Moje ulubione kosmetyki do włosów, zmiany po roku czasu od ostatniej listy, co się zmieniło

Doszłam do wniosku, że przyszła pora na zaktualizowanie listy moich ulubionych kosmetyków. Poprzedni spis (LINK) kojarzę, że był publikowany jeszcze na starym blogu, ale pamiętam, że dodawałam go również tutaj i minął dokładnie rok od jego publikacji : ) Troszeczkę się w tym czasie zmieniło, zważywszy na zmianę porowatości moich włosów z tą różnicą, że wspominane produkty z ubiegłego roku wciąż dobrze mi służą : )


Body ze zdjęcia KLIK

1. Kolejność zachowam taką jaką przyjęłam w poprzednim poście o 'ulubionych kosmetykach', zatem na miejscu pierwszym wciąż plasuje się henna oraz indygo. W dalszym ciągu utwierdzam się w przekonaniu, że moje włosy po koloryzacji indygo (KLIK) i odżywieniu henną z amlą (KLIK) zyskują - i to nawet bardzo! Po farbowaniu kolor nabiera głębi, włosy stają się grubsze (odnotowuję to szczególnie na włosach u nasady. kiedy baby hair nie są już takie cienkie jak przed farbowaniem i wzmacniają się z każdym kolejnym ich odżywieniem henną). Na brązy i czernie namawiam osoby tylko i wyłącznie zdecydowane na fakt, że chcą mieć ciemne włosy i ewentualnie rozjaśnianie może się różnie skończyć (tylko błagam - podkreślam brązy i czernie, bowiem tylko mieszanka indygo może dać ewentualną zieleń na głowie. Czysta henna i cassia nie dadzą takie efektu a żywym przykładem na to jest Moniczka). Ja nie mam, na chwilę obecną, chęci na zmianę koloru. W ciemnych włosach czuję się najlepiej a kolor jaki otrzymuję po farbowaniu indygo zachwyca mnie za każdym razem coraz bardziej. Wcześniej używałam, jak doskonale wiece, farb firmy Khadi, ale odkąd użyłam Swati KLIK (choć pierwszego użycia nie zaliczam do udanych) po prostu zakochałam się w kolorze, który daje indygo tej marki! Jest dużo bardziej granatowy i jak dziś pamiętam dzień, kiedy Monika robiła zdjęcia moim włosom a ja latałam dookoła niej krzycząc radośnie (;d) 'mam granatowe włosy, one naprawdę są niebieskie!!!'. Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona i nie mogłam wyjść z wrażenia. Oglądałam zdjęcia moich 'aktualnych' włosów i tych z okresu kiedy farbowałam Khadi i widziałam znaczną różnicę. Dokładnie mowa o tym porównaniu:


Tak więc moim numerem jeden jest Swati i ich produkty do koloryzacji, poniżej parę zdjęć po mojej ostatniej koloryzacji:

2. W dalszym ciągu świetnie spisuje się u mnie olej dodany do maski, którą stosuję po umyciu włosów (lubię go dodawać do np. maski tajskiej z Planeta Organica (KLIK), która ładnie (zauważalnie) nabłyszcza). Na chwilę obecną ilość oleju, która w masce ląduje jest uszczuplona o połowę w porównaniu do tego co było kiedyś : ) Z jednej łyżki stołowej przeskoczyłam na pół łyżeczki od herbaty - i taka ilość działa u mnie świetnie! Mam jednak dwa produkty, które urzekły mnie najbardziej od pierwszego użycia i nie wymagają by do nich cokolwiek dodawać. Mowa o masce łopianowej Karelia Organica (KLIK) oraz o balsamie z rokitnikiem również tej marki.


