włosy? Jak czytam czasem, że niektóre dziewczyny zużywają zaledwie łyżkę na bardzo długie włosy to nie jestem w stanie tego ogarnąć, szczególnie jeśli mowa o nakładaniu na sucho ;) A może po prostu jeszcze się nie nauczyłam jak to zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też zużywam koło łyżki ;d potem dokładam jeszcze na końcówki i przednie pasemka odrobinę :) taka ilość jest akurat, by włosy były naolejowane, a nie ociekające nim jak frytki po smażeniu ;d
      Kiedyś tez nakładałam więcej, ale to kwestia dobrego podzielenia włosów na partię, rozczesywania w trakcie nakładania oleju.

      Usuń
    2. Dzięki, w takim razie muszę nad tym ewidentnie popracować :)

      Usuń
  2. U mnie dobrze sprawdza się olejowanie na żel lniany, maskę aloesowa NaturVital ( która po myciu kompletnie się nie sprawdza ) lub ostatnio na masło do ciała chia i bambus z Isany. Olejuje co mycie dość obficie na noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,że dużo osób wlaśnie olejuje na maski i z żelem. U mnie tylko sam olej się sprawdza :)

      Usuń
    2. Ja na sucho między myciami stosuje praktycznie codziennie małe ilości oleju z pestek malin głównie na końcówki. Dopiero na ten olejek nakladam serum. W tej minimalnej ilości pięknie wygladza i nablyszcza wlosy ♡ Jeżeli olej żurawinowy nie zostanie wycofany planuje go zakupić w tym celu skuszona zapachem i działaniem.

      Usuń
    3. Malinki ładnie działają :) ja nakładam czasem olej z żurawiny albo marakui na końce i też świetnie działa :)

      Usuń
  3. Hej, Twoje doskonałe włosy, a te końce jakie gęste! Mam pytanie czy olejujesz włosy w pierwszym tygodniu po hennowaniu? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejuje już mycie po hennie :) a czasem nawet od razu, żeby przywrócić włosom gładkość po hennowaniu :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! :)

      Usuń
  4. Kiedyś byłam zwolenniczką olejowania na sucho. Efekty były super!
    Jednak po czasie, moje włosy potrzebowały czegoś więcej. :) I tak od kilku miesięcy olejuję na odżywkę, a od miesiąca wykorzystuję do tego kokoska. Mimo średnioporowatych włosów, olej nie robi mi żadnej krzywdy (zakochałam się w blasku jakie pozostawia na czuprynie).

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post Kochana, ciekawa byłam, jak wygląda u Was właśnie olejowanie od strony technicznej ;);)

    W moim przypadku najlepiej jednak spisuje się olejowanie na nawilżającą maskę/odżywkę, nic nie daje tak dobrych efektów :) KLIK

    A że często mi się nie chce, to olej ląduje również na suchych kosmykach, te z omega 6 najczęściej na całą noc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że coraz więcej osób olejuje na odżywkę i są zadowolone ; ) to tylko moje włosy jakieś dziwne są ;d

      Usuń
    2. Moje też najbardziej lubią olej solo ;)

      Usuń
  6. kiedy dostawa oleju kameliowego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma go w hurtowni :< jak tylko się pojawi to zamawiamy

      Usuń
  7. Ja kiedy jeszcze olejowałam włosy regularnie to jakoś nigdy po żadnym oleju nie zauważyłam efektu WoW,więc myślę,że nie trafiłam jeszcze na swój olej. Teraz nie mam za bardzo czasu,ale muszę go znaleźć,bo islandzki klimat nie sprzyja moim piórkom. ?Zamówiłam za Waszą radą cassię Khadi,ale potrzebuję wskazówki. Nie wiem dokładnie ile jej użyć na jedno farbowanie i w jakich odstępach farbować włosy. Zamówiłam nie czytając nic na ten temat cassię w 2 opakowaniach po 100 g,a na instrukcji pisze,że do jednego farbowania włosów do łopatek potrzeba 80 g henny. Czy to nie za dużo? Mam zamiar podciąć włosy przed hennowaniem więc będą gdzieś do pasa,ale są bardzo cienutkie i rzadkie. Najbardziej zależy mi na efekcie pogrubienia włosów. Nie mam możliwości zamawiania jej co tydzień, więc zamawiajac 2 opakowania myślałam,że starczą mi na parę aplikacji. Co radzicie dziewczęta i czy można gdzieś kupić dobrą cassię,która zadziała tak samo w większym opakowaniu na przyszłość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja efekt WOW mam po oleju arganowym z EcLoba polecanym przez Monikę ;)
      Tak zachwalany kameliowy czy kokosowy nawet nie dawał takiego efektu.

