Niedziela dla włosów - bogata pielęgnacja po chorobie

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły mi na leżeniu w łóżku i wizytach u lekarzy. Rozłożyła mnie choroba, przez którą nie miałam siły na nic, a już na pewno nie na pielęgnację włosów. Z tego powodu kompletnie zaniedbałam wcieranie wcierek, olejowanie, a nawet nakładanie odżywek czy masek. Jedyne na co się mogłam zdobyć to szybkie umycie włosów pod prysznicem i wysuszenie ich ciepłym nawiewem, by nie siedzieć z mokrą głową. Zdenerwowana nie raz szarpałam włosy próbując je pośpiesznie rozczesać, przez co trochę ich wyrwałam, trochę połamałam. Kiedy poczułam się wreszcie trochę lepiej i wróciłam do żywych przyszedł czas ocenić straty.
Przez ostatnie kilkanaście dni jedynymi kosmetykami, jakie stosowałam były dwa szampony. Jeden do każdego mycia Le Cafe de Beaute Regeneracja (KLIK), a drugi do oczyszczania, ponieważ pojawiło się u mnie uczucie świądu skóry głowy - Beauty farm (KLIK). Niewątpliwie obydwa poradziły sobie świetnie w tej sytuacji. Po Le Cafe włosy łatwiej się rozczesywały nawet mimo braku odżywki i męczenia gorącym nawiewem. Gdyby nie towarzyszyło mi tyle negatywnych emocji na pewno nie szarpałabym tak włosów i rozczesywała je powoli, dzięki czemu nie ucierpiałyby aż tak. W chwili kiedy pojawił się świąd skóry, a ja nie miałam głowy do olejowania jej, wcierania czegokolwiek umyłam ją po prostu dwukrotnie oczyszczającym szamponem z 'kozą'. Włosy po nim też ładnie się rozczesały mimo braku odżywki czy nawet serum silikonowego, bo o nim też zapominałam, co odbiło się na kondycji końcówek, ale o tym za chwilę. Na szczęście porządne oczyszczenie wystarczyło by nieprzyjemne dolegliwości skóry głowy minęły.
Kiedy wreszcie mogłam wyjść na chwilę z domu, umówiłam się z Olą na spotkanie. Postanowiłam że trzeba wreszcie zrobić coś z włosami, by pokazać Wam jak teraz wyglądają. Aby jednak nie straszyć Was matowymi, przesuszonymi włosami uznałam, że przyszedł czas na bogatą pielęgnację, by choć w jakimś stopniu włosy odżyły.
Na początek więc ponownie oczyściłam je Beauty Farm (KLIK), po czym kiedy wysuszyłam je letnim nawiewem, zaaplikowałam na nie olej kameliowy (KLIK). Zrobiłam to nadzwyczaj dokładnie wczesując go pasmo po paśmie. Sama aplikacja trwała kilka minut, podczas których gładziłam dokładnie włosy, dzieliłam je na małe pasma i dokładnie rozczesywałam. Nie raz już taka metoda dała u mnie lepszy rezultat niż zwykłe szybkie nałożenie oleju. Nauczyłam się tego od Oli i staram się praktykować.
Po całej nocy w warkoczu rano na włosy dołożyłam grubą warstwę czarnej maski Fratti (dokładnie TEJ). Zaaplikowałam ją również na skórę głowy i trzymałam koło pół godziny pod foliowym czepkiem i ręcznikiem, tak by były w cieple.
Do umycia użyłam tym razem mydła cedrowego (KLIK), ponieważ brakowało mi takiego uczucia odświeżenia, a ono dzięki swojemu zapachowi idealnie się do tego nadaje. Umyłam włosy dwukrotnie, po czym nałożyłam na chwilkę balsam z różą (KLIK), który wprost uwielbiam. Zastanawiam się czy nie spróbować niedługo innej wersji tego balsamu. Używałyście może?
Lekko odsączone włosy zabezpieczyłam kroplą serum Glis Kur, delikatnie rozczesałam i wysuszyłam. Od skóry głowy ciepłym nawiewem, a potem już chłodnym.
Efekt finalny możecie zobaczyć na zdjęciach. Były one robione na szybko i w szaliku, stąd takie uniesienie, odgniecenie. Włosy są miękkie, gładkie i właściwie same się rozczesały. Wrócił blask, którego przez kilkanaście dni nie było. Końcówki lekko rozwiane przez wiatr, ale widać, że tęsknią już za nożyczkami. Nie były podcinane już prawie pół roku, więc mogą mieć swoje gorsze dni.
Na szczęście po raz kolejny okazało się, że choćby jednodniowa bogata pielęgnacja potrafi zrobić dużą różnicę w wyglądzie włosów. Teraz tylko muszę powrócić do wcierania wcierek w skórę głowy, a po takiej przerwie odzwyczaiłam się od tego ;d.

