Bania Agafii, maska do twarzy dziegciowa, oczyszczająca

Dziś przychodzę z recenzją produktu, którego używam od niedawna, ale już w tak krótkim czasie przekonałam się, że jest to mój must have.
Po maseczki sięgam od kilku miesięcy coraz częściej i staram się być w tym systematyczna. Zazwyczaj ze względu na typ skóry, który mam korzystałam z tych, do skóry suchej, mocno odżywiających, nawilżających. Niestety, po odstawieniu tabletek hormonalnych, które miało miejsce na jesieni, moja cera stała się kapryśna, zanieczyszcza się łatwiej, częściej pojawiają się na niej niedoskonałości. Z tego względu musiałam zmienić co nieco w mojej pielęgnacji skóry, o czym również szykuję wpis.


Moją ukochaną maskę-peeling z Vianka (KLIK) chwilowo wykreśliłam, ponieważ stosowałam ją ostatnimi czasy raz w tygodniu i przez krótką datę przydatności po otwarciu (3 miesiące) nie zdążyłam jej zużyć.
Jedną z moich ulubionych masek stała się tytułowa dziegciowa (KLIK). Stosuję ją dwa razy w tygodniu, zazwyczaj po peelingu enzymatycznym Sylveco.
Zanim o samej masce, kilka słów na temat głównego składnika - dziegieć brzozowy. To jeden z najsilniej działających naturalnych substancji, które mogą pomóc nam we wszelkich problemach skórnych. Sprawdza się zarówno na skórze ciała, twarzy, ale również skórze głowy. Działa antyseptycznie, przeciwbakteryjnie.
Najbardziej polecany jest przy trądziku, ale również łojotokowym zapaleniu skóry, przetłuszczaniu skóry głowy czy łupieżu.

Maska zamknięta jest w formie większej saszetki, zawiera 100 ml. Dla mnie jedno opakowanie wystarcza na około 7 aplikacji, ale nakładam dość grubą warstwę.
Same opakowanie to dla mnie mistrzostwo, ponieważ jest bardzo wygodne, nie zajmuje dużo miejsca, można zużyć produkt do końca.
Konsystencja to gęsta pasta w kolorze ecru. Czuć w niej zawartość glinki. Zapach zaś nie jest nieprzyjemny, raczej ziołowy, delikatny. Mnie nie przeszkadza w żadnym stopniu.
Maskę nakładam, jak wspominałam, zazwyczaj po peelingu enzymatycznym i zostawiam na 15 minut. W tym czasie dwukrotnie spryskuję twarz hydrolatem czy wodą termalną, by maska nie zastygła.
Dobrze się zmywa ciepłą wodą - ja używam do tego ściereczki z mikrofibry. Po zmyciu twarz jest wyraźnie rozjaśniona, rozpromieniona, znikają wszelkie zaczerwienienia. W dotyku pozostaje miła i gładka. Czuć oczyszczenie, zmatowienie i odświeżenie, ale nie ma ściągnięcia, co dla mnie jest największym plusem tego kosmetyku. Stosowana dwa razy w tygodniu nie przesusza mi skóry w ogóle.
Po jej użyciu mniejsze niedoskonałości zazwyczaj na drugi dzień są prawie niewidoczne, te większe też goją się szybciej.
Cena jest bardzo niska jak za tak dobry produkt KLIK.
Skład dość prosty, a w nim z dobroci: emolienty, masło shea, ekstrakt z szałwii, miód, sól rapa, dziegieć brzozowy, glinka, olej z ogórecznika.


Po tak pozytywnym efekcie na twarzy zamówiłyśmy do naszego sklepu również szampony do włosów z tym składnikiem. Niedługo na pewno same przetestujemy.

M.

21 komentarzy :

  1. Ale nadal używasz też Zoracu jako głowny lek na trądzik,tak?
    Kurcze, kiedyś myślałam, że retinoidy dadzą mi idealną cere bez trądziku, jak np. u Italiany.
    Stosuje od września Atrederm i to troche dziwne dla mnie, że wszedzie opisują go jako baaardzo mocny środek itd., a mimo to nie dał rady moim zaskornikom na nosie i wciąż cera bardzo szybko mi sie zapycha, są zaskorniki a co kilka dni wieksze zmiany.
    Teraz czytam u ciebie, że mimo stosowania Zoracu też masz takie problemy z cerą i dochodze do wniosku, że retinoidy zewnetrzne nie są takie super jak opisują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam trądziku jako takiego :) moja cera pogarsza się w okolicach okresu. Przez 3/4 miesiąca jest prawie idealna pod względem braku niedoskonałości.
      Zorac dalej stosuje, średnio raz w tygodniu. Kiedy mam pogorszenie to częściej, dwa razy w tygodniu.
      uważam, że mi on pomaga jak nic innego i nie zamierzam z niego rezygnować. No i przy okazji działa przeciwzmarszczkowo, a to po 25 roku życia ważna rzecz :D