      Usuń
    2. ja na moje włosy zużywam 150 gram henny. Ola trochę mniej. Więc obawiam się, że jedno opakowanie 100 gram to byłoby na raz.
      Ja bym na pierwszy rzut zrobiła całą paczkę. Jeśli Ci zostanie to możesz ją zamrozić;) ale lepiej, żeby nie brakło mieć więcej.
      150gram ma Swati, a kosztuje np u nas 29 zł - ja jej właśnie używam :)

      Usuń
  8. Czytałam jakieś wyniki badań gdzie porównany był olej kokosowy/słonecznikowy/oliwa. Kryterium były tam ubytki protein we włosach i tylko kokosowy im zapobiegał. Słonecznikowy i oliwa nie dały żadnych efektów. Ot taka ciekawostka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dlatego własnie o tym wspomniałam w poście :) że kokos wnika we włosy

      Usuń
  9. Dobry wieczór, Moniko i Olu! :D
    Zaczynam nadrabiać lekturę blogów. XD

    Moniko, Twoje włosy można opisać tylko 3 słowami: idealne, perfekcyjne, doskonałe. Są po prostu jak wyfotoszopowane włosy z katalogów fryzjerskich czy reklam. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że można mieć taką taflę... <3

    Ja walczę z kolejnym kryzysem włosowym. :( Jak przyjdzie od Was cassia to od razu nakładam, bo nie mam już siły. Ale najpierw zdecydowanie muszę je podciąć, bo u fryzjera nie byłam już tak długo, że strach sie przyznać. Końców w tak tragicznym stanie nie miałam nigdy. Jednak choroba i zaniedbania (brak olejowania, czy właśnie brak wizyt u fryzjerki) dały im popalić. :/

    Oczywiście jeszcze mocniej sciemniały, także chcę je pojasnic. Ale nie farbami, naturalnie, jak za dawnych dobrych czasów. :D Zastanawiam się jak rozrobic hennę, tzn. ile soku z cytryn a ile rumianku. Dodam do niej na pewno łyżkę cynamonu i łyżkę miodu. ;)

    Apropos olejowania - właśnie próbuję nowej dla mnie metody, czyli olejowania rosolkiem z miski. :) To mój pierwszy raz. Nie chciało mi się nakładać oleju (tak jak Ty zawsze wcieram go w suche klaczki), bo dość długo to u mnie trwa, zużywam ogromne ilości oleju (marzę o dotarciu do momentu, gdy mojej szopie wystarczy jedna łyżka...). Także zobaczymy, jak to będzie. :)

    Pozdrawiam serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie jesteś :))

      Co do włosów do podcięcie zawsze pomaga. My też będziemy niedługo ciąć końcówki, bo po zimie coś im się należy od życia ;d


      Cytryny nie musisz dodawać dużo. Myślę, że jedna spokojnie starczy :) a reszta to własnie ten napar z rumianku L(
      Do tego miodu możesz dać dwie łyżki takie duże :)

      Usuń
    2. Jestem. :D I bardzo się z tego cieszę!