Jako pierwszy stosowałam właśnie balsam a o moich odczuciach możecie przeczytać w tym poście (KLIK). Zdjęcie (powyżej) również pochodzi z tego posta a moje włosy (a raczej ich skręt) mówią same za siebie. Drugim produktem, który mnie zachwycił (odnoszę wrażenie, że nawet jeszcze bardziej niż sam balsam) to maska łopianowa, która jest dość niepozorna. Nie zachwyca specjalnie zapachem (pachnie trochę jak różowe mydełko Fa ;d), czy też kolorem, ale takiego działania jeszcze na moich włosach nie odnotowałam a włosomanikuję (;d) już od dawna. Maska daje mi jakby efekt laminowania żelatyną. Po laminowaniu włosy są wygładzone, gładkie, lśniące, ale jeśli ktoś już takiego laminowania próbował to pewnie 'coś' na tych włosach odczuwał. Monika nazywa to 'oblepieniem' dla mnie to coś normalnego, bo tak odczuwam na włosach po żelatynie i u mnie bardziej powoduje to sypkość i sprężystość (Monika od zawsze stroni od żelatyny ;d). Ta maska to takie właśnie laminowanie i za ten efekt naprawdę ją uwielbiam. Z zauważalnych korzyści na włosach jest jeszcze fakt niesamowitego blasku. Lśnią bardziej niż zwykle.
Niedługo przyjeżdża moja siostra i już myślę co by na niej przetestować a bardzo ciekawi mnie jak spisze się maska łopianowa na włosach wysokoporowatych, których posiadaczką jest moja siostra.


3. Oleje. Tu niekwestionowanym ulubieńcem stał się olej kameliowy (dokładnie TAKI). Mogłyście o nim poczytać we wpisie w którym pokazałam porównanie tego jak na moich włosach działa olej makadamia (którego moje włosy nie lubią) a jak wyglądały po zastosowaniu kamelii. Mowa dokładnie o TYM wpisie. Włosy podcinałam w grudniu i niebawem planuję kolejne podcięcie. Moje końcówki są w naprawdę świetnym stanie a zawdzięczam to głównie olejowi kameliowemu, który z racji swojej dużej pojemności (100 ml) starczył mi na długi czas. Najbardziej lubię olejować nim włosy na noc (na długości), na końcówki dokładam go troszeczkę więcej. Sprawdza się fenomenalnie dociążając moje włosy, wygładzając je i zauważalnie nabłyszczając. Ostatnio kolega dotykając moich włosów stwierdził, że są 'ciężkie' ;3 Takie właśnie uczucie ciężkości dobrze 'nawilżonych' włosów daje olej kameliowy. Uważam, że wpłynął na kondycję moich włosów i pozwolił mi cieszyć się zdrowymi włosami przez okres zimowy. Nocne olejowanie zawsze przynosiło u mnie dobre efekty. Drugim godnym polecania olejem jest olejek z żurawiny arktycznej (o TAKI). Jest dość nieuchwytny, ale w pierwszym 'rzucie' miałam okazję go stosować i przepadłam. Włosy po jego zastosowaniu były wygładzone, sypkie, ale bardzo zdyscyplinowane. Dodatkowo pachnie niczym syrop żurawinowy do herbatki i ma piękny kolor - taki rubinowy. Miałam okazję stosować go rzadziej, bowiem jak już wyżej wspomniałam ciężko go dorwać, ale już teraz cały czas patrzymy czy wrócił do Hurtowni. Na chwilę obecną zostało go u nas jeszcze parę sztuk KLIK.
Ulubioną mieszanką przyspieszającą wzrost oraz działająca (przede wszystkim!) na porost nowych włosów (z którym kręcę sobie lokówką całkiem dobrze wyglądają grzywkę ;d) jest mieszanka oleju kokosowego (przez cały sezon zimowy używałam TEGO), oleju rycynowego (KLIK) oraz ... oleju laurowego (KLIK). O tym jak mieszanka przyspieszyła wzrost moich włosów możecie przeczytać w TYM wpisie. Z początku zapach oleju laurowego nieco mi przeszkadzał (kładłam się z nim spać) i zapach był wyczuwalny nawet mimo tego, że miałam na głowie folię + czapkę, ale z czasem się przyzwyczaiłam oraz do większej tolerancji zmobilizowały mnie zauważalne efekty : ) 'Podrasowana' (niegdyś jedynie 'kokosorycyna') mieszanka stała się moją ulubioną.


