Włosowe SPA/Niedziela dla włosów, przed fryzjerem

Dziś ostatni post ze 'starymi' włosami, ponieważ jutro moja siostra odwiedza fryzjera. Jeszcze do końca nie wiem na co się zdecydowała, ale fryzura, jak również sam kolor nie będzie odbiegać zanadto od tego co widzicie na zdjęciach. Siostra umówiła się na 'balayage' i podcięcie. Na pewno zrobię zdjęcia dla Was po wizycie u fryzjera : ) Po naszych wczorajszych, włosowych staraniach włosy prezentowały się dziś następująco (poniższe zdjęcia). Chciałam włosową sesję zrobić już wczoraj, ale niestety pogoda i gwałtowne burze pokrzyżowały mi plany. Tak więc post mogłam opublikować dopiero dziś ;c


3 powyższe zdjęcia to zdjęcia wykonane bez słońca. Reszta w słońcu.



Z racji tego, że włosom mojej siostry brakuje emolientów we 'włosowej diecie' (tej zewnętrznej ;d) postawiłam z początku na olejowanie na sucho - u mojej siostry sprawdza się znakomicie. Sięgnęłam po nasz drugi olejowy hit w postaci olejku z żurawiny arktycznej (KLIK) - wtarłam go oraz wczesałam za pomocą szczotki wiosłowej z Rossmanna. Na tym etapie zawsze staram się maksymalnie wygładzić włosy co z pomocą wcierania oraz wczesywania staje się ułatwione. Włosy po kilkunastu 'przejechaniach' szczotką i dokładaniu systematycznie oleju ('piją' go jak szalone!) wygładzają się na długości - stają się proste i nic nie odstaje (siostra ma cieniowane włosy, więc kiedy nie łapią odpowiedniego skrętu i się prostują bardzo odstają i nie ma ładnego 'przejścia').
Olej trzymałyśmy na włosach około 4 godzin. U mojej siostry podobnie jak u mnie, im dłużej trzymany olej na włosach tym lepiej działa. Po tym czasie poprosiłam siostrę by umyła włosy szamponem Le Cafe de Beaute, wersja 'Regeneracja' (KLIK) dwa razy. Ta wersja na moje włosy jest bardziej dociążająca, więc pomyślałam, że dla rozjaśnionych włosów mojej siostry będzie idealna i tak też się stało : ) Włosy po spłukaniu szamponu były bardzo mięciutkie i nie straciły na wygładzeniu - tzn. nie czułam chropowatości i suchości. Następnie nałożyłyśmy balsam Iceveda z arktyczną różą (dokładnie TAKI). Balsam jak dla mnie jest dość rzsdki, ale nie sprawia problemów w nakładaniu na włosy. Nałożyłyśmy go dość hojnie i z początku miał 'leżeć' na włosach 10 minut pod foliowym workiem i ręcznikiem. W efekcie siostra zajęła się dzieckiem i myślę, że balsam przeleżał około godziny na głowie ;d Spełnił zatem funkcję maski do włosów ;d Włosy podczas rozczesywania były bardzo mięciutkie, gładkie a zarazem pełne objętości. Pamiętacie jak wspominałam Wam o tym balsamie? Był to mój Ulubieniec, który szybko potrafi wyczarować gładkie i pełne blasku włosy (nawilżone aż po same końce). U mnie zawsze pięknie je nabłyszczał : )
Włosy zawinęłyśmy w koczka (na noc), którego pokazywałam Wam w ostatniej METAMORFOZIE mojej siostry KLIK KLIK : )


Dla przypomnienia zdjęcie jak prezentowały się włosy mojej siostry tuż po przyjeździe:

13 komentarzy :

