Naturalna pielęgnacja skóry bardzo suchej, atopowej, nadwrażliwej

Dawno nie było na blogu tematu pielęgnacji ciała. Wspominałam niejednokrotnie, że moja skóra jest bardzo sucha, atopowa i wrażliwa. Wymaga ode mnie dużo uwagi, odkąd pamiętam. Zawsze kiedy ją zaniedbywałam pojawiały się nasilone objawy atopowego zapalenia skóry, mocne swędzenie, ściągnięcie. W miejscach dotkniętych atopią potrzebne były niestety dermatologiczne maści.
Od prawie roku nie używam żelów pod prysznic z SLS. Zastąpiłam je tymi z delikatnymi detergentami i to moim zdaniem dało największą różnice. Tak prosta czynność, a zmieniła moim zdaniem bardzo dużo. Wcześniej nie przykładałam do tego takiej wagi. Wydawało mi się, że skóra ma za krótki kontakt ze środkiem myjącym i nie wpływa to na nią negatywnie. Wszyscy wiemy o złym wpływie SLS na włosy, twarz, a jakoś temat skóry ciała długo był przeze mnie nie traktowany poważnie.
Już po kilku pierwszych myciach widziałam różnicę, jednak po kilku tygodniach byłam już pewna, że nie wrócę do drogeryjnych żeli pod prysznic. Więcej o moich odczuciach możecie przeczytać w TYM poście.
Odczuwalne nawilżenie skóry jest dużo lepsze. Po kąpieli praktycznie nie muszę używać balsamów i innych kosmetyków tego typu, ponieważ skóra nie jest sucha, nie ma tego nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, nic nie swędzi. Pozostaje gładka i miękka w dotyku.
Obecnie stosuję najczęściej żele marki Vianek (KLIK), Le Cafe de Beaute (KLIK) lub EcoLab (KLIK). Wszystkie są świetne, ładnie pachną i są całkiem wydajne. Trochę wyższa cenę rekompensuje moim zdaniem fakt, że nie wydaję teraz tyle pieniędzy na kosmetyki do odżywiania, nawilżania.
Używam średnio raz w tygodniu mocno odżywczego masła do ciała - moje ulubione kakaowe KLIK. Po posmarowaniu nim pachnę jak budyń czekoladowy, a skóra jest bardzo mocno odżywiona, wygładzona i bardziej napięta.
Czasem używam olejku do ciała - najbardziej lubię te z Vianka. Najczęściej robię to po peelingu, którego przy mojej skórze nie wykonuję częściej niż co 10 dni. Wszystkie peelingi, których używam są na bazie cukru, ponieważ nie podrażniają one, złuszczają delikatnie, ale skutecznie.
Moje ulubione to te niedrogie z Organic Shop KLIK.
W mojej łazience od kilku miesięcy nie może zabraknąć także trzech naturalnych rzeczy: oleju laurowego, masła shea oraz mydła Aleppo z 40 % zawartością oleju laurowego.
Olej laurowy idealnie sprawdza się na wszelkie problemy skórne, zarówno skóry twarzy, ciała, czy skóry głowy. Niweluje łupież, egzemy, wspomaga walkę z łuszczycą i trądzikiem. Ma ciemnozielony kolor i bardzo intensywny zapach liści laurowych.