4. Szampony Le Cafe de Beaute. Godnie zastąpiły moje ulubione szampony EcoLab. Z racji zmiany porowatości EcoLaby nie domywały moich włosów należycie stąd przeszłam długą drogę, która w rezultacie zakończyła się z chwilą kiedy pierwszy raz umyłam włosy po nocnym olejowaniu szamponem Lekkość i objętość właśnie marki Le Cafe de Beaute. Wersja 'Lekkość i objętość' oraz 'Aktywny wzrost' (obydwie przepięknie pachną a 'Aktywny Wzrost' to mój ulubieniec w tej kategorii) a teraz od niedawna wersja wzmacniająca (KLIK) są moimi faworytami. Jedynie wersja Regenerująca była dla mnie 'za ciężka', ale myślę, że na włosach w gorszej kondycji sprawdziłaby się idealnie! Szampony Le Cafe de Beaute również towarzyszyły mi w sezonie zimowym i spisały się świetnie - domywając nawet ciężki olej rycynowy. Już w chwili pierwszego kontaktu z szamponem włosy stają się zmiękczone i pojawia się absolutnie żadna szorstkość przy spłukiwaniu w moim przypadku. Jednocześnie widzę, że są dobrze domyte. Ulubieńcem do mocniejszego oczyszczania stał się szampon z kozą, który zachwyca mnie nie tylko swoim działaniem, ale również niską ceną i dużą pojemnością - nic dodać nic ująć! : )


5. W pielęgnacji skóry głowy nie pomijam również kwestii peelingów i stosuję zarówno te mechaniczne jak również te enzymatyczne. Jeśli chodzi o mechaniczne to używam niezmiennie cukru w duecie z oliwą delikatnie masując skórę głowy by nie wyrwać sobie przy tym młodych włosów, które są bardziej podatne na wypadanie (przynajmniej w moich przypadku). Stosuję go naprzemiennie z żelem Cerkogel 30% (zamieniłam wersję nawilżającą na wersję złuszczającą) i jestem z niego bardzo zadowolona.

Powiązane posty:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2016/11/aktualizacja-wosowa-pazdziernik_4.html
2. http://www.sophieczerymoja.com/2017/02/aktualizacja-wosowa-luty-przyspieszenie.html
3. http://www.sophieczerymoja.com/2017/01/olej-makadamia-olej-kameliowy.html
4. http://www.sophieczerymoja.com/2017/01/niedziela-dla-wosow-olej-kameliowy.html
5. http://www.sophieczerymoja.com/2017/02/niedziela-dla-wosow-mocne-oczyszczenie.html
6. http://www.sophieczerymoja.com/2017/04/niedziela-dla-wosow-olej-konopny-maska.html

Jeśli macie jakieś pytania, czy to związane z postem czy też nie - piszcie śmiało! : )

38 komentarzy :

  1. Też maska regenerująca Cafe jest za ciężka dla, mnie muszę ją zużyć.
    Do plusów można zaliczyć że ładnie pachnie i zauważyłam że mniej mi się spłukuje kolor. Od czasu do czasu ją stosuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masek z Le Cafe nie miałam, myślę, że mogą właśnie za bardzo obciążać, ale następnym razem wezmę jakąś z Hurtowni jak będę zamawiać, bo jestem bardzo ich ciekawa - mimo wszystko : ) a mnie u mnie takie działanie miał akurat szampon : )
      zapachy są cudowne - chyba jedne z moich ulubionych a te kosmetyki do ciała i ich działanie oraz zapach - to jest to : ) <3

      pozdrawiam serdecznie : )

      Usuń
  2. A nad tym indygo cały czas się zastanawiam. Puki co nie mam czasu na to. Spróbuję wrócić do cassi (chociaż moim zdaniem ona najbardziej przesusza). Nie chcą się farbować no to będą jakie są. Może pielęgnacja trochę pogłębi kolor.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szampon z koza kusi mnie od dluuugiego czasu, muszę kiedyś po niego sięgnąć ;!

    OdpowiedzUsuń
  4. Włosy jeszcze piękniejsze jak rok temu a myślałam, że piękniejsze być już nie mogą. Ja wczoraj podcielam końcówki też po prawie 5 miesiącach. A tak to testuje nowości, zaliczyłam drugi raz z kamelia i czekam na Anwenowki, które już są w Tunezji ale po odbiór muszę do innego miasta jechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja ostatnio mam wrażenie, że stoją w miejscu :< miałam lepsze samopoczucie kiedy przez jakiś czas, że są dłuższe w stosunku do tego co było rok temu, no ale jakoś tak przystopowały :< i miałam ostatnio problemy ze zdrowiem więc zerwałam z triphalą, ale spróbuję jakoś w połowie czerwca do niej wrócić ;ee :<
      ja bym moich nie podcinała, ale przyda im się odświeżenie choćby o centymetr ;D żeby były równiutkie ;3 bo tak to rosły jak chciały ;d

      Usuń
    2. U mnie też niecałe 2cm poszły tym razem. Jak tak czytam o cudownych właściwościach henny i indygo to trochę żałuję, że zrezygnowałam na rzecz naturalnego koloru, który chyba jednak bardziej mi się podoba.

