Sposób w pielęgnacji włosów, do którego wróciłam po kilku latach

Pielęgnacja moich włosów na przestrzeni lat bardzo się zmieniła. Niegdyś porowate kosmyki wymagały ode mnie więcej uwagi, troski, a także innych kosmetyków niż teraz. Wtedy też byłam łasa na nowe patenty, które miały pomóc mi w drodze do włosowego ideału. Jednym z nich było dodawanie oleju do maski, którą stosowałam po myciu. Sposób ten polecała mi bardzo Ola, która swoją drogą stosuje go aż do teraz. U mnie również dawał fajny efekt i pomagał zadbać o zdrowy wygląd, jednak z racji tego, że włosy miałam wtedy dużo krótsze niż teraz to często trudno było mi dobrać odpowiednią ilość oleju, by włosów nie obciążyć. Ciężko było też nałożyć maskę z olejem tylko na włosy od ucha w dół - zawsze coś dostało się wyżej i fundowało włosową katastrofę. Wtedy miałam większą skłonność do przetłuszczania skóry głowy niż teraz i często kończyłam z przyklapniętą fryzurą po kilku godzinach. Z tych powodów mimo wielu zalet tej metody zrezygnowałam z niej, a później zupełnie o tym zapomniałam.


Przypomniałam sobie o tym całkiem niedawno po TYM poście i zachwycona efektem na włosach Oli postanowiłam spróbować na nowo. Tym bardziej, że przez ostatnie 8 miesięcy zabiegi włosowe ograniczyłam do minimum. Praktycznie wyeliminowałam maseczki, wszystkie produkty po myciu nakładam na chwilę i spłukuję. Włosy nie ucierpiały na tym w żaden sposób, ale nigdy za wiele starań, szczególnie jeśli chodzi o końcówki, których nie podcinałam już od kilku miesięcy, więc należy im się szczególna troska.
Maseczkę z dodatkiem oleju postanowiłam potraktować jako bonus do codziennej pielęgnacji. Okazało się jednak, że w połączeniu z olejowaniem przed myciem to dla mnie za dużo. Włosy były zbyt obciążone i strączkowały się. Nie wiem jak Was, ale mnie strączkowanie niemiłosiernie denerwuje i odbiera mi całą przyjemność z włosów. Od razu je wtedy związuję, bo nie mogę na nie patrzeć. Na szczęście zdarza się ono u mnie rzadko, ale zazwyczaj właśnie wtedy, kiedy je przeciążę zbyt bogatymi kosmetykami.
Idealne za to okazało się w dniach, kiedy oleju nie zdążyłam zaaplikować. Jeszcze lepiej zaś sprawdza się u mnie wtedy, kiedy oczyszczę włosy szamponem z SLS.
Ulubione maski, które łączę z olejem pochodzą od firmy Fratti (KLIK). Zarówno czarna maska jak i wersja keratynowo-szungitowa najlepiej działają u mnie zostawione na co najmniej kwadrans. Kiedy do tego dodam 'kroplę' oleju ich działanie jest spotęgowane - włosy nabierają mięsistości, są gładkie i pięknie lśnią. Dodatek oleju współgra z keratyną w masce keratynowo-szungitowej i przeciwdziała przeproteinowaniu.


Porcja oleju będzie też dobrym dodatkiem do Kallosa czy innej maski, która działa u Was dobrze, ale czujecie, że można wyciągnąć z niej jeszcze więcej.
Olejem, który najczęściej dodaje jest kamelia (KLIK), ponieważ ma ona wygodny atomizer i wystarczają mi dwa, trzy psiknięcia. EcoLab (KLIK) czy Vianek (KLIK) dozują zbyt dużą ilość bym mogła tak z nich korzystać prosto z butelki. Za to wszystkie czyste olejki Mohani (KLIK) posiadają wygodny zakraplacz i również idealnie by się tutaj sprawdziły. Niestety mam tylko makadamię tej firmy i ona moim włosom nie pasuje.
Maskę z olejem nakładam zawsze od ucha w dół i nie przeciąża to włosów ani nie przyśpiesza przetłuszczania. Jest to dobry sposób jeśli nie macie czasu olejować włosów regularnie przez kilka godzin lub kiedy chcecie wzbogacić Waszą włosową dietę o dodatkową porcję emolientów.

