Niedziela dla włosów, Włosowa metamorfoza jednego dnia mojej siostry (dużo zdjęć)

Włosami mojej siostry nie zajmowałam się od dawna. Z racji tego, że rzadko nas odwiedza nie było innej możliwości. Oczywiście przed ostatnim wyjazdem dałam jej nieco wskazówek względem pielęgnacji włosów do których od czasu do czasu się stosowała. Jedyne co dorwała w Anglii w sklepie to 'jakaś odżywka z Joanny' - z tego co pamiętam (przesłała mi zdjęcie) była to ta z olejem arganowym.
Moja siostra przyleciała wczoraj, więc jak widzicie szybko zadziałałyśmy. Szykuję również post po wizycie u fryzjera, którą siostra planuje przed ślubem, który czeka ją w piątek : ) Zależało mi by pokazać efekty na włosach niepodciętych i bardziej wymagających tytułem tego (+ notoryczny brak odpowiedniej pielęgnacji). Siostra miała robione w Anglii pasemka, pod spodem kolor włosów jest ciemniejszy. Dodatkowo były one cieniowane. Troszkę pękło mi serduszko z tego powodu (pamiętam moją długą i żmudną drogę schodzenia z cieniowania) ;d Z tego się dziś zorientowałam na kolejnej wizycie planuje zająć się odrostem i odświeżyć całość.
Na zdjęciach poniżej widzicie włosy podczas naszego wczorajszego spaceru. Włosy były rozczesane przed wyjściem z domu, ale z początku mocno wiało i z tego co zauważyłam włosy miały wczoraj tendencję do zbijania się w strąki, puszczenia i ogólnego, mało korzystnego wyglądu. Wyglądają jak nie czesane przez dłuższy czas.


Dziś rano zastanawiałam się jaki zestaw pomoże włosy 'odżywić', wygładzić i nawilżyć by wyglądały korzystnie. Z racji tego, że siostra była zafascynowana olejem kameliowym (nie bez powodu!) po postach, które dodawałyśmy, poprosiła mnie by to właśnie od niego zacząć nasze niedzielne, włosowe SPA. Wiedziałam, że przyda się porządna dawka emolientów.
Przystałam na ten wybór z ochotą, ponieważ jak wiecie olej kameliowy to nasz niekwestionowany Ulubieniec i bardzo cieszy mnie możliwość testowania jego możliwości na różnych typach włosów. Pamiętacie Włosową metamorfozę Magdy (dokładnie z TEGO posta)? Olej kameliowy ma nieprzeciętną moc o czym przekonałam się po raz kolejny..., ale o tym za chwilkę ;3

Około godziny 9 rano przystąpiłyśmy do nakładania oleju kameliowego (dokładnie TEGO KLIK). Spytałam siostry czym myła włosy przed lotem i odparła, że 'jakimś szamponem dla dzieci' - obstawiam, że pewnie i tak sięgnęła po taki z SLS co mnie nawet ucieszyło. Po umyciu nie była aplikowana żadna odżywka, więc włosy były 'nagie' - takie jak lubię przed porządnym olejowaniem! : ) Olej dokładnie wczesywałam za pomocą szczotki wiosłowej z Rossmanna. Skrupulatnie wmasowywałam go w długość i nie żałowałam go ani troszkę. Włosy były nim pokryte należycie. Siostra przechodziła z olejem na głowie do godziny 13:00 - wtenczas przystąpiłyśmy do mycia włosów. Wybrałam szampon Le Cafe de Beaute 'Lekkość i objętość' (KLIK). Siostra zakochała się w jego zapachu : ) Poprosiłam by włosy umyła dwa razy skupiając się szczególnie uważnie na pierwszym myciu. Ja w tym czasie wymieszałam niemalże całą łyżeczkę oleju kameliowego z maską Planeta Organica w wersji Toskańskiej (KLIK) w ilości półtorej łyżki (dość obfitych). Olej połączyłam z maską bardzo dokładnie (energicznie mieszając) a następnie nałożyłam na włosy odsączone z nadmiaru wody za pomocą ręcznika. Całość wsunęłyśmy pod foliową reklamówkę i zawinęłyśmy w ręcznik na około 30 minut. Po upływie pół godziny poprosiłam siostrę by wypłukała maskę bardzo dokładnie z włosów i by na koniec spłukiwania użyła chłodniejszej wody. Następnie włosy zostały wysuszone chłodnym nawiewem do połowy a później siostra stwierdziła, że jest jej za zimno i włączyłam letni - takim dosuszyłam już włosy do końca. W długość włosów podczas czesania wtarłam ponownie olej kameliowy (w celu dodatkowego wygładzenia, zabezpieczenia końcówek i nabłyszczenia), który jest gwiazdą dzisiejszego wpisu (jedna pompka dokładnie roztarta w dłoniach by widać było jednie poświatę z oleju). Siostra już na tym etapie poczuła jakie włosy są mięciutkie w dotyku. Na czas obiadu włosy zostały zawinięte (by dało się spokojnie zjeść) i od razu zebrałyśmy się na zdjęcia! : )
Oto efekty naszej dzisiejszej pracy : )


Olej kameliowy ze zdjęcia (KLIK)


Jak Wam się podoba efekt? : )

13 komentarzy :

  1. Widać ogromna różnice, choć na mnie poprzednim razem w kolorze ciemnego, nasyconego brązu robiły większe wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, efekt jest taki, ze już do fryzjera nie trzeba iść ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że się podoba! : ) czuję się doceniona ;D : )

      Usuń
  3. O moj przenajswietszy! Chyba musze sprobowac tego oleju, bo to jest niesamowite !! Mam bardzo podobne wlosy jak przed.

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt przepiękny. Czy można do maski okej dodawać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak ; ) my dodałyśmy i to dobry sposób na wygładzenie włosów i podbicie blasku. z ilością oleju można kombinować - na włosach suchych można użyć nawet jeden łyżki stołowej na np. 3 łyżki maski by włosy były dobrze pokryte ; )

      Usuń
  5. :OOOOO ! Tyle mam do powiedzenia :D Ogromna różnica!!! No nie no, olej kameliowy to mój nr 1 na liście zakupowej na czerwiec :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Ci się podoba! ;D : ) olej kameliowy nie zawiódł nas ani razu : )

      Usuń
  6. U mnie też olej kameliowy czyni cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepięknie! <3 Muszę sprawdzić, jak moje włosy będą wyglądać po tak (wg mnie) dużej ilości maski. Zawsze daję małą pompeczkę oleju do małej ilości maski. Także jutro będę testować :D <3
    Wierzę, że kiedyś się spotkamy i też mi zrobisz taką metamorfozę :D <3

    Buziaki :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka zmiana, i to po jednym "zabiegu", niesamowite! Widać, że włosy mają potencjał :)

    OdpowiedzUsuń