      Usuń
    3. nie ma czego żałować : ) ja czasem tęsknię za swoim naturalnym, ale lepiej czuję się w czerni : )

      Usuń
    4. Mój naturalny jest bardzo ciemny brąz, prawie czarny ale blaknie dość szybko od słońca. Farbujac ziołami często używałam na 2/3 henny z dodatkiem amli 1/3 indygo, czasem jeszcze eclipte. Kolor wychodził czarny ale z ciepłą poswiata. Teraz odrost praktycznie nie rzuca się w oczy, jedynie w słońcu widać różnice bo jest chłodniejszy.

      Usuń
  5. Myślę o hennie ale boje się tej różnicy w grubości przy nasadzie i na koncowkach. różnica pewnie jest znaczna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardziej miałam na myśli pojedyncze baby hair, niektóre są cieńsze od reszty, ale nie jakoś znacznie i chodziło mi o to, że po farbowaniu zyskują : ) zresztą jak widać na zdjęciach - wszystko jest w porządku zatem zachęcam ; )

      pozdrawiam! : )

      Usuń
  6. Dla mnie ten szampon z Le Cafe (identyczny jak Twój) jest zbyt silny, tzn. mam wrażenie, że wysusza mi włosy i działa tak jak sls-owy.
    Olej kameliowy uwielbiam i nie uwierzysz, ale... Już mi się kończy! Używam go bardzo dużo, włosy muszą w nim pływać i wtedy są najlepsze, najmilsze. ;) Na pewno niebawem znowu u Was zamówię :-*
    Żurawniki nie testowałam, bo boję się, że może być za słaba na moje wysokoporowatusy.
    Póki co, masę masek mam w użytku i co tu dużo gadać, muszę je pokończyć, zanim spróbuję czegoś nowego...

    Twoje włosy zachwycają. Długość, objętość i oczywiście kolor, jest nieziemski. :)
    Całuję :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, pamiętam, że pisałaś chyba u Moniki w komentarzu, że u Ciebie powodował szorstkość :< dlatego też, jak miałam bardziej zniszczone włosy służyły mi EcoLaby i to bardzo ;D
      znam to pływanie w oleju, czasem też praktykuję jak wiem, że mocniej oczyszczę włosy ;D wtedy są takie mega gładkie i 'chłodne' od tego nawilżenia ;D ;33 mocno wtedy błyszczą - lubię ten efekt ;3

      dziękuję! : ) ostatnio mam wrażenie, że przystopowały we wzroście, ale to moja wina w kwestii tego zaniedbania ;d
      ja również całuję ;** <3

      Usuń
  7. W moim rocznym podsumowaniu również uwzględniłabym hennę i cassię (aktualnie sama cassia). Ostatnio hennowałam włosy około 20 marca, dziś znów siedzę z cassią na główce. Specjalnie wydłużyłam czas pomiędzy hennowaniem do półtora miesiąca, by sprawdzić, jak będą zachowywać się włosy i jestem zdumiona, bo przez ostatnie półtora tygodnia moje włosy były w strasznym stanie! Strasznie szorstkie od połowy po końce, brzydkie, jakby suche, gdzie od 2 miesięcy używam tego samego zestawu kosmetyków i olejków.
    Jeśli chodzi o maski, to niekwestionowanym hitem w mojej pielęgnacji stały się maseczki Karelia :) Jednakże muszę rzadziej stosować Oblepikę niż Brzozę. Podczas następnych zakupów domówię jeszczę Moroshkę i Łopianową. Do tej pory lubię również balsam na kwiatowym propolisie babuszki i maskę marokańską, od czasu do czasu używam też odżywki Nivea Repair. :)
    Szampony... Tu jest duży problem. Nie mogę znaleźć odpowiedniego. Aktualnie używam Petal Fresh antyseptycznego, jestem średnio zadowolona. Muszę kupić szampon z Le Cafe :) Do oczyszczania niezastąpiony Bambi z kaczuszką :D
    Olej kameliowy i migdałowy bardzo się sprawdzają w mojej pielęgnacji, choć niestety dwa dni temu cały olejek migdałowy upadł na płytki i zostało po nim tylko szkło ;( Wrócę jeszcze do oliwy z oliwek, bo wcześniej to ona była niezastąpiona, ale miałam sporą przerwę od niej i sprawdzę, jak się sprawuje teraz. :D
    Oczywiście dużo też zawdzięczam wcierkom, moje włosy baaaardzo urosły w ciągu 4 miesięcy. <3 Ulubiona to Orientana ajurwedyjska.
    Planuje jeszcze wyrównać kolor farbą Loreal Preference 7.1, ponieważ mam duże odrosty, a mój naturalny kolor jest chyba najbardziej zbliżony do tej farby. Na długości jest brąz, przy odrostach złota poświata, a odrost jakby szary blond :D haha :D nie wiem, jak to opisać xD Generalnie dążę powoli do blondu, także od czasu do czasu do pielęgnacji dokładam rumianek i cytrynkę, ale muszę z tym uważać, bo moje włosy są bardzo delikatne i się boję, zeby im nie zrobić krzywdy. Generalnie zobaczę, jak moje włosy zaprezentują się po hennie i jesli jednak okaże się, że to nie brak henny jest powodem złego wyglądu, to chyba zgłoszę się na małą konsultację :D <3

