Włosy mojej siostry, moja opinia po dwóch tygodniach, najlepsze produkty dla jej włosów oraz dwa celowo nieudane zestawy. Ogrom zdjęć i efektów w zdjęciach : )

Dziś post w którym postaram się zgromadzić wszystkie obserwacje jakie poczyniłam przez dwa tygodnie zajmując się włosami mojej siostry. Już od samego początku wiedziałam, że są to włosy przesuszone i wysokoporowate za sprawą rozjaśniania i braku odpowiedniej pielęgnacji. Poniżej załączam zdjęcia jak prezentowały się włosy mojej siostry tuż po przyjeździe (Ania opowiadała, że umyła je w ten dzień jedynie 'szamponem dla dzieci', ale nazwy dokładnie nie pamiętała).


W tym poście zamierzam Wam również pokazać, że nie każdy kosmetyk, który dla siostry wybrałam (celowo!) spełnił oczekiwania oraz pokażę Wam produkty, które już od pierwszego użycia dały pożądane efekty i siostra mogła cieszyć się ujarzmionymi, nawilżonymi, błyszczącymi i wygładzonymi włosami
: ) Tak było w przypadku pierwszej oraz drugiej metamorfozy:
1. http://www.sophieczerymoja.com/2017/05/niedziela-dla-wosow-wosowa-metamorfoza.html
(moja ulubiona metamorfoza!)
2. http://www.sophieczerymoja.com/2017/06/wosowe-spaniedziela-dla-wosow-przed.html
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to technika mycia włosów jaką praktykuje Ania. Włosy podczas mycia są naprawdę bardzo mierzwione i nie traktowane z należytą starannością. Dodatkowo siostra ma słabość do cieplejszej, co by nie powiedzieć gorącej, wody podczas spłukiwania co również niweczyło moje starania o piękniejsze włosy ;d Odsyłam Was do wpisu, który niegdyś napisałam:
3. http://www.sophieczerymoja.com/2016/06/nie-moge-rozczesac-wosow-po-umyciu-co-i.html
Po umyciu, czasem spod ręczniczka wychodził Edward Nożycoręki w pełnej krasie i troszkę widok, który ukazał się moim oczom przywodził dodatkowo na myśl 'Króla lwa' (niemniej jednak już tęsknię ze tym widokiem siostro ;*).

Tak jak przypuszczałam włosy mojej siostry pokochały olej kameliowy (o, TAKI) jak również olej z żurawiny arktycznej (KLIK), ale to właśnie kamelię siostra zabrała ze sobą. Dawała najlepsze efekty i w moim odczuciu efekt WOW widoczny był już po pierwszym zastosowaniu - co siostra również potwierdza. Poleciłam jej nie tylko używanie go do olejowania, ale również do mieszania z maską po umyciu włosów szamponem. Maski, które zabrała ze sobą to Planeta Organica, Maska toskańska (KLIK), która wraz z dodatkiem oleju kameliowego przepięknie nabłyszczyła i wygładziła włosy oraz Planeta Organica, Maska marokańska (KLIK), która dała podobny, jak nie lepszy efekt. Przyznam, że z racji tego, że toskańska leżała na murku w łazience nałożyłam ją parę razy i byłam bardzo zadowolona - coś im się znów odmieniło! ;3 Trzeba przyznać, że te maski są naprawdę ŚWIETNE a dodatek oleju tylko podbija ten efekt. Gęste, treściwe i idealnie nadają się do mieszania z olejami.
Szampony stworzone dla mojej siostry to Le Cafe de Beaute, Regeneracja farbowanych i zniszczonych włosów (KLIK) oraz 'Lekkość i objętość' (KLIK). Poradziłam siostrze stawiać jednak częściej na wersję Regenerującą. Dodatkowo zabrała ze sobą mydło cedrowe, które używałyśmy w zeszłym roku do TEJ włosowej metamorfozy. Szampon EcoLab to wersja przyspieszająca wzrost (KLIK), która również podczas pierwszego mycia spisała się świetnie - wiadomo, EcoLab ;3

