30 dni dla włosów, Jak zrobić loki bez użycia ciepła, wsuwek, klamry czy też spinek do włosów oraz bez produktów utrwalających? Przydadzą się za to sprawne dłonie! : )

Pomyślałam, że nie postawię jedynie na samą pielęgnację (zróżnicowaną) biorąc udział w Akcji Włosomaniaczek '30 dni dla pięknych włosów' Anwen, ale również spróbuję nowy sposób kręcenia bez użycia ciepła : )
Odkąd znalazłam dla siebie idealny sposób kręcenia moich włosów/ich codziennej stylizacji w postaci koczka na wypełniaczu ze skarpety nie szukałam innych metod kręcenia włosów. Uwielbiam kiedy moje włosy falują a zarazem fale są gładkie i błyszczące - a nie takie jakby 'poszarpane' : )


Niemniej jednak ciężko przynudzać na włosowym (miedzy innymi) blogu jednym i tym samym, także postanowiłam porwać się na coś co odkryłam już dobry rok temu. Inspiracji oczywiście szukałam na YouTube'ie i znalazłam ją w tym filmiku (KLIK). Robiłam wszystko dokładnie tak samo jak autorka filmiku z tą różnicą, że przed zawinięciem włosów w kokony niczym ich nie pryskałam. Zaintrygowało mnie jak można wyczarować na włosach loki bez użycia spinek, wsuwek czy też klamry do podpięcia. Wczoraj po umyciu włosów postanowiłam, że coś z nimi zrobię i przez większego zastanowienia zaczęłam je skręcać w ruloniki i tworzyć kokony ;d Był to mój pierwszy raz i przyznam, że nie przykładałam specjalnej wagi do tego czy robię to precyzyjnie i czy oddzielam włosy w miarę podobne do siebie wielkością pasma, ale czuję, że gdyby metoda była przeze mnie wypracowana osiągnęłabym na włosach naprawdę zadowalający efekt. Innymi słowy - post powstał bardzo spontanicznie i nie pomyślałam, że moje kokony dotrwają do rana! Mam bardzo śliskie włosy i nie chciałam nakładać na nie żadnych pianek czy też lakieru do włosów, więc tym bardziej nie liczyłam na to, że rano obudzę się z kokonami - a jednak : ) W nocy rozwinięciu uległ jeden kokonik, ale nie zawijałam go ponownie, ponieważ w nocy jedyne na co mam siłę to przewrócić się na drugi bok. Moje zdziwienie było tym większe, że loczek wytrwał w takiej postaci jakiej zobaczycie na poniższych zdjęciach i kompletnie się nie rozprostował. Nawet teraz, kiedy piszę posta wczesnym wieczorem moje włosy nie rozprostowały się praktycznie wcale. Dłuższe pasemko włosów, które widzicie na poniższym zdjęciu uległo rozwinięciu w nocy, jak wyżej wspominałam. Krótsze pasemko rozwinęło się samo nad ranem, po wstaniu z łóżka. Reszta wytrwała:


Kokony prezentowały się następująco
:


Przerzucone do przodu, jeszcze nieroztrzepane:


Tu już starałam się je delikatnie rozdzielić by nabrały objętości:


Uważam, że jak na pierwszy raz wyszło całkiem okay. Myślę, że gdybym przyłożyła się bardziej loczki były piękniejsze. Ogólnie nie jestem fanką kręcenia kilkunastu pasm, ponieważ wtedy nie ma siły by loczki wyszły ładne i grube a zazwyczaj kończy się z baranem na głowie i 'zjedzoną' przez mocny skręt długością. Samą metodę uważam za naprawdę przyjemną tym bardziej, że do wyczarowania loków nie potrzebowałam dosłownie niczego prócz dwóch palców i umiejętnego nawijania kokonów. Trwałość skrętu jest naprawdę zdumiewająca, ponieważ nigdy przedtem loki nie trzymały mi się aż tak długo - jestem pozytywnie zaskoczona i nie mogę w to uwierzyć. Nawet nawijając mniejsze pasma (również) na chusteczki nawilżane np. nie osiągnęłam tak trwałego efektu a również długo się utrzymywał. Jeśli jesteście ciekawe barana po chusteczkach nawilżanych to wrzucam zdjęcia:

Ten przebił wszystko i chciałabym tą metodę dopracować po swojemu : ) Niemniej jednak ciężko nawijać grubsze pasma, ponieważ z racji tego, że włosy są bardzo sprężyste i śliskie takie grubsze kokony ulegają natychmiastowemu rozwinięciu - tym bardziej, że muszą być nawinięte do samego końca by końcówki nie były niedokręcone. Niemniej jednak - jeszcze będę próbować sama dla siebie.

