Maski Anwen na naszych włosach

Dziś długo wyczekiwany post, o który prosiłyście nas nie raz. Wiemy, że musiałyście na niego trochę poczekać, ale bardzo nam zależało na tym, by produkty przetestować dokładnie i skrupulatnie. Po około dwóch miesiącach przyszła pora podzielić się z Wami naszą opinią o maskach Anwen.


Na początku jeszcze raz dziękujemy Ani za możliwość spróbowania jej produktów.
Obydwie mamy niską porowatość, więc najbardziej powinna nas interesować właśnie wersja stworzona do takich włosów. Mnie jednak ze względu na skład i zapach najbardziej marzyła się ta do wysokoporowatych, Ola zaś stawiała na tą do średnio.
Nasze wyobrażenia nijak się mają do tego jaka okazała się rzeczywistość.

Nasze włosy mimo podobnej porowatości i długości bardzo się między sobą różnią. Rzadko kiedy pasują nam te same kosmetyki. Wyjątkiem tutaj są szampony - często używamy tych samych.
Pierwszą maską, jaką testowałam była "Kiełki pszenicy i kakao". Zapach dla mnie bardzo ładny, intensywny, utrzymywał się jakiś czas po myciu. Konsystencja gęsta, mocno zbita i maślana. Dobrze się nakłada i łatwo spłukuje.
U mnie wydajność była wręcz niesamowita, ponieważ używałam dosłownie kropelki. Ilość na prawdę minimalna - prawie nie było jej widać.
A efekt niestety zawsze był taki sam - włosy przeciążone, bez życia, a do tego bardzo mocno się strączkowały i elektryzowały, a nie miałam tego problemu od lat, nawet w zimę.
Używałam jej w różnych kombinacjach - z olejem przed, bez oleju, z myciem SLS, mycie Viankiem normalizującym, z serum silikonowym i bez serum. Nakładałam na chwilę i na 15 minut. Nie używałam jej często, a jedynie raz w tygodniu. Rezultat był zawsze ten sam, a włosy były tylko minimalnie mniej lub bardziej obciążone i strączkowały się trochę mniej lub bardziej, ale ciągle nie wyglądały dobrze. Do tego mocniej się plątały i tylko na mokro ładnie się rozczesywały.
Plusem był blask, który było widać w słońcu.
Druga maska, której używałam to "Winogrona i Keratyna". Myślałam, że gorzej niż po poprzedniej wersji nie będzie, więc pomimo obecności protein, nałożyłam ją śmiało na włosy.
Maska znów ma piękną konsystencję, dość neutralny zapach i jest bardzo wydajna, ale niestety użyłam jej tylko raz. Tego dnia, kiedy jej użyłam wyrwałam sobie z głowy mnóstwo włosów. Nie wiele mniej się ich połamało. Od góry włosy były jakby ulizane, czymś oblepione, a końce puszyły się, plątały na potęgę. Nie byłam w stanie użyć jej drugi raz.
Ostatnią testowałam "Kokos i glinka"- do niskoporowatych. Po rozczarowaniu jakiś czas temu odżywką Vianek normalizujący, która zawierała glinkę, nie spodziewałam się niczego dobrego. Okazało się, że to jedyna maska Anwen, która się u mnie sprawdza. Jaka była moja ulga, kiedy wysuszyłam włosy i wyglądały naprawdę dobrze.
Maseczka pachnie orzeźwiająco słodko - gorzkim grejpfrutem. Konsystencja taka sama jak poprzedniej opisywanej wersji, wydajność mniejsza, ponieważ mogę jej nałożyć odrobinę więcej, a nie obciąża mi włosów. Efekt jaki daje to wygładzone, puszyste kosmyki, które ładnie się układają. Włosy pozostają bardzo lekkie, pełne objętości. Włosy nie tworzą ultra gładkiej tafli, ale są przyjemne w dotyku i przyzwoicie się rozczesują. Nie sprawiają większych problemów w ciągu dnia, nie plątają się nadmiernie.
W połączeniu z szamponem do włosów przetłuszczających gwarantuje mi efekt świeżych włosów na dłużej. Pisałam o tym tutaj http://www.sophieczerymoja.com/2017/05/wosowe-trio-ktore-przeduza-swiezosc.html. Jest to jedna z lżejszych masek, jakie znam, więc sprawdzi się na włosach cienkich, przetłuszczających się.