    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się pytam co to za śliczne zdjątka dodane wieczorową porą na insta?;d <3
      ja mam właśnie tak samo, że po miesiącu (kiedy wydłużyłam czas między farbowaniami spowodowane brakiem czasu) to moje włosy już 'marudziły' i bardzo chciały się hennować ;d są wtedy takie bez życia, po hennie od razu zyskują na objętości <3
      hm, a właściwie jaki masz problem z szamponami? nie domywają czy są za mocne? : )

      przykro mi z powodu olejku migdałowego, znam ten ból :< ale chociaż to zmotywuje Cię do przetestowania oliwy, jak teraz się sprawuje na ślicznych włoskach;D ;*
      tak, ja również widziałam różnicę kiedy stosowałam wcierkę z Orientany, teraz jestem leserem i nie wcieram nic ;D także nie mam co narzekać, że włosy przystopowały ;d i jeszcze zniechęciłam mnie moja przygoda z triphalą do picia, która miała być na porost, ale wrócę do niej z całą pewnością, żeby sprawdzić czy złe samopoczucie było jej sprawką ;d

      my z Moniką mamy złe wspomnienia z farbami z Loreala ;d ale dawno już nie siedzimy w temacie farb (tzn. drogeryjnych, Monika używa Allwaves i jest nią niezmiennie zachwycona ;d).
      ja rozumiem, bo mój naturalny kolor pod światło jest jakiś blond xD a ogólnie to brąz z rudymi refleksami ;D xD

      konsultacja zawsze mile widziana!!! : ) czekamy ;*

      <3333333

      Usuń
    2. Hihi, a ostatnio mam manię na zdjęcia :D i robię na każdym kroku :D <3
      Co do szamponów, to własnie sama nie wiem, jaki jest problem. Faktycznie jedne są za mocne, po typowo naturalnych szamponach czuję, jakby włosy były niedomyte, strączkują się, zawsze myję 2 razy i bardzo dokładnie. Po SlS są jakby przesuszone, a po delikatnych detergentach też aż skrzypią. Myję włosy raz na 3 dni tak średnio. Rzadko się zdarza, że myję co 2 dni. Chyba, że muszą codziennie wyglądać dobrze. Nie mam pojęcia, o co chodzi. I nie mogę znaleźć niczego dobrego.
      Już po hennowaniu, olejowaniu, myciu maskowaniu. Włosy wyglądają lepiej, ale nadal są jakieś suche. :( Głupieję :D Na początku roku miałam jakiś kryzys, ale wszystko się unormowało i znów jest źle. Czasami myślę, czy nie wrócić do drogeryjnych kosmetyków z oblepiaczami :D haha
      Postaram się zrobić zdjęcia, jak będzie ładna pogoda, bo aktualnie u mnie wciąż pada i napiszę do was :D <3 :*
      Zastanawiałam się nad zakupem właśnie farby Allwaves albo Alfaparf. Nie spieszy mi się, więc poczytam jeszcze ewentualnie i się za to wezmę. :D Najpierw muszę znaleźć nową pracę i wtedy będę wydawać xD :D ahaaha <3

      Usuń
    3. ło kurczę ;D to faktycznie ciężko, ale jakby co to czekamy na zdjęcia i na pewno coś na to zaradzimy! : ) ;*

