Naturalne rozjaśnianie włosów cytryną. Czy rzeczywiście jest takie bezpieczne?

Ostatnie słoneczne dni spowodowały, że przypomniała mi się domowa metoda rozjaśniania włosów. Na pewno większość o niej słyszała. Ja sama mimo, iż znam ją od wielu lat nie próbowałam jej wcześniej.
Receptura jest banalnie prosta i znów opiera się na cytrynie. Cytryna w mojej pielęgnacji włosów pojawia się bardzo często. Regularnie wykonuję z jej pomocą płukanki, stosowana jako wcierka do skóry głowy pomogła mi zwalczyć uporczywe przetłuszczanie włosów.
Do domowej mikstury na rozjaśnienie włosów potrzebujemy sok z jednej cytryny i wodę. Najlepiej wodę mineralną, źródlaną lub przefiltrowaną. Ja używam własnie tej ostatniej.
Wyciskam sok z jednej cytryny, przelewam do atomizera (swój kupiłam w IKEA do zraszania kwiatów ;d ) a resztę butelki uzupełniłam wodą. Proporcja więc wychodzi mniej więcej 1:5.
To jednak mój przepis. Zanim go zrobiłam czytałam wiele różnych wersji. W tym nawet sok rozrzedzony tylko dwoma łyżkami wody.
Taką mieszanką spryskujemy obficie włosy, tak by były mokre i wychodzimy na słońce, by kosmyki wysuszyć.
Rozjaśnianie włosów cytryną uchodzi za bardzo bezpieczną metodę i jest polecane do każdego typu włosów, ponieważ ponoć nie niszczy.
Ile w tym prawdy? Nie za dużo niestety.


Samo przebywanie na słońcu powoduje, że włosy stają się wysuszone. Nadmierna ekspozycja może spowodować trwałe zniszczenia, rozdwojenia końcówek, a także blaknięcie koloru, szczególnie włosów farbowanych.
Dobrym przykładem jestem ja, kiedy około 5 lat temu poleciałam na wakacje do Tunezji. Świeżo przed wylotem zafarbowałam włosy jedną z droższych, lepszych farb na kolor miedziana czerwień. Wyszedł bardzo intensywnie i był jaskrawo czerwony, pod światło rudawy. Z każdym dniem obserwowałam, jak mój upragniony kolor znika, a po tygodniowym pobycie moje włosy były prawie blond, właśnie w takim kolorze, do jakiego chcę teraz wrócić.
Nasza kochana Czytelniczka, która na stałe mieszka w Tunezji potwierdza niszczące działanie słońca na włosy swoje i córeczki. (;*)
W Polsce oczywiście nie mamy aż takiego dużego promieniowania, jednak na pewno większość z nas przekonała się, jak włosy potrafią pogorszyć swoją kondycję chociażby po wakacjach, jeśli nie zadbamy o nie właściwie.
Dodatek cytryny tylko pogarsza sprawę, ponieważ cytryna ma również właściwości wysuszające. Zastosowana w płukance, kiedy jej stężenie jest bardzo niskie, nie powoduje negatywnych skutków. Jednak w sprayu rozjaśniającym jej stężenie jest dużo wyższe. Jednokrotne użycie nie powinno zrobić krzywdy, ale już cała seria może.
Ja wykonałam na razie dwa razy taki zabieg. Po każdym włosy były lekko suche, sztywniejsze. Szczególnie było to widać na końcówkach. Gorzej się też rozczesywały i wolałam je spiąć, ponieważ plątały się.
Przestrogą dla Was może być moje pierwsze podejście do eksperymentu, ponieważ spryskałam włosy dwukrotnie w schemacie:
spryskanie - włosy suche - kolejne spryskanie
Włosy po tym wyglądały okropnie, nie dało się wsadzić w nie szczotki, były jakby lepkie, a miejscami powstał na nich taki biały nalot.
Jedynym rozwiązaniem było ponowne umycie ich.
Jak widać nawet na zdrowych włosach taka metoda nie przechodzi bez echa. Jeśli chcecie spróbować to koniecznie zadbajcie o większą ilość emolientów w pielęgnacji i porządne zabezpieczanie końcówek. U mnie najlepiej pomagało nałożenie na włosy zaraz po wysuszeniu na słońcu, porcji serum silikonowego wymieszanego z dwoma kroplami oleju żurawinowego (KLIK) lub kameliowego (KLIK). Z początku włosy mogą wydawać się obciążone, ale po dłuższej chwili wszystko się wchłania.
Co do efektu rozjaśnienia to niestety nic takiego się nie pojawiło po dwóch razach. Być może przy upalnej pogodzie spróbuję ponownie i jeszcze dam Wam znać.

M.