  1. Jednym słowem wielkie WOW!Jestem pod wrażeniem jak wypieknialy od przyjazdu a nawet od poprzedniego posta. Pieknie błyszczą i cudownie się układają.
    Ja natomiast dzięki Tobie po kilku próbach i błędach pokochałam fale po koku na skarpecie, jak i ta fryzurę - sprawdza się idealnie kiedy np wieje wiatr i nie chce narażać włosów na zniszczenia to upinam kok na skarpecie i na miejscu rozpuszczam.
    Tu po kokosowej Anwenowce i 4 godzinach w skarpecie ;)

    http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/033/025/33025043_800.0.jpg/zdjecie.jpg

    PS. Czy to zdjęcie nada się do podsumowania akcji? Mąż miał zdjęcie zrobić i nie zwróciłam uwagi, że w zasadzie kadr kończy się na włosach i może nie wiele być widać w porównaniu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo, że Ci się podoba! : ) ja teraz sobie właśnie porównuję efekty i cieszę się, że doprowadzam je do takiego stanu - nawet mamie bardzo się podobało i nie mogła się nadziwić, że tak błyszczą dziś ;D zobaczymy jak to będzie jutro u fryzjera i czy wszystko pójdzie po naszej myśli ;D

      tak, to jest najlepsze w koczku na skarpecie! wychodzisz, niepozornie w spiętych włosach co by się nie niszczyły a potem rozpuszczasz i jest efekt WOW <3 przyznam, że to zdjęcie przebiło wszystkie zdjęcia Twoich włosów - jest najlepsze! wyglądają naprawdę pięknie <3 najbardziej mi się podoba : )
      i jak najbardziej się nada : ) <3 jest cudne, naprawdę wow...

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowa :* Polubiłam się z kokosowa Anwenowka i teraz się zastanawiam czy przy zamówieniu kolejnego opakowania spróbować też ta do średnioporowatych czy postawić na sprawdzona ;)
      Co do zdjęć porównawczych to zamierzam trzymać ręce na tej samej wysokości ( początkowo myślałam aby przewiazac wstążke ) aby można było porównać przyrost.

      Usuń
  2. efekty są świetne i baaardzo motywują do dbania o włosy, jestem pod wrażeniem :>
    czy mi się wydaje, czy kameliowy podziałał bardziej wygładzająco? moglabys porównać działanie obydwu na włosach siostry? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrząc na włosy mojej siostry, myślę, że lepszy efekt był po kameliowym - nawet mimo, że użyła potem 'swojego' szamponu (bo się spieszyła do wyjścia) i nie użyła odżywki włosy były wygładzone i dalej go 'pamiętały' : ) ja widziałam różnicę i opowiadam się właśnie za kamelią : )

      Usuń
  3. Piękny efekt! Różnica jak po kilku miesiącach pielęgnacji, to daje nadzieję ze moje ciągle nieidealne wlosy mogą przy odpowiednich kosmetykach wyglądać świetnie :3