Teraz przyszła pora na produkty, których włosy nie polubiły i to bardzo! Wiele z Was kupiło od nas Karelia Organica, balsam z fitokeratyną (KLIK) - zawsze kiedy pakowałam go do paczek myślałam o tym, czy na pewno doczytałyście, że polecam go najbardziej do włosów takich jak moje - zdrowych i niskoporowatych. Użyłam go celowo (za pozwoleniem siostry), bo chciałam Wam pokazać, że na wysokoporowatych nie bardzo ma szansę pokazać tego, na co go stać - u mnie na półce w łazience króluje niezmiennie, bowiem dla mnie jest po prostu genialny : ) Przede wszystkim uprzednio zostały naolejowane olejem sezamowym na dwie godziny i umyte szamponem Fitokosmetik Gorczycowym (KLIK). Następnie na około 5-7 minut nałożyłyśmy właśnie balsam z fitokeratyną. Po spłukaniu włosy wyglądały dość niekorzystnie, ale wciąż dobrze się rozczesywały. Po wysuszeniu odstawały w każdą możliwą stronę - wygładziłam je zatem olejem kameliowym, co przyznam bardzo pomogło opanować sytuację. Zawinęłyśmy je w koczka (niestety jeszcze od góry lekko wilgotne z uwagi na pośpiech) i wyszłyśmy z domu. Efekty naszych działań poniżej:


Po rozczesaniu szczotką wiosłową z Rossmanna wyglądały korzystniej, ale to wciąż nie efekty jak po kamelii i masce toskańskiej prawda? : )


Zastanawia Was pewnie zupełnie inny skręt i kolor - to za sprawą cięcia i wizyty u fryzjera. Tutaj włosy zaraz po, wyprostowane oczywiście prostownicą...


Ostatnio zamarzyło mi się przetestowanie maski Organic Shop, Grecka figa (KLIK) - oczywiście na włosach Ani. Domyślałam się, że nie wyjdzie z tego nic zachwycającego, ponieważ maska nawet u mnie była niewypałem. Na włosach mojej siostry również się nie spisała co czyni ją kompletnym bublem w moich oczach ;d Nie było najgorzej i sytuacja do opanowania, ale olej kameliowy i maska toskańska z 'pierwszej pomocy włosowej' dla mojej siostry mnie trochę 'spaskudziły' - przyznaję : )
Do maski Organic Shop dodałam (na 3 łyżki maski) jedną łyżeczkę od herbaty oleju sezamowego. Całość trzymana pod folią około 15 minut. Uprzednio były naolejowane olejem sezamowym na około 30 minut (podgrzewałam je suszarką z początku około 10 minut - oczywiście całość pozostała pod folią i ręcznikiem). Umyte szamponem Fitokosmetik, Gorczycowym (KLIK). Efekty:


Reasumując: Włosy mojej siostry nie tolerują masek/odżywek proteinowych a szczególnie takich mocno nimi 'naładowanymi'. Moim zdaniem proteiny można przemycić w towarzystwie dużej ilości emolientów oraz humektantów by zachować równowagę PEH : ) (proteiny-emolienty-humektanty) raz na czas. W jej przypadku stawiałabym raczej na mocno emolientową pielęgnację z produktami, które spisały się u niej już w drugim dniu typu olej kameliowym, maska Planeta Organica oraz szampony Le Cafe de Beaute oraz EcoLaby. Siostra ma cieniowane włosy co moim zdaniem czyni je jeszcze bardziej wymagającymi, ponieważ mają tendencję do odstawania na długości (one chcą się kręcić! : )). Są zatem problematyczne i potrzebują dociążenia. Moim zdaniem włosy powinny być stylizowane koczkiem ślimaczkiem. Siostra ma tendencję do skrętu, więc tym bardziej powinna na nią postawić - moim zdaniem decyzją o cieniowaniu zażegnała możliwość by włosy były idealnie proste i by tworzyły gładką taflę, ale... to znacznie lepiej, ponieważ ujmująco wygląda w falowanych włoskach : )


Olej kameliowy ze zdjęcia (KLIK)


Zmieniłabym również technikę mycia włosów na mniej agresywną... - już na poziomie mycia można wyrządzić sobie szkodę i nie tylko je niszczyć, ale również uniemożliwić sobie ułatwienie rozczesywania. Chodzi o to by włosy masować delikatnie by ich nie poplątać. Najlepsze byłoby uprzednie emulgowanie olejów maską, ale wiem, że siostra nie ma na to czasu, więc w grę wchodzi jedynie szampon. Woda z gorącej powinna zostać zastąpiona ciepłą w kierunku letniej : ) Co tydzień bądź półtora należałoby włosy oczyścić z nadbudowanych 'filmformerów' - włosy mojej siostry nie są w złym stanie stąd taka częstotliwość.