      Ja koniecznie muszę podciąć, takie koltuny mi się robią, że głowa mała... :( A jeszcze dodatkowo coraz trudniej je dokładnie zmoczyć, normalnie mogę lać litrami wodę, a one spuszone i suche, za to jak już są mokre, po umyciu szamponem, to się robią tępe, ciągną się, zachowują, jakby były naolejowane i mokre. :( Nie podobami się to i martwię się. :'(

      Najgorsze, że do mojej fryzjerki trochę trudno się dostać aktualnie. Ale musi mi się udać! ;D

      Dam jedną w takim razie. :) A ciekawa jestem, czy wiesz coś o hennach Khadi z serii BLOND? Z tego co kojarzę mają jasny i średni blond chyba. Ciekawa jestem, na czym polega ich działanie (bo przecież nie utleniają) i jakie dają efekty...

      Usuń
    3. Poluj na fryzjerkę i niech obcina, skoro włosy tego potrzebują :)Zawsze lepiej obciąć i mieć zdrowe niż się z nimi męczyć

      Te blondy z Khadi zawierają głównie cassię, jakieś zioła i indygo(?!) w związku z tym mnie nie interesują, bo ja rozjaśniam co jakiś czas chemią i nie chcę ryzykować, że nawet taka mała domieszka indygo da mi potem coś dziwnego na głowie ;d

      Usuń
    4. Jutro dzwonię. 😊

      No właśnie to indygo mnie bardzo dziwi...

      Usuń
  10. Dziewczyny pomożecie ? Szukam tego postu / komentarza gdzie Ola opisywała jak laminuje żelatyna krok po kroku - nie mogę odnalezc :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/04/jak-zachowac-zdrowie-koncowek-na-duzej.html
      zobacz tutaj, w komentarzach :)

      Usuń
  11. Hej Dziewczyny!
    Obserwuję Was już dosyć długo,ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać komentarz ;) Piękne są te Twoje włosy,Moniko zresztą tak jak i Oli. Piszę,bo mam takie pytanie-czy w ciąży można stosować wcierki do włosów? Bo olejuję swoje włosy od ponad roku,ale teraz chciałabym włączyć do pielęgnacji wcierki-boję się trochę,że ciąża osłabi mi włosy :( Nie są już takie jak przed... Wiadomo,że Maluszek najważniejszy i niech sobie zdrowo rośnie,ale jeśli mogłabym sobie pomóc to czemu nie spróbować. Pozdrawiam serdecznie-Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj kochana :)
      Miło nam,że się odezwałaś :)
      Olejowanie w ciąży możesz jak najbardziej stosować, ale wcierek nie polecałabym. Większość z nich oparta jest na ziołach, a niektóre zioła nie są zalecane w trakcie ciąży.
      W trakcie ciąży włosy raczej nie wypadają i wręcz się trzymają głowy ;d ale po ciąży niestety jest inaczej i wtedy często lecą jak szalone. Niestety takie kuracje w ciąży nie mają wpływu na poporodowe wypadanie, bo ono ma związek z hormonami :<

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :)
      Tak,olejowanie to stały punkt mojej pielęgnacji-odratowało moje włosy i jestem na dobrej drodze w walce o ich piękny wygląd ;) Co do wcierek w ciąży to właśnie tak myślałam-ale zawsze lepiej się upewnić. Co do włosów w ciąży-niestety u mnie to nie wygląda tak różowo. Wyniki badań ok,a włosy i tak zrobiły się matowe,sterczą tak jak im wygodnie-czasami są nie do upilnowania. Po olejowaniu (olej lniany zmieszany z odrobiną oleju ze słodkich migdałów) wyglądają ładnie,ale już na drugi dzień...masakra. No nic,może też wyczekują Wiosny tak jak ja ;) Czapki i niska temperatura zdecydowanie im nie służą. Miłego weekendu i kolejnych przydatnych i rzetelnych postów :)
      Aga

      Usuń
    3. Za wiosną to moje też już tęsknią:) ta zima, szaliki, kurtki, zamki w kurtce też niszczą wlosy :< zdecydowanie wiosna to dla nich najlepsza pora roku

      Dziękujemy i pozdrawiamy :)