17 komentarzy :

  1. Ja używam cytryny z rumiankiem, ale sporadycznie. Jasne ze wysusza to włosy, ale raz na jakis czas to nie ma tragedii. Widzę delikatne efekty, robią sie fajne jasne refleksy, wiec dla mnie jest to dobra metoda. Tylko wiadomo, wszystko trzeba robic z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas to może być ok, ale tak jak ja spróbowałam dwa dni pod rząd to nie :<

      Usuń
  2. Kiedys chcialam pozbyc sie rudych wlosow smarowalam je cytryna miodem i woda wychodzilam na slonce na okolo godzinke juz po pierwszym razie byloo widac zmiane koloru na jasniejszy i nie zauwazylam zeby sie poniszczyly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to może powinnam dodać do tego miodu właśnie :D

      Usuń
    2. może nie przesusza ci się warto spróbować :)

      Usuń
    3. Miód nawilża i też ma właściwości rozjaśnianiajace. Ale po takim zabiegu chyba włosy nadają się do ponownego użycia bo będą poklejone?

      Usuń
    4. Też mi się tak wydaje :)
      miód w masce po myciu ok, ale do spryskiwania to bym musiała pewnei umyć :)

      Usuń
  3. Ostatnio komentowalam ten sposób na Instagramie u jednej z blogerek. Osobiście bym się nie odważyła i uważam, że ta metoda nie mniej niszczy jak kontrolowane rozjaśnianie chemiczne. Samo słońce ma negatywny wpływ na włosy, do tego przy tej metodzie dochodzi wystawianie mokrych /wilgotnych włosów na słońce co potęguje jego szkodliwe działanie i sama w sobie cytryna w tak dużym stężeniu wysusza. Specjalistka od rozjaśniania nie jestem bo nigdy tego nie robiłam ale wydaje mi się, że stopniowe rozjaśnianie chemiczne przy równoczesnej wzmożonej pielęgnacji nie zniszczy włosów bardziej jak suszenie na słońcu tym bardziej, że aby uzyskać zadowalający efekt przy użyciu cytryny trzeba powtarzać zabieg wielokrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Podzielam Twoje zdanie, o czym nawet wspomniałam w poście :)

      Usuń
  4. A ja trochę nie na temat - dostałam od Was zamówienie, było ślicznie zapakowane, dostałam prezenty i cukierki! A wczoraj testowałam olej kameliowy i maskę Krelia Organica.
    Dziś przyszłam do pracy z rozpuszczonymi włosami, co zdarza się raz na kilka miesięcy. Takie są puszyste i błyszczące.

    Dziewczyny, dzięki za świetne zakupy! :***

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łiiii:))! SUPER:))
      cieszymy się bardzo :))

      Usuń
    2. Witajcie, ja Po przeczytaniu tak dobrych recenzja zakupilam kiedyś dla siostry po mocnym rozjasnianiu Karelia Organica Oblephika, a dla siebie wlosy naturalne, niefarbowane, lekko falowane Moroshka. Niestety na żadnej z nas maski nie dały oczekiwanych efektów, niezależnie od długości trzymania na włosach.

      Usuń
  5. Ja mam ciemne blond włosy nigdy nie farbowane. Raz farbowałam henną Cassia tą bezbarwną. Na blogach przeczytałam, że najlepiej to dodać sok z 6 cytryn! Dodałam sok z 2-3 cytryn (nie pamietam ile dokładnie). Kolor wyszedł przepiekny! Ale niestety na czubku głowy włosy mi sie okropnie przerzedziły - zrobił się tak jakby łysy placek w jednym miejscu :(. Obwiniam o to ten nieszczęsny sok z cytryny, bo całą mieszankę henna+cytryny nałożyłam również na skalp. Sama henna mnie nie uczyliła, zresztą podrażnienia, ani uczulenia nie zauważyłam - jedynie tą lekką łysinkę :(. OD tego momentu już nie stosuje henny, a szkoda bo włosy faktycznie były grubrze i ładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za pierwszym razem prawie 3 lata temu użyłam soku z 3 cytryn i miałam okropnie suche włosy.
      teraz jak do cassii dodaje cytryny to tylko sok z połówki i to wystarczy :)
      do tego miód dla nawilżenia i złagodzenia tego soku z cytryny i nie powinno Ci się nic stać :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Może kiedyś się znowu skuszę :).

      Usuń
  6. Hah, przeczytałam pierwszy akapit i aż nie wierzyłam, że będziecie polecać tę metodę. Przeczucie było dobre :D Fajną alternatywą może być płukanka z rumianku, po myciu stosowana od czasu do czasu - nie powinna tak bardzo wysuszać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jak nas znasz dobrze ;)
      Z rumianku też będę próbować. Na pewno dam znać :) planuję wprowadzić taką serię na bloga o naturalnym rozjasnianiu ;d

      Usuń