Jak podobał Wam się post? : )

24 komentarze :

  1. Jestem pod wrażeniem. Włosy po oddaniu w Twoje ręce wyglądają o wiele lepiej jak po wyjściu od fryzjera. Niesamowita metamorfoza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kochana ;* ja uwielbiam się zajmować włosami ;3

      Usuń
  2. Moim chyba największym wlosowym problemem jest niemożliwość ich rozczesania, plączą się niemiołosiernie. Może macie jakieś wskazówki ? Po krótce jak to wygląda.
    Włosy mam falowane. Rozczesuję je jedynie przed myciem szczotką Olivia Garden Finger Brush. Włosy myję w pozycji stojącej, głową pochyloną do dołu. Po ich umyciu, odżywieni- czyli po włosingu, aplikuję niewielką ilość odżywki Garnier na włosy na długości ugniatając, następnie dodaję żelu i ponownie ugniatam. Biorę bawełnianą koszulkę i jeszcze raz ugniatam w celu pozbycia się nadmiaru produktów i odsączenia wody. Prostuję się i dzielę włosy na dwie części robiąc prosty przedziałek, zaczesuję włosy z tyłu tak by nie było dziury, gdyż mam tendencję do dziwnego rozdzielania się włosów na czubku z tyłu głowy. Przeczesuję tylko włosy u nasady. Następnie biorę ponownie koszulkę i jeszcze raz ugniatam. I to koniec. W czym może być problem ? Produkty, oleje ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina Twoje fale są piękne i aż nie mogę uwierzyć, że mają skłonność do plątania się ; ) hm, ja przede wszystkim rozczesywałabym włosy również po umyciu, nie pozostawiałabym ich samych sobie w tej kwestii, można równie dobrze ugniatać, zastosować plopping po rozczesaniu na mokro i późniejszej aplikacji produktów : ) a może spróbuj innej stylizacji jak np. koczka na skarpecie? https://www.youtube.com/watch?v=IgA8maTWnwM tutaj dokładny instruktaż i ciekawa jestem jak wyglądałyby po tym koczku : ) tu nie ma siły i trzeba by je było rozczesać : )

      Usuń
    2. Niestety czasem nie wszystko jest na jakie wygląda :/ Jak się wsadzi w dłoń w zamiarem przejechania do końcówek, to następuje przystanek w połowie i dalej nie ma jak dosunąć. Aczkolwiek dzisiaj po naolejowaniu olejem migdałowym jako tako się da! Aczkolwiek nie podkreśla on skrętu, rozprostowuje je z lekka no i trochę puszy.
      A po tym koczku na skarpecie obawiam się odgnieceń po gumce... trochę strach :D

      Usuń
  3. O ja też miewam często truudne do rozczesania włosy po umyciu, choć na co dzień są proste i niskoporowate (co w sumie wiecie ze zdjęć ;D).
    Fakt, jestem niecierpliwa i jednak muszę się trochę poplątać, by przebić się szamponem przez wszystkie warstwy do skalpu ;p.
    Dlatego stawiam na odżywki ,które mają mi przede wszystkim ułatwiać rozczesywanie (no i nie szkodzić,wiadomo).
    Trochę sobie ostatnio przerzedziłam włosy (kucyk mniejszy o centrymetr ;((( ), bo na siłę męczyłam balsam kwiatowy Agafii, który niestety nie ułatwiał rozczesywania w ogóle.
    A że ja zawsze MUSZĘ rozczesać włosy na mokro, to sporo ich sobie powyrywałam :( n cóż, kiedyś baby hair dorosną do reszty :).

    Przeczytałam, że tym razem twoja siostra (Ania, piękne imię! wzięła ze sobą sporo włosowych kosmetykó.
    A chciałabym zadać może głupie pytanie, dlaczego siostra nie zaczęła dbać o włosy wcześniej, choć była bardzo zadowolona po poprzednich metamorfozach?
    Oby tym razem te wspaniałe efekty zostały na dłużej, zwłaszcza w koczkach te włosy u nasady tak pięknie błyszczą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam to! to tak jak na siłę stosowałam mydło cedrowe (rok temu), które kiedyś było moim absolutnym hitem i nie mogłam uwierzyć, że teraz jest inaczej i myłam dalej w najlepsze ;d tzn. na długości okay, ale tak plątał mi włosy u nasady tak, że je po prostu wyrwałam XD

      hm, czuję, że tym razem będzie lepiej, bo siostra pisze czego użyła danego dnia! : ) jestem ciekawa jak będą wyglądać jak zobaczymy się następnym razem : )

      Usuń
  4. A mi sie podobaja nawet po niesprawdzonych produktach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudotwórczyni z Ciebie! Wielu koleżankom z zaniedbanymi włosami urządzałam domowe spa, ale nigdy z takim dobrym skutkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję : ) miło mi to słyszeć : ) ja uwielbiam włosowe SPA ;D szczególnie jak mogę je komuś zrobić : )

      Usuń
  6. Naprawdę świetny wpis! Moje włosy również nie tolerują protein ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje kochają laminowanie żelatyną, które właśnie za 3 h zamierzam sobie zrobić ;D