      Usuń
  8. U mnie rycynowy od Was na włosach zupełnie się nie sprawdził, ale poradziłam sobie z jego wykorzystaniem - jest doskonały na ŁZS!
    A koloru khadi nigdy bym nie zmieniła:

    https://images82.fotosik.pl/553/96362f0955d51b39.jpg

    Jak wiesz, fiolety/granaty na własnej głowie mnie drażnią, więc nie niebieska, ale też nie ciepła, po prostu "czarna czerń" jaką mam po khadi zdecydowanie bardziej mi odpowiada ;)
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem, że nie lubisz fioletów i granatów : ) mnie jednak brakowało tego granatu przyznam szczerze, a myślałam, że lepiej niż po khadi być nie może pod względem uzyskania niebieskiej poświaty, także ja jestem zachwycona równie mocno jak niegdyś Twoim fioletem uzyskanym przez indygo ;D o takim efekcie mogę pomarzyć, ale niebieski też okay ;D

      widzę, że włoski rosnąąąą już nie mieszczą się w kadrze!!! śliczna fryzurka ;*

      Usuń
  9. Tutaj moje włosy po podciecieciu i drugim podejściu do kamelii oraz 3h w koku na skarpecie. Chyba jak zwykle przesadziłam z serum bo zabezpieczylam żelem hialuronowym z olejem żurawinki a na to Mythic oil ( przy naturalnym skrecie nie widać obciążenia ).

    http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/032/917/32917083_800.0.jpg/zdjecie.jpg

    http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/032/917/32917075_800.0.jpg/zdjecie.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohoho! ten skręt co mi przypomina! ;d to po koczku ze skarpety! ;D prezentują się pięknie, no i oczywiście jakie cudowne otoczenie <3 jak moje włosy mocniej się skręcą to mają taką długość, więc chyba mamy podobną : ) tak myślę ;D mnie efekt się bardzo podoba, no i śliczne zdjęcia : )

      Usuń
    2. Dziękuję, komplement od wlosowego ideału to dla mnie zaszczyt :* Do Twojej długości chyba jeszcze im brakuje ; )

      Usuń
  10. Kochana, nie podzekowalam jeszcze za marcowe zamówienie: Dziękuję bardzo 😙😙😙! Moje wlosy były/są ostatnio bardzo suche, dlatego zaczęłam stosować mycie odzywka i troszeczkę pomaga 😊. U mnie niekwestionowanym ulubieńcem jest olej kameliowy, henna i ostatnio również bania babuszki. Niestety, muszę używać do wygłoszenia wierzchniej warstwy serum silikonowe 😕 i moim ulubieńcem jest ostatnio Montibello Discipline - Mythic Oil był za słaby. Niedługo będę znów uzupełniać zapasy 😊. Mam pytanie odnośnie henny, czy skoro ma ona pozytywny wpływ na moje włosy, dobrym pomysłem będzie dodawanie odrobiny do maski/odżywki po myciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ nie ma za co! ;* to my dziękujemy <3
      Kochana, ja kiedyś próbowałam (choć z góry wiedziałam, że to średni pomysł) i Monika zresztą też i efekty miernie (choć niektórzy tak robią). ja jestem za 'tradycyjnym nakładaniem na parę godzin na umyte włosy' i moim zdaniem nic tego efektu nie zastąpi ;* : )
      powstał o tym wpis ;D http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/wosowa-seria-dla-rudych-wosow-gloss-z.html
      proszę ;*

      Usuń
    2. Dziękuję Kochana! :*

      Usuń
  11. Kurcze piękna z Ciebie kobieta!czytam Waszego bloga od niedawna,i znalazłam coś dla siebie.Inne są jakieś takie pokręcone i trudne do ogarnięcia.Bardzo chcę mieć taki kolor jak Twój.Mam teraz rude,po hennie.Ton jasniejsze od włosów Twojej współblogującej:) też pięknej z resztą.Jednak nie wiem jak się za to zabrać.Czy od razu nałożyć indygo czy nakładać coś przed tym?(koloryzacja dwuetapowa).Bardzo proszę o pomoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, niezmiernie mi miło : )
      wiesz, ja mam takie doświadczenia, że kiedy kładłam indygo na mój odrost (jasny brąz) kompletnie nie chwytał a jak już chwycił to wymywał się po 2-3 dniach - to oczywiście różnica, bo Twoje włoski są hennowane, ale u mnie nawet 2 etapowe (czysta henna a następnie indygo) nie dało rady.
      pamiętaj, że na przygodę z indygo trzeba być przygotowanym, bo ciężko później zmienić kolor : ) dlatego trzeba być pewnym czerni : ) ja pewnie na Twoim miejscu najpierw położyłabym farbę (ja stosuję color&soin 1N na odrost i ewentualnie 3-5 cm od niego) i dopiero kładę hennę z amlą i następnie indygo. oczywiście możesz spróbować (niektórym chwyta), ale ja piszę z własnego doświadczenia ;d : ) ja na pewno właśnie tak bym zrobiła : )