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię maskę z mlekiem łosia z tej serii, tej nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię za działanie ale mi po prostu ona śmierdzi ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo pokochałam te maseczki, są świetne! Staram się używać chociaż raz w tygodniu, bo całkiem o tym zapominam :( Właśnie tą będę musiałą niedługo zamówić, bo powoli się kończy. :( NAprawdę po nich twarz wygląda na całkowicie odmienioną, rozpromienioną, piękną! Muszę ustalić sobie dwa dni w tygodniu na ich używanie, najpewniej będzie to środa i niedziela :D Zastanawiam się jeszcze nad włączeniem do pielęgnacji kremu na noc z Biolaven. :) Aktualnie używam odżywczegi Sylveco, ale chyba znudził się mojej skórze. Czasami myślę nad powrotem do kwasów, lecz porzuciłam stosowanie filtrów i nie wiem, co robić. :D Pomyślę nad tym <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwolenniczek tych masek jest mnóstwo ;d a ja jak widać stosunkowo późno zaczęłam je stosować :)
      krem z biolaven jest fajny. Ja używałam na noc i na dzień i w sumie podobne są. Zwykle ze względu na mega suchą skórę kupuję te na noc i stosuję też na dzień, tylko w mniejszej ilości :)

      Usuń
    2. Ja mam to szczęście, że skóra się uspokoiła, wydzielanie sebum się unormowało i mam skórę normalną, jedynie jak od czasu do czasu napiję się alkoholu, to mam wysyp krosteczek (bo na typowy trądzik, to nie wygląda).
      Generalnie najbardziej lubię domowe maski, np. z awokado, banana, mango, cyz też czyste glinki i spirulina. Ale mam taki blender, że nie zrobi mi papki z tak małej ilości owoców, a rozgniecione widelcem źle trzymają się twarzy i chyba musiałabym owinąć twarz folią spożywczą :D :D :D
      Na noc chciałam wrócić do Acne-dermu, ale ciężko wiecznie z jego dostępnością. Bardzo go lubiłam, ale to chyba odłożę na jesień. Nagle pokochałam słońce, gdzie zawsze byłam najbledszą osobą w towarzystwie xD Coś mi się odmieniło :D

      <3

      Usuń
    3. też lubię maskę z awokado na twarz. Robi prawdziwe cuda z moją suchą skórą :) ale właśnie trochę spada ;d i długo z nią nie poleżę ;d za to do glinek ostatnio wróciłam i nawet szykuję o tym post :)

      U mnie Acne derm lekko wybielał skórę, wiec jeśli teraz chcesz być słodką brzoskwinką to może rzeczywiście na jesień :)

      Usuń
  5. Maski Agafii są świetne, polecam dodatkowo maskę fitoaktywną i odmładzajacą. Obie działają bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fitoaktywną mam i niestety jakoś nie widzę po niej efektu:< pięknie pachnie i ma baski skład-dlatego ją kupiłam, ale używam od dwóch miesięcy i nic

      Usuń
    2. Mi też fitoaktywna nic nie robiła. A z mlekiem łosia pokochalam. Teraz testuje maskę algowa borowkowa od Nacomi i po dwóch uzyciach widze, że się polubilysmy.

      Usuń
  6. kocham tę maskę, nakładam cienką warstwę i na bardzo długo mi wystarcza :>
    to jak wchłania się po niej krem nawilżający jest... wow.
    z jednej strony twarz dostaje mega zastrzyk nawilżenia i pielęgnacji, a z drugiej robiąc takie mini spa wieczorem, rano wciąż czuję warstewkę kremu na twarzy + cudowną miękkość i gładkość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli prawie wszyscy są zadowoleni z tych masek ;d
      ja teraz mam ochotę testować jak najwięcej różnych ; )

      Usuń
  7. Uwielbiam ten produkt i najgorsze jest to, że dalej go nie zrecenzowałam, choć już nabyłam kolejne opakowanie :D Zresztą wiecie - było zamawiane u Was :D
    Ogólnie Bania Agafia bardzo pozytywnie mnie zaskakuje we wszelkich aspektach :)
    O Twojej aktualnej pielęgnacji chętnie poczytam, bo moja skóra ma skłonności do trądziku i chyba będzie mieć już zawsze (szczególnie po odstawieniu tabletek anty). Też zmieniam pielęgnację właśnie na bardziej naturalną i totalnie dopasowaną do potrzeb skóry, więc chętnie się czymś zainspiruję. Tym bardziej, że obie lubimy naturalne kosmetyki a do tego używamy Zorac :)
    Szampony dziegciowe też spisywały się u mnie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki post własnie jest w planach, ale to już chyba pod koniec maja dopiero, bo teraz nie mamy czasu:<
      testuję jednak trochę nowych rzeczy, więc jest o czym pisać :)

      Kochana,wybierasz się na Meet Beauty ?:)

      Usuń
    2. To nie mogę się doczekać!
      Na Meet Beauty mnie niestety nie będzie, bo przyjaciółka ma wieczór panieński, więc nie mogłam jej odmówić :)
      Zgłosiłam się natomiast na SeeBlogers...Planujecie? :)

      Usuń
    3. To szkoda :< my Seeblogers się nie wybieramy:<

      Usuń
    4. No i masz - jakiś pech! :(
      Kurczę - może jeszcze jakoś uda się nam dograć w tym roku... Jak będziecie planować jakiś wyjazd to dajcie mi znać, co? :)

      Usuń
    5. No właśnie my się raczej nigdzie nie ruszamy i tylko to meet beauty co rok staramy się zaliczyć :) Może innym razem :<

      Usuń