34 komentarze :

  1. Twoje włosy są cudowne! <3
    Kiedy ja osiągnę taką długość i kondycję:(
    K.B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, odpowiednia pielęgnacja i trochę czasu, a będa :)

      Usuń
  2. A ja właśnie wróciłam od fryzjera, ścięłam 10 cm końcówek wyglądających jak mop. Od lat dbam o włosy i końcówki i oto efekt. Mythic oil to katastofa tak jak i jedwab Chi i inne sera na końcówki. Śpię w luźnym koku, wiązałam włosy całą jesień i zimę zabezpieczając je przed wiatrem, mrozem, swetrami itp., nie używam suszarki, prostownicy, nie farbuję, nie tapiruję tylko dbam. Olejowanie, maski itp.I co? I nic. Od dzisiejszej wizyty u fryzjera przestaję dbać o końcówki. Serum chi wylądowało w koszu, muszę się jeszcze pozbyć Mythic oil tylko nie wiem komu je wcisnąć. Koniec z pielęgnacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie to czego używasz nie jest dobrze dobrane, bo innej rady nie widzę :)

      Usuń
    2. Wręcz przeciwnie. Wiem, które oleje, maski i szampony mi pasują. Włosy są miękkie, lśniące i poprzedzierane na końcach, na które nic oprócz ścięcia ne działa.

      Usuń
  3. Cudowne są. Zbieram się aby do Was napisac gdyz moje wlosy mimo pielegnacji nie chca wyglądać dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, odpiszemy niedługo, bo trochę mamy tych wiadomości i powoli się dokopiemy do twojej ;)

      Usuń
  4. I to jest właśnie fajnie w posiadaniu ogólnie zdrowych, gładkich i zadbanych włosów, że kiedy już coś się stanie i ich kondycja (wizualna albo dotykowa, albo oba naraz ;p) się pogorszy, to da się je udobruchać jednorazowym zabiegiem :).
    U mnie często wyglądają nieładnie po wielogodzinnych chodzeniu w kitku lub upięciu, wiadomo są odgniecenia i końcówki mogą sprawiać wrażenie sianowatych (zwłaszcza, gdy się taką "falę" rozczesze ;)), ale wracają do siebie zaraz po umyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też po koczku jak się poodgniatają, bo falami tego nazwać nie mogę ;d robi się taka szczota na końcach, kiedy to rozczesze ;d i gdyby ktoś mnie nie znał to by myślał, że mam bardzo zniszczone włosy : )

      Usuń
  5. Monika, są prześliczne! ❤
    Ja już trzeci tydzień choruję, nie mam słów... :/
    Strasznie się cieszę, że tak bardzo polubiłaś ten balsam. :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tobie go tak polubiłam : ) uzywałaś może innych z tej serii>? bo mnie kuszą ;d
      Mnie choroba dalej trzyma, ale już na szczęście nie angina. Teraz takie pozostałości :(

      Usuń
    2. Nie, nie używałam innych. ;)
      Mam jeszcze pytanie, gdzie wyprodukowano Wasz balsam? Mój był w Rosji, ale wczoraj widziałam podróbki w Tesco, pochodziły z Estonii...
      Mnie trzyma grypa. ;)
      Zdróweczka! :-*

      Usuń
    3. Kochana, to nie są podróbki :) Firma przeniosła część swojej produkcji na teren Unii Europejskiej (do Estonii) i tam też produkuje kosmetyki na rynek unijny. Produkty "made in UE" mają zgodny z wymogami INCI opis składu i inną zawartość od wersji rosyjskich.
      Ta nasza też pochodzi z Estonii, a działanie ma świetne :) wiec tutaj nie ma reguły, że wszytko co z Estonii będzie złe :) trzeba czytać składy

      Usuń
    4. Tak, dzisiaj mnie również oświecono. :)
      Masz rację, niemniej jeśli chodzi o szampon z tej serii to mam porównanie - ja miałam wersję rosyjską, mama już estońską i? Mój szampon był lepszy, bardziej wygładzający, włosy lepiej się układały... Dodam, że nie od razu to odkryłam, nie ma zatem mowy o zasugerowaniu się. Nie wiem jak jest z balsamem, chętnie jednak wypróbuję i dam znać jakie są moje odczucia. ;)Mam nadzieję, że nie masz mi tego Moniko za złe... ;)