Reasumując, maski dobiera się do porowatości i u mnie rzeczywiście okazało się to prawdą, ponieważ tylko ta do niskoporowatych zadziałała pozytywnie, choć nie spełniła w 100% moich wymagań.
Jednak warto mieć na uwadze też potrzeby naszych włosów i ich upodobania. Moje od zawsze nie lubią protein i niestety spotkanie z maską "Keratyna i winogrona" było ich pierwszym i ostatnim. Oli włosy mimo, że zdrowe polubiły się z dwoma zupełnie skrajnymi maskami - 'niskoporowatą' i 'wysokoporowatą'. Każda daje jednak zupełnie inny rezultat  i może ich używać zamiennie w zależności od tego, jaki efekt chce uzyskać.
Nie jest regułą, że maska dobrana według porowatości zadziała najlepiej.

M.

Pierwszą testowaną przeze mnie maską od Anwen była wersja "Kokos i glinka". Zaczęłam od testowania nieco przewrotnie, ponieważ największe nadzieje pokładałam w masce "Keratyna i winogrona" (i to właśnie tą maskę zamówiłabym jako pierwszą, ale Ania była tak uprzejma, że przesłała nam cały komplet do przetestowania za co bardzo dziękujemy!) a zwykle mam tak, że 'najlepsze lubię zostawiać na koniec' ;d


Nie spodziewałam się cudów po wersji z glinką, ponieważ moje włosy jej wybitnie nie lubią i każde nałożenie jej 'solo' kończy się u mnie fiaskiem, jednakże próbuję wciąż znaleźć na nią sposób - po jej zastosowaniu mam dwa razy więcej włosów ; )
Po pierwsze - zapach maski "Kokos i glinka". Z początku przywodził mi na myśl nuty cytrynowe, ale od momentu kiedy przeczytałam jedną z opinii, że pewnej Dziewczynie pachnie jak soczyste grejpfruty - od tego momentu czułam już tylko te grejpfruty. Dodam, że smutno mi ją było oddawać Monice do testów, ponieważ bardzo ją polubiłam za efekt jaki dawała na moich włosach. Po zastosowaniu włosy były bardziej puszyste, ale wciąż wygładzone. Tutaj włosy po jej użyciu, świeżo pohennowane i indygowane. Umyte jedynie szamponem i 'potraktowane' maską:


Bardzo przypadły mi do gustu konsystencje wszystkich trzech masek - gęste, maślane, nie spływające z włosów. Takie lubię najbardziej!
Pokazywałam Wam również włosy po użyciu Kokosówki w TYM wpisie i wrzucam parę zdjęć z niego pochodzących:


Kolejną testowaną przeze mnie maską była właśnie wersja "Keratyna i winogrona" - nie mogłam zostawić jej sobie na 'koniec' - Monika przetrzymywała "Kiełki pszenicy i kakao" robiąc z jej udziałem różne kombinacje. Zacznę od zapachu. W opakowaniu podobał mi się najbardziej ze wszystkich trzech wersji (z początku). Kojarzył mi się przyjemnie z jakimś balsamem do opalania, który stosuje się podczas pobytu na plaży. Po nałożeniu na włosy wyczuwałam keratynę i jej zapach, za którym, szczerze powiedziawszy, średnio przepadam. Byłam przekonana, że maska sprawdzi się u mnie świetnie - moje włosy kochają proteiny i ta kombinacja składników (prócz aloesu w składzie) zdawała się być idealna. Po zastosowaniu włosy nie wyglądały źle, ale końcówkom wyraźnie czegoś brakowało. Nie były wygładzone a wręcz lekko spuszone i nie rozczesywały się tak dobrze jak zawsze. Włosy zwykle plotłam w warkocz i chodziłam z takim lekko spuszonym pędzelkiem ;d
Ta wersja nie sprawdziła się na moich włosach.


Trzecią, ostatnią wersją, była maska "Kiełki pszenicy i kakao". Ostatnimi czasy moje włosy bardzo łatwo ulegają obciążeniu i co za tym idzie - nieco obawiałam się tej wersji. Szczególnie po opowieściach Moniki, która wspominała, że maski używa w minimalnej, ledwo zauważalnej ilości. Ja poszłam na całość, mając w pamięci, że przecież wciąż dodaję do masek olejów w uszczuplonej wersji i nakładałam, nieco przewrotnie, grubą warstwę za każdym razem ;d Efekt bardzo mi się podobał. Włosy wygładzone aż po same końce i nawet zapach, który z początku mi przeszkadzał w trakcie używania przypadł mi finalnie do gustu. Maska jest mocno wygładzająca - moje włosy kompletnie nie trzymają po niej skrętu i szybko się poluźnia. Cieszę się, że mogła ze mną zostać i na włosach Moniki się nie sprawdziła ;d


Włosy po użyciu:


Kiedy Anwen wprowadzi do swojej oferty np. oleje do włosów chętnie coś wybiorę dla siebie i podzielę się z Moniką : ) Co jak co, ale to oleje są moją wielką miłością, więc jestem ich ciekawa.