Według mnie kluczową rzeczą, poza oczywiście umiejętnym nawinięciem by loki były podobnej wielkości jest pielęgnacja przed kręceniem by włosy nie wyglądały na przesuszone - o odgniecionych końcówkach nie wspominając.
Moja pielęgnacja przed stylizacją to olej konopny na dwie godziny przed myciem. Następnie mycie szamponem Le Cafe de Beaute, Aktywny wzrost i blask wraz z łyżką sody oczyszczonej. W następnej kolejności maska łopianowa Karelia Organica na 5 minut (uwielbiam ją!) i płukanka octowa co by domknąć łuski włosów po sodzie. Włosy zostały całkowicie wysuszone przed nawijaniem na palec.

Spotkałyście się z taką metodą kręcenia włosów? : )

15 komentarzy :

  1. Efekt ładny ale wolę Twoje włosy po koczku na skarpecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja również : ) ale ten jest mega trwały i nawet włosy Moniki, które zwykle się prostują są dalej pokręcone, bo wysłała mi zdjęcie : )

      Usuń
    2. Widziałam na instagramie ;) Ciekawa jestem jak wyglądają Twoje włosy bez stylizacji i jaki mają skręt gdybyś po umyciu pozostawiła je wyschnac naturalnie bez stylizacji.

      Usuń
  2. Ciekawy sposób. Ja niestety zrezygnowałam z kręcenia, ponieważ moje włosy stały się ostatnio śliskie i ciężko je nawinąć na cokolwiek. ;) Poza tym są coraz dłuższe i to też utrudnia sprawę (znacznie). ;)

    Na pewno sprawdzę ten sposób. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ja uważam, że ciekawy efekt powstaje właśnie na dłuższych włosach ;* koniecznie spróbuj Kochana <3 za nim przemawia jego trwałość - nawet włosy Moniki są w dalszym ciągu pokręcone a kręciła wczoraj ;D

      Usuń
  3. Opisujesz w którymś poście, jak robisz włosy na skarpecie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mozna wlosy na noc zwilzyc woda przed skreceniem nie spusza sie wtedy? ja mam problem z puszeniem i sie boje ze bede wygladac jak pudel :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz - teoretycznie jak próbowałam zwilżać je wodą (rok temu jak w ogóle zobaczyłam filmik) to lepiej się zawijały niż suche włosy, ale moim zdaniem były jakieś sklejone i powykrzywiane no i skręt był słabszy, bo u mnie ma sens nakręcać suche włosy.
      ogólnie to musisz kombinować - ja bym może użyła jakieś pianki np. z nivea, bo sama czasem używam, albo zobacz jak będziesz się prezentować po zawinięciu suchych : ) u mnie stają się bardziej napuszone jak próbuję ruszyć je ręką - w każdym skręcie włosów tak mam, więc by je rozdzielić delikatnie trzepię głową ;D wtedy jest o wiele lepiej : )

      Usuń
  5. W życiu nie widziałam nic podobnego :D Twoje pomysły nie znają granic! :)
    Świetnie się w nich prezentujesz, wyglądają bardzo naturalnie, jakbyś dosłownie się z nimi urodziła :) Teraz jesteśmy jeszcze bliższe skrętem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, dziękuję! : ) cieszę się bardzo, że Ci się podoba! : ) ;* ja lubię próbować nowych rzeczy a że z yt to mnie wtedy zainteresowało najbardziej to fajnie jest móc pokazać jaki efekt osiągam ja ;D : )
      Twoje są piękne naturalnie! <3

      Usuń
  6. Używasz jakieś pianki do stylizacji loków ? Zachęcona opinią innej włosomaniaczki kupiłam krem do stylizacji z Isany, ale skleja mi włosy :/ Swoje naturalne mam drobne loki,dopiero po wyprostowaniu i związaniu w kitkę robią się ładne duże loki. Chciałabym na co dzień uzyskiwać taki efekt, ale odstawiając prostownicę. Mam jakąś radę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie : ) składem nie odpowiada mi żadna : ) ja dobieram odpowiednią pielęgnację pod stylizację na noc na koczek ze skarpety : ) tutaj filmik - robię dokładnie tak samo jak ta Dziewczyna https://www.youtube.com/watch?v=IgA8maTWnwM
      : ) to właśnie po takim koczku mam zawsze ładne, grube loki - a sam koczek robi się szybko i prosto : ) to taki skręt 'kontrolowany', bo można przewidzieć czego się spodziewać.
      ogólnie fajny do stylizacji jest żel lniany, który wgniata się we włosy po umyciu, ale skoro masz drobne loczki naturalnie, to raczej ten efekt odpada. niemniej jednak możesz spróbować żelu lnianego pod stylizację na skarpetę : )

      Usuń