      Usuń
    5. Dzisiaj nałożyłam nową wersję balsamu, estońską - jest super, nie odbiega od poprzedniej wersji, uff! :) A włosy po nim jak jedwab ❤

      Usuń
    6. Absolutnie nie mam Ci nic za złe Kochana :) dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Cieszę się zatem, że balsam sprawdza się tak samo dobrze :)

      Usuń
  6. Pytanko do Oli :) jak przygotowujesz wcierkę cebulowo-czosnkową, w sensie jak wydobywasz z nich sok?
    Nie mam w domu wyciskarki ani nawet praski, więc zastanawiam się jak to zrobić w domowych warunkach, czytałam że można zetrzeć na tarce i wyciskać przez gazę ?
    Ile cebulek i ząbków średnio zużywasz i na jak długo ci to wystarcza? Czy zapach utrzymuje się po myciu, i czy bardziej działa ona u ciebie na porost czy bejbiki?
    Nie pamiętam byś opisywała ją kiedyś szerzej, ale jeśli jednak przeoczyłam to podeślij link :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie ścierałam zawsze zarówno czosnek jak i cebulę na tarce : ) jeśli chodzi o czosnek to jak miałam pod ręką praskę to używałam praski i zwykle były to dwa ząbki czosnku i jedna cebula. używałam od razu po pozyskaniu soku (przez gazę : )), bo jak trzyma się dłużej to to śmierdzi niemożebnie ;D bardzo przeszkadzało moim rodzicom kiedy stosowałam. u mnie zapach dłużej się utrzymywał mimo mycia ;D u mnie działał bardzo na wypadanie, ale przez niechęć rodziców i otoczenia w postaci znajomych xD musiałam to zarzucić ;D
      : )
      mnie zapach ogółem nie przeszkadza taki świeży 'zapach' ;d kocham czosnek i jem go sporo i dodaję wszędzie gdzie można, ale na głowie długo mi się trzymał ;D

      Usuń
  7. Dużo zdrówka Kochana :)
    Rany, włosy masz już tak długie, że ledwo mieszczą się w kadrze, piękne są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rosną rosną, chociaż ostatnie tygodnie nic nie wcieram znowu :<

      Dziękuję, przyda się :*

      Usuń
  8. A ja bardzo bym chciała zobaczyć Twoje włosy tak na "goło" - jak wygląda ich stan bez szczególowej, dokładnej pielęgnacji, co za co w niej odpowiada itp. Myślę, że pomogło by to mi z moją buntowniczą czupryną, która co rusz ma inne zachciewajki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Włosowe boginie! <3 najlepsze jest to, że Wasz bad hair day, to dla większości osób byłby jednak good hair day :P :*
    A teraz trochę nie w temacie, ale pewnie prędzej ogarniecie komentarze, niż @ dlatego pozwolę sobie zapytać tutaj: miałam przygotowaną przechowlanię pod zamówienie i dziś właśnie je miałam zrobić. Ku mojej rozpaczy nie ma już jednak ani Cassii ani Sesy ;(((( ale się zrobiłam z tym czekaniem :D no i chciałam dopytać kiedy przewidujecie, że znów się pojawią (tak orientacyjnie)? Bo nic tak nie motywuje moich włosów do przyrostu jak Sesa <3 a i cassiowanie za 2 tygodnie wypada, więc więc, czy do tego czasu można liczyć, że Cassia i Sesa wrócą na Wasze magazyny? :)) z góry bardzo dziękuję za odpowiedź :* peace&love! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ta przechowalnia nie działa do końca tak jak każdy by chciał. Mnie nie raz z koszyka w innych sklepach ktoś coś zabrał ;d i od tej pory wiem,że to niestety nie daje gwarancji :<
      Cassia i Sesa będzie w tym tygodniu.Zamówienie jest przez nas złożone i czekamy na wysyłkę :)

      Usuń
  10. Nie widać aby miały gorszy okres :) Prezentują się przepięknie, ale najważniejsze, że Ty wiesz co zrobić aby tak było :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używałam innej serii tego balsamu, "Frozen Berries". Moje włosy bez odżywki są strasznym sianem i porównując to Arctic Rose to Arctic Rose jest lepsza, włosy są bardziej gładkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na Twoje włosy zadziała inaczej, możesz eksperymentować ale jak ten Ci spasował to lepiej przy tym zostań :) też na początku miałam Arctic Rose i trochę się też różnią samym nakładaniem. Oba mają taką samą konsystencję ale nakładając Arctic Rose szybciej stawały się takie "śliskie" :)

      Usuń