M.

14 komentarzy :

  1. Pod ostatnim postem właśnie wspominałyśmy o miksie maski z olejem <3 idealnie dobrany duet działa cuda. A propo's czarnej maski Fratti - nie specjalnie moje włosy ją polubiły i od pół roku zalega na dnie włosowego pudła... Oddałabym ją w dobre ręce pewnej blond koleżanki, ale gdzieś coś kiedyś przeczytałam, że ta maska lubi przyciemniać włosy, to prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma specyficzny kolor i przez to może nieznacznie zmieniać kolor włosów, ale to raczej mało zauważalne i musialaby często używać :) jak będzie nakladać raz w tygodniu to nic się nie powinno stać :)

      Usuń
  2. dziewczyny chciałam zamówić u was kosmetyki, ale czemu wy macie aż tak drogą wysyłke ;( to mnie odpycha od waszego sklepu, bo nie mam środków żeby zrobić takie zamówienie zeby miec darmową wysyłkę. pomyślcie np o sposobie dostawy do kiosku ruchu wtedy to dostawa wychodzi 5 zł ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważamy, żeby wysyłka była droga. Ceny są normalne :)
      Rozumiem jednak, że dla Ciebie to może być drogo. Inne sklepy mają i wyższe ceny dostaw i niższe niż my. Na to wpływa wiele czynników i to nie jest nasze widzimisię :)

      Usuń
  3. Też od dawna w zasadzie do każdej maski dodaje trochę oleju. W zasadzie nie pamiętam kiedy maskę solo używałam pomijając ten krok. Dziś jest mój debiut z Karelia Oblephika - mam nadzieję, że włosy ja polubia bo akurat dziś mam koncert a jutro wycieczkę polonijna. Nie lubię przed takimi wyjściami testować nowośc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwszym użyciu jestem zachwycona ♡ Pobiła swoją poprzedniczke Natura Siberica z rokitnikiem. Ten zapach i budyniowa konsystencja, aż chciałoby się ją zjeść.... :p Po 40 min pod czepkiem włosy po naturalnym wyschnięciu były pełne objętości ale jednocześnie nawilżone i mocno się skrecily ( to mnie zdziwiło bo NS z rokitnikiem raczej mocno wygladzala i rozluźniala skręt ale też zawierała objętość. Tu włosy były jednocześnie nawilżone i gładkie ale pełne objętości i rwaly się do skrętu ). Na pewno jeszcze zakupie drugie opakowanie i jeszcze kusi mnie brzoza.

      Usuń
    2. No to super <3 mega się cieszymy,że się sprawdziła. Zawsze niecierpliwie czekamy na opinie :)

      Usuń
  4. Ja robię tak bardzo często, też przez Olę :D
    Zauważyłam u siebie bardzo dobre efekty po tym procederze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę na inny temat - jak zobaczyłam zdjęcia w tym poście, te dwa bezpośrednio pod sobą, to pomyślałam, że chętnie zobaczyłabym Wasze włosy na jednym zdjęciu, obok siebie, bo obie macie włosy naprawdę przepiękne, jedne z najpiękniejszych w całej blogosferze, no zachwycają mnie za każdym razem. Cudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz,że o tym myślałyśmy? tylko nie ma nam kto zrobić takiego zdjęcia, a z samowyzwalaczem ciężko ;d ale będziemy myśleć :)

      Usuń
    2. Ja już od dawna czekam na jakieś wspólne zdjęcie :)

      Usuń
    3. Będzie takie zdjęcie na pewno, tylko musimy kogoś do tego zaangażować i pogoda musi być lepsza;)

      Usuń
  6. Z olejowaniem mialam podoby problem, wlosy obciazone przez nieumiejetnosc wywazenia proporcji. Chcialam zeby latem byly ladne i zdrowe, a byly po prostu przyklapniete i szybciej sie przetluszczaly. Od niedawna stosuje seboradin sun by chronic je przed sloncem i to jest swietna opcja jesli nie masz czasu by kombinowac z wlosami, a boisz sie suchych pasm przez slonce.

    OdpowiedzUsuń