Olej laurowy ze zdjęcia w naszym sklepie KLIK

Polecam nie stosować go solo, a jedynie w połączeniu z innym olejem bazowym. Taki miks można aplikować również na skórę głowy w celu pobudzenia wzrostu włosów. Ola niegdyś o tym wspominała, ponieważ próbowała tego sposobu. Dodam, że z bardzo dobrym skutkiem - możecie o jej przyspieszonym przyroście włosów przeczytać TUTAJ.
Smaruję taką mieszanką miejsca, na których dotknęło mnie podrażnienie, atopia, uczulenie. Od razu odczuwalna jest ulga - znika swędzenie i zaczerwienienie też jest mniejsze po kilku godzinach. Czasem ten olej wystarcza i udaje się uniknąć maści od lekarza.
Olej laurowy (KLIK) wspaniale się spisuje aplikowany punktowo na twarz w przypadku nieprzyjaciół. Pamiętajcie jednak o nie nakładaniu go samego, ponieważ potrafi mocno podrażnić, wręcz spowodować łuszczenie skóry, zaczerwienienie.
Jeśli używacie kwasów czy retinoidów to należy zachować przerwę między jednym a drugim - inaczej możecie skończyć jak ja na początku stosowania- z wypaloną brodą ;d Olej wyżarł mi skórę i musiałam to leczyć przez prawie dwa tygodnie.
Zapobiegawczo i również w celach wzmocnienia działania samego oleju stosuję mydło Aleppo 40 procentowe (KLIK). To mydło lecznicze powstałe z oliwy z oliwek i oleju laurowego. Myję nim tylko miejsca, z którymi najczęściej mam problemy, średnio raz na kilka dni. Również łagodzi swędzenie, zapobiega rozwojowi reakcji zapalnej. Regularnie stosowane pomaga zapobiegać nawrotom, łagodzi objawy.


Masła shea (KLIK) używam do natłuszczania skóry. Stosuję je raczej miejscowo, ponieważ jest bardzo tłuste i prawie się nie wchłania. Działa jednak mocno ochronnie i zmiękczająco. Kiedy mi się skończy postawię na masło kakaowe (KLIK).


 M.

7 komentarzy :

  1. Dziewczyny, mam pytanie do Oli odnośnie stylizatora do włosów żelatynowego: Olu, czy to rzeczywiście takie proporcje, bo ja nie mogłam włożyc grzebienia, żeby rozczesać włosy, takie sztywne były, chociaż faktycznie błyszczące no i musiałam to zmyć....
    a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam w poście o stylizatorze z żelatyny robiłam do niego kilka podejść by znaleźć przepis (a dokładniej chodzi o proporcje składników), który najlepiej się sprawdzi na moich włosach i nie wyobrażam sobie podawać proporcji nie przetestowanych przeze mnie : )
      najwyraźniej nie służy on Twoim włosom - moje natomiast bardzo lubią się z żelatyną stąd pomysł by wykorzystać ją w stylizacji ; ) możesz spróbować z mniejszą ilością żelatyny, albo po prostu z glutkiem lnianym ; )

      Usuń
  2. Na AZS odstawienie wszelkiego SLS jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Zwróć też uwagę na dietę - wykwit skórny może być spowodowany również zwykłą alergią pokarmową. U mnie jest duuuuża poprawa od kiedy odstawiłam mleko krowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie największy winowajca to stres niestety, a tutaj mało co pomaga :< to nie takie proste jak wyłączenie czegoś z diety ;d

      Usuń
  3. Ja również odstawiłam żele pod prysznic z SLS na rzecz tych łagodniejszych i to dzięki Tobie właśnie :)
    Ze skórą ciała akurat nie mam większych problemów, ale złuszczyć porządnie ją lubię. Ulubieńcami w tej kategorii są właśnie peelingi od Organic Shop. Uwielbiam jej po prostu :) Obecnie mam mango i nie mogę się doczekać jak wskoczę dziś pod prysznic i porządnie się nim pomaltretuję xD
    Mydełko Aleppo też jest u mnie na stałe, ale używam je wyłącznie do twarzy. Pomaga, gdy stan cery ulega pogorszeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na twarz nie stosowałam nigdy jeszcze, ale na pewno spróbuję :)
      skoro piszesz, że pomaga to będę miała w pamięci

      Usuń
  4. u mnie pomogly tylko emolienty eloderm. Skorzystalam z porady Pani w aptece i kupilam krem aktywny. Super sie sprawdza, skora przestala bolec. Bardzo polecam, bo na skore z azs naprawde dziala.

    OdpowiedzUsuń