Trzy zastosowania żelu aloesowego

Czy jest ktokolwiek kto o nim nie słyszał? Wątpię. Żel aloesowy (KLIK) to prawdziwy hit w pielęgnacji od wielu lat. Ja sama dowiedziałam się o nim prawie 10 lat temu na wizażu i od tamtej pory choć nie stosuję go regularnie to mam go zawsze w pamięci.
Moje początki z żelem aloesowym to głównie stosowanie na twarz w celu nawilżenia. Wtedy miałam również swoje początki z kwasami i uczyłam się jakoś radzić sobie z przesuszeniem. Niestety w tym czasie stosowałam to dość nieudolnie i nie byłam zadowolona.
Gdzie robiłam błąd? Aplikowałam sam żel na skórę i nie nakładałam potem już nic więcej. Sam żel oczywiście nawilża, ale nie nakładając potem kremu/olejku powodowałam, że nawilżenie natychmiast uciekało i było odczuwalne tylko przez chwilę. W ten sposób się zniechęciłam i żel aloesowy zaczęłam stosować na włosy. Okazało się jednak, że moje włosy aloesu samego nie lubią, za to w maskach, jako mały dodatek akceptują go.
Jak zatem stosować żel aloesowy, by przyniósł on nam korzyści?


1. Na twarz
Sama niedawno wróciłam do tej metody, o której pisałam na początku. Wzbogaciłam ją jednak i teraz jak najbardziej mi służy.
Żel aloesowy stosuję bezpośrednio po toniku na lekko jeszcze wilgotną skórę. Aplikuję niewielką ilość, wklepuję w całą buzię, szyje i dekolt. Początkowo skóra się klei, jednak po chwili wszystko się wchłania i mam wrażenie, jakbym nie nakładała nic. To odpowiednia chwila na nałożenie kremu lub olejku, jeśli jest akurat wieczór.
Coś emolientowego spowoduje, że nawilżenie zostanie zatrzymane w skórze na dłużej i nie wyparuje tak szybko. Po żelu wszystkie kremy czy olejki wchłaniają się lepiej i szybciej, dzięki czemu może on służyć jako idealna baza pod makijaż.

2. Na oparzenia
Tutaj jednak smaruję solo aloesem lub przykładam świeży liść przecięty na pół. Nie smaruję potem niczym tłustym, ponieważ wtedy skóra wolniej się goi. Sam aloes wystarczy by skóra szybciej się ukoiła, rumień się wyciszył, a skóra szybciej doszła do siebie.
Dotyczy to zarówno oparzenia słonecznego, jak i zwykłego np. gorącą wodą. 

3. Na włosy
Przede wszystkim musicie sprawdzić, czy Wasze włosy polubią się z aloesem. Zazwyczaj ładnie on nawilża i jest to jeden z najbardziej lubianych humektantów. Wiele Włosomaniaczek używa go jako bazy pod olej. Niewielką ilość nakładamy pasmo po paśmie, a potem na to nasz ulubiony olej.
Innym zastosowaniem może być dodanie porcji żelu do maski, którą nakładamy po myciu. Jeśli nasze włosy są suche, a my nie mamy czasu siedzieć z olejem to może się okazać idealym rozwiązaniem.
W ten sposób otrzymamy coś na wzór maski aloesowej NaturVital - do kupienia w Naturach.
Jeśli jednak okaże się, że nasze kosmyki wybrzydzają i aloes nie jest im w smak, zawsze możemy zużyć go na skórę głowy. Jeśli mamy problemy ze swędzeniem, łupieżem czy nasza skóra jest wrażliwa, aloes ukoi ją, zniweluje napięcie, a także nawilży.
Dzięki lekkiej konsystencji, która wchłania się całkowicie można stosować go zarówno przed, jak i po myciu. 

Gotowym produktem, który można stosować zarówno na twarz, przesuszoną skórę, jak i włosy jest olej aloesowy np. TEN z naszego sklepu KLIK.
Powstał on z macerowania liści aloesu w oleju sojowym. Dodatkowo został wzbogacony witaminą E. Ma właściwości łagodzące, nawilżające. Przynosi ulgę skórze wrażliwej, podrażnionej, przyśpiesza gojenie. Wskazany do pielęgnacji skóry trądzikowej podobnie jak tytułowy żel aloesowy.
Stosując go do olejowania włosów nie musimy już robić podkładu z samego aloesu, ponieważ olej posiada jego właściwości.

7 komentarzy :

  1. Niedawno się zastanawiałam nad kupnem żelu aloesowego do stosowania na twarz, mogę włosy się z Nim niestety nie bardzo lubią. Zdecydowałam się jednak na żel hialuronowy o stosuje ma twarz pod olej a także do zabezpieczenia końcówek łącze z olejem i serum. Żel aloesowy mam w planach przetestować na twarzy, szkoda że na włosach się nie sprawdza, podobnie zresztą jak miód :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie - moje włosy nie lubią humektantów. Po soku aloesowym mam spusz stulecia, po miodzie - szorstie, sztywne druty. Nawet glutka lnianego nie tolerują!
      Za to ciężkie oleje indyjskie jedzą garściami!!!

      Panna Agnieszka

      Usuń
    2. Moje akurat glutka lnianego lubią, gliceryne czy wspomniany żel hialuronowy również. Akurat ten aloes i miód im nie podchodzi :/

      Usuń
  2. Na pewno kupię, ale myślę nad Holiką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zupelnie niedawno doatalam w prezencie zel aloesowy i jestem zaskoczona tym, ze jest taki wielofunkcyjny.Stosuję go również na twarz w celu nawilzenia i ukojenia skóry. Dobrze sprawdza się także po goleniu nóg,zapobiega wrastajacym wloskom. A tym roku jadę nad morze, więc na opalenizne też będzie dobry. Nakladany solo na wlosy trochę je przeszusza,ale spróbuję z olejem tak jak piszecie :) Żele aloesowe są super :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie spisywał się na twarzy, na oparzenia nie miałam jeszcze okazji testować (i obym nie musiała), ale włosy nim gardzą ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Żel aloesowy dobry jest również na podrażnienia po depilacji. Stosowałam swego czasu żel aloesowy (identyczny jak na zdjęciach) i niestety miałam po nim wysyp :( Ostatnio stwierdziłam, że dam mu znowu szanse tylko tym razem zainwestowałam w aloes z Holika Holika i to był strzał w 10 <3

    OdpowiedzUsuń