      Usuń
  7. Świetny wpis! Moje włosy też nie przepadają za proteinami :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Olu, pytanie z mojej strony odnośnie henny :) Włosy mam w kolorze bardzo ciemnego brązu, do połowy długości (za łopatki) resztki farby chemicznej. Zastanawiam się nad tym, czy mogę nałożyć hennę z amlą od swati, a dopiero na to henne w kolorze ciemnego brązu? Czy czerwień nie będzie przebijać? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jak najbardziej czerwień będzie przebijać ;c nawet na moich włosach traktowanych indygo i farbą u nasady czerwień nie daje w górnych partiach za wygraną ;D tzn. mnie się ten efekt podoba dlatego dalej hennuję włosy z użyciem henny z amlą : )

      Usuń
    2. Czyli jednak się skubana nie poddaje, no nic spróbuję :) Dziękuję za odpowiedź :*

      Usuń
  9. Bardzo dokładnie to rozpisałaś.
    A włosy prezentują się pięknie, szczególnie w dolnej połowie :) To jest niesamowite, że końce potrafią się tak ładnie układać :)
    Co do mycia - mi też przydałoby się chyba trochę mniej agresji...Mam do tego skłonności xD
    Wiesz, że maska z figą też rewelacyjnie się u mnie sprawdziła? Ja kocham tę markę, bo kosmetyki są tanie i robią u mnie cuda :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać ogromną, znaczącą poprawę. Aż trudno uwierzyć, że włosy można odmienić w tak krótkim czasie. Właściwa pielęgnacja wydobyła z włosów piękny blask i gładkość.
    I może mnie oko myli... ale mam wrażenie, że fryzjer odwalił kitę i wycieniował włosy okropnie nierówno :( Zwróciłaś uwagę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siostra również nie była zadowolona, bo odrost jak był tak jest i powiedziała, że postara się poprawić na miejscu ;c

      cieszę się, że Ci się podoba! : )

      Usuń
  11. Drogie Dziewczyny! Naprawdę świetny post, który zainspirował mnie do podzielenia się z Wami swoimi wątpliwościami na temat tego jak reagują moje włosy na wymienione tutaj kosmetyki. Moje włosy, przynajmniej na pierwszy rzut oka, sprawiają wrażenie średnioporowatych, skłonnych do puszenia. Są dość cienkie, chociaż gęste (jest ich dużo), bardzo lśniące i gładkie, w ogóle nie zniszczone i nie farbowane. Bardzo szybko się przetłuszczają i wymagają codziennego mycia. Jeśli zrezygnuję z mycia chociażby raz, kończy się to strasznym łojotokiem, świądem, łupieżem i niesamowitym wypadaniem włosów. Próbowałam stosować zarówno szampon Ecolab, Normalizujący jak i Le Cafe de Beaute, Lekkość i objętość, ale oba się nie sprawdziły. Pierwszy nie domywał włosów i już kilka godzin po myciu były przetłuszczone, co nie zdarza mi się przy zwykłych szamponach z SLS. Po drugim miałam na włosach niesamowity puch. Kosmyki były matowe i mimo użycia odżywki ciężko było je rozczesać. Po balsamie Karelia Organica z fitokeratyną dostawałam tzw. przeproteinowania, ale już po mlecznym Kallosie nic złego się nie działo. Testowałam ostatnio Maskę toskańską Planeta Organica i też nie zauważyłam żadnego pozytywnego efektu. Natomiast moje włosy kochają balsam do włosów farbowanych na mlecznej serwatce Babuszki Agafii (w saszetce). Do olejowania stosuję olejek Planeta Organica z maliny moroszki i sprawdza się świetnie. Niestety mój problem polega na tym, że nie potrafię dobrać dla siebie odpowiedniej pielęgnacji, mimo, że moje włosy nie są zniszczone i sprawiają wrażenie zdrowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! do tego opisu brakuje mi jeszcze jakiś aktualnych zdjęć, więc jakbyś miała chwilę to proszę napisz maila na info@sophieczerymoja.com ; ) lubimy wyzwania, dlatego czekamy na wieści od Ciebie! ;D postaramy się jakoś pomóc : )

      pozdrawiamy! : )

      Usuń
  12. Piękne porównanie do Edwarda haha :D aż mi się przypomniała moja mama :D też mam takie widoki, gdy wychodzi z łazienki. Post świetny,czekam na więcej takich metamorfoz. :D siostra ma potencjał, wierzę, że zmieni swoje nawyki haha;D
    Lowciam:*:*;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym najchętniej zajęło się Twoimi włoskami <3 ;*

      my też <3 nasza lady in red ;33 ^^

      Usuń