      Usuń
  12. Hennowałam włosy dopiero 3 raz i jestem zachwycona.Mam gęste włosy i swoje już przeszły.Jednak wciąż powracający problem to wiecznie połamane końcówki mimo regularnego podciania.Ratunku!co im pomoże żeby się nie łamały??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że henna Ci przypasowała! : ) wiesz, miałam podobny problem, kiedy używałam niewłaściwego oleju, którego mojego włosy nie lubiły - makadamia i jojoba. mnie wtenczas zwykle pomaga intensywne olejowanie, na które przeznaczam porę nocą, wtedy działa u mnie najlepiej. zawsze dokładam więcej na końcówki. kiedy zaczynam dodawać dobrze działający na moje włosy olej (kameliowy) do maski po umyciu też jest o niebo lepiej.
      nawilżam je również kompresem z oliwy z oliwek oraz miodu i to również im pomaga. do tego wcieram 1-2 krople po umyciu i rozczesaniu : )
      to zawsze pomaga : )

      Usuń
  13. Ze wszystkim się zgadzam, choć niektóre kosmetyki dopiero wypróbuję :P
    Indygo robię jednak teraz bardziej regularnie i widzę pozytywne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A jak to jest kochana z tą ciepłą czernią?też powinno się malować dwuetapowo na rudych włosach??:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz blogger uznał za spam i dopiero teraz zauważyłam go :< bardzo mi przykro i przepraszam! :<
      ciepła czerń, a właściwie po prostu czerń zawiera już sama z siebie hennę - myślę, że ma większe szanse wyjść niż czyste indygo, które lubi 'podkład' z henny a najlepiej z farby i henny ;D : ) ja raczej dla świętego spokoju zafarbowałabym tak jak robię czyli Color&Soin i później nią już same odrosty jeśli są jaśniejsze i długość już tylko czernią ; )

      Usuń
  15. Wiele polecanych przez Was rzeczy się u mnie sprawdziło :) Niestety z powodu ciąży nie do końca mogę zrealizować to na czym mi najbardziej zależy czyli zagęszczenie/porost nowych włosów. Trochę się obawiam stosować wcierki czy ampułki bo często zawierają alkohol albo jakieś substancje podobno nie polecane w ciąży... W sumie mało znalazłam na ten temat informacji :( ale może ktoś ma podobne doświadczenia i coś mi podpowie właśnie w kontekście ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co wiem, wcieranie w ciąży nie zapobiegnie wypadaniu po niej (jest ono spowodowane hormonami, na które wcierki nie działają) :< w dodatku wcierki zwykle są oparte również na ziołach, które są niewskazane w ciąży :<

      Usuń
  16. Normalnie siedzę i płaczę, jak widzę te włosy. Nie dość, że mam 25 5 z nich, to jeszcze zniszczone i beznadziejne, mimo pieęgnacji. Nic już im chyba nie pomoże przez to, że iedyś namiętnie rozjaśniałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć!
    Napisałaś: Ulubioną mieszanką przyspieszającą wzrost oraz działająca (przede wszystkim!) na porost nowych włosów (z którym kręcę sobie lokówką całkiem dobrze wyglądają grzywkę ;d) jest mieszanka oleju kokosowego (przez cały sezon zimowy używałam TEGO), oleju rycynowego (KLIK) oraz ... oleju laurowego (KLIK).

    słyszałam, że oleju kokosowego nie powinno się używać przy rozjaśnianych włosach. Co byś poleciła zamiast niego? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. tutaj wspominam o mieszance na porost/zagęszczenie włosów a nie do stosowania na długość ; )
    do takiego zastosowania olej kokosowy jest jak najbardziej okay, a na długość polecam serdecznie olej kameliowy - mój ulubiony : )

    OdpowiedzUsuń