      Usuń
  12. Moniko, ja mam do Ciebie pytanie trochę z przysłowiowej ,,innej półki". Mam cienkie włosy - 5 cm w obwodzie i z podziwem patrzę na Twoje włoski, mając trochę żalu do natury, że jest niesprawiedliwa. Miałam większość życia długie włosy, nawet za pośladki. Przyszedł czas, że obcięłam je, a po latach znów je zaczęłam zapuszczać. Obecnie są za ramiona i rude, jak Twoje, bo i Twoją metodą malowane. Zadaję sobie pytanie, czy warto je zapuszczać, skoro są takie cienkie. Dbam o nie jak ,,jajko". Co sądzisz o zapuszczaniu takich cienkich włosów? A może mogłabym wysłać Ci jakoś moją fotkę, byś zerknęłą i wypowiedziała się. Fryzjerzy twierdzą, że takie cienizny nie powinny być trzymane. Wielu mi to już mówiło. P,oki co podziwiam Twoje i Moniki włoski i wyobrażam sobie, że też mam takie. Na marginesie dodam, że jestem przed 40-tką i może rysy twarzy się każą mi już zapomnieć o takich włoskach, choć nikt mi nie daje tylu lat. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dziękuję Ci za miłe słowa i cieszę się, że moja metoda farbowania działa na Ciebie :)
      jeśli podobają Ci się długie włosy to czemu miałabyś ich nie zapuszczać; ) to, że nie są grube i gęste ich nie skreśla w żaden sposób. najważniejsze, żeby były zadbane .Oczywiście wyślij swoje zdjęcie, chętnie zobaczymy :)
      wyślij na maila info@sophieczerymoja.com

      Usuń
  13. Mi najlepiej olejuje się na mgiełkę nawilżającą, która jest rozcieńczoną odżywką d/s :) Na suche też ujdzie, ale efekty mniej zauważalne :)
    Mnie też Ola zmobilizowała do olejowania, choć ostatnio zrobiłam sobie tydzień przerwy od olejowania i wcierek ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co myślicie o olejku z opuncji figowej? Mialyscie okazję go testować? Znalazłam go stacjonarnie i jak skończę z pestek malin to kusi mnie na twarz i na końcówki.
    Ps. Jestem po pierwszym użyciu olejku jedwabnego Ecolab, włosy jeszcze nie wyschly ale już podczas nakładania wczoraj wieczorem zarówno u mnie jak i u córki włosy zrobiły się mega gladkie już przy niewielkiej ilości olejku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałyśmy nigdy tego olejku, ale myślę, że ot może być dobry zamiennik do pestek malin :)

      Cieszę się, że Ecolab się sprawdza :)ja jedwabnego nie używałam nigdy, ale jak zużyje część moich zapasów to będzie mój :)

      Usuń
  15. Ja też jestem wierna olejowaniu na sucho. Śmiać mi się chce, gdy przypominam sobie swoje początki olejowania. Moje pierwsze olejki to te z Green Pharmancy. Za pierwszym razem zużyłam chyba 1/4 butelki. Szok. I zastanawiałam się, jak wy to wszyscy robicie, że używacie 1-2 łyżek. Szaleństwo. Trochę włosów mi wtedy wypadło, bo włosy były niedomyte za każdym razem xD ciężko było to zmyć. Cóz, człowiek uczy się na błędach. Teraz tak jak większość używam 1 łyżki oleju, mam dużo krótsze włosy i cienkie, ale one muszą być aż mokre od oleju, bo inaczej nie wyglądają zbyt dobrze.
    Swoje włosy olejuje prawie co mycie (najczęściej co 2-3 dzień na całą noc), ale od czasu do czasu robię im mała przerwę i po prostu myje włosy szamponem i nakładam maskę. Wychodzi tak co 2-3 tygodnie 😀
    Buziaki 😘😘😘😘😘😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to robisz dokładnie tak jak ja :)
      a początki to myślę, że każda z nas miała takie śmieszne ;d JA Sesy na początku przez tydzień nie mogłam domyć ;d i chodziłam tak kilka dni ;d

      Usuń