    Moniko kochana, chciałabym prosić Cię o radę w wyborze sposobu farbowania na rudo (pamiętam ze kiedy moje czarne włosy były zawsze za mało czarne Ola baaardzo mi pomogła, a teraz dla odmiany zwracam się do Ciebie :) )
    Otóż zeszłam w ostatnim roku z indygo, żeby moja droga do radości nie okazała się droga do zieleni. Obecnie mam włosy w miarę krótkie, pokryte jedynie ciemna farbą. Ostatnio zrobiłam kąpiel, po której oczywiście mam na głowie milion kolorów, więc w najbliższym czasie wybiorę się do dobrego fryzjera żeby wyrównać to i zejść do w miarę jasnej radości. Później wolałabym farbować sama, najlepiej z użyciem henny. Z czystą henną mam już doświadczenie,włosy wychodzą ciemnorude/mahoniowe, więc na pewno na odrost farbą. I tu moje pytanie - marzę o radości o ton, dwa jasniejszej od Twojej. Mój naturalny kolor jest jaśniejszy od Twojego, typowy polski ciemny blond/jasny brąz. Myślisz że farbując odrosty tym samym kolorem co Ty do tej pory + odświeżając długość henną rzadziej (może do dwa, trzy miesiące) osiągnę taki efekt jak chcę? Czy henna zawsze będzie dość ciemna i lepiej zostać przy farbie? Nie wiem czy wybrać ten poziom co Ty, czy jaśniejszy? Planuję podążać Twoja drogą, bo odcień masz idealny, jedynie chciałabym coś na jasniejszym pozimie. Mam tysiąc planów na minutę, czy dodawać cassie, czy nie skończę z rudym blondem jeśli wybiorę jaśniejsza farbę, także baaardzo proszę o opinię <3 fryzjerki nie zamierzam pytać, jak zwykle skończyłoby się stwierdzeniem że nie dam rady zrobić wszystkiego w domu i zaproszeniem na odrosty na miesiąc (pewnie za jakies 100 zl plus niszczenie długości farbą)
    Jeśli się uda i będę tak pięknym rudzielcem jak Ty na pewno pochwale się zdjęciem przed i po żebyście wiedziały jeszcze bardziej jak dobrą robotę tu robicie.
    Pozdrawiam Was obie i ściskam mocno!
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej :)
      Jeśli dobrze rozumiem będziesz miała po fryzjerze taki kolor jaki chcesz osiągnąć i tylko pytasz co potem żeby taki się utrzymyał za pomocą henny?
      Rozwiązanie jest takie, że należy rozjaśnić włosy na długości do w miarę jasnego rudego, takiego jaki chcesz osiągnąc, a nawet trochę jaśniej, a potem nakładać hennę wg mojego sposobu, czyli henna z cassią. Sama henna da Ci za ciemny kolor, a tego nie chcesz.cassia pol na pol z henna nie da Ci blondu na pewno, bo rudy zawsze przebija mocniej, a dodatek polowy henny to jest duzo i kolor bedzie rudy :)
      odrost potem robiłabys sobie np ta farba co ja (ponieważ na twoich wlosach tez da inny kolor niz na moich ciemno brazowych), a henne mozesz nakladac co miesiac tak ja ja, bo robiona moim sposobem nie ciemnieje prawie wcale a wcale :) mozesz tez robic na dlugosc glossa z henny dla odswiezenia. U mnie gloss sie nie sprawdzal kiedys, nie wiem jak byloby teraz, ale duzo dziewczyn sobie chwali :)

      daj znać czy dobrze zrozumiałam i przepraszam za literowki i brak polskich znakow, ale pisze z telefonu :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź, dokładnie o to mi chodziło, jak utrzymać jasny rudy po fryzjerze. Będę stosować Twój sposób farbowania oraz farbę, bloga znam już chyba na pamięć :) mam nadzieję ze za kilka miesięcy będę się cieszyć piękną rudością.
      Dziękuję jeszcze raz <3
      E.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ja wiem! : ) a teraz końcówki odświeżone u fryzjera ; ) przed nami ostatnia niedziela dla włosów z udziałem mojej siostry - więc korzystam ;D

      Usuń
  5. mam pytanie do Oli :> po jakich zabiegach i produktach twoje włosy bardziej łapią skręt? moje ostatnio nie trzymały w ogóle po ciągłym traktowaniu ich emolientowymi maskami i olejami, a ostatnio po użyciu maski proteinowej dwa mycia pod rząd, loczki po koczku trwają cały dzień, więc chyba lubią proteiny podobnie jak twoje :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie jestem w fazie testów ;d nie chcę siostry 'męczyć' zanadto, ale np. po tym balsamie z różą skręt był ładny nawet na drugi dzień : ) chcę na niej przetestować również balsam z fitokertyną - ogólnie ma problemu ze skrętem, bo nie dość, że są krótkie to wycieniowane i nawet wyprostowane u fryzjera prostownicą walczyły i się wywijały na drugi dzień ;D
      mnie np. włosy ładnie łapią skręt po proteinach - mocno wygładzone emolientami - nie ma szans ;e czyli dokładnie jak Twoje <3

      Usuń
  6. Jezu,z daleka myslalam ze to Anwen i ze pomylilam blogi ;dd

    OdpowiedzUsuń