Maski dostępne w sklepie Anwen KLIK : ) Ich cena to 39 zł : )

O.

17 komentarzy :

  1. Mi w każdej masce nie pasuje któryś składnik, dlatego raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny co byście poleciły na swędzącą skórę głowy? Zaraz po myciu (po różnych szamponach) mnie swędzi i mam biały nalot pod paznokciem. Okropność ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, taki nalot, o którym piszesz to może być Łojotokowe zapalenie skóry. Są to martwe komórki naskórka, które się gromadza na skórze.
      Jak często myjesz włosy? Przy ŁZS najlepiej myć co dwa dni, nawet jeśli nie są przetłuszczone, żeby regularnie usuwać ten martwy naskórek. Musisz umyć włosy zanim wystąpi większe swędzenie i nalot będzie bardzije widoczny.
      Koniecznie kup sobie w aptece Cerkogel 30- to taki produkt, który nakładasz na skórę głowy przed myciem. Dokladnie wetrzyj w skórę głowy i pozostaw na całą noc najlepiej, a jak nie możesz tak długo to chociaż kilka godzin.
      Ten produkt działa jak peeling enzymatyczny-bardzo delikatnie złuszcza i nawilża.Jest polecany przy takich problemach, więc koniecznie spróbuj.
      Na początku możesz używać nawet co mycie i obserwuj czy są efekty. Potem już rzadziej np raz w tygodniu.
      Często dziewczyny z taką przypadłością używają wcierek- jest jeden warunek- musza być delikatne, bez alkoholu, czyli np https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Aktywne-serum-ziolowe-na-porost-wlosow%2C-7-ziol%2C-witamina-B5%2C-drozdze-piwne%2C-papryczka/67 lub https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Vianek%2C-Normalizujacy-tonik-wcierka-do-skory-glowy/71
      Te wcierki nawilżają skórę głowy, więc pomagają utrzymać ją w stanie równowagi, przez to nie produkuje więcej łoju, co zmniejsza ten nalot, o którym piszesz.
      Ważne jest również to czym myjesz włosy. Na pewno nie dla Ciebie jest mycie odżywką, ponieważ nie zmyje ona martwego naskórka.
      Polecam szampon np https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/EcoLab%2C-Szampon-uspokajajacy-do-wrazliwej-skory-glowy/5 działa na prawdę kojąco, nie podrażnia, jest bardzo delikatny,ale dobrze oczyszcza. Specjalnie dla takich problemów stworzony został szampon Neutralny https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Natura-Siberica%2C-szampon-neutralny%2C-dla-bardzo-wrazliwej-skory-glowy/185 , a także dziegciowy https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/FITOKOSMETIK%2C-SZAMPON-DO-WLOSOW-DZIEGCIOWY-PRZECIWLUPIEZOWY%2C-WZMACNIAJACY-Z-OLEJKIEM-JALOWCOWYM-I-SZALWIA%2C-270ML-/186
      Odżywki czy maski raczej nie nakładaj wysoko, tak by nie dotykały one skóry głowy.
      Mam nadzieję, że trochę pomogłam :)

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo;) zastosuje się do rad;) myje co 2 dzień, póki co uzywam żelu dermena i olejku z drzewa herbacianego, ale póki co efektów nie widzę ;(

      Usuń
  3. I się doczekałam, nawet wspominałam o tym pod poprzednim postem :))
    Ja się skuszę na tę do nisko - średnioporowatych, chociaż włosy mam wybitnie niskoporowate :), ale połączenie winogrona i keratyny jest dość ciekawe.
    A moje włosy kochają proteiny chyba nawet bardziej niż Twoje Olu :) mogłyby je dostawać na śniadanie,obiad i kolację, także przeproteinowanie mi nie grozi.
    Wersja z kakaem mnie od początku wgl nie kusiła, bo takich emolientowych masek jest w sklepach na pęczki, a cena jest nie ukrywam dla mnie bardzo wysoka jak na maskę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie zachęciłaś nas do napisania, bo już myślałysmy o tym poście od kilku dni :)
      Ceny dosyć wysokie, ale jeśli podpasuję to się opłaca, bo są bardzo wydajne :)

      Usuń
  4. Mam dwie maski, niskoporowatą i wysokoporowatą. Tę pierwszą nakładam na skalp, a drugą na długość i jestem bardzo zadowolona z efektu:) Marzą mi się jeszcze odżywki tak pięknie pachnące *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te do wysokoporpwatych i do niskoporowatych, jestem po dwóch aplikacjach kakaowej i jednej kokosowej. Ta druga sprawdza się zdecydowanie lepiej ale przypuszczam, że to przez miód w tej do wysokoporpwatych, którego moje włosy nie lubią. Chciałam zamówić jeszcze do średnioporowatych ale ze względu na aloes sobie daruje i jak już to przy kolejnej okazji zamówię sprawdzona kokosowa.

      Usuń
  5. Olu i Moniko :D dbam o wloski dobre 3 lata,zeszlam z wysokoporków do średnio, u nasady mam nisko :) moje wlosy sa w dobrym stanie, scinane od 2 lat do ramion aby pozbyc sie zniszczonych. Teraz tylko podcinam co kilka moesiecy i zapuszczam. Sa zdrowe w miare miekkie, jednak maja tendencje do suchosci. Chcialabym zrobic im spa i ich maksymalnie nawilzyc, co polecasz zrobic? Z naturalnych skladnikow mam miod, siemie, gliceryne kosmetyczna, make ziemniaczana, zel aleosowy, z masek: marokanska,toskanska, biovax opintia oil o keratyna.i.jedwab, organic shop avocado, i kilka sredniakow. Z olei posiadam: mieszanka oleju z (nasion bawelny, migdalowy i makadamia) migdalowy, z orzechow archaidowych, musztardowy, ryzowy, oliwę, olejek alterra papaja oraz kokosowy ale solo nie robi nic zlego ani dobrego. Jak polecasz uzyc tych produktow aby uzyskac maksymalne nawilzenie? Mogę poswoecic kilka godzin :)) dzięluje bardzo!

    a olejek kameliowy dobrze sie sprawdzi na moich wlosach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana co do oleju kameliowego sprawdza się nie tylko u nas, ale również dobrze zadziałał u naszego Magdy: http://www.sophieczerymoja.com/2017/02/wosowa-metamorfoza-jednego-dnia-magdy.html
      jak również na włosach mojej siostry z najnowszego wpisu: http://www.sophieczerymoja.com/2017/05/niedziela-dla-wosow-wosowa-metamorfoza.html

      hm, ja polecam najpierw podkład olejowy i chyba postawiłabym na olej musztardowy : ) dokładnie wczesałabym go oraz wmasowała we włosy i pozostawiła na jakieś 2-3 godziny.
      następnie DOŁOŻYŁABYM na tak naolejowane włosy mieszankę oliwy z oliwek (może zapomniałaś wymienić ;d) a jeśli nie masz może być ponownie musztardowy z dodatkiem miodku! u mnie nic tak dobrze włosów nie nawilża : )) ogólnie lepiej kiedy oleju jest więcej niż miodku - by było Ci łatwiej nałożyć użyj większej ilości (oleju jak również miodu) pomieszaj w miseczce w której będziesz włosy mogła zamoczyć (długość) i sukcesywnie wcierać coraz wyżej. Skup się na suchych partiach. Zawiń w folię i ręczniczek.

      następnie po dokładnych umyciu włosów nałożyłabym maskę z dodatkiem oleju (może tym razem alterra papaja) z maską np. toskańską pod folię i ręcznik na 20 minut. dokładnie spłucz ją po tym czasie i kiedy włosy będą w 50% wyschnięte przystąp do rozczesywania (u mnie to idealnie ogranicza suchość i puszenie).
      : )

      Usuń
    2. możesz też postawić na ryżowy jeśli masz go więcej : )

      Usuń
    3. o dziękuje bardzo! w najbliższych dniach wypróbuje i dam znać!

      uwielbiam Was czytać <3

      Usuń
  6. hej, chciałam spytać o maskę Oblepikha,kupiłam ją na allegro i konsystencja jest... rzadsza niż większość odżywek i masek jakie miałam okazję używać, a czytam o niej że jest raczej gęsta. Czy możliwe jest żeby coś było z nią nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziwne przyznam, ponieważ nasze maski też są bardzo gęste i wydajne. Wersja Oblepikha nie przelewa się, jest maślana i zbita

      Usuń
  7. I tak przetestowałabym wszystkie :D

    